Szafirowe trzewiki, część 1
To opowiadanie napisałam na konkurs Bezdroża życia organizowany przez Antresolę kulturalną, teraz dzielę się nim z Wami. Zapraszam do czytania i komentowania :)
Opowiadanie przeznaczone jest dla osób dorosłych. Proszę podane w nim informacje potraktować jako ostrzeżenie, nie naśladować bohaterów!
* wspomnienia
***teraźniejszość
Część pierwsza – Pisklak
***
Nagłówki w gazetach krzyczały wielką czcionką i tłustym drukiem, że można było je przeczytać, jadąc tramwajem. Kioskarki celowo wystawiały na zewnętrznej półce najbardziej szokujące tytuły.
Na całość zapraszam do Zeszytu piątego mojej książki Opowiadania z zakładką :)
Komentarze (20)
To straszne kiedy rodzice, a zwłaszcza matka traktuje swoje dziecko jak przedmiot. Przecież Kornel tęsknił za ojcem i to było powodem jego moczenia się. Matka zaś robiła różnicę pomiędzy dziećmi, a to jest bardzo złe. Ten pomysł z prezerwartwą i gumką recepturką pewnie będzie miał koszmarny finał. Biedne dziecko tak bardzo tęskni za ojcem, który dawał mu więcej miłości niż matka. I jeszcze Miłosz olśniewający się z młodszego brata. A tak ogólnie to całkiem miły chłopak z niego. Czekam na dalsze losy. Pozdrawiam 5
Nigdy nie wiemy, co wpłynie na dalsze losy człowieka, ale pewne jest, że dzieciństwo odbija się na większości echem. Dziękuję, że czytasz i komentujesz, jutro kolejna część :) Pozdrawiam :)
KarolaKorman oj tak dzieciństwo to okres szczególny dla rozwoju dziecka i pozostawia nieodwracalne zmiany w mózgu. Dziecko to też człowiek, pamiętajmy. :-)
Kornel był małym przerażonym chłopcem, a matka zamiast mu pomóc jeszcze go ośmieszała na oczach Miłosza.Bardzo realistycznie opisujesz relacje między domownikami i atmosferę jaka tam panuje.Dla mnie 5
Chciałam pokazać, że chłopiec wierzył bezgranicznie mamie i ufał, że jej pomysły pomogą pozbyć mu się krępującej przypadłości. Brakowało mu otuchy w ojcu, ale i tak kochał matkę bez względu na wszystko.
Dziękuję, że czytacie i zostawiacie po sobie ślad :)
Zaciekawiło mnie to opowiadanie. Ten nagłówki w gazetach, potem chłopiec torturowany przez matkę, a potem dziwnie niewinna rozmowa ze starszą panią. Zasiałaś we mnie niepokój. 5
Cieszę się, mróweczko, że Cię zaciekawiłam :) Wszystko kiedyś się powiąże w całość. Dziękuję, że czytasz i zostawiasz komentarz :)
No no :)
Jak dawno Cię nie widziałam, cieszę się, że wpadłaś do mnie w wolnej chwili, pozdrawiam :)
Tego się nie czyta, tylko płynie. Jeżeli istnieje takie określenie. Pozdrawiam
Dziękuję za miłe słowa :)
Średnio się odnajduje w takich tekstach, ale faktycznie się płynie. Dobra robota
Dziękuję i zapraszam :)
Cześć Karola :D Znów postanowiłam odwiedzić Twój profil i zauwazyłam, że masz coś dłuzszego :D Ja nie lubię czytać pojedyńćzych twoich tekstów, bo są za krótkiw, więc zawsze czekam na serię ;d
Już widzę, że to coś fajnego, domyślam się, iż ów sikający dzieciaczek będzie truć wszystkich. Dziś pewnie nie dokończę, bo moje dziecko daje mi w kość trochę ostatnio i padam na pysk wieczorami, ale obiecuję, że wrócę, bo uwielbiam czytać twoje historie. Buziaki :*
patyy, cieszę się, że wracasz do mnie. Teksty są, nie uciekną, to kiedy dziecko będzie spokojniejsze nadrobisz. Pozdrawiam Ciebie i maluszka :) Przesyłam wirtualne buziaki ***
Smutny tekst. To, że ojciec nie żyje nie jest powodem, żeby wyżywać się na małym chłopcu. Dobrze pokazane stosunki matki z dzieckiem.
" Nie dość, że jesteś śmierdzącym gnojkiem, to jeszcze mazgajem. Beczysz na zawołanie, jak tylko coś powiem o tym starym pryku" - tak nie powinna mówić małemu dziecku matka o ojcu. To nie może w niczym pomóc małemu chłopcu. Dobrze pokazane.
Dziękuję, że przeczytałeś i zostawiłeś po sobie ślad. Ja też mam takie odczucia, że matka źle traktowała syna. Co z tego wyniknie? Pozdrawiam :)
Czuć w tekście emocje, szczególnie te związane z matką, nawet jeśli biła chłopca. Bardzo płynnie się czyta. Świetny tekst. Z pewnością zobaczę, co będzie dalej. 5 :)
Tanaris, bardzo się cieszę, że zajrzałaś do mnie :) Może mnie to zmobilizuje do napisania czegoś, bo leniuchuję i nic nie piszę (czekam na wenę natrętną) :)
KarolaKorman też tak często mam. Bez weny ani rusz. :D
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania