Stolik nr 3
Pusta deska, tylko smuga tłuszczu jak wspomnienie.
Typek wykałaczką w zębach dłubie,
ogłaszając swoje niespełnienie.
– Jasny gwint, składam zażalenie – beka z godnością.
– Stek był jak podeszwa, twardy i okropny.
Kelner spogląda na deskę,
szukając choć jednej, krwawej łzy.
– Gdzie zatem dowód, szanowny Panie?
Gdzie ciało ofiary, ten marny ochłap?
– Zjadłem go z bólem – gość sapie ciężko –
Męczyłem się strasznie, kęs po kęsie, jeszcze jak!
Kelner się prostuje, krawat poprawia,
w oczach ma błysk, co nie wróży dobrze.
– To doprawdy wyczyn, godny medalisty, by pożreć nieszczęście, co w gardle staje. Skoro żołądek ma Pan jak śmietnik, to deser podamy w specjalnym naczyniu. Szef kuchni już kręci mus z „Gównoprawdy”, na Pana własne, wyraźne życzenie.
To deser „Chytrość”, podany na tacy,
z sosem z tupetu i szczyptą bezwstydu, posypany nutką bezczelności. Polecam wpierdalać prędko, póki jest darmo,
zanim pański zad na crocsach z tego niebytu wyleci.
Śmierdziel już się gotuje, już gotowy do walki o choć trochę darmochy, lecz dziwne uczucie go nagle przeszywa. Zimny dreszcz, który nie pasuje do gorącej atmosfery lokalu, zatrzymuje go wpół oddechu.
Jego wzrok, dotąd uciekający w bok, mimowolnie wędruje w stronę wydawki. Tam, w obramowaniu stalowych blatów i buchającej pary, stoi Szef. Nie krzyczy, nie wymachuje nożem, nie szuka zwady. Stoi nieruchomo, wycierając powoli dłonie w biały, nieskazitelny fartuch.
Patrzy prosto w oczy gościa wzrokiem ciężkim, spokojnym, a jednak niosącym obietnicę znaleziena się na kursie kolizyjnym z szybko zbliżającym się garnkiem. To nie jest spojrzenie kucharza, to spojrzenie kogoś, kto widzi każdą kradzioną kalorię i każde kłamstwo przełknięte wraz z sosem.
W tej ciszy, głośniejszej niż brzęk sztućców, pada nieme pytanie, które wibruje w powietrzu jak uderzenie w gong:
– Jesteś absolutnie pewien, że chcesz spróbować tego deseru?
Komentarze (23)
Ja też nie lubię takich ludzi... 6
Nie oszukujmy się, to zwykłe łajzy i cwaniaczki są.
Ostatnio, jakiś czas temu, w trakcie ruchu, jednej dziewczynie stolik uciekł. 730 złotych rachunku. Nie zapłacony.
Kim trzeba być?
JagVetInte, chamem i prostakiem...
Grafomanka Amen.
Ogólnie nie trawię ludzi, którzy wykorzystują innych do swoich celów... napiwki się zostawia, a nie nażre się i jeszcze nie chce zapłacić...
Grafomanka A wyobraź sobie że zdarzają się jeszcze stoliki, takie powyżej 20 osób, co wymyślają, skaczą po stołach (manager ściągał w zeszły weekend typka z niego), nasyfią... I dycha napiwku. Ogólnie to pracę utrudniają restauracji, zajmując niepotrzebnie obsługę swoimi pierdologiami. Są też gnoje co specjalnie wrzucają jakieś rzeczy na talerz, i reklamacje. No... To jest chyba jakaś profesja.
JagVetInte, wiesz, w przypadku młodzieży, to jest jeszcze nadzieja, że wyrosną z wyskoków i zdobędą wiedzę odnośnie procentu napiwku... najbardziej nie lubię takich starych cwaniaków, bo ci już nie rokują...
Grafomanka Właśnie, myślałby kto, ale młodzi jakoś lepiej się zachowują w restauracjach.
A tamci... Oj, nie rokują. To jest po prostu sposób na życie niektórych. Takie... O. Zawodowe bycie wszą.
Świetny tekstu Jaguś ci wyszedł.
tekst
Codzienność, wystarczy ubrać ją dobrze w słowa.
Dzięki.
Jag, jawisz się jako bystry obserwator rzeczywistości, który rzeczywistość ową potrafi od podszewki
przedstawić. To ogromny dar.Miło, że jest w Twoim posiadaniu. Ocena celująca. Pozdrawiam serdecznie.
Wiesz, myślę raczej że to doświadczenie. Przynajmniej jeśli chodzi o gastro.
Dzięki za obecność Shira 👌
JagVetInte widzę to inaczej, zatem proszę, pozwól mi widzieć...
Możesz też widzieć mi zabronić. Zamknę oczy.
Shira nie zabraniam, nic nikomu. Chyba że to uderza w moją wolność 😏
Nie zamykaj 👌
Najbiedniejszy w takiej sytuacji jest kelner na pierwszej lini frontu.
Są ludzie, którzy cierpią na ból istnienia i szukają "takiego deseru".
I powinni dostać, aby nauczyc ich kultury.
Dobrze oddałeś klimat. Niczym w /Zamkniętych rewirach/ poruszasz kulinarne
przypadłości nienasyconych cwaniaczków.
Pozdrawiam
Tak, ja często kelnerów współczuję. Użerania się z takimi ludźmi, czy też brania odpowiedzialności za kuchnie, która też nie jest idealna i popełnia błędy. Ważne jest też, by kelner wiedział "co i jak" aby nie wtórować takim ludziom, i powtarzać te same kocopoły.
Dzięki za czytanko, pozdro.
Ps. Z Targową to było cwane, tak prasko 😏
Do takich typów powinien wychodzić kucharz z tasakiem w ręku i zakrwawionym fartuchu z tekstem:
—Widzi szanowny pan te ślady na fartuszku, to po ostatnim niezadowolonyn kliencie😄
Właśnie myślę że cisza by zrobiła więcej, gdyby kucharz stanął nad gościem, nie mówiąc nic.
Przeciągając powoli i z rozmysłem nóż po stalce...😏
Ta scena już opatrzona.
Teraz patrz na to:
Kucharz 2m wzdłuż i 1,7m wszerz. Idzie do roszczeniowca w zakrwawionym fartuszku, z tasakiem, który podrzuca i celnie łapie. Staje przed typem i bardzo miłym, uprzejmym, ale cienkim głosem pyta o powód niezadowolenia - wciąż wymachując tasakiem i pokazując niepełne uzębienie.
Nie wiem, co byłoby gorsze🤣🤣🤣
Aisak dobra, wygrałaś 🤣
Współczuję trudnych klientów, ale cóż począć... życie. Nie mam dużego doświadczenia w gastro (głównie szkolne praktyki), ale kiedyś pracowałam w handlu i były różne sytuacje, np. rodzic, który pouczał przy mnie swoją latorośl: "Widzisz? Jak nie będziesz się uczyć, będziesz stała jak ta pani!" – klasyk z okresu moich studiów 🫠
To super rodzic musiał być xD. Zawsze też mnie zastanawiały teksty nauczycieli, że jak się uczyć nie będziemy, to skończymy na budowie.
Cóż, mój szwagier kosi niezłe pieniądze na budowie 🤌
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania