Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
LBnP -1 - Pieszo
Kraków, miejsce (dziś wyjątkowo) bardzopolskie, 19 lipca 2034 roku. Ze mną oni - depozytariusze prawdy, faktu, wyborczej, tfu... wyborowej.
Dziś wszyscy jesteśmy Polakami - tak krzyczą zagraniczne media, ze zbyt głośnym uśmiechem. A my? Każdy na tle z już czerwonych twarzy, każdy w koronie, zwracamy się w prawo...
Tam mężczyzna najbardziej czysty, najpiękniej wydestylowany mówi, że jesteśmy rodziną. Wierzymy, więc już po chwili ktoś na kogoś kurwi. Po kolejnej leją się łzy i krew - jest prawie patriotycznie, prawie biało-czerwono.
Dwóch mężczyzn zaciąga kobietę w alejkę, rozszarpują na niej bluzkę z orzełkiem, podciągają spódnicę...
- Idź przodem, bracie.
Tamten z uśmiechem odpowiada:
- Chętnie, w krocze.
Są postawieni na baczność - to tyle z szacunku - gdy wybrzmiewa "Mazurek Dąbrowskiego". Odwracam wzrok.
Gdzieś obok dziewczynka, zbyt młoda na to wszystko, gryzie pana, który kopie jej ojca leżącego na ziemi. Odwracam wzrok.
Gdzieś obok policjanci pałują młodego chłopaka. Gdzieś obok staruszka pluje na plecy sąsiada, który zawsze puszczał muzykę zbyt głośno...
Nagle staje przy mnie ona i pyta:
- To zadurzenie?
Nie rozumiem. Powtarza:
- To za dużo, nie?
- Tak - wycieram łzy z jej policzków, łapię ją za rękę i idziemy. Gdzieś, byle najdalej.
Ona płacze, bełkocze o tym, że mąż, że się boi, że gdziekolwiek poszła była zbyt obok, że bolą ją nogi, że miało być metro...
Nie wiem co odpowiedzieć, nie wiem jak jej pomóc, zaczynam śpiewać:
- Już za cztery lata, już za cztery lata...
Komentarze (33)
Wiem, że czasami odpłynę za bardzo i wtedy jest jak jest. Ale ja w tych innych tekstach na serio się odnajduję, one jakoś same tak mi się piszą. To nie jest tak, że ja je na siłę wymyślam.
Fajnie, że ten akurat do Ciebie trafia. Co do ostatniego zdania, to zostawię, bo to jednak konkurs i nie chcę już w tym tekście nic zmieniać.
Cieszę się, że do Ciebie trafia.
święto miłości do
chciałem je jakoś obejść
na wszelki wypadek nie wychodziłem z domu
niestety
przełączając kanały tak od niechcenia
wbił mi się w oczy obraz rozpalonych serc
iskrzących miłością do tej jedynej
dymiące race chwytały za gardło
za pomocą ciosów tłum wytłumiał
krzyki wątpiące w miłość na siłę
jeżeli o mnie chodzi to lubię sporty walki
ale tutaj każdy ruch był nieprzemyślany
lewy prosty bardzo prostacki
prawy zbyt krótki sierpy jak cepy
myślałem jeszcze minutę dam radę
niestety przełączyłem na M.M.A
estetyka bywa upierdliwa
No kurwa wow.
(Za przeproszeniem xD)
Skoro się podoba, to bardzo mi miło.
Dziękuję i czekam aż też coś na konkurs napiszesz :)
Dzięki za zajrzenie :)
Chciałbym więcej wycisnąć z tej treści, Roma, skoro w całość udało się tobie upchać surowy obraz, prawdopodobnie oparty na faktach.
Tekst surowy, dobrze napisany, trzyma w napięciu. -:)
Rozumiem zmęczenie.
Może z czasem coraz więcej i lepiej uda mi się prozę powykorzystywać.
Pozdrawiam~
Pozdrawiam również :)
Fajne jest to, że ta chwila z prozą otwiera trochę bardziej i na poezję :)
Domyślam się, że nie wszystko i rozumiem. Dziękuję, że coś jednak tak :)
Zawsze miło mi czytać Twoje komentarze, bo piszesz szczerze. Bardzo to cenię.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania