LBnD - Trup, który nie chciał umrzeć
Leżąc w trumnie Wincenty zorientował się, że jego życie nie miało zbyt wiele na swoją obronę. Niewiele po sobie zostawia. Spłodził wprawdzie syna, ale ten kiwa się teraz na boki, ewidentnie pod wpływem. I raczej nie jest to wpływ żalu po stracie. Mówiąc szczerze, niezbyt udany egzemplarz. Poza tym niczego nie stworzył, nie dokonał ani nie zbudował. Nie posadził nawet żadnego cholernego drzewa. Zapomną go, zanim zdąży go nadgryźć pierwszy robal.
Poruszył się niespokojnie, czując że trumna przedwcześnie ogranicza jego potencjał. Warto by coś dodać w temacie spuścizny.
Wyciągnął rękę i pchnął wieko.
Bezskutecznie.
Drzwi możliwości zatrzasnęły się na zawsze.
Komentarze (23)
Zatrzaśnięte.
Pomacał kieszeń. Gdzieś zgubił klucze.
Cześć Domi.
Lubimy patrzeć dalej ...nic nie robiąc .
Pozdrawiam serdecznie
Miłego dnia
miałam dziadka Wincentego, czyli jakiś mały akcent osobisty znalazłam :)
A jednak, udane. 😀
Bardzo fajne drabbelki. Zaskoczenie wcale nie jest potrzebne w stusłówkach. Tak się drzewiej pisało. Chodzi o końcówkę, która zrobi "coś" z czytelnikiem — i to może być oldskulowa niespodzianka, ale to akurat najprościej napisać. Trudniej zrobić "coś" w inny sposób. Zadumać, zatrzymać, pomylić, gorzko uśmiechnąć itp...
Jak dla mnie, wyszło Ci bardzo dobrze.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania