Parada Śmierci — Rozdział 03
„𝕋𝕙𝕖𝕪 𝕠𝕟𝕝𝕪 𝕞𝕠𝕧𝕖 𝕚𝕟 𝕥𝕙𝕖 𝕕𝕒𝕣𝕜𝕟𝕖𝕤𝕤 „
Mało [T/I] nie podskoczyła, kiedy usłyszała przeraźliwe miauczenie wydobywające się z niedaleka. W tym momencie wszystko mogło się zdarzyć i ona doskonale zdawała sobie o tym sprawę. Z przerażeniem spojrzała się w kierunku, z którego ono dochodziło, ale niczego nie ujrzała. Dlatego na nowo skupiła swój wzrok na Kamijo, który rozglądał się tak, jakby czegoś szukał.
— Nie mów, że zapomniałeś, jak się teleportować? — spytał po chwili Teru, nie mogąc dłużej patrzeć na to, co on wyprawiał.
[T/I] jedynie podniosła jedną brew do góry, kiedy usłyszała owe słowa. Chociaż obecnie niczego już nie powinna się dziwić, po tym, co do tej pory doświadczyła. Księżyc raz po raz pojawiał się i znikał za ciemnymi chmurami. Nadawało upiornego nastroju, nie wspominając o atmosferze. Nawet nie miała nerwów, aby się odezwać, bo wszystko dla niej było niedorzeczne.
— Nie, nie zapomniałem jak się to robi! Po prostu zastanawiałem się jak mamy ją ze sobą zabrać! — wyjaśnił po chwili Kamijo, dlaczego tak dziwnie się zachowywał.
— To mogłeś od razu zapytać, a nie zachowywać się, jakbyś czegoś szukał! — warknął po chwili Teru, oddychając z ulgą, że nie miał problemu z pamięcią.
„𝕐𝕠𝕦'𝕣𝕖 𝕤𝕡𝕖𝕔𝕚𝕒𝕝, 𝕪𝕠𝕦𝕣 𝕖𝕩𝕚𝕤𝕥𝕖𝕟𝕔𝕖 𝕚𝕤 𝕒 𝕞𝕚𝕣𝕒𝕔𝕝𝕖"
Kamijo tylko podniósł jedną brew do góry, jakby widział Teru po raz pierwszy. Co raczej było niedorzeczne, bo przecież ciągle go widywał i z nim rozmawiał, więc czemu aktualnie się tak czuł? Jednak na to na tę chwilę odpowiedzi znaleźć nie był w stanie, co mocno go pod tym względem irytowało.
Co jak wiadomo poniekąd było zrozumiałe, bo każdy na jego miejscu, by się czuł jak on teraz się czuł. Tak czy inaczej, teraz pozostało mu jedynie pójść dalej, bo innego wyboru pod tym względem nie miał. A teraz postanowił skupić się nad tym, co teraz miał dalej zrobienia, bo tylko tak mógł ruszyć dalej.
Chociaż zdawał sobie sprawę, że nie będzie to łatwym zadaniem, tego był w stu procentach, pewny. Na to odpowiedzi znaleźć nie był w stanie, i to go mocno pod tym względem irytowało. Jednak nic na to poradzić już nie mógł I pozostało mu tylko iść do przodu, z czego nie był zbytnio zadowolony.
— Nie zdążyłem, bo się jako pierwszy odezwałeś! — zauważył po chwili Kamijo, dając mu do zrozumienia, że to była jego wina.
[T/I] miała wrażenie, że przysłuchuje się dziecinnej wymianie zdań. Z każdą chwilą miała wrażenie, że już nie wiedziała, co miała tak naprawdę myśleć. Chociaż nie była na takim etapie, aby w nietoperza się zamieniła a, co dopiero teleportowała. Dlatego też czuła, że jest dla nich kulą u nogi i wcale się jej to nie podobało.
— Oj, przestańcie już, bo nigdy się z tego miejsca nie ruszymy! Wezmę ją na ręce i się teleportuje z powrotem! — oznajmił po chwili Hizaki, zdając sobie sprawę, z tego, ile czasu już zmarnowali na tę idiotyczną gadkę.
W tym momencie [T/I], jak i reszta spojrzeli się na niego ze zdziwieniem wypisanym na twarzy. Tego nawet ona się jak najbardziej nie spodziewała, a co dopiero jego kumple. A to dlatego, że na chwilę o nim zapomnieli i nagle sobie o nim przypomnieli. Co było nawet lekko zabawne, zważywszy na obecną sytuację, w jakiej się znajdowali.
— J-jesteś tego pewny? — wydukała po chwili [T/I], chcąc się upewnić, czy przypadkiem nie żartował.
— Jeśli ją tego nie zrobię, to kto inny moja droga? — odparł pytająco Hizaki na pytanie zadane przez [T/I], bo taka niestety była prawda i mogli tak kombinować, aż do samego ranka i Hizaki doskonale zdawał sobie z tego sprawę, dlatego musiał wziąć sprawę w swoje ręce, bo inaczej trudno, by im było się później wytłumaczyć.
„𝔹𝕖𝕔𝕒𝕦𝕤𝕖 𝕪𝕠𝕦 𝕔𝕒𝕟 𝕣𝕖𝕒𝕔𝕙 𝕥𝕙𝕖 𝕗𝕦𝕥𝕦𝕣𝕖 𝕓𝕪 𝕛𝕦𝕤𝕥 𝕓𝕣𝕖𝕒𝕥𝕙𝕚𝕟𝕘 „
— To też prawda... — przyznała rację [T/I], pod tym względem samemu Hizaki'emu.
— W takim razie pora na nas! — oznajmił twardo Kamijo i chwilę później już go nie było, niedługo po tychże słowach, Teru, Masashi, Yuki też się teleportowali, pozostawiając samych na ulicy Hizakiego i [T/I].
— Będzie dobrze, zobaczysz! Jak się boisz, to zamknij oczy, dobrze? — rzekł po chwili Hizaki, podczas tego, jak brał [T/I] na ręce.
Dla samej [T/I] ta scena była dość surrealistyczna i niedorzeczna. Chociaż wcale się pod tym względem nie dziwiła. Ktoś, jednak z boku myślałby, że kręcą jakiś durny film, czy coś w tym deseniu. Na szczęście nikogo nie było i mogła odetchnąć z ulgą. Gdyby było inaczej, byłoby im nie na rękę i mogłoby być to niebezpieczne.
— Jasne, chyba tak zrobię! — odparła po chwili [T/I], odpowiadając na pytanie zadane przez Hizakiego.
Niedługo potem zamknęła oczy i ogarnęła ją kompletna ciemność. Mogła słyszeć jedynie świst wiatru, który smagał jej twarz. Do czasu, kiedy ów świst wiatru zupełnie ucichły, co oznaczało, że musieli być na miejscu. Jednak nie znaczyło to, że miała ot, tak otworzyć oczy i zacząć się rozglądać. Postanowiła poczekać, aż powiedzą jej, że może je na nowo otworzyć.
„𝕎𝕖 𝕞𝕒𝕣𝕔𝕙 𝕗𝕠𝕣𝕨𝕒𝕣𝕕 𝕨𝕚𝕥𝕙 𝕠𝕦𝕣 𝕗𝕠𝕠𝕥𝕤𝕥𝕖𝕡𝕤 „
Cisza, jaka panowała w miejscu, w którym się obecnie znajdowała, aż dudniła jej w uszach. Wyglądało tak, jakby reszty jeszcze nie było. Chociaż jako pierwsi teleportowali się przed nimi. Co nie napawało ani [T/I], ani tym bardziej Hizaki'emu na rękę i nie było im z tego powodu do śmiechu. Do czasu, gdy usłyszeli znajomy głos, który się do nich zwracał.
— Już myślałem, że Ci się pomyliły miejsca... — usłyszała znajomy głos [T/I], który należał do nie, kogo innego jak do samego Kamijo.
— To nie moja wina, że jako pierwsi tego dokonaliście i zostawiliście nas w tyle! — odparł po chwili ironicznie Hizaki na słowa wypowiedziane przez samego Kamijo, a Hizaki był tak zajęty konwersacją z Kamijo, że zupełnie zapomniał o istnieniu [T/I], chociaż dalej miał ją na rękach.
— Nawet jeśli, to tak jakiś powolny byłeś — skwitował po chwili Kamijo, próbując zagrać mu na nerwach, przez co trochę zaczęło to [T/I] irytować, bo z każdą chwilą coraz bardziej nie czuła się w tej pozycji komfortowo.
— Ahem... Będę ci dozgonnie wdzięczna, jeśli postawisz mnie na podłodze! — wtrąciła się po chwili [T/I], zarazem przypominając o swoim istnieniu, nic więc dziwnego, że po jej słowach nastąpiła kolejna cisza, jakby, co najmniej zobaczyli ducha.
— Wybacz, zupełnie o tobie zapomniałem! — zwracając się po chwili Hizaki do [T/I], bo taka aktualnie była prawda.
— Nic nie szkodzi, przywykłam do tego, że ludzie i, jak widać, wampiry, o mnie zapominają! — skwitowała po chwili [T/I], nie robiąc sobie nic z tego, co powiedział Hizaki, robiąc przy tym naburmuszoną minę.
„𝕀𝕥'𝕤 𝕒 𝕡𝕒𝕣𝕒𝕕𝕖 𝕗𝕚𝕝𝕝𝕖𝕕 𝕨𝕚𝕥𝕙 𝕓𝕖𝕒𝕤𝕥 „
Niedługo po tym Hizaki postawił [T/I] podłodze, co było jej na rękę. Początkowo jeszcze udawało się jej wytrzymać, ale im dłużej była trzymana w jego ramionach. Tym dziwniej się zaczynała czuć, i to wcale się jej nie podobało. Nie czuła się komfortowo z tego powodu, dlatego za wszelką cenę chciałaby się z nich uwolnić.
— Jeśli tak uważasz, nie ma problemu — odparł po chwili Hizaki, który wyczuwał, że jeśli zaraz tego nie zrobią, to będzie za późno.
— Nie ma sensu dłużej tego przedłużać, bo czas nam się kurczy! — wtrącił się po chwili Teru, zwracając uwagę na godzinę widniejącą na zegarze.
Dopiero wtedy wszyscy spojrzeli na zegar niczym jak komendę. Chociaż [T/I] nie bardzo rozumiała, dlaczego wszyscy spojrzeli się na niego, ale wolała zostawić to dla siebie samej. A to dlatego, że nie mogli uwierzyć własnym uszom, co właśnie od niego usłyszeli. Nic więc dziwnego, że zareagowali tak, a nie inaczej na ich dźwięk.
— Czemu wcześniej mi o tym nie powiedziałeś‽ — warknął po chwili Kamijo, który nie był co do tego zadowolony, przez co, [T/I] automatycznie schowała się za Hizaki'm, który był najbliżej niej.
— Spokojnie, nic ci nie zrobi — szepnął Hizaki, zauważając jej przerażenie.
— Mam nadzieję... — szepnęła [T/I], która nie była pewna, czy to co, powiedział, było prawdą.
A co innego miała powiedzieć? Początkowo się oto wkurzała, ale z czasem przestała na to reagować. Bo co innego mogła w takim przypadku zrobić? Przecież samą sobie, by bez nich nie poradziła, tego była w stu procentach pewna. Tym bardziej że nie posiadała takowych mocy, aby tego mogła właśnie dokonać.
— Wybacz, ale byłeś tak skupiony na rozmowie z Hizaki'm i nie chciałem przeszkadzać! — wyjaśnił po chwili Teru, dlaczego zwrócił mu pod tym względem uwagę.
„𝕎𝕖 𝕞𝕒𝕣𝕔𝕙 𝕗𝕠𝕣𝕨𝕒𝕣𝕕 𝕨𝕚𝕥𝕙 𝕠𝕦𝕣 𝕗𝕠𝕠𝕥𝕤𝕥𝕖𝕡𝕤 „
Prawdę mówiąc, [T/I] chciała już mieć to za sobą, aby powiedzieć, że to był tylko sen. A na to jeszcze się nie zapowiadało, ale wolała niczego nie mówić. Skupiła się na tym, aby obejrzeć, gdzie się tak aktualnie znajdowała. A znajdowała się w jakimś pokoju umeblowanym w stylu barokowym czy tam wiktoriańskim. Światła były dość przytłumione, przez co panował w nim, tak jakby półmrok.
Nadając mu dość mrocznego przerażającego nastroju. Gdzie masz wrażenie, że za chwilę coś z ciemności na ciebie wyskoczy. Pierwszy raz była w takim miejscu, w którym było widać, że ktoś naprawdę mieszkał, i to od paru możliwe wieków, ale pod tym względem mogła się mylić. A to dlatego, że nie znają ich aktualnego wieku, ale oto pytać nie miała [T/I] zamiaru.
— Ziemia do [T/I]! Gdzie ty nam odpłynęłaś?! — nagle przed nosem ujrzała czyjąś dłoń, której jeszcze chwilę temu nie zauważyła, gdyby nie głos zwracający się do niej.
— C-co‽ — wybełkotała nieskładnie [T/I], z lekko skołowanym wyrazem twarzy.
— Pytałem, gdzie ty nam odpłynęłaś? — ponowił swoje pytanie Kamijo, który już wszystko miał przygotowane, aby dokonać tego, co obiecał.
— Ach, wybaczcie mi... Za bardzo skupiłam się na tym, gdzie się aktualnie znalazłam! — odparła po chwili [T/I], wyjaśniając swoje zamyślenie.
„𝕀𝕥'𝕤 𝕒 𝕡𝕒𝕣𝕒𝕕𝕖 𝕗𝕚𝕝𝕝𝕖𝕕 𝕨𝕚𝕥𝕙 𝕓𝕖𝕒𝕤𝕥 „
Bo taka niestety była prawda i nic na to poradzić już nie mogła! Zdawała sobie sprawę z tego, jak to brzmiało, ale co innego miała powiedzieć? A i tak nie było sensu, aby zapytać się, gdzie się znajduje, bo za chwilę i tak, by o tym zapomniała. Jednak odwrotu już nie było i pozostało jej tylko brnąć do przodu i się tym już nie zajmować.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania