Po moim trupie - Ciąg drabblowy - Koniec
Poprzednie części
http://www.opowi.pl/po-moim-trupie-ciag-drabblowy-a39475/
http://www.opowi.pl/po-moim-trupie-ciag-drabblowy-2-a40329/
*
*Zachód słońca (drabble)
*
Nadal z własnego sraj-dołka, nie mogłem wyjść. Znów zacząłem kopać, tym razem w całkiem innym kierunku. Obrałem azymut na zachód w nadziei ujrzenia, zanim sczeznę, zachodzące słońce nad połoniną. Takie desperackie myśli mnie ogarnęły, bo poczułem, że wykopałem sobie grób. Ryłem margle i iły rozpaczliwie, kierując się skosem ku górze. Przekopywałem się przez chalcedony, przez wapienie wczesnojurajskie, przez antracyty Karbonu, nawet raz trafiłem na zaginioną Bursztynową Komnatę, ale nie poświęciłem temu znalezisku większej uwagi; odpocząłem krzynę w Złotym Pociągu, którego oczywiście też mimochodem odkopałem, drążąc tunel beznadziei; gdy w końcu, w zachodzącym słońcu, przywitała mnie, łasząc się radośnie Bura Suka.
*
*Nigdy się nie poddam! (drabble)
*
Nie wiedziałem co gorsze: umrzeć ponownie w dole kloacznym, czy wpaść w sidła Burej Suki? Jedyne dobre w tym wszystkim, że dokładnie wyczyściła mnie ozorem z wszelkich, kałowych zanieczyszczeń, ale już tych jej umizgów miałem dość i począłem się szarpać, prychać i wyrywać z przesadnych, miłosnych uścisków.
Tak kopałem i wierzgałem, że aż całą pościel, w tym moją szanowną małżonkę, wykopałem z łoża: bo okazało się, że śniłem te wszystkie perypetie. Chyba jednak wolałbym Burą Sukę niż tego wieloryba, pomyślałem smętnie. Wieloryb chrapał na podłodze, a ja z myślą, że nigdy się nie poddam jej wdziękom, zasnąłem znowu, śniąc dalej.
*
*
Komentarze (17)
szybko się skończyło. szkoda, bo dobre.
Nie no, znudziło mnie to już trochę ;)
To było pisane przez dwanaście tygodni, bo co tydzień dostawałem kolejny temat, miało prawo już mnie to wkurwić ;)
Nuncjusz zwłaszcza pisanie drabbli
Koszmar na jawie w drugim drabblu. Jak zwykle nie mogło się obejść bez specyficznego twojego humoru. :) Tak mi przez myśl kiedyś przelazło, czy ty napisałeś kiedyś coś poważnego?
Ty*
Napisałem kilka rzeczy, no choćby wspomnienia sprzed 40tu lat o mojej operacji. Starałem się być maksymalnie poważny :)
Nuncjusz Zerknę na tą operację później. :)
Spoko, spoko, tak tylko mówie, żebym nie wyszedł całkiem na klowna, poważnie tez potrafię ;p
Spoko, spoko, tak tylko mówie, żebym nie wyszedł całkiem na klowna, poważnie tez potrafię ;p
Hmm, dziwne. Nie mając klucza - dziwne. Ciekawe, ale uwiera coś podprogowo, że nie mam myśli adekwatnie-przewodniej. Nie, że tekst nie ma. Że ja, jako odbiorca.
Od strony użytego słownictwa - sztos.
Ogarniętyś we słowotwórstwie, że ino Ci tylko na Krakowskim rynku kapelusza uchylić.
Git.
Can, spoko, to było pisane na wariackich papierach, Pisałem co tydzień w sobotę przy porannej kawie, z trudem wiążąc koniec z początkiem. Musiałbym to wszystko jeszcze raz napisać, już nie drabblowo, a zwyczajnie :)
Może wtedy nabrałoby to sensu :)
Witam,
"Przekopywałem się przez chalcedony, przez wapienie wczesnojurajskie, przez antracyty Karbonu, " - Stratygraficznie dobrześ to zilustrował i dopasował. Imponujące. Górnik? Geolog? Jakieś skalne hobby?
Poza tym uśmiałam się po pachy ;)) Bura Suka jest świetna ;))
Pazdrawljaju :))
Jestem tylko oczytany, geologia nigdy nie była moim hobby :)
Te drabble są połączone! Tera się pokumałam.
Bardzo ładny ciąg drabblowy z Bura Suką jako jedną z pierwszoplanowych postaci, dołem kloacznym i wieloma straszliwymi przygodami, a syćko piknie okraszone zacnym słownictwem. Pisze poważnie.
Kilka razy to próbowałem powiedzieć, że to spójna całość, ale nikt mi nie wierzył.
Dzięki, że w końcu Ty ;)
Ha, widzisz, do Rithy trza na drugi raz. Cytując mego padre - pytaj się, wiecznie żyć nie będę.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania