Maroka i Fanthomasa rozmowy 4

F: Witam wszystkich w ten dzisiejszy halloweenowy dzień. Marok zgodził się oderwać od składania ofiar przy blasku Księżyca i porozmawiać na palące, a nawet swędzące tematy. Na początek może warto wspomnieć o protestach różnych grup społecznych. Antymiesiączkowcy, kobiety, a nawet rolnicy. Kto będzie następny? Obejrzałem kilka zdjęć z wczorajszych manifestacji w stolicy, ukazanych z lotu ptaka i mnie zatkało. Nie wiedziałem, że w Warszawie są takie wysokie budynki.

M: Ano.

F: To jeszcze opowiem anegdotkę, bo mi się przypomniało. Poszedłem wczoraj na spacer z psem i…

M: A mówiłeś, że nie masz psa.

F: No nie mam. To nie był mój pies. Szedł jakiś kundel ulicą, to dołączyłem do niego

M: No i co było dalej?

F: Trzeba było nie przerywać. Teraz nie wiem, bo zapomniałem. Przejdźmy do pytań. Co myślisz o obecnej sytuacji w kraju i na świecie?

M: Nie jestem jakoś bardzo na bieżąco, ale z pewnością coś się dzieje. Dla takiego świata sprzątałem pokój raz w tygodniu.

F: Dzieje się i to sporo, ale nie będę cię zalewał potokiem informacji, bo podejrzewam, że już się zdezaktualizowały. A teraz wracając do początkowego tematu. Halloween. Czy natknąłeś się w poprzednich latach na jakieś formy obchodzenia tego nieświętego święta w Polsce? Bardziej chodzi mi o coś na wzór angielskich cukierków i psikusów, a nie czarne msze i wycie do Księżyca.

M: Raczej nie. Nie interesowało mnie to w ogóle. Co innego dziady. To już trzeba było znać, choćby z poziomu systemu lektur szkolnych.

F: No tak, sporo dziadów kręci się u mnie w okolicy. Zbierają złom i buszują w śmietnikach. Faktycznie, była taka lektura. Ludzie bezdomni o ile się nie mylę. Na szczęście dzieciaków w strojach upiorów jeszcze nie spotkałem. To dobrze, bo nie lubię psikusów, za to lubię cukierki. Może sam się przebiorę. Przejdźmy dalej. Dużo osób tworzy postanowienia noworoczne. Też jakieś miałeś i udało się spełnić, czy może jeszcze czekasz, bo przecież zostały dwa miesiące?

M: Na pewno jakieś były. Zapewne większa częstotliwość w pisaniu, mniej lenistwa i tak dalej. Nie pamiętam.

F: Ja ogólnie miałem kilka, ale ich nie zrealizowałem i tradycyjnie przechodzą na następny rok. Przynajmniej nowych nie będę musiał wymyślać. A teraz opowiedz może coś o twojej pasji genealogicznej. Czy to ciężka robota? Co byś doradził osobie, która chciałaby zacząć przygodę z tym tematem?

M: Dla mnie nie ma w tym nic ciężkiego. Owszem, czasami są momenty nużące, ciągnące się w nieskończoność, na przykład skakanie w aktach, ale jeśli ktoś to naprawdę lubi, to nie będzie narzekał. Doradzać raczej nie mogę, bo sam jest mocno początkujący, nie mam dużego doświadczenia, ale mogę powiedzieć, że jeśli tego nie pokochasz, znienawidzisz po pięciu minutach.

F: W obecnych czasach zdalna praca i nauka przechodzą z obszaru science fiction do rzeczywistości. Jaki jest twój pogląd na ten temat? To dobrze czy źle? Więcej jest plusów czy minusów?

M: Nie powiem, że jestem wielkim zwolennikiem. Jednak relacje na żywo są zupełnie inne, czasami na plus czasami na minus, ale jednak to poczucie, w moim przypadku na studiach, że docieram na uczelnię, wchodzę na aulę albo salę wykładową, spotykam się ze znajmoymi - bezcenne. Czasy są jakie są, groteska przewija się nieustannie, tak samo jak wiele smutku i przygnębienia. Dla mnie osobiście zdalne nauczanie raczej przesuwa się w tę negatywną kategorię która dobija, choć narzekanie pewnie też guzik da. Trzeba żyć dalej i pocieszać się nowymi tekstami bizarro.

F: Wszystko ma swoje zady i walety. Zależy co kto lubi. Dzisiejsza młodzież ma naprawdę podzielną uwagę. Jednym okiem patrzą na telefon, drugim na laptop. Co dopiero by było, gdyby miały tyle oczu co pająk? A na koniec żart. Zobaczymy ile osób czyta do końca. Z dowcipami jest tak, że albo opowiada się te, które ktoś wymyślił i istnieje duże prawdopodobieństwo, że inni je znają albo samemu się wymyśla i istnieje duże prawdopodobieństwo, że ktoś wpadł już na ten sam pomysł dużo wcześniej. Dlatego opowiem ten znany i lubiany. Jak widzę te wszystkie tłumy na ulicach, to myślę sobie, że aborcja powinna jednak być legalna.

M: Cóż za wysublimowany humor. Może jednak kończmy.

F: Masz rację. Do usłyszenia następnym razem.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • laura123 rok temu
    Dobry tekst! 5
  • Onyx rok temu
    Fajne!
  • Obie części, 4 i 5, ciekawe i zabawne. Obie oceniam na 5, pozdrawiam :-)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania