Poprzednie części:  Pokażę wam wszystkim . 1

Pokażę wam wszystkim 4

Długo zastanawiał się, co zrobić z wizytówką, którą dostał od znajomej szefa. Skorzystać czy może nie? „A jak będzie chciała zrobić ze mnie męską dziwkę?” – pomyślał. „Nie, na to nie pójdę.

Pogadam z szefem, czy w razie czego będę mógł wrócić”. Pytał też Piotrka, prosił o radę, ale ten stwierdził tylko, że Tomek sam musi podjąć decyzję. W końcu, po tygodniu wahań, zapukał do drzwi gabinetu szefa.

– Co tam, Tomek? – szef spojrzał na niego znad biurka.

– Szefie, bo jest sprawa... Dostałem propozycję i nie wiem, co mam zrobić.

– Propozycję, mówisz? A ta propozycja nie kazała ci czasem mówić do siebie „Lolita”?

– A skąd szef wie? – Tomek zaszokowany otworzył szerzej oczy.

– Nie, nie kazała, ale dała mi wizytówkę i mówiła, że dobrze zarobię.

– Bo zarobisz, Tomek. A jak ci się już przeje ten zarobek u niej, to do mnie zawsze masz powrót. Nie będę cię zatrzymywał, bo to i tak nic nie da, prawda?

– Szefie, no... ale głupio mi tak trochę.

– Nie przejmuj się. Dam ci za to dobrą radę. Dorosły jesteś i wiesz na pewno, jaką łyżką je się babę.

Jak będziesz rżnął Lolitkę po kawałku, z przerwami, to zrobi się bardziej uległa. Ale uważaj, bo potrafi też wyssać z faceta wszystkie soki.

– A to szef ją też... ten tego? – Tomek się roześmiał.

– A ty myślisz, że po co ona tu do mnie przyjeżdża? Kwiatki wąchać? – szef również parsknął śmiechem.

– Tak, ja ją też „ten tego”. Tylko widzisz, jestem starszy od ciebie o jakieś trzydzieści lat, albo i więcej, no i nie zawsze mam już na to „ten tego” ochotę.

– Fajny z pana gość, szefie. W razie czego, to wrócę.

– A jesteś już z nią umówiony?

– No, jeszcze nie. Muszę dopiero zadzwonić.

– To najpierw zadzwoń i zapytaj, czy jeszcze cię chce, bo może w międzyczasie złapała już innego.

Tomek opuścił biuro i jeszcze na korytarzu wyciągnął telefon, by zadzwonić do Lolity.

– Dzień dobry, dzwonię w sprawie tej pracy. Można? Jeszcze dzisiaj? Dobrze, spakuję się i przyjadę.

Poszedł do swojego pokoju, szybko wrzucił rzeczy do torby i wyszedł. Na korytarzu natknął się na Żanetę, z którą kilka razy się kochał.

– Wyjeżdżasz? – zapytała z niepokojem.

– Tak i chyba już nie wrócę.

– A co z nami będzie?

– Z jakimi nami? Nas nie ma i nigdy nie było.

– Ale przecież... kochaliśmy się – powiedziała z wyrzutem.

– Żaneta, my się nie kochaliśmy, tylko pieprzyliśmy. Sama chciałaś, żebym cię pompował. Źle ci było?

– Myślałam, że mnie kochasz...

– Nie myl pojęć, Żaneta. Nie kocham cię, zresztą masz przecież chłopaka.

– Ale zabawiałeś się mną!

– Bo byłaś chętna. Chciałaś to robić, a ja korzystałem. Cześć.

Wyminął ją bez słowa i wyszedł na dwór. Na zewnątrz czekał już Piotrek, któremu szef zlecił odwiezienie chłopaka na miejsce.

– Pewnie i tak do nas wrócisz – powiedział Piotrek na pożegnanie.

Podali sobie ręce, po czym samochód odjechał, zostawiając Tomka przed okazałą willą przy ulicy Filtrowej.

Tomek nacisnął dzwonek przy furtce. Po chwili usłyszał charakterystyczne brzęczenie i zamek odskoczył. Wszedł na posesję i nie rozglądając się na boki, podszedł do drzwi wejściowych. Te otworzyły się w tej samej sekundzie.

W progu stała Lolita. Tomek omiótł ją zdziwionym spojrzeniem, a na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech.

Kobieta miała na sobie jedynie skąpe stringi, piersi przesłaniała jej przezroczysta, zawiązana naprędce przepaska, a na stopach miała luźne klapki.

– Witam cię – powiedziała, podając mu dłoń w taki sposób, jakby oczekiwała, że ją ucałuje.

Tomek jednak tylko krótko potrząsnął jej ręką i natychmiast ją puścił

– Damy całuje się na powitanie – zauważyła z lekką pretensją w głosie.

– Tak? Ale ja tu nigdzie nie widzę damy – odpowiedział z bezczelnym uśmiechem.

– Ja jestem damą.

– Damy nie witają gości z gołą dupą.

– Ej, chłopcze, nie przeginaj – Lolita pogroziła mu palcem.

– Taki już jestem i nie mam zamiaru się zmieniać. Co najwyżej mogę stąd wyjść i nie wrócić.

– Zostaniesz. Chodź ze mną.

Zaprowadziła go do eleganckiego pokoju, który w jego mniemaniu był salonem – choć w zwykłym salonie ogromne łóżko raczej by nie stało.

– To twój apartament. Tu masz swoją łazienkę – otworzyła przed nim drzwi.

Pomieszczenie było ogromne, wyposażone w narożną wannę oraz dodatkową kabinę prysznicową.

– Po co mi aż tak duży pokój? – zapytał. – Wystarczyłby mniejszy. I to łóżko... zgubię się w nim.

W jego głosie pojawiła się nuta kokieterii. Doskonale zorientował się już, o co chodzi Lolicie, i podjął tę grę, łącząc ją z subtelnym wyzwaniem.

– Ale tu gorąco – rzucił, chociaż w rzeczywistości działała klimatyzacja i w pokoju dało się wyczuć lekki chłód.

– To się rozbierz. Pokaż, co skrywasz w tych spodniach. Bo z tego, co widziałam, twoje ciało od pasa w górę jest sporym atutem. A dalej? Też jest tak pięknie?

Tomek zmrużył oczy. Zaczął powoli się rozbierać, nie spuszczając z niej wzroku i czekając na jej reakcję.

„Posunę cię zaraz, to wtedy zobaczysz mój drugi atut” – pomyślał z satysfakcją. Zdjął podkoszulek, następnie powoli zsunął spodnie i stanął przed nią całkiem nagi.

Lolita patrzyła na jego krocze z nieskrywaną ciekawością i narastającym podnieceniem.

– Masz się czym pochwalić – uśmiechnęła się zmysłowo. – Wykąp się, zjemy obiad, a po obiedzie…

– A po obiedzie będziemy się parzyć – roześmiał się. Wiedział już, że zdobył nad nią przewagę.

– Co będziemy robić? – zapytała, udając, że nie rozumie.

– Parzyć. Jak króliki. Potrzebujesz bardziej obrazowego porównania? Będę cię pompował do momentu, aż sama powiesz, że masz dość.

– Podobasz mi się – odpowiedziała z uśmiechem. – Jesteś bezczelny. Jeszcze nieociosany, ale już pewny siebie. Ciekawe z ciebie stworzenie.

– Stworzenie ma na ogół cztery łapy i czasami ogon. A ciebie, oprócz łap, chyba najbardziej interesuje ten mój ogon – rzucił kolejną bezczelną replikę.

– Wykąp się, młodziaku, i przyjdź do jadalni – powiedziała i wyszła, zostawiając uchylone drzwi.

Tomek poszedł do łazienki. Znalazł tam wszystko, czego potrzebował: ekskluzywne żele, kremy, dezodoranty i całą gamę innych męskich kosmetyków. Do jadalni wszedł pachnący i wyraźnie dumny z siebie. Pozował na twardziela i świetnie mu to wychodziło, choć w głębi ducha wciąż czuł się trochę niepewnie.

Obiad był niezwykle wykwintny. Nigdy wcześniej nie jadał takich potraw, ale jego maniery przy stole były nienaganne. Po posiłku, najedzony i odprężony, wrócił do przydzielonego mu apartamentu. Rzucił się na wielkie łoże i po chwili zasnął głębokim snem.

Obudziło go lekkie, drażniące łaskotanie. Ktoś wodził po jego nagim ciele delikatnym piórkiem. Otworzył oczy. To była Lolita. Leżała tuż obok, przypatrując się jego twarzy.

– Co robisz? – Złapał ją za rękę. – Nie lubię takich łaskotek.

– A jakie lubisz? – zapytała cicho, niemal szeptem.

– Inne – odpowiedział krótko.

– To znaczy jakie?

– A takie – złapał jej dłoń i bezceremonialnie położył ją na swoim kroczu. – Lubisz takie?

– Lubię... ale łaskoczmy się wspólnie. Ja ciebie, a ty mnie.

– Nie, Lolito. Ty mnie, a ja cię za to wydmucham.

– Co to znaczy? – Znów udawała niewiniątko.

– Dobrze wiesz, co to znaczy. No, bierz się za te łaskotki – odparł, a w duchu pomyślał: „Stara pudernica”

Nie kazała na siebie długo czekać. Była szalenie ciekawa, jak spisze się ten młodziak. Uwielbiała młodych chłopców i zabawy z nimi – młode, jędrne ciało zawsze mocno ją podniecało, a ciało Tomka wręcz hipnotyzowało.

Przysięgła sobie w duchu, że zrobi wszystko, czego on zapragnie. Był dokładnie w typie, jakiego zawsze szukała: bezczelny, szorstki, wręcz chamski, a jednocześnie uwodzicielski i piękny niczym posąg rzymskiego wodza.

„Dlaczego rzymskiego wodza?” – pomyślała nagle. „Przecież nawet nie wiem, jak taki wódz wyglądał... Ale nieważne. Od tej chwili moim wodzem będzie Tomek”.

Robiła więc wszystko, aby sprawić mu jak największą rozkosz, a on odwdzięczył się jej za to z potężną nawiązką.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Barmaria godzinę temu

    Witam ciekawe jak to się rozwinie🤔

  • Grażyna

    Jeszcze nie wiem , ale to będzie bardziej taki erotyk . Dziękuje za gwiazdki .

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania