Drabble - Pobudka
Kiedyś w końcu się obudzę i ogłoszę: Przegrałem. Odliczam dni do tego poranka. Póki co chodzę ulicami, chodnikami, mijam place rzygowin na parkowych alejkach i oszczane gazety rozrzucone pod blokami. Na jednej ze stron zauważam twarz jakiegoś dzieciaka, pod nim ckliwe formułki, jeden procent podatku, ratunek. Wybawię go od tej ułudy, postanawiam i przechodzę dalej, zapominając, co widziałem. Myśli natrętnie wracają, a ja czuję jak pięści wyparcia okładają je w moim umyśle. Potem wracam do domu, odpalam komputer i oglądam, co popadnie, do upadłego. Kiedy kładę się spać, dochodzę do wniosku, że ludzie są naprawdę szczęśliwi tylko w czołówkach seriali.
Komentarze (5)
pesymistycznie... może? No, życiowo z pewnością... chyba?
Mogłem wrzucić w różne, ale o życiu w sumie jest wszystko, dzięki
Ech, złe życie.... Współgra to z moim obecnym nastrojem, niestety. Dobry tekst.
Dziękuję
Samo życie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania