LBnP -1 - Mauzoleum niespełnionych nadziei

Wspomnienie o rodzinnym domu jest dla mnie jak trójczłonowy pomnik udręki: samotności, zgubionej nadziei oraz utraconego poczucia bezpieczeństwa.

Samotność nie oznaczała braku towarzystwa, wprost przeciwnie – rodziła z jego nadmiaru. To była samotność w otoczeniu tłumu ciał, emanujących toksyczną aurą: szorstkim słowem, ostrym zapachem i niestabilnym gestem. Ta przesadna, destrukcyjna bliskość tylko potęgowała bolesną świadomość pustki w sercu zgiełku.

Nadzieja pękła w wyniku powolnej erozji – była ofiarą nieustannego życia w środowisku bez perspektyw, gdzie każda wizja lepszego jutra była systematycznie tłumiona ciężarem codzienności. Jej miejsce szybko i bezlitośnie zajęła wola przetrwania: chłodna, nużąca egzystencja, zredukowana do mechaniki oddechu i unikania bólu. Ten matematyczny fakt beznadziei stał się jedynym, niezmiennym pewnikiem dnia, w którym nie liczyły się ambicje i marzenia, lecz jedynie beznamiętne trwanie.

Wreszcie, kalekie poczucie bezpieczeństwa. Już we wczesnym dzieciństwie nauczyłam się, że jedyną strategią na uniknięcie fizycznego lub emocjonalnego cierpienia jest zastygnięcie w bezruchu. To był stan, którym oddech stawał się płytki, a skołatany umysł wypierał wszystkie bodźce, by zdystansować się od wszechobecnego zgiełku rozpadającego się świata.

Pamiętam swój rodzinny dom.

Stary, budynek z czerwonobrązowej cegły z oknami zamurowanymi na parterze.

Do dziś potrafię przywołać w myślach jego zapach: stęchlizna wymieszana z butwiejącym drewnem – symbol zaniechania i rezygnacji, przełamany ostrym odorem amoniaku i drażniącą wonią przepitego spirytusu. Ten budynek nie był solidną konstrukcją, lecz wątłym szkieletem traumy i moralnego upadku.

Pamiętam schody.

Niestabilne, drewniane protezy, prowadzące na półpiętra. Na każdym z nich były cztery mieszkania, wszystkie będące siedliskiem rozpaczy i cichej udręki. W tle było słychać stłumione krzyki i echo tłuczonych przedmiotów – symfonia upadku, przenikająca przez obdrapane i przypalone ściany, niczym dym niszczący płuca.

Kiedy kroczę w myślach po tych brudnych stopniach, moje spojrzenie jest stale zwrócone ku ziemi. Nie przez pokorę, lecz przez instynktowną ostrożność. Martwe szczury czy ludzkie ekskrementy, były regularnym pejzażem obskurnych kątów tego miejsca. Nawet ci nieliczni posłańcy zewnętrznego świata; pracownicy serwisu, listonosze, urzędnicy, patrzą na tę ruderę z trwogą – w ich oczach widzę potwierdzenie własnej odrazy. Jestem częścią tego miejsca, ergo, jestem równie zarażona.

Dla mnie to nie jest dom. To mauzoleum niespełnionych nadziei, w którym powietrze jest gęste od wstydu, a jedyną pewną rzeczą jest powtarzalność cyklu – cyklu upadku.

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (17)

  • Aisak 8 miesięcy temu

    Brawo.

  • Dalia 8 miesięcy temu

    Miło mi, że się podoba :)

  • NinjaC 8 miesięcy temu

    Mocny kadr — bez sentymentu, bez ściemy, trafiasz prosto w rdzeń.

  • Dalia 8 miesięcy temu

    Dzięki

  • JagVetInte 8 miesięcy temu

    Smutne... I życiowe.

    Dobry tekst, dobra robota.

  • Dalia 8 miesięcy temu

    Dziękuję za miłe słowa.

  • il cuore 8 miesięcy temu

    Wporzo, dobrze trafiasz, głównie koncentruję się na poprawności zapisu, jest.
    A gdybyś coś wesołego?
    cul8r

  • Dalia 8 miesięcy temu

    il coure- chyba taka moja natura, że potrafię tylko smęty :) Ale może kiedyś podejmę wyzwanie i spróbuję.

  • TseCylia 8 miesięcy temu

    Bardzo dobre. Naturalizm starych kamienic ze studniami podwórek.
    Podoba się

  • Dalia 8 miesięcy temu

    Miło mi, że się podoba. Dziękuję za lekturę i miłe słowo.

  • Aleks99 8 miesięcy temu

    Podałem takie a nie inne tematy i też chyba listopadowa chandra zadziałała. Smutne, ale obrazowe, nie sztuczne, żywe. Nie ma tanich chwytów, jest za to samo życie. Jestem na tak :)

  • Dalia 8 miesięcy temu

    Dziękuję, takie opinie wiele dla mnie znaczą i zachęcają do publikowania twórczości :)

  • Notopech 8 miesięcy temu

    To, co w nas żyje, nigdy nie będzie martwe.
    Ładny i życiowy tekst.

  • Dalia 8 miesięcy temu

    Notopech- dziękuję :)

  • Literkowa Bitwa na Prozę 8 miesięcy temu

    Dzień dobry, rozpoczynamy głosowanie! https://www.opowi.pl/forum/literkowa-bitwa-na-proze-glosowanie-w935/#reply Zapraszam do oddania głosów. Przypominam również, że uczestnicy głosują obowiązkowo - w przeciwnym razie ich teksty otrzymają punkty minusowe (dokładnie -3)

  • droga_we_mgle 8 miesięcy temu

    Auuu. Empatyczne auuu.

    "Ta przesadna, destrukcyjna bliskość tylko potęgowała bolesną świadomość pustki w sercu zgiełku." ➡️najbardziej.

    Bardzo dobre.

    Pozdrawiam ~

  • Dalia 8 miesięcy temu

    Pięknie dziękuję 🙂

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania