Poprzednie części: LBnR 119 "zabawa w życie"
LBnR -5 ex ante ex post
na słuchawkach weatherpeople, ktoś obok nikogo, mi zimno
i moknę. obiecuję słońce. i
w wierszu, szortach, rozklekotanych japonkach, teraz boso w słońcu...
nie tak.
nie takim bogowie nieba przychylą, a i ja ich nieb, takich nieb
nie przypuszczałam. mnie chmury
na głowę i dreszczy deszcz
na skórze. zapieram dech. czyimkolwiek jestem
i czymkolwiek we mnie, gdy nie chcę i siebie
z niepewności.
Następne części: LBnR -6 "plotę wianki cierniowe"
Komentarze (42)
Dzięki, ale chyba przedobrzyłam, sama już nie wiem, tak go czytam i czytam i coś mi tu nie gra.
Oczekiwanie potrafi zabić... Wszystko. Pomiędzy między. I jeszcze głębiej.
A technicznie... No myślę że jest świetnie. Podbijam słowa Yanka.
Dzięki bardzo, miło to czytać.
A może próbuj też. Gdzieś po kryjomu, może coś?
Pewnie jeszcze kiedyś spróbuję, po kryjomu nie chcę, nie lubię. I musiałabym założyć inne konto, a jestem leniwa xD
20 pootwieranych okien w przeglądarce, niektóre sprzed tygodnia i wyjątkowa niechęć do wylogowywania się ze strony gdzieś od pół roku - to cała ja.
na słuchawkach weatherpeople[,] ktoś obok[,] nikogo mi[,] zimno
i moknę. obiecuję słońce. i
w wierszu[,] szortach[,] rozklekotanych japonkach[,] teraz boso w słońcu...
nie tak.
nie takim bogowie nieba przychylą[,] a i ja ich nieb takich[,] nieb
nie przypuszczałam [przepuszczałam, przewidywałam?]. mi[---> mnie] chmury
na głowę i dreszczy deszcz
na skórze. zapieram dech. czyimkolwiek jestem
i czymkolwiek we mnie[,] gdy nie chcę i siebie
z niepewności.
Przecinek ważny stwór :)
Pogoda przed i Po. Super pomysł.
I wiem, ale chciałam spróbować bez przecinków. Wydało mi się to dobrym wyborem pod ten wiersz.
Dobrze mi się to czyta i o ile nie jest to coś co jest w poezji niewybaczalne, to zostawię jak jest. Mało się znam na technikaliach i na tym co w poezji wolno, dlatego wolę się upewnić.
Przypuszczałam - tak ma być.
Na "mnie" już zmieniam, zawsze o tym zapominam. Jakoś tak mam w głowie, że "mnie" mi się nie podoba, a "mi" jak najbardziej - stąd mimo, że wiem jak powinno być, to chętnie o tym zapominam.
Dziękuję za połamanie :)
Nie przypuszczałam, że... (a nie: co).
Pozdro.
Zmienię, ale już po konkursie żeby było fair. Jeszcze raz dziękuję, jeszcze bardziej.
Dobrej nocy!
Może kombinuję za bardzo, ale jestem ciekawa.
A co do - nie przypuszczałam w sensie braku zgody na zbliżenie, sorry, ale 'przypuszczanie' nie jest synonimem: dopuszczania. Niby tylko zmiana przedrostka, a różnica diametralna w znaczeniu.
Roma, dar łączenia emocji i refleksji z obrazowaniem poetyckim masz ponadprzeciętny. Wyjątkowy.
Pięknego dnia!
"Przypuszczać" ma kilka znaczeń, w tym jako do siebie "pozwalać komuś/czemuś zbliżyć się" - nie broniłabym tego gdyby nie definicja słownikowa. W tym wierszu fajnie mi to gra i może się mylę, bo czegoś nie rozumiem, albo rozumiem źle... jeśli tak, no to chcę zrozumieć.
Dziękuję, to że tak myślisz dużo dla mnie znaczy.
Nie przypuściłam wroga do siebie - coś w tym znaczeniu, ok. Nie byłoby problemu z odczytem.
Przypuścić i przypuszczać. Dla mnie różnica, dla słownika nie.
Mea culpa.
Dzięki, bo lubię się uczyć.
Pozdro. :)
Fajnie tak sobie podyskutować.
Miłego.
Dzięki Ninja :)
Jeszcze nad nim popracuje po konkursie.
Nie no, żartuję, wiem o co Ci chodzi i naprawdę fajnie, że tak widzisz moje pisanie. Zależy mi na tym, więc postaram się tego nie spieprzyć.
Będę, ale jakby co, to mnie strofuj :)
Tak sobie myślę... kiedyś poszłam w głęboką metaforę, tak głęboką, że sama, po jakimś czasie, miałam problem z odpowiedzią, o co chodziło mi w danym wierszu, co chciałam przekazać... a pytanie zrodziło się po tym, kiedy zostałam zapytana dla kogo piszę... byłam zaskoczona, no bo jak dla kogo, dla siebie i dla czytelników. I co się wtedy okazało... o ile na portalach byłam rozumiana przez ludzi stosujących metaforę, o tyle dla zwykłego czytelnika, który chce na chwilę oderwać się od codzienności, zupełnie nie byłam rozumiana, wręcz moje słowa były dla niego bełkotem...
Dlaczego o tym piszę... bardzo łatwo jest wpaść w pułapkę zachwytu na portalach, ja w to wpadłam. To może i wystarczy dla kogoś, kto nie chce iść dalej, ale jeśli ktoś chce, to musi liczyć się z odbiorem zwykłego czytelnika.
Od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie, że coraz bardziej gmatwasz swoje wiersze, podnosisz stopień odczytu... i jeżeli ja nie jestem w stanie wszystkiego ogarnąć, ile z tego zrozumie zwykły człowiek, który lubi poezję, ale nie żyje nią na co dzień?
I tutaj rodzi się kolejna moja myśl. Wyrabiasz swój własny styl i to jest solidna podstawa, własny, rozpoznawalny styl, to połowa sukcesu... i jak teraz połączyć to z odbiorem dla wszystkich? Dla tych, którzy się znają i nie znają na poezji... Jeżeli ograniczysz się jedynie do odbioru na portalach literackich... może warto jednak pisać dla wszystkich?
Choć myślałam, że piszę dla wszystkich, to muszę to przyznać, piszę egoistycznie, pod siebie. Fajnie jak ktoś kto się zna docenia mój tekst, no ale nie tylko o to tutaj chodzi. I mimo, że pisanie traktuję jak odskocznię, a nie jak coś więcej, to i tak słabo to wygląda i tak szczerze to nie wiem do czego mnie to doprowadzi... Przemyślę sobie to wszystko.
Przypomniałaś mi jak piliery mi już kiedyś coś podobnego pisał, o tym, że mogę utknąć w czymś w czym raczej utknąć nie chcę. I nie chcę.
Dzięki bardzo za to co napisałaś, naprawdę dużo mi to dało do myślenia. Zwłaszcza, że piszesz ze swojego doświadczenia.
Bardzo dziękuję, miło przeczytać coś takiego.
Dobrej nocy.
Zyskał, dzięki Wam.
A w trakcie?
«choć ktoś obok nikogo boso w japonkach, to ważna jest przychylność bogów, mimo niepewności siebie do siebie, to deszcz, co daje dreszcz zapiera dech w słońcu»
Niezłe kalambury😏
Chyba jesteś dobra w kalambury :)
Dzięki za wejście w tekst.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania