Ścieżki przeciwnych światów - rozdział 2: Spotkanie w cukierni
Po kilku następnych lekcjach przyszedł czas na długą przerwę. Większość osób wychodziła w tym czasie na dwór. Zaludnione korytarze świeciły teraz pustkami. Uczniowie biegali po boiskach, grali w różne gry lub po prostu chodzili i rozmawiali. Roun został w klasie. Bardzo rzadko wychodził na długiej przerwie na dwór. Bez swoich kolegów i bez hałasujących na korytarzu uczniów mógł wykorzystać ten czas by w spokoju poświęcić się przemyślaniu.
A myślenie Inamura uwielbiał.
Ale nie jakieś szczególnie skomplikowane. Nie obmyślał przecież w głowie jak zbudować rakietę kosmiczną. Był to raczej rodzaj rozmyślania o drobnostkach. Roun miał niewielu kolegów. A i tych trzymał na pewien dystans. Często siedział sam, w ciszy, choć ciszy za bardzo nie lubił.
Lubił za to samotność. Uwielbiał. Przynajmniej tak sobie ciągle wmawiał.
Roun w swojej "wielkiej samotności" rozmyślał więc kiedy tylko mógł o tym co mu się danego dnia wydarzyło.
Różne to były sprawy.
Raz, ktoś odważył się powiedzieć mu: "dzień dobry." Raz ktoś go w szkole nazwał żyrafą, z powodu wzrostu. Innym razem, nie trafił do bramki kiedy grał w szkole na boisku. Jeszcze tydzień po tym rozmyślał czy go znajomi przez to jeszcze bardziej nie lubią.
Roun często rozmyślał o rzeczach, którego go bardziej martwiły niż cieszyły. Głównie dlatego, bo tych pozytywnych nie było za dużo.
W każdym razie miał dzisiaj czas by w spokoju myśleć.
Ale nie mógł.
Wydarzenie z cukierni wciąż nie dawało mu spokoju.
Na nic jego próby. Wyrzuty sumienia nasiliły się tylko jeszcze bardziej, ponieważ Roun miał czas żeby o nich myśleć.
I tak Inamura spędził całą długą przerwę.
--- --- ---
"Już jestem!" Zawołał Roun wbiegając do domu.
"Dopiero czternasta." Odparła Klaudia. "Wyjątkowo wcześnie dziś wróciłeś. Mam nadzieję, że nie uciekłeś z lekcji wykorzystując jakąś głupią wymówkę."
"Oczywiście, że nie!"
Roun wbiegł szybko po schodach i wszedł do swojego pokoju.
"Po prostu nie miałem dziś ochoty żeby gdziekolwiek iść po szkole." Zawołał z góry zdejmując swój mundurek i niedbale wrzucając go do szafy.
"Wyjątkowo nie chciałeś dziś nigdzie isć..."
"Wcale nie wyjątkowo."
Inamura zbiegł na dół i stanął koło lady.
"Potrafiłeś do późnego wieczora chodzić ze swoimi kolegami na spacer."
Roun spojrzał ze zdziwieniem na Klaudię.
"Przecież nie mam kolegów mamo..."
Chłopak stanął za ladą.
"Ach... więc mam rozumieć, że do późnego wieczora biegasz po mieście sam?"
"Lubię chodzić na spacery. Chyba, że Szymon mnie wyciągnie żebym poszedł gdzieś z nimi."
"Nimi?"
"Taki chłopakami z mojej klasy. Czasem z nimi rozmawiam."
Klaudia wzięła z lady brudne talerze po ciastach i zaniosła je do kuchni, w której tata Inamury przygotowywał wraz z innymi kucharzami kolejne ciasta.
"Skoro z nimi rozmawiasz czemu nie mógłbyś się z nimi zaprzyjaźnić?" Klaudia spojrzała na Inamurę.
To nie pierwszy raz kiedy widziała ten wyraz twarzy. Jakby chłopak wiedział, że wszelkie starania i tak nic nie dadzą.
"Nawet jeśli nie zaprzyjaźnić, to chociaż gdzieś pójść. Lepiej po nocy chodzić z 'obstawą'." Zaśmiała się.
Klaudia ukroiła kawałek ciasta i położyła go na talerzu.
"Zanieś to tam." Powiedziała wskazując na stolik przy oknie.
Chłopak wziął talerz i podszedł do stolika przy którym rozmawiało dwoje klientów.
"Smacznego." Rzekł obojętnie po czym położył talerz na stół.
Roun spojrzał na klientkę a w tym momencie jego twarz przyjęła wyjątkowo zdziwiony wyraz.
Zdziwiony dla niego oznaczało wyjątkowo przerażający dla innych. Nic dziwnego, że klientka wyraźnie się zestresowała.
Chłopak, całkiem nie zwracając na to uwagi, podszedł szybko do lady. Gdy już staną za nią odwrócił się i oparł o nią.
Inamura zamknął oczy.
"To nie ona..." Pomyślał zakrywając twarz dłońmi. "To nie była tamta klientka..."
--- --- ---
"Że też musiałem podawać to ciasto! Skarcił się w myślach. Znowu sobie o tym przypomniałem..."
"Roun, pokrój proszę to czekoladowe ciasto na samym dole!" Zawołała Klaudia biorąc sztućce z kuchni.
Inamura odwrócił wzrok i spojrzał niepewnie na ciasto.
Zamknął oczy.
"Muszę zapomnieć."
"Roun, czemu ciasto jeszcze nie pokrojone?!" Spytała Klaudia wychodząc z kuchni.
"Już się robi!"
Chłopak przychylił się i wyjął ciasto.
"Mamo..." Spojrzał na stojącą obok Klaudię.
Przerwał na chwilę i wziął cichy wdech.
"Kim była ta klientka, która została wczoraj w cukierni?"
Klaudia przerwała swoją pracę i zmarszczyła brwi w zastanowieniu.
"A, no tak! Pewnie chodzi Ci o panią Mizuri. To stała klientka. Przychodzi do cukierni kilka razy w tygodniu."
Mama Rouna wzięła pokrojone ciasto i rozkładała je na talerzach.
"Wyobrażasz sobie, że spróbowała już wszystkich ciast z naszego menu?! Musi je chyba naprawdę lubić."
"Jakoś dziwnie mnie to nie dziwi..." Pomyślał Roun przypominając sobie ogromną ilość ciast na jej stole.
"Coś się stało, że o to pytasz?"
Roun słysząc to prawie upuścił talerz, który trzymał teraz w dłoni. Na szczęście zdążył go złapać.
"Ależ dzisiaj roztrzęsiony jesteś! Zaśmiała się Klaudia.
"Tak!" Śmiał się Roun, choć oczywiście wcae mu teraz nie było do śmiechu.
"Nawet dobrze, że nigdzie dzisiaj nie wychodziłeś po szkole. Jeszcze byś się potknął na chodniku! A mówiłam Ci, żebyś się dobrze wysypiał..."
"Tak mamo, mówiłaś wiele razy..."
Chłopak odłożył talerz na ladę.
Inamura wyjątkowo miał szczęście. Klaudia była pochłonięta obowiązkami w cukierni i to właśnie tu ciągle krążyły jej myśli. Gdyby nie to, zapewne zauważyłaby, że jednak coś się stało."
"Dziękuje za pomoc, możesz już iść do swojego pokoju." Odparła Klaudia biorąc talerze z ciastami. "I tak zaraz zamykamy."
"Na pewno mogę już iść?"
"Tak, musisz przecież jeszcze odrobić lekcje. Nie masz jutro żadnych sprawdzianów?"
"Może i jakieś są..." Odparł niepewnie.
To żadna tajemnica, że nie był najpilniejszym uczniem.
Chłopak szedł powoli po schodach.
Jego myśli całkiem przepełniło poczucie winy. Nie były teraz żadną przyjemnością. Nie dawały Rounowi radości. Ciągnęły się za nim jak długi łańcuch i z każdą chwilą otaczały go coraz bardziej.
--- --- ---
Roun wszedł do pokoju.
"Może ta nauka to wcale nie jest znowu taki najgorszy pomysł." Pomyślał.
Podszedł do biurka i wyjął z plecaka pierwszą lepszą książkę.
"Jak sobie znajdę jakieś 'twórcze zajęcie' to może przestanę w końcu O TYM myśleć."
Chłopak usiadł na łóżku. Otworzył książkę i zaczął patrzeć na pierwszą stronę. Kiedy już całkiem go to znudziło zaczął przewracać kartki, a każda kolejna strona wydawała mu się coraz bardziej nudna.
W końcu Roun westchnął głośno, położył się na łóżku i upuścił książkę na swoją twarz.
Inamura leżał tak kilka minut. Książka przysłaniała jego oczy więc zupełnie nie wiedział co dzieje się wokoło.
Nie próbował udawać, że się uczy, bo wiedział, że Klaudia i tak nie będzie tego sprawdzać.
Ma teraz za dużo obowiązków w cukierni, żeby pilnować też jego.
"Jak mam to wszystko teraz odkręcić?" Myślał Roun przypominając sobie ponowie o klientce którą wystraszył.
Myśli i cisza otoczyły otoczyły chłopaka.
Roun zamknął oczy.
"Co mam teraz zrobić, Pani Mizuri...?
--- --- ---
Hejka :) Kolejny rozdział, a przynajmniej jego część ( Tak to nie koniec rozdziału 2 ). Nie napisałam wcześniej tytułu rozdziału 1, to mój błąd, wybaczcie :) Cały rozdział 1 który publikowałam tu w trzech częściach ma tytuł: Pani Mizuri. Gdyby ktoś szukał poprzednich części tutaj linki:
Rozdział 1 (część 1)
https://www.opowi.pl/sciezki-przeciwnych-swiatow-rozdzial-1-a129771/
Rozdział 1 (część 2)
https://www.opowi.pl/sciezki-przeciwnych-swiatow-rozdzial-1-a129814/
Rozdział 1 (część 3)
https://www.opowi.pl/sciezki-przeciwnych-swiatow-rozdzial-1-a130046/
Żeby nie szukać długo poprzednich części w każdej kolejnej będę przysyłać link tej poprzedniej.
Mam nadzieję, że podobał Wam się kolejny fragmencik mojej historii :)
Do zobaczenia w kolejnej części historii.
Authorka :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania