Stolik nr 1
Trzy krzesła,
trzy głosy.
Nikogo więcej.
Rozmowa zaczyna się jak plotka,
kończy jak kwiczenie.
Im głośniej, tym bardziej chlew.
— Polędwicę! — żądają.
Kelner się pochyla:
— Byle nie wieprzową…
To pachnie kanibalizmem.
Następne części: Stolik nr 2 Stolik nr 3
Komentarze (48)
Bezlitosne podsumowanie. Ale czasem ciśnie się na usta.
Cóż, litość to zbrodnia 😏 Ciśnie. Kilka razy zmieniałem przez to pracę 🫡 ciekawostka, w USA jest restauracja, gdzie obsługa może ubliżać gościom xD
JagVetInte, ja całkiem niedawno straciłam pracę. Szefowa nie przedłużyła umowy, bo: "Nie odpowiada mi twój charakter, a właściwie charakterność". No i "cóż było robić? Paweł ani pisnął. Wrócił do domu i czapkę nacisnął". :)
Charakternym bywa nielekko.
TseCylia bo ciężko jest przytakiwać komuś, mając świadomość własnej racji. Ciężko kłócić się z sobą, na rzecz jakiegoś randoma.
JagVetInte ciężko. Fakt.
TseCylia Wiesz, zawsze zostaje mała satysfakcja. Że ktoś jest takim kretynem, gdy sam sobie szkodzi. Problem z personelem, a zwalnia dobrego pracownika. Sam wkłada sobie kij w szprychy xD a potem wchodzisz w opinie, i widzisz krytykę za coś. Coś, czego nie było gdy tam pracowało się, bo samemu tych rzeczy się pilnowało. I lubię kontrolnie wpadać na kawę, z uśmieszkiem 😏
JagVetInte 😁
Za niewypażony "ryj" płaci się z napiwkiem.
No właśnie niewyparzone rzadko zostawiają tipy.
To jest jakas metoda, ale przeczytalam tylko pierwsza strofa.
Dobrze!
Pan jest alkoholem.
Wolałbym przegrzebki.
JagVetInte
A co to? Znam tylko z kulinarnych programów 😉
Bettina małża Świętego Jakuba. Wyjątkowa moim zdaniem.
No dobrze. Przegrzebki, proszẹ!
Dla ciebie. Ja jestem wegetarianką.
Da się skopiować teksturę małży używając boczniaka. Delikatnie smak zbliżyć poprzez odpowiednie doprawienie
Słodkie.
A jaki on ma smak? Nie, ja po prostu jestem taką zwykla Wegetarianka.
Smacznego.
Hm... Szczerze, słodko słony, dobrze przygotowany chrupie, mimo że jest miękki i soczysty. Niewiele trzeba mu przypraw. To jest sam w sobie bardzo dobry produkt.
Bettina! a czytałaś taką książkę: /Wegetarianka/ koreańskiej Noblistki – Han Kang?
Z boczniaka to i flaki robią a ze ślimaków kawior, a z robaków mączkę do chleba.
Jeże dobrze przyrządzali cyganie gdy jeszcze prowadzili ruchome życie.
Wiewiórki też zjadano, fuj
il cuore
Znam ksiąžkẹ. Warszawa, nie?
Bettina: nie rozumiem o co pytasz?
Ostatnio czytałem trochę koreańskich książek, japońskich i islandzkich.
Ok.
Żyyyyyygammm !
To nie dobrze.
No 🥲 bardzo smutne, że jeże cyganie jedli.
Jak można? Te słodkie, małe iglaki? Te, co mają takie noski fajne?
Wiem, że się czaisz żeby napisać coś ohydnego ! Jużja Cię znam i całą twoją rodzinę kucharzy, poetów i piratów. Z wrzaskiem chcesz skoczyć, z okrzykiem - do abordażu !
Wiem to.
Spadam :) wpadłam na chwilkę. Pisz lirycznie, najliryczniej, całym sercem z myślą o mnie wegetariance 🪬🍰🙏👋
Mniszka dania wege nie są pozycjami które robię chętnie. Wolę mięso, soczyste. Czerwone. Tłuste. Z kością, bez. Gotowane, smażone, pieczone, grillowane, duszone, suszone, peklowane. Wędzone na ciepło, na zimno. Robione w sous vide. Demiglas z palonych kości, 72 gotowany aż kości puste bo szpik wyleciał... Drób, ryby, owoce morza. Stek że strusia, kangura. Curry z krokodyla. Peru, pieczone świnki morskie.
Igitówa !
Rzygam !
I gitówa! Ty jesteś taka OG
og ? Nie wiem co to ?
Co to ? Na pewno jakiś brzydki skróty, tak ? 🙂
Nie no, to najlepsze określenie na dzielnicy mordo, gitówa!
To gitówa, mordo!
Jest prawilnie! Gitówa!
Jeszcze 70 słów i będzie drabble do tematu: 2. „Trup, który nie chciał umrzeć”
Ale Cię zawiało daleko, to już nie jest Kansas 👀
Co szkodzi spróbować, by ratować.
A nuż się uda...
Aisak ja już nie mam głowy dziś, kiepski czas ostatnio, a do tego mało go. Że w ogóle piszę to cud. Muszę stanąć na nogi, będzie lepiej to będzie więcej 👌
Nie, dzisiaj nie, ale może wkrótce, albo niebawem, albo niedługo, albo soon, albo coś tam coś tam.
No to idem.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania