Maroka i Fanthomasa (bizarro) rozmowy

F: Dawno o niczym nie rozmawialiśmy, a teraz na dodatek zaszalejemy i porozmawiamy o czymś. Na początek miałem wspomnieć o wczorajszym incydencie ze znikającymi kanałami telewizyjnymi, ale nikogo to nie zainteresuje, dlatego od razu przejdę do meritum. Niedawno poruszonym tematem były filmy wytwórni Troma, zajmującej się produkcją głównie horrorów klasy Z, z dużą ilością przemocy, nagości i absurdu. Sama nazwa Troma trochę kojarzy mi się z Traumą, którą pewnie niektórzy odczują po kontakcie z filmami tego studia, ale jak to mówią nie można się zniechęcać jedną obejrzaną produkcją i trzeba poznać je wszystkie. A przynajmniej większość. Co prawda obejrzany ostatnio przeze mnie Turkeyman vs Dolphinman jest filmowym szortem tak złej jakości, tak tandetnym i koszmarnym, że więcej krótkometrażówek od studia Troma nie planuję oglądać, skupiając się wyłącznie na ich działalności pełnometrażowej.

M: Z bizarro jest trochę jak z Tromą. Albo pokochasz albo znienawidzisz, ale sprawa nie jest taka prosta. Bo nawet jeśli już wejdziesz w ten gatunek na pełnej i zaczniesz kopać głębiej, istnieje ryzyko, że dokopiesz się do takich pozycji które cię zastopują na dłużej i wystawią na kolejną próbę. Wtedy pojawia się pytanie: czy jesteś gotów przyswoić dawkę tak skondensowanej dziwności, czy może jednak odpuścisz i po tym doświadczeniu zostawisz bizarro na zawsze. Z bizarro jest też ten problem, że nie wiesz na co trafisz. Czy Turkeyman vs Dolphinman to dobra rekomendacja dla początkujących, chcących zapoznać się z Tromą? Raczej nie. To tani badziew, suplement dla największych fanów, a dla nowicjuszy niestrawność po której spędzą wiele nieprzespanych nocy i nigdy nie tkną indyka z talerza.

F: Zastanawiałem się czy i kiedy pojawić się może polski Carlton Mellick. A może już jest? Oczywiście w USA dla początkujących adeptów bizarro sprawa jest ułatwiona, ponieważ Eraserhead Press zajmuje się popularyzacją wyłącznie tego gatunku, a więc tym samym więcej pisarzy może się pokazać światu.

M: To zależy czy mówimy o polskim Mellicku, którego sprzedaż książek jest jak na bizarro bardzo wysoka, czy o Mellicku który działa niszowo ale tworzy perełki gatunku. Ja osobiście bym wolał tego drugiego. Wydawnictwo bizarrowe nie jest tu do szczęścia potrzebne według mnie.

F: Przyglądam się tym głównym polskim autorom i oczywiście jest kilku kandydatów, na przykład Dawid Kain, który jednak ostatnio troszkę bardziej skierował się w stronę weird fiction, podobnie jak Kazimierz Kyrcz w kierunku thrillerów, a Michał Stonawski - horrorów. Karol Mitka natomiast podobno na razie nic nie pisze. Oczywiście z młodszych stażem autorów są jeszcze Patryk Bogusz i Kornel Mikołajczyk, ale z ich książek na razie po jednej tylko czytałem, więc zobaczymy jak sytuacja rozwinie się za kilka lat. Oby było coraz lepiej. Na pewno jeszcze sporo osób pominąłem, więc przepraszam. Jak myślisz czy bizarro może się podobać jedynie fanom horrorów, czy entuzjaści innych gatunków też znajdą tam coś dla siebie?

M: Myślę że jeśli chodzi o lekkie bizarro to jest ono jako tako strawne dla fanów fantastyki, ale entuzjaści innych gatunków mogą być rozczarowani i wystosować odpowiednie pismo za naruszanie ich dobrego smaku i godności gatunkowej.

F: Żeby polubić bizarro trzeba mieć w sobie zamiłowanie do makabry, dziwności, czarnego humoru i absurdu, nie każdy fan horroru (zwłaszcza taki „lekki” fan, oglądający tylko od czasu do czasu to, co najpopularniejsze) doceni i zainteresuje się bizarro. Podobnie zresztą z entuzjastami szeroko pojętej fantastyki, których mogą odrzucić dziwaczne pomysły twórców, natomiast znajdzie tam coś dla siebie ktoś znudzony pewnymi powtarzającymi się w nieskończoność schematami i szukający czegoś świeżego. Na pewno nie każdy posiada tolerancję do dziwności posuniętej do granic możliwości, a nawet dalej. Oczywiście najważniejsze jest docieranie do tych osób, które byłyby potencjalnie zainteresowane, ale nawet nie wiedzą, że coś takiego jak bizarro fiction w ogóle istnieje. Pojawia się też problem z ogólnym poziomem czytelnictwa w Polsce, bo o ile jeszcze ktoś może być fanem najdziwniejszych filmów pod słońcem, do przyswojenia podobnych treści w formie książkowej już nie będzie taki skłonny. I to tyle na dziś. Do następnego (dziwnego) spotkania.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Pomidor 7 miesięcy temu
    Bardzo fajny wywiad

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania