sąsiedzi mojej matki... Tom Tomasz Tomuś sąsiad mojej matki…
kamienica jak kamienica
ale z pretensjami
stoi i patrzy
kiedy wraca z psem ze spaceru
a nawet kiedy od lekarza
kolumienki na elewacji ozdobniki nad oknami
a w bramie łuki w sumie ładnie
na klatce lamperia stare czasy
których nie pamięta już
ale jako architekt kojarzy
to był szyk proszę ja was jakie kolory
zielona połyskliwa taka trawa po deszczu
albo beżowa jak łupina orzecha jesienią
stoi i patrzy
balkony niczym wiszące ogrody bogini
z krakowiakami a jakże czerwonymi
i codziennie podlewa wodą z konewki
zielonej bo jaka ma być
stoi i patrzy
na kwiaty na ludzi
idą powoli idą szybko głowy zwieszone
głowy uniesione ktoś kuśtyka inny biegnie
ręce trzymają laskę albo parasol gdy pada
jeden poznaje drugiego witają się
mijają deptają codziennie te same ścieżki
idą duchy miasta i dobrze
jemu z tą myślą
stoi i patrzy…
Komentarze (10)
Tom Tomasz Tomuś, to tak jakby było ich trzech albo ktoś, kto dorasta. Klimatyczny wiersz.
Jeden, tylko tak go nazywają różni sąsiedzi. Dziękuję za klimatyczny.
Pozdrawam serdecznie
Witaj Pasjo
Też wtaj!
Świetny ! Poczułam klimat tej kamienicy i obserwującego życie Toma, Tomasza, Tomusia.
5!!!
Takie słowa słyszeć i jezcze od ciebie to przyjemność. Dziękuję pięknie i pozdrawiam
Bardzo dobre pisanie. Bardzo!
Igalga miło mnie na duchu. Usłyszeć pochwałę od ciebie to duża radość.
Dzięki kocie
Ładny opis, ale gdzie Tomasz?
Stoi i patzy. Dziękuję i pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania