Status: Uczestnik - Rozdział szósty: Coś tu jest nie tak
Spacer nad Wisłą był dłuższy niż planowałem. Ale jak odmówić takiemu przystojniakowi. Mówimy o psie, w rzeczy samej. Po powrocie do domu zdjąłem zegar ze ściany w salonie.
– Przecież nie jest już mi potrzebny, odkąd mam stały zegar z interfejsu – mruczę sam do siebie i spoglądam na zegar w prawym górnym rogu. Widzę, że jest godzina 10:30, więc warto by wziąć szybki prysznic i udać się do lekarza na wcześniej umówioną wizytę. Chciałem coś jeszcze zjeść, ale nie wiem, czy będą mi pobierać krew... – Kupię coś na mieście po wizycie.
Do przychodni nie mam daleko, może 15 minut, no w porywach do 20. Prysznic zajął mi niewiele, może jakieś 10 minut. Szybko wskoczyłem w świeże ubrania i szybkim tempem ruszyłem w stronę przychodni. W czasie drogi cały czas się zastanawiałem, jak mam opisać mój przypadek:
– Halucynacje? – nie, to się wydaje zbyt prawdziwe.
– Implant? – może mają coś w kartotece na ten temat. A tak mi się przynajmniej wydaje.
– Wiem, może leki mają na mnie zły wpływ i ja sobie to wszystko wmawiam.
– Może ten świat to jakaś sztuczna inteligencja, a ja jestem w jakiejś hibernacji... Nie, to wszystko wydaje się zbyt prawdziwe.
– Kurwa, a jak ktoś inny to widzi? A jeśli to nie jest tylko u mnie w głowie? – przyspiesza mi tętno, zaczynam się pocić.
– A może oni mnie cały czas obserwują? Może ktoś mnie śledzi? – zaczynam nerwowo się rozglądać.
– Kurwa, a jeśli mi to specjalnie wgrali? Tak naprawdę nie wiem, czy ktoś mną teraz nie steruje. Każdą myślą? – zaczynam coraz bardziej panikować. Może ja to nie ja. Może oni to ja?
W tym całym amoku dociera do mnie, że jeszcze nigdzie nie widziałem informacji o implantach z interfejsem. A może bardziej interfejsem, który jest w twojej głowie, a nie na telefonie. W głowie milion myśli i zero odpowiedzi, ale może coś się dowiem od lekarza.
Do przychodni dotarłem szybciej, niż mi się wydawało. Serce bije mi jak szalone, cały jestem mokry.
Przy wejściu do przychodni witają mnie dwa hologramy, które reklamują nowy lek na kaszel, przypominają o zdrowym trybie życia.
[System 0.0.1v]
WYKRYTO HOLOGRAM
BRAK DOSTĘPU
– Ja pierdolę, co się ze mną dzieje! Czy on chce mi coś pokazać? A może oni?
Wchodzę do budynku przez automatyczne drzwi i kieruję się szybkim krokiem do recepcji. Oczywiście, następny hologram.
[System 0.0.1v]
WYKRYTO INTERFEJS ZEWNĘTRZNY
BRAK DOSTĘPU
Już sam nie wiem, co się dzieje i czy to fikcja, czy może prawda. Ledwo znika jeden komunikat, od razu pojawia się następny.
[POBIERAM DANE...]
[...]
[BŁĄD]
[...]
[PONAWIAM PRÓBĘ]
– Nie, kurwa, nie, ja nie chcę. Co się dzieje? – krzyczę i powoli osuwam się na podłogę. Kulę się w mały kłębek, cały czas powtarzając jedno: „nie, nie, nie".
W jednej chwili coś wytrąca mnie z transu.
– Czy wszystko w porządku? Mam wezwać pielęgniarkę? – pyta zaciekawiony hologram recepcjonistki.
– Nie, nie trzeba – ręce mi się trzęsą, w głowie się kręci. Brak sił, żeby wstać... ale znajduję te ostatnie resztki, żeby się podnieść.
Powoli wstaję.
Rozglądam się. Widzę, jak ludzie na mnie spoglądają.
Słyszę, jak coś szepczą.
Widzę, jak para, która stała tuż za mną, odsunęła się.
Ktoś z końca korytarza pokazuje na mnie palcem.
Widzę za biurkiem hologram starszej pani recepcjonistki. Uśmiechnięta, widać, że ją dobrze zaprogramowali...
– Mam umówioną wizytę na dziś – mówię ostatkiem sił.
– O, mam. Wizyta na 11:15. Ale muszę pana poinformować, że będzie opóźniona. Pan doktor miał nagłe wezwanie. Przepraszam za utrudnienia. W ramach rekompensaty mogę panu zaproponować kawę lub herbatę – uśmiecha się starsza pani.
– Dziękuję – odpowiadam, ale myślami jestem już gdzie indziej.
– Kawka? Herbatka? – hologram ponownie zadaje pytanie.
– Nie.
– A prawie bym zapomniała, poczekalnia nr 3.
Nie myśląc, odchodzę, ale po chwili zdaję sobie sprawę, że nie wiem, gdzie jest ta cholerna poczekalnia.
– A w którą stronę znajdę poczekalnię nr 3?
– Proszę kierować się fioletową trasą.
Głowa mi pęka, jakby ktoś w środku wysadził granat. Ale jakby nigdy nic kieruję się w stronę fioletowej trasy.
Fioletowa trasa, czyli świetlisty LED, który jest umieszczony w podłodze. Jest to stosowane praktycznie wszędzie. Każdy urząd czy szpital lub przychodnia to stosuje. Ale też biurowce czy szkoły, jako np. kierunek wyjścia ewakuacyjnego.
Kiedy doszedłem do poczekalni nr 3, ból głowy minął tak samo jak atak paniki, a moim oczom ukazała się grupa ludzi, którzy są prawdopodobnie umówieni do tego samego lekarza co ja. Około 10 osób. Głównie starsze osoby, matka z dzieckiem, paru samotnych dorosłych.
Rozglądam się dookoła i widzę, że jedyne wolne miejsce jest przy matce z dzieckiem. Usiadłem na krześle i zdałem sobie sprawę, że jest naprawdę wygodne – nie takie plastikowe, a takie mięciutkie.
Widzę, że na środku poczekalni jest hologram z kolejnością pacjentów, więc nie trzeba pytać, kto jest ostatni. Ale czegoś tam brakowało – nie było opisane, ile już jest opóźnienia. W tle było słychać narzekanie, głównie od starszych ludzi.
– Człowiek przychodzi rano, na czas, a tu takie mecyje – mówi starsza pani.
– Dokładnie, za moich czasów nie było tyle tych technik. Wstawało się wcześnie rano i kto pierwszy, ten lepszy – odpowiada starszy pan.
– Ileż to można czekać – mruczy inna osoba.
Widzę, że reszta osób siedzi zapatrzona w telefony, tablety. Nawet mały chłopiec, który czeka z mamą na wizytę. A ja dalej nie wiem, jak zacząć rozmowę z lekarzem. Spoglądam na hologram z numerkami i widzę, że jestem 7 w kolejce.
– Ciekawe, ile będę musiał tu siedzieć i czekać. A czy taki interfejs jest w stanie mi powiedzieć, jak długo mam tu jeszcze siedzieć? – mówię po cichu sam do siebie. Ta sytuacja z recepcji nie daje mi spokoju. I muszę się dowiedzieć, jak to cholerstwo działa!
– System, czy możesz mi wyświetlić informacje o opóźnieniu wizyty z godziny 11:15, numer personalny 639-587-694-12 – myślę i czekam na reakcję. I nic. Kurczę, dlaczego to nie działa? Może muszę to powiedzieć na głos, ale jaki miałoby to sens.
Po chwili, ku mojemu zdziwieniu, ukazuje się interfejs:
[System 0.0.1v]
[//////////////////]
[Pobieram dane]
[Pobieranie ukończone]
[Aktualizacja Live wizyty z godziny 11:15 +45 min]
[Czy przypiąć Status Live]
[Tak] – [Nie]
– O kurwa, tak, tak – krzyczę podekscytowany. Starszy pan o mało zawału nie dostał. Wszystkie oczy spoglądają na mnie. Zrobiłem się czerwony jak burak i musiałem szybko wymyślić jakąś wymówkę. Bo zaraz pomyślą, że jestem wariatem i gadam sam do siebie.
– Przepraszam wszystkich, ale troszkę mi się przysnęło i miałem bardzo realistyczny sen – dziwna wymówka, ale zadziałała. Każdy wrócił do tego, co robił przed moim pięknym pokazem.
Widzę, że system przypiął mi pod godziną mały licznik:
[11:35:24]
[Opóźnienie +37 minut]
Okazuje się, że jakimś dziwnym trafem oprogramowanie było w stanie wyciągnąć jakieś informacje z bazy danych czy tam śledzenia na żywo. Nie mam pojęcia, ale działa. Tylko jedno mnie teraz zastanawia – dlaczego to wszystko działa z takim wielkim opóźnieniem. Może mój stan witalny ma na to wpływ, jak to wszystko działa? Może ja muszę jakoś zaktualizować oprogramowanie?
Spoglądam na czas opóźnienia – widzę, że skoczył do 40 minut. Nie zostało mi nic innego, jak wziąć telefon do ręki i poprzeglądać jakieś głupie filmiki na TikToku. Więc zanurzam się w telefonie i nawet sam nie wiem, kiedy widzę, że na hologramie wyświetla się mój numer.
Wchodzę do gabinetu i widzę za biurkiem starszego mężczyznę, ale nie hologram.
– Dzień dobry, co pana do mnie sprowadza? – wita się i od razu zadaje pytanie.
Zatrzymuję się na chwilę.
Powiedzieć mu?
Czy nie powiedzieć?
Uzna mnie za wariata?
A może już wie?
Patrzę na niego uważnie. Czy on coś widzi? Czy coś zauważył?
Pot zlewa mi czoło. Przełykam ślinę.
– Ostatnio czuję się coś nieswojo – odpowiadam w końcu, ostrożnie dobierając słowa. – Wydaje mi się, że mam problem ze wzrokiem. Może jakieś... halucynacje.
Słowo „halucynacje" przechodzi mi przez gardło ciężko.
Lekarz tylko kiwa głową. Za spokojnie.
– Rozumiem. Niech pan usiądzie, sprawdzę pańską kartotekę. Bierze pan jakieś leki?
– Tak.
Siadam i obserwuję każdy jego ruch.
Czy się zawaha?
Czy coś go zdziwi?
W głowie mam tylko jedno: znajdzie coś czy nie?
Lekarz patrzy w ekran. Przewija dane. Za wolno. Zdecydowanie za wolno.
Albo tylko udaje.
– Dobrze... – mówi po chwili. – Widzę, że i tak będę musiał panu zrobić badania okresowe.
Zamarzam.
– Jak to badania okresowe? Przecież ja miałem robione badania w ośrodku – odpowiadam od razu, zanim zdążę się powstrzymać.
Lekarz marszczy lekko brwi.
– Nie widzę u pana żadnych wyników w tym zakresie.
Cisza.
Coś jest nie tak.
– To niemożliwe... – mruczę bardziej do siebie niż do niego.
Patrzę na niego uważniej. Czy kłamie? Czy coś ukrywa?
A może... ktoś usunął dane?
– Może się panu coś pomyliło – odpowiada spokojnie. – Ale dobrze, nie ma sensu teraz tego roztrząsać. Zrobimy badania od nowa.
„Nie ma sensu roztrząsać?"
No jasne... dla niego może nie.
Ale dla mnie to ma cholernie duży sens.
– Dobrze... – odpowiadam cicho.
Badanie zaczyna się normalnie.
Za normalnie.
Sprawdza wzrok, słuch, płuca, mierzy ciśnienie. Wszystko jak z podręcznika.
Ale ja już nie patrzę na badania. Patrzę na niego.
Każdy ruch. Każde spojrzenie.
Czy coś zauważył?
Czy coś ukrywa?
– Jakie leki pan przyjmuje? – pyta.
Podaję nazwy.
Kiwa głową. Zaznacza coś w systemie.
I wtedy to zauważam.
Nie wszystkie.
Brakuje dwóch.
Zatrzymuję się.
Serce zaczyna bić szybciej.
Powiedzieć mu?
Poprawić go?
Nie...
Nie.
Jeśli czegoś nie widzi... to może ja nie powinienem tego mówić.
Może sprawdzę to sam.
– Wszystko w porządku – mówi po chwili. – Nie widzę żadnych odchyleń.
Oczywiście, że nie widzi.
– Zlecę jeszcze badanie krwi. Dla pewności.
– Dobrze.
Wstaję powoli.
W głowie tylko jedna myśl:
To nie są halucynacje.
Coś tu jest nie tak.
I to bardzo.
Wychodząc, pożegnałem się jeszcze z hologramem recepcjonistki i wyszedłem.
– Nie wiem, co się dzieje... ale się dowiem.
//Co myślicie — to wszystko siedzi tylko w jego głowie?//

Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania