Drabble - 2004 - K.B
Ty widzisz kieliszek czerwonego wina, ja brunatną Sagę z torebki – pewnie dawno wystygła, powtarzali ujęcie ze dwanaście razy. Brzdęk szkła koi, ale nie mnie. Pękają myśli, kawałki poranią dźwiękowca, był najbliżej, chciał pomóc. Zbliżenia. Jedno za drugim. Stara gazeta na stoliku – potem ją oprawię w ramkę. Rozmowy o niczym, bez słów – szkoda sił.
Ty widzisz jego szary podkoszulek. Wyobraziłaś sobie, co ma pod nim. Ale kto pochyli się nad drzwiami, z których wyszedł? Są drewniane i przeszklone – ja tak lubię, jak duchy przemykają się po drugiej stronie, ciche rozmyte cienie. Ktoś komuś plami koszulę. Tak myślisz? Nie jesteśmy tacy sami
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania