ogryzki #01062021
Fatalizm nadszedł wiosenny i radość ulatuje w niebyt. Są takie chwile, że wciąż się mylę, chcę za dużo, więcej, i jeszcze. Klęcząc pod ścianą na wyrok czekam i liczę na strzał.
Tak daleko stąd zostały słowa. Ten pierwszy uśmiech i szept. To we mnie zapatrzenie nieznanej pary rąk i spojrzeń strzały. Ta iluzja idealności, czas ulotny, naiwny. Pogrzebany, bo niepraktyczny, a dziś znów pożądany.
Balansuję pomiędzy bagnem i niebem, ale błota wyjątkowo nie da się zmyć.
A niebo śnieży. Śnieży tak bardzo, że nic nie widać. Zupełnie nic.
Ach, gdyby tak kapuścianym głąbem na moment się stać, gdy niemoc nie pozwala wyzwolić się od pochmurnych, obcych myśli, od braku tolerancji, zrozumienia... Pozwólcie mi uciec na chwilę.
A czas ucieka. Czas panem tego świata. Czasem lekarzem, bo leczy rany. Wszystko, czego każdy z nas chce, to więcej czasu. Czas wstać. Czas dorosnąć. Czas iść naprzód. Czas... Czy czas można cofnąć czasem? Czasami? Obyś żył w ciekawych czasach. Czas pokoju, czas wojny, czas zarazy. Czas nie jest gumą, choć czasem się wlecze. Bywa plasteliną, można z niego ulepić coś miłego. Czy czas jest funkcją liniową, a może hiperbolą? Równaniem bez niewiadomych, a może raczej rachunkiem różniczkowym?
Czy czas kiedyś się skończy?
Komentarze (12)
Przeczytałam, bo zobaczyłam kategorię "dla dzieci", ale coś chyba nie ten teges z tą klasyfikacją ?.
Co do tekstu – podoba mi się zamysł, powiedzmy oględnie treść, sens. Wykonanie zaś poddałabym szlifowaniu. Nie przekonuje mnie maniera licznych inwersji, nie zawsze właściwie działa zabieg powtarzania – np. w końcówce za dużo już tego "czasu". Pozbyłabym się też takich kwiatków: "Ta iluzja idealności, czas ulotny, naiwny. Pogrzebany, bo niepraktyczny, a dziś znów pożądany." - 5 razy "~ny" to za dużo :).
Na plus – mimo zastrzeżeń do formy, łatwo odbieram nastrój, klimat tekstu.
Dzięki.
Czemu nie dla dzieci?
zyzola
No chyba że dla dużych. ;)
https://youtu.be/AnOhpmCS0Fc
zyzola
Ano. Pasuje :)
Osądzić można się dać, ale niekoniecznie zrazu powielać los Józka K. Czy wyrok był uczciwy i zasługuję na ten strzał? Proces, wyrok i wykonanie kary, rozgraniczyłbym. Najgorsi rzadko ponoszą konsekwencje, ale to tak na marginesie.
Balas pomiędzy bagnem i niebem - zajebiste. Niebo to zepsuty radziecki telewizor - rubin, ale nic w nim ze świecidełka - może trochę lamp imituje blaski.
Nie trzeba zostawać głąbem, by stały się faktem te chwile bez myślenia, można je nawet przekuć we szczęście, sztuczne, ale głąb też nie będzie prawdziwy.
"Nietolerancja, jesteś w środku niej
Nietolerancja, wkoło szerzy się
Nietolerancja, szmalec sypie się
Nietolerancja, kiedyś zniszczy cię"
Czas zapewne można rozciągać, ale poza tym jest względny, a może nie jest, to grawitacja nas niszczy, na orbicie płynie ze trzy razy wolniej a niektórych planetach moglibyśmy żyć tysiące ziemskich lat, względne jest miejsce oddziaływania na nas czasu, łatwe pokonywanie przestrzeni, pozwoliło by bawić się właściwościami czasu, a szybkie, pozwoliło by przemieszczać się w czasie. Poza tym nie wiem czy istniej inny dowód na istnienie czasu, niż długość trwania dźwięku, jeśli to jednak wyjątek od reguły, to czas jest obłudą, co nie zmienia naszego przeznaczenia na tym etapie technologii.
Kończymy się w czasie, ale kiedyś jakiś napalony mózgowiec to obejdzie i wybrani staną się nieśmiertelni, jeśli będą źli , wówczas mogą się tytułować "My, Bóg"
*Balas - balans
*na niektórych planetach
*oddziaływania czasu, na czas to może kiedyś
*obłudą - ułudą
W założeniu to mantra umęczonego umysłu, w gruncie rzeczy - rzyg jaźni. Ogryzki, odpadki, brudy codzienności. Brudnopisy. Szkice dla przyszłych złotych myśli.
Dzięki.
zyzola, Taki kosz do grzebania.
Niebo się zepsuło jak stary, lampowy telewizor, anioły śmierdzą potem, żrą kiełbasę i mają w dupie żywych. Snują się po ziemi i szkodzą, psują, nie boją się niczego - czego może bać się nieśmiertelny? Wiecznie pijani ciągną za sobą połamane, brudne skrzydła i szydzą z dobra. Dobra, którego już nie ma, zdechło jak stary, nikomu niepotrzebny nietoperz na strychu.
zyzola, Niebo to towar dla naiwnych, anioły zdechły nim powstały, jakiś syfiasty gatunek z obory się podszywa, pod to, czego nigdy nie było. Z daleka sprawiają wrażenie ładnych i utrafiają w tęsknoty spragnionych. Dobro to bardzo umowna rzecz, koniec końców jest mierzone czyimś egoizmem. Nietoperz urodził się po to żeby zdechnąć, jak wszytko, co się porusza, żre, oddycha, kopuluje i jest oparte na węglu. Nic nie ma sensu, niezachwianą konsumpcję i udany seks można uznać za szczęście, choć to tylko korzystny warunek dla przedłużania gatunków.
Nie chodzi tu o fatalizm tego rodzaju. To, co opisujesz, to zwykłe malkontenctwo ;)
Można mieć dobre życie na tym złym świecie, wśród złych ludzi. Kluczem do szczęścia jest bycie sobą i robienie tego, co do nas należy, bez oglądania się na innych, bez zwalania całej winy za niepowodzenia na innych. Indywidualizm, asertywność, nonkonformizm i wewnętrzna integracja, świadomość własnego JA, siebie, swoich potrzeb i uczuć.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania