Dziękuję o ukryta (ukryty) pod płaszczem. Już wklejam. Proszę mnie nakroić kolejnego chleba.
Anonim07.07.2019
Canulas,
słuszne miałeś obawy, jeśli chodzi o zrozumienie w moim wypadku. Nie ma go. Nie wiem, czemu ma to służyć. Jak dla mnie to próba żonglowania formą, a tym samym, subiektywnie, przerost formy nad treścią. Nie mówię, że to cos złego, ale mnie to nie kręci. Tak samo jak większa część jazzu.
Co do poprawności. (Nie wiem, które rzeczy były zamierzone.) Pomieszanie czasu przeszłego z teraźniejszym. Powtórzenia wyrazów. Nieprawidłowe użycie słów (np. ubierać nie można kurtki – można ubierać siebie lub kogoś w kurtkę, kurtkę można zakładać. U Ciebie było ubieranie egzemplarza). Złej interpunkcji nie zaobserwowałem, co sugeruje, że większość wcześniej wymienionych "błędów" była zamierzona.
Były takie zdania i zwroty, które mi się podobały, nawet bardzo, ale tez takie, które czytałem z grymasem.
Tak że tyle, co mam do powiedzenia. Wiem, że słabo z mojej strony, ale udawać nie będę.
Tak, teksty które szylduję jako Noir w zamiarze są przesycane. To ryzykowna forma. Raz się uda, dziewięć razy nie, ale nie można zdobywać siedmiotysięczników, trzymając się poręczy przy wchodzeniu na piętro własnego domu. Ze słownego wpierdzielu się nie cieszę, ale z uczciwości tak. I niechaj Cię (w kogo tam wierzysz) broni, żebyś kiedyś u mnie komentował inaczej. Płaszcz antywpierdolowy zapięty pod szyją, wiec bez krępacji.
Dzięki Ci ślicznie.
Anonim07.07.2019
Canulas,
i Ciebie też proszę o to samo – o szczerość opinii.
Ale jeszcze chcę przypomnieć: były zdania, które mi się bardzo podobały. A opis sytuacji z taksiarzami świetny, mimo iż sam nim byłem i może znowu będę.
Lepki zbitek obrazów, w próbie nasycenia obserwacyjnego. Sam za dwa dni pewnei nie będę rozumiał. Taa, wracam. Na razie palce skrzypią drewnem.
Ukłonias
Jest parszywa, dworcowa autentycznosc, i kino drogi, ktora skonczy się zanim się zacznie, na wlasnym nożu. Dla mnie ten noir nie jest tak bogaty w (szukam slowa, powiedzmy ze): znaczenie jak inne z serii baletowej. Mamy tu odmalowane pewne obrazy, dla mnie odmalowane dobrze i noirowato, charakterystycznie, ale one same w sobie wydają mi się lżejsze, bardziej poboczne niz w pozostalych baletach.
Jest jeden fragment piekny:
,,Zabolało mnie to: "musimy", bo przecież nic nie mieliśmy musieć. Przecież dlatego właśnie wyjeżdżaliśmy, żeby przez chwilę poistnieć we dwoje w tym nierozrywalnym akcie zszycia bliźniąt. Po to założyliśmy fundację. Patronite wielkiej ucieczki. Mieliśmy zobaczyć narodziny niedziel wszystkich siedmiu kontynentów ziemi. Zostać heroinowymi dziećmi własnych rąk. Teraz. Kiedy jeszcze nie rzucamy na tyle długich cieni, że ma to jeszcze odrobinę sensu."
lżejszy na pewno. Nie chcę ciągle bazować na ciskaniu piuorunami, bo to wtórne i nierozwojowe. Pętla się zaciska z każdym noirem. Szukam odłamów własnego "ja".
Dziękuję ślicznie za przycwałowanie.
nie moje rejony zupełnie. fragmentami dobry opis. ale niektóre zdania w mojej głowie zgrzytają. konstrukcje zbyt koronkowe, a ta koronkowość przy tym jakby nićmi zbyt grubymi szyta.. przy takiej formie rażą mnie też wulgaryzmy. no nic - zobaczymy co będzie dalej :)
psss, jedynka w tytule ma wymiar mocno życzeniowy. Pełno mam takich jedynek, dwójek, trójek. Tak więc może cuś będzie, może będzie balasello. Nie wiem. Chce mi się spać i jestem mentalnie koślawy. 3 razy źle wkleiłem we "wontek".
Pozdro dla równo ustawionych kapci i kapiącego kraku ;)
Canu, wierzę w to, że ten tekst jest dobry, dlatego se przyjdę kiedyś tam, obadać go swoi, stęsknionymi za Twą literaturą oczętami. A teraz mówię tylko - fajnie, żeś w końcu się wziął za siebie i napisał. O!
Czytałem i jakiś kawałek mnie zadawał pytanie; kogo ci to przypomina? Był przed wojną światową a i po niej felietonista warszawski Stefan Wiechecki pisujący jako Wiech. Jego cudowne felietony były równie pełne folkloru jak Twoje teksty, ale dopiero ten mnie na most wniosku takiego przywiódł. A jeśli ktoś nie dostrzega, że Autor szybuje nad dziewczyną i dokonuje notacji jej otoczenia, jeśli czepia się formy nie czując zapachu wilgotnych starych piwnic, nie widząc pryszczatych nietrzeźwiejących od urodzenia twarzyczek troglodytów dzielnicowych... No, cóż - to jego strata! Ja dziękuję za kawał pięknego obrazu. Bardzo dziękuję! :)
Łoj, dobrze żem utrzaskał zwierciadłyło, to i nie mogę płomienności w rumieńcu doświadczyć, ale w rozradowaniu czuję niegodziwą pychę.
Cóż, pewien autor ma obecnie na mnie lekki wpływ, ale to jest sikret. Podziekował
:)
Oczywiscie przeczytałam. Oczywiscie propsuje - zarówno powrót do pisania, jak i treść. Zacnych fragmentów dużo, jakie - wisz :) Czekam na wincy.
Pozdrowionka :)
Kiedyś czytałem polskiego pisarza z podobnym zagęszczeniem językowych poprawek, nie mogę sobie teraz przypomnieć. Z kolei rytm zdań momentami przypomina Pilcha. Ogółem bardzo dobry tekst, może jeszcze jak swoje odleży to będzie łatwiej wygładzić, bo gęstość prozy jest tu bardzo zmienna.
No zapewne. Miałem problemy tutaj natury jednoistości czasu. Zawsze staram się tego pilnować, ale tataj miałem. Może zardewienie, może niepotrzebnie dwie sroki.
Dziękuję za krzepiące słowa.
Dobra, przeczytałam...
Kunsztownie tu, ale o ile początek zawadiacko zaczepny potem ugrzęzłam w marazmie skojarzeń. Najróżniejszych i raczej mało że sobą powiązanych. Dywagacje na temat przyszłości. Niezłe. Większość niestety rozmyta.
Pozdro
Czytałam dwa razy.
Za pierwszym byłam zdezorientowana nie wiedziałam jak ułożyć zdania, jaki kom napisać.
Teraz,
dobry tekst, bywały ciężkie momenty, twoje emocje były widoczne (jak dla mnie, i nie musisz się zgadzać) jakby wypełniał Cię gniew, swego rodzaju wyrzycie się na otaczający niezrozumiały świat.
Pozdr
Akurat jeśli idzie o noiry, to właśnie tutaj emocje są pod kontrolą (przynajmniej w założeniu). Natężenie obserwwacyjne miało schłodzić i ukryć sferę emocjonalną. Teoretycznie one tu nadal są, ale na tle niektórych innych noirów na pewno mają tendencję silnie spadkową.Co do prób okiełznania tajemniczności, kiczowatości i bezsensowności świata - w stu procentach sie zgadzam.
(ps. Wiem, że tekst trochę przerostowo, jeśli idzie o formę nad treścią, ale ja nie miałem tych zabawek ze cztery miesiące i dlatego trochę pofolgowałem).
Pozdrox. Dzięki za wizytę.
Trochę mi zajęło, ale wróciłam już i przeczytałam tekst, jest w chuj trudny, więc pozostawię sobie na wieczór, kiedy będę miała czas. JUŻ NA PEWNO. I przeczytam jeszcze raz, spróbuję rozbić na części pierwsze. Do zoba o 21.
Dobra, jestem.
Zacznijmy od moich ulubionych: "Nie wolno hodować obaw. Kiedy nimi obrośniesz, staniesz się własną pierdoloną klatką." - Jakbym gdzieś u Ciebie już się spotkała z tym fragmentem.
"Poczułem się jak ślepy Chrystus miasta. Niezdolny wybaczać, więc kompletnie nieprzydatny ludziom. Marny ludzki worek z bólem serca w oczach." - To jest to. Coś wyjątkowego.
Dwa cytaty, którego jakoś wybiły mi się poza tkankę tego dziwno-zachwycającego czegoś. Bo budowa i zdania, szkielet utworu - jest świetny. Gorzej ze zrozumieniem tego piękna. Ten na pierwszy rzut oka, chaos, po wgryzieniu się wydaje się być czymś uporządkowanym. Nie zmienia to faktu, że trochę trzeba było poguglować aby dojść do czegokolwiek.
Nie dla mnie takie główkowanie nad tekstem, ale podziwiam z boku. Zrozumiałam część, popis pierzem jak zwykle imponujący.
nimfetka, taaa, przeszarżowałem. Wiem. Odkorkowanie w chęci do pisania przelało wannę. Napiętrowałem jak Debiliusz Cezar. Trudno. Musi takie być ;)
Dziękuję za wizytację.
Wiem, że jesteś tutaj on top, ale niezupełnie mi się podobało. Postaram się napisać bardziej porządny komentarz z racji poprzednich wojenek i tego, że podchodzisz do ludzi na chłodno i nie żywisz urazy jak małoletnia dziewczynka. Powtarzając: Większość na nie, oprócz może klimatu. A teraz dlaczego....
Fabularnie, czuję się oszukana. Przedstawiasz kilka historyjek, ale łączysz je w taki sposób, jakby wszyscy żyjli w jakiejś paranoicznej iluzji i byłi zwykłymi pojebami. Przez co ma się wrażenie, że rzeczywistość jest wykrzywiona, a autor upycha zbyt wiele myśli i pomysłów w jedno.
Tekst jest mocno przegadany. Bardzo poetycki, nadmuchany. Niektóre metafory na logikę nie mają racji bytu. Nie czuję się związana z żadnym bohaterem, ni jak nie obeszło mnie, jaką drogą ktoś lezie w te, a kto inny we wte. To po prostu nużyło. Nie pozwoliłeś na to, żeby być bliżej jakiejkolwiek postaci, wzamian mamy tajemnicze, a może udające tajemnicę dialogi i dużo krwistych opisów.
O tekście będę pamiętać tylko tyle, że był "piękny" w swojej formie. Wolałabym kojarzyć go przez pryzmat innych odczuć. Masz talent do tworzenia konkretnych postaci, nadawania im wyrazistych cech, tworzenia sytuacji chorych, paranormalnych. Do nadawania imion, które zostają w głowie. Choć myślę, że jakby bohater nazywał się po prostu Staszek, to byłoby tak samo O.K. Za tekst dam 4.
Staram się faktycznie uraz nie żywić, ale ludzkie ograniczenia czasem mi to uniemożliwiają. Żeby jednak była jasność w tym względzie: od czasu, kiedy pokazałaś jaja w akcji że smurfem, mam do Ciebie duży szacunek. I tyle.
Niestety mam tak, że jak mi się coś nie spodoba, to piszę, a jesli mi się nie spodoba coś u Ciebie, to napiszę też, choć faktycznie walczę z tym, by nie zabierać głosu off-topowo lub takie zabieranie głosu ograniczać.
Co do odpowiedzi.
Niestety w sporej części muszę się zgodzić i jeśli czytałaś wstęp, wiesz, że się na chłodne przyjęcie nastawiałem. To nie kokieteria.
Niestety byłem na kilkumiesięcznym hamulcu twórczym i prawdopodobnie zapis wyszedł jaki wyszedł przez ten pryzmat. Po części zachłysnąłem się częściowym odblokowaniem, po części spieprzyłem sprawę co do ilości pięter. Skoro na drugi dzień mam już takie przeświadczenie, za tydzień, dwa, będę miał tego pewność. Zastosowane tu zabiegi powinny być rozciąganięte na 15 stron, nie trzy. No ale trudno. Porażka jest też formą nauki.
Bardzo dziękuję za poświęcony czas i szczerą opinię.
Tyle tu mojego. Zjadł mnie kierat. Myśli się plączą. Za chwilę albo dwie napisze co zachwyciło. Raziło jakieś przeraźliwie długie zdanie, ale chyba już je podzieliłeś, bo teraz nie widzę. Przepiękne opisy niektórych zjawisk. Zaraz.
Miałłam na przytomnie (teraz jest przytomnie) naisać, co mi najbardziej. Ale im bardziej czytam, tym mniej chce dziabać. Nurzam się w tym tekście. Tu płynę, tam się potknę i tak jest dobrze. Jeszcze parę razy przeczytam, bo za każdym razem nowe wrażenie. Bardzo welowymiarowo idzie. Lubię tak.
Chciałabym skomentować, ale jak widzę "dark noir" to już wiem, że nie moje klimaty. Tak było i tym razem, więc tylko zaznaczam swoją obecność. Przeczytałam. Niektóre zdania mi się spodobały doceniam słowotwórstwo i sprawne żonglowanie językiem. Większość tekstu jest dla mnie jednak zbyt chaotyczna.
Cieszę się, że znowu piszesz.
Taaa bardzo sympatycznie to zabrzmiało;)) Ale wiesz, jak już zacząłeś, to wreszcie napiszesz coś, co trafi. A trafiałeś już bardzo:) A poza tym dobrze Ci życzę, o.
Dłączam do grona cieszących się z uczty jaką zaserwowałeś. Że w ogóle się pojawiła. Bardzo mnie wciągnął wkurw dworcowy, na tyle, że chyba łatwiej mi było przez tekst przebrnąć. Jakby emocja prowadziła za rękę przez tłum zdarzeń i ludzi, prowadziła za szybko, aby sprawnie wymknąć się i doprowadzić do jakiegoś azylu. Nie wiem, czytałem dwa razy i ten drugi zowocował otwarciem na dość trudny kawał tekstu.
Grono dość skąpe, więc tym bardziej miło.
Mogę napisać tylko to, co już wyżej. Odkorkowanie spowodowało, że trochę się zachłysnąłem powrotem, stąd te piętra czasami nazbyt strome.
Dziękuję pięknie za wizytex
Pierwsze, co narzuciło mi się przy czytaniu, to zaborczość i to od początku do końca. Ja mogę, mi wolno wszystko, ale biada temu, kto też uzna, że może, że mu wolno. Jakby walka tych dwóch sił albo żywiołów, w których zwycięża - harcerska finka. Czyli - mogę z kobiety zrobić szmatę, ale to jest moja szmata i biada temu, kto nazwie ją szmatą. Chora dominacja, spaczony umysł. I to od początku, kiedy matkę miał gdzieś - już wtedy przyciągały też cmentarze...
Brudno jak zawsze, ale akurat to tak średnio mi siadło.
Cholera, bardzo ciekawe spojrzenia. Zwłaszcza że każące mi samemu na to spojrzeć pod zupełnie nowym kątem. Naprawdę garść wskazówek. I już tam wyżej wyjaśniałem czemu akurat takie jest, jakie jest. Noo, kara za grzech nazbyt długiego lenistwa.
Dziękuję za wizytę.
Nie. Nie sądze. Sama wiesz - wszak często o tym mówisz - że treść puszczona w eter jest wielointerpretacyjna i żyje własnym życiem, w refleksach odbiorczych czytelników. No więc taki jest Twój odbiór. Ani zły, ani lepszy, ani gorszy. Jest Twój. Ja mam tu pewne założenia i sa one nieco inne, ale nie stawiam ich wyżej nad odbiorczymi. Nie unicestwiam ewentualnej podprogowości czy coś. Na pewno przepiętrowałem trochę, ale to z zachłyśnięcia. Tyle środków powinno być rozmieszcone na 12 stronach, nie na trzech. Szukam znów innych środków, więc błądzę. Treść jest raczej niewolnikiem wormy, co bardzo dobrze zauważyła choćby Trzecia Rano - zgadzam się z tym w zupełności.
Zakochane manekiny chrapały w najlepsze wśród ogrodów plastikowych ławek zupełnie niepomne trawiących mnie właśnie rozterek. Rdza ich skóry przypomina szlochający czas.- piękne zdanie
Gdyby tak dosłownie: idę sobie z lalą, która rzuca się w oczy - denerwuje mnie to, mam ochotę wszystkich lać za porno spojrzenia. Wyjeżdżamy do wolności. Na drodze stoją dresiarze, robią sobie chamskie żarty z lali. ''Dwie hieny, cztery antylopy'' to musi mieć tragiczny finał i ma - finka błysnęła w dłoni.
Matka, która nie odpowiada na pytania, tylko ciągnie ''za uszy'', bo się spieszy. Czytanie ogłoszeń. Obserwacja tłumu - starzy i młodzi do wyboru, obserwacja ustawiona bardziej na nie, bardziej na krytykę niż zrozumienie.
''Poczułem się jak ślepy Chrystus miasta. Niezdolny wybaczać, więc kompletnie nieprzydatny ludziom. Marny ludzki worek z bólem serca w oczach.''
Zarys przemijania - cmentarze w tle...
Czy można być człowiekiem, kiedy za dużo się widziało i czuło. Do czego jeszcze jest zdolny ludzki wrak. Dobrze - zabić, ale to znowu najprostsze, najmniejsza linia oporu... i tu znowu ta zaborczość gdzieś mi wszystko przesłania.
Widzisz, pierwsza rzecz. Treść jest niewolnikiem formy. Tak, właśnie tak. Niestety, zachłyśnięcie odkorkowaniem mnie popędziło w zbytnie zagęszczenie. Natomiast zauwążyłem, że w noirach od jakiegoś czasu lekko wtórnieję. Zapętlam się. Zmieniają sie słowa, ale pewne elementy są neizmienne. No i to jest błąd. Dlatego szukam teraz - ucze się - jakiegoś oblatywania scenerii, stad takie wstawki od czapy. Do tego chciałbym jednak zachować cząstkę brudu. Nie wiem sam. No se po prostu piszę.
Ogólnie Goecja oznacza "Wycie".
Mam mieszane uczucia. Może mam złe skojarzenia, ale wygląda mi to, jakbyś chciał połączyć "Holokaust świata baśni" z fabułą. Przez to trochę fabuła zginęła, schodząc na zbyt daleki plan.
Pewnie taki był zamysł, ale ja zbyt lubię "w balecie...", żeby przeboleć taki minimalizm (chociaż nie ukrywam, że ciekawy, bo fabuły jest tu od groma, tylko poutykanej, bardzo mocno niedopowiedzianej. Ale przez to brak mi warstwy emocjonalnej bohaterów).
Nie wiem, czy to co piszę ma sens i oddaje to, co chcę przekazać. Podsumowując: obiektywnie -> dobry kawałek tekstu, subiektywnie -> trochę się rozminęłam.
Nie zgodzę sięco do próby połączenia Holokaustu z tym, ale nadmiększania pisma automatycznego. Automatycznego pisma nie wygładzam, tylko odbieram z kartofli. Dodaję ogonki, poprawiam literówki, ale nie ingeruję w sens (albo bezsens). Tutaj był zamysł na nadmiętrowanie. Na ptasi oblot okolicy. Ma prawo nie podejść :)
Dziękuję Ci pięknie, pkropko.
Canulas spoko, nie zawsze trzeba się zgadzać. Możliwe że chodzi nam o coś podobnego, ale ja nie umiałam tego nazwać. Więc poszłam za pierwszym skojarzeniem.
Pustynia może nie. Ale piaskownica ;)
Ok, jestem. Odczuciowo kompletnie minęłam się z tekstem. Co zauważyłam: widać powolne budzenie się, jest kilka ładnych fragmentów, ale cały czas mam wrażenie przerostu formy nad treścią. Niektóre określenia tandetne, jak np: "szlochający czas".
Daleko mi od wydawania arbitralnych osądów, ale tym razem chyba jest to trochę mniej udany noir. Co nie oznacza oczywiście, że nie można go jeszcze jakoś podszlifować. Ale to nie mój tekst, więc trzymam rączki z dala i już się usuwam.
Udanego wieczora.
Nooo, w odrwaniu od całości przedłozone przez Ciebie skojarzenie faktycznie brzmi ckliwie. Coś jak trzypaskowe dresiwo o szeleszczącym materiale i pantofle. Czy będę szlifował? Wątpie. Może odchudzę trochę, ale jakichś alpejskich kombinacji nie będę tu robił.
Dziena Ench
Canulas może i tak, ale jak dla mnie to nie ma różnicy, jeśli o estetykę chodzi - oderwane lub nie, brzmi dobrze lub mniej dobrze. Sorry, ale próbuje być szczera.
Okej, nie ma parcia. Być może kwestia gustu.
Trzymaj się i pisz dalej :)
Nie mam dobrych wieści. Mix totalny i mało haków.
Początek rewelacyjny, kiedy szła i te obleśne gęby taksówkarzy.
To jest taka wersja przebiegu zdarzeń, gdzie galop myśli mnie nie dotyczy. Po prostu bardzo osobisty zapis, wspomnień.
"Nie dziwiłem się zbytnio, że im wpadła pod tęczówki snów, bo pomimo ewidentnego zdewastowania bólem szła takim krokiem, jakby sama siebie uwodziła. Łasiły się po kształtach anorektycznych ud nieopisane jedwabie. Po rozdartych na kolanach jeansach leniwie pięły wstęgi sierpniowego słońca.
Jeszcze sekunda. Dwie – pomyślałem. – Następna porcja tych ich porno spojrzeń, dwuznacznych gestów i rubasznych porechotów, a... ruszę. Zakatuję. Pójdę niczym Gilgamesz na Aggę, filetując hałastrę rdzawym ostrzem finki. Wszystko w takt refrenu własnych skoślawionych nóg. Bo tak trzeba. Dlatego, że strata boli, Peru jest zbyt daleko, a przytulanie dymu wygryza oczom pistacjowy blask. Nie wolno hodować obaw. Kiedy nimi obrośniesz, staniesz się własną pierdoloną klatką. "
Ten obraz najbardziej, Canu.
Ale i całość bardzo mi podeszła, bo ta zmetaforyzowana proza zamyka prawdziwą, niesamowitą, tak bardzo indywidualnie przeżywaną, uciekającą od wszystkich stereotypów, nadającą sens życiu... przecież wiesz, co mam na myśli.
Każdy najświetniejszy komentarz będzie gorszy od tego, co napisałeś.
Interpretacja zabija wrażliwy moment pierwszego odbioru.
Szacun.
5!!!
Złapałaś mnie, kiedy juź się wdrapuję na hamak, więc na szybko, to bardzo, bardzo dziękuję. Trochę ten tekst zebrał po łbie, no i z perspektywy czasu myślę, że może o zasadnie. Czułem, że przepiętrowałem, że gram trochę dla samej frajdy z gry. Nie mogłem się jednak powstrzymać, gdyż byłem świeżo odkorkowany z kilku miesięcznej impotencji w słowie. Tak więc rzezbiłem, rzeźbiłem i sam się lekko pod gruzy wpychałem. Ale nie żałuję.
Dziękuję pięknie.
Canulas po FC5 miałem stan przygnębienia, ale po New Dawn w pewnym sensie też. Wyobrażam sobie starego Seeda jak wzdycha a za nim widać ogień i krzyż Bram Edenu. A w tle leci ten kawałek: https://www.youtube.com/watch?v=QFcmOLavlQM
Komentarze (114)
Witamy nowy tekst! :)
Dziękuję o ukryta (ukryty) pod płaszczem. Już wklejam. Proszę mnie nakroić kolejnego chleba.
Canulas,
słuszne miałeś obawy, jeśli chodzi o zrozumienie w moim wypadku. Nie ma go. Nie wiem, czemu ma to służyć. Jak dla mnie to próba żonglowania formą, a tym samym, subiektywnie, przerost formy nad treścią. Nie mówię, że to cos złego, ale mnie to nie kręci. Tak samo jak większa część jazzu.
Co do poprawności. (Nie wiem, które rzeczy były zamierzone.) Pomieszanie czasu przeszłego z teraźniejszym. Powtórzenia wyrazów. Nieprawidłowe użycie słów (np. ubierać nie można kurtki – można ubierać siebie lub kogoś w kurtkę, kurtkę można zakładać. U Ciebie było ubieranie egzemplarza). Złej interpunkcji nie zaobserwowałem, co sugeruje, że większość wcześniej wymienionych "błędów" była zamierzona.
Były takie zdania i zwroty, które mi się podobały, nawet bardzo, ale tez takie, które czytałem z grymasem.
Tak że tyle, co mam do powiedzenia. Wiem, że słabo z mojej strony, ale udawać nie będę.
Pozdrawiam.
Tak, teksty które szylduję jako Noir w zamiarze są przesycane. To ryzykowna forma. Raz się uda, dziewięć razy nie, ale nie można zdobywać siedmiotysięczników, trzymając się poręczy przy wchodzeniu na piętro własnego domu. Ze słownego wpierdzielu się nie cieszę, ale z uczciwości tak. I niechaj Cię (w kogo tam wierzysz) broni, żebyś kiedyś u mnie komentował inaczej. Płaszcz antywpierdolowy zapięty pod szyją, wiec bez krępacji.
Dzięki Ci ślicznie.
Canulas,
i Ciebie też proszę o to samo – o szczerość opinii.
Ale jeszcze chcę przypomnieć: były zdania, które mi się bardzo podobały. A opis sytuacji z taksiarzami świetny, mimo iż sam nim byłem i może znowu będę.
Antoni Grycuk, spox. Jak wejdę, pewnie będę kwękał. A jeśli nie będę, znaczy, ze git.
Od "Przez chwilę..." bardzo na tak. Wcześniej, nie zrozumiałam za wiele. Ale muszę się wczytać być może. Dobrze, że wracasz do pisania. :)
Lepki zbitek obrazów, w próbie nasycenia obserwacyjnego. Sam za dwa dni pewnei nie będę rozumiał. Taa, wracam. Na razie palce skrzypią drewnem.
Ukłonias
Jest parszywa, dworcowa autentycznosc, i kino drogi, ktora skonczy się zanim się zacznie, na wlasnym nożu. Dla mnie ten noir nie jest tak bogaty w (szukam slowa, powiedzmy ze): znaczenie jak inne z serii baletowej. Mamy tu odmalowane pewne obrazy, dla mnie odmalowane dobrze i noirowato, charakterystycznie, ale one same w sobie wydają mi się lżejsze, bardziej poboczne niz w pozostalych baletach.
Jest jeden fragment piekny:
,,Zabolało mnie to: "musimy", bo przecież nic nie mieliśmy musieć. Przecież dlatego właśnie wyjeżdżaliśmy, żeby przez chwilę poistnieć we dwoje w tym nierozrywalnym akcie zszycia bliźniąt. Po to założyliśmy fundację. Patronite wielkiej ucieczki. Mieliśmy zobaczyć narodziny niedziel wszystkich siedmiu kontynentów ziemi. Zostać heroinowymi dziećmi własnych rąk. Teraz. Kiedy jeszcze nie rzucamy na tyle długich cieni, że ma to jeszcze odrobinę sensu."
lżejszy na pewno. Nie chcę ciągle bazować na ciskaniu piuorunami, bo to wtórne i nierozwojowe. Pętla się zaciska z każdym noirem. Szukam odłamów własnego "ja".
Dziękuję ślicznie za przycwałowanie.
nie moje rejony zupełnie. fragmentami dobry opis. ale niektóre zdania w mojej głowie zgrzytają. konstrukcje zbyt koronkowe, a ta koronkowość przy tym jakby nićmi zbyt grubymi szyta.. przy takiej formie rażą mnie też wulgaryzmy. no nic - zobaczymy co będzie dalej :)
psss, jedynka w tytule ma wymiar mocno życzeniowy. Pełno mam takich jedynek, dwójek, trójek. Tak więc może cuś będzie, może będzie balasello. Nie wiem. Chce mi się spać i jestem mentalnie koślawy. 3 razy źle wkleiłem we "wontek".
Pozdro dla równo ustawionych kapci i kapiącego kraku ;)
Canulas kapiący crack :)
sensol, o matko. No sam widzisz, żem debil. Muchy też to czują. Wcześniej się bały, tera mi skaczą po palcach. Czują pierdołę senną.
Do tej pory mam oczy w słup, nawet nie przypuszczałam, że tak cholernie dobrze będzie się to czytać.
Pozdrawiam.
Syneni śpiew na tym morzu fal :) Dziękowello.
Co też Ci chłopie w głowie siedzi
Ale masaż mózgu zacny.
Odpowiem nieśmiertelnym:
Po co ci głowa?
Jem nią.
Canu, wierzę w to, że ten tekst jest dobry, dlatego se przyjdę kiedyś tam, obadać go swoi, stęsknionymi za Twą literaturą oczętami. A teraz mówię tylko - fajnie, żeś w końcu się wziął za siebie i napisał. O!
Uczciwie postawiona sprawa. Szanuję.
Halo! Przyszłam se, chcem przeczytać, i nie ma :( Są kropki. Kropki a gdzie teksty? Oddawaj teksty, małpo!
Mia123a, tu lej(t)
Małpa!
Mia123a to się zapisuje @. Inaczej maile zawsze Ci będą wracać.
Usuwacz jeden, małpa, co za małpa!
Mia123a, nie pękaj. Dużo nie straciłaś
Ide stąd!
Mia123a ić
Czytałem i jakiś kawałek mnie zadawał pytanie; kogo ci to przypomina? Był przed wojną światową a i po niej felietonista warszawski Stefan Wiechecki pisujący jako Wiech. Jego cudowne felietony były równie pełne folkloru jak Twoje teksty, ale dopiero ten mnie na most wniosku takiego przywiódł. A jeśli ktoś nie dostrzega, że Autor szybuje nad dziewczyną i dokonuje notacji jej otoczenia, jeśli czepia się formy nie czując zapachu wilgotnych starych piwnic, nie widząc pryszczatych nietrzeźwiejących od urodzenia twarzyczek troglodytów dzielnicowych... No, cóż - to jego strata! Ja dziękuję za kawał pięknego obrazu. Bardzo dziękuję! :)
Łoj, dobrze żem utrzaskał zwierciadłyło, to i nie mogę płomienności w rumieńcu doświadczyć, ale w rozradowaniu czuję niegodziwą pychę.
Cóż, pewien autor ma obecnie na mnie lekki wpływ, ale to jest sikret. Podziekował
Canulas Przyjemność z przeczytania bezczelnie zostawię jednak sobie :)
Karawan - bierta, co musita, panocku.
:)
Oczywiscie przeczytałam. Oczywiscie propsuje - zarówno powrót do pisania, jak i treść. Zacnych fragmentów dużo, jakie - wisz :) Czekam na wincy.
Pozdrowionka :)
Dziękuję znad krawędzi snu.
Pozdrox, miss Łitha
Kiedyś czytałem polskiego pisarza z podobnym zagęszczeniem językowych poprawek, nie mogę sobie teraz przypomnieć. Z kolei rytm zdań momentami przypomina Pilcha. Ogółem bardzo dobry tekst, może jeszcze jak swoje odleży to będzie łatwiej wygładzić, bo gęstość prozy jest tu bardzo zmienna.
No zapewne. Miałem problemy tutaj natury jednoistości czasu. Zawsze staram się tego pilnować, ale tataj miałem. Może zardewienie, może niepotrzebnie dwie sroki.
Dziękuję za krzepiące słowa.
Canulas, oto Twój zestaw:
Samotnik
Medytacja
Gatunek (do wyboru): horror lub list
Pod kątem antologii możliwe też pochodne horroru
Piszemy do niedzieli 21. lipca, godz.19.00.
Powodzenia :)
Dziękować
Dobra, przeczytałam...
Kunsztownie tu, ale o ile początek zawadiacko zaczepny potem ugrzęzłam w marazmie skojarzeń. Najróżniejszych i raczej mało że sobą powiązanych. Dywagacje na temat przyszłości. Niezłe. Większość niestety rozmyta.
Pozdro
Momenty o których wspominasz zastanawiałem się czy umieszczać. W sensie chciałem, ale na większej przestrzeni.
Dzienks za wizytę, A. Gu ;)
Czytałam dwa razy.
Za pierwszym byłam zdezorientowana nie wiedziałam jak ułożyć zdania, jaki kom napisać.
Teraz,
dobry tekst, bywały ciężkie momenty, twoje emocje były widoczne (jak dla mnie, i nie musisz się zgadzać) jakby wypełniał Cię gniew, swego rodzaju wyrzycie się na otaczający niezrozumiały świat.
Pozdr
Akurat jeśli idzie o noiry, to właśnie tutaj emocje są pod kontrolą (przynajmniej w założeniu). Natężenie obserwwacyjne miało schłodzić i ukryć sferę emocjonalną. Teoretycznie one tu nadal są, ale na tle niektórych innych noirów na pewno mają tendencję silnie spadkową.Co do prób okiełznania tajemniczności, kiczowatości i bezsensowności świata - w stu procentach sie zgadzam.
(ps. Wiem, że tekst trochę przerostowo, jeśli idzie o formę nad treścią, ale ja nie miałem tych zabawek ze cztery miesiące i dlatego trochę pofolgowałem).
Pozdrox. Dzięki za wizytę.
Przyyyyyjde
Będę oczekiwał
Trochę mi zajęło, ale wróciłam już i przeczytałam tekst, jest w chuj trudny, więc pozostawię sobie na wieczór, kiedy będę miała czas. JUŻ NA PEWNO. I przeczytam jeszcze raz, spróbuję rozbić na części pierwsze. Do zoba o 21.
Będę oczekiwał
Dobra, jestem.
Zacznijmy od moich ulubionych: "Nie wolno hodować obaw. Kiedy nimi obrośniesz, staniesz się własną pierdoloną klatką." - Jakbym gdzieś u Ciebie już się spotkała z tym fragmentem.
"Poczułem się jak ślepy Chrystus miasta. Niezdolny wybaczać, więc kompletnie nieprzydatny ludziom. Marny ludzki worek z bólem serca w oczach." - To jest to. Coś wyjątkowego.
Dwa cytaty, którego jakoś wybiły mi się poza tkankę tego dziwno-zachwycającego czegoś. Bo budowa i zdania, szkielet utworu - jest świetny. Gorzej ze zrozumieniem tego piękna. Ten na pierwszy rzut oka, chaos, po wgryzieniu się wydaje się być czymś uporządkowanym. Nie zmienia to faktu, że trochę trzeba było poguglować aby dojść do czegokolwiek.
Nie dla mnie takie główkowanie nad tekstem, ale podziwiam z boku. Zrozumiałam część, popis pierzem jak zwykle imponujący.
nimfetka, taaa, przeszarżowałem. Wiem. Odkorkowanie w chęci do pisania przelało wannę. Napiętrowałem jak Debiliusz Cezar. Trudno. Musi takie być ;)
Dziękuję za wizytację.
Wiem, że jesteś tutaj on top, ale niezupełnie mi się podobało. Postaram się napisać bardziej porządny komentarz z racji poprzednich wojenek i tego, że podchodzisz do ludzi na chłodno i nie żywisz urazy jak małoletnia dziewczynka. Powtarzając: Większość na nie, oprócz może klimatu. A teraz dlaczego....
Fabularnie, czuję się oszukana. Przedstawiasz kilka historyjek, ale łączysz je w taki sposób, jakby wszyscy żyjli w jakiejś paranoicznej iluzji i byłi zwykłymi pojebami. Przez co ma się wrażenie, że rzeczywistość jest wykrzywiona, a autor upycha zbyt wiele myśli i pomysłów w jedno.
Tekst jest mocno przegadany. Bardzo poetycki, nadmuchany. Niektóre metafory na logikę nie mają racji bytu. Nie czuję się związana z żadnym bohaterem, ni jak nie obeszło mnie, jaką drogą ktoś lezie w te, a kto inny we wte. To po prostu nużyło. Nie pozwoliłeś na to, żeby być bliżej jakiejkolwiek postaci, wzamian mamy tajemnicze, a może udające tajemnicę dialogi i dużo krwistych opisów.
O tekście będę pamiętać tylko tyle, że był "piękny" w swojej formie. Wolałabym kojarzyć go przez pryzmat innych odczuć. Masz talent do tworzenia konkretnych postaci, nadawania im wyrazistych cech, tworzenia sytuacji chorych, paranormalnych. Do nadawania imion, które zostają w głowie. Choć myślę, że jakby bohater nazywał się po prostu Staszek, to byłoby tak samo O.K. Za tekst dam 4.
Staram się faktycznie uraz nie żywić, ale ludzkie ograniczenia czasem mi to uniemożliwiają. Żeby jednak była jasność w tym względzie: od czasu, kiedy pokazałaś jaja w akcji że smurfem, mam do Ciebie duży szacunek. I tyle.
Niestety mam tak, że jak mi się coś nie spodoba, to piszę, a jesli mi się nie spodoba coś u Ciebie, to napiszę też, choć faktycznie walczę z tym, by nie zabierać głosu off-topowo lub takie zabieranie głosu ograniczać.
Co do odpowiedzi.
Niestety w sporej części muszę się zgodzić i jeśli czytałaś wstęp, wiesz, że się na chłodne przyjęcie nastawiałem. To nie kokieteria.
Niestety byłem na kilkumiesięcznym hamulcu twórczym i prawdopodobnie zapis wyszedł jaki wyszedł przez ten pryzmat. Po części zachłysnąłem się częściowym odblokowaniem, po części spieprzyłem sprawę co do ilości pięter. Skoro na drugi dzień mam już takie przeświadczenie, za tydzień, dwa, będę miał tego pewność. Zastosowane tu zabiegi powinny być rozciąganięte na 15 stron, nie trzy. No ale trudno. Porażka jest też formą nauki.
Bardzo dziękuję za poświęcony czas i szczerą opinię.
Wiesz, jeśli chcesz uwzględnić noc wisielców, to wystarczy wiatr.
Tyle tu mojego. Zjadł mnie kierat. Myśli się plączą. Za chwilę albo dwie napisze co zachwyciło. Raziło jakieś przeraźliwie długie zdanie, ale chyba już je podzieliłeś, bo teraz nie widzę. Przepiękne opisy niektórych zjawisk. Zaraz.
JamCi Nic nie podzielałem, odleży tydzień, się przyjrzę. Tak, to gesty tekst. Można się odbić. Dzienks JamCi
Canulas ok. Wiesz o co chodzi z tym wiatrem?
JamCi, tak, ale nie mam napinki, by na siłe coś doklepywać, bo zawiał wiatr. Niee, nie będzie tak.
Canulas aha, ok.
JamCi, dzięki za wizytex
Wcale nie chciałam żebyś coś dodawał. Po co? Pomysł tylko wskoczył, bo pisałeś że bez nocy wisielcufffff.
JamCi, tak, wiem. Nieprecyzyjnie się wyraziłem. Sorrex
Miałłam na przytomnie (teraz jest przytomnie) naisać, co mi najbardziej. Ale im bardziej czytam, tym mniej chce dziabać. Nurzam się w tym tekście. Tu płynę, tam się potknę i tak jest dobrze. Jeszcze parę razy przeczytam, bo za każdym razem nowe wrażenie. Bardzo welowymiarowo idzie. Lubię tak.
Wiem, że tu sporo sztuki dla samej sztuki. Gry dla samej gry. Już tam wyżej pod 3r. wyjaśniałem powody takiego stanu rzeczy.
Fajnie, że wróciłaś.
Chciałabym skomentować, ale jak widzę "dark noir" to już wiem, że nie moje klimaty. Tak było i tym razem, więc tylko zaznaczam swoją obecność. Przeczytałam. Niektóre zdania mi się spodobały doceniam słowotwórstwo i sprawne żonglowanie językiem. Większość tekstu jest dla mnie jednak zbyt chaotyczna.
Cieszę się, że znowu piszesz.
Hahah. Fajnie, ze piszesz, ale szkoda, ze tak :)))
Dziękuję pięknie, tzrecia poro.
Pozdroxon
Taaa bardzo sympatycznie to zabrzmiało;)) Ale wiesz, jak już zacząłeś, to wreszcie napiszesz coś, co trafi. A trafiałeś już bardzo:) A poza tym dobrze Ci życzę, o.
jesień2018, wiem, wiem. Lubię się z siebie śmiać i robić kasztanosa. To prozdrowotne. WIem, że Ty z dobrego liścio-serca.
Canulas Ty Kasztanosie :)))
wszyscy jesteśmy kasztanosami!
Taaa i chytrusami.
Dłączam do grona cieszących się z uczty jaką zaserwowałeś. Że w ogóle się pojawiła. Bardzo mnie wciągnął wkurw dworcowy, na tyle, że chyba łatwiej mi było przez tekst przebrnąć. Jakby emocja prowadziła za rękę przez tłum zdarzeń i ludzi, prowadziła za szybko, aby sprawnie wymknąć się i doprowadzić do jakiegoś azylu. Nie wiem, czytałem dwa razy i ten drugi zowocował otwarciem na dość trudny kawał tekstu.
Grono dość skąpe, więc tym bardziej miło.
Mogę napisać tylko to, co już wyżej. Odkorkowanie spowodowało, że trochę się zachłysnąłem powrotem, stąd te piętra czasami nazbyt strome.
Dziękuję pięknie za wizytex
Brudne to noir. ;)
Zacnie się to czyta - ma w sobie wiele elementów, które można uznać za dobre. No i ładne, technicznie.
Niezbyt często wpadasz, więc tym głębszy ukłon.
Dzienks, Something
Pierwsze, co narzuciło mi się przy czytaniu, to zaborczość i to od początku do końca. Ja mogę, mi wolno wszystko, ale biada temu, kto też uzna, że może, że mu wolno. Jakby walka tych dwóch sił albo żywiołów, w których zwycięża - harcerska finka. Czyli - mogę z kobiety zrobić szmatę, ale to jest moja szmata i biada temu, kto nazwie ją szmatą. Chora dominacja, spaczony umysł. I to od początku, kiedy matkę miał gdzieś - już wtedy przyciągały też cmentarze...
Brudno jak zawsze, ale akurat to tak średnio mi siadło.
Cholera, bardzo ciekawe spojrzenia. Zwłaszcza że każące mi samemu na to spojrzeć pod zupełnie nowym kątem. Naprawdę garść wskazówek. I już tam wyżej wyjaśniałem czemu akurat takie jest, jakie jest. Noo, kara za grzech nazbyt długiego lenistwa.
Dziękuję za wizytę.
Sorry, to tylko moje spojrzenie, które z zamysłem Autora może nie mieć nic wspólnego. Po prostu tak sobie odczytałam.
Nie, to ciekawe. nie mówię, że sie zgadzm lub nie, bo trochę mnie kąt patrzenia zaskoczył. Nie dążyłem do tego, więc musiało tak wyskoczyć rykoszetem.
To znaczy, że połączyłam sobie nie to co trzeba, powinnam głębiej szukać - więc wracam ponownie do lektury.
Nie. Nie sądze. Sama wiesz - wszak często o tym mówisz - że treść puszczona w eter jest wielointerpretacyjna i żyje własnym życiem, w refleksach odbiorczych czytelników. No więc taki jest Twój odbiór. Ani zły, ani lepszy, ani gorszy. Jest Twój. Ja mam tu pewne założenia i sa one nieco inne, ale nie stawiam ich wyżej nad odbiorczymi. Nie unicestwiam ewentualnej podprogowości czy coś. Na pewno przepiętrowałem trochę, ale to z zachłyśnięcia. Tyle środków powinno być rozmieszcone na 12 stronach, nie na trzech. Szukam znów innych środków, więc błądzę. Treść jest raczej niewolnikiem wormy, co bardzo dobrze zauważyła choćby Trzecia Rano - zgadzam się z tym w zupełności.
Zakochane manekiny chrapały w najlepsze wśród ogrodów plastikowych ławek zupełnie niepomne trawiących mnie właśnie rozterek. Rdza ich skóry przypomina szlochający czas.- piękne zdanie
Gdyby tak dosłownie: idę sobie z lalą, która rzuca się w oczy - denerwuje mnie to, mam ochotę wszystkich lać za porno spojrzenia. Wyjeżdżamy do wolności. Na drodze stoją dresiarze, robią sobie chamskie żarty z lali. ''Dwie hieny, cztery antylopy'' to musi mieć tragiczny finał i ma - finka błysnęła w dłoni.
Matka, która nie odpowiada na pytania, tylko ciągnie ''za uszy'', bo się spieszy. Czytanie ogłoszeń. Obserwacja tłumu - starzy i młodzi do wyboru, obserwacja ustawiona bardziej na nie, bardziej na krytykę niż zrozumienie.
''Poczułem się jak ślepy Chrystus miasta. Niezdolny wybaczać, więc kompletnie nieprzydatny ludziom. Marny ludzki worek z bólem serca w oczach.''
Zarys przemijania - cmentarze w tle...
Czy można być człowiekiem, kiedy za dużo się widziało i czuło. Do czego jeszcze jest zdolny ludzki wrak. Dobrze - zabić, ale to znowu najprostsze, najmniejsza linia oporu... i tu znowu ta zaborczość gdzieś mi wszystko przesłania.
Trudno - nie dam rady wejść głębiej. Sorry.
''Treść jest raczej niewolnikiem wormy'' - ja tego nie widzę. Ten tekst o czymś krzyczy, ale to głęboko schowane... jak dla mnie.
Widzisz, pierwsza rzecz. Treść jest niewolnikiem formy. Tak, właśnie tak. Niestety, zachłyśnięcie odkorkowaniem mnie popędziło w zbytnie zagęszczenie. Natomiast zauwążyłem, że w noirach od jakiegoś czasu lekko wtórnieję. Zapętlam się. Zmieniają sie słowa, ale pewne elementy są neizmienne. No i to jest błąd. Dlatego szukam teraz - ucze się - jakiegoś oblatywania scenerii, stad takie wstawki od czapy. Do tego chciałbym jednak zachować cząstkę brudu. Nie wiem sam. No se po prostu piszę.
Ogólnie Goecja oznacza "Wycie".
No ja se po prostu czytam, bo tak pisać - nie potrafię.
Pozdrawiam.
Dziękuję za ciekawe spojrzenie.
Mam mieszane uczucia. Może mam złe skojarzenia, ale wygląda mi to, jakbyś chciał połączyć "Holokaust świata baśni" z fabułą. Przez to trochę fabuła zginęła, schodząc na zbyt daleki plan.
Pewnie taki był zamysł, ale ja zbyt lubię "w balecie...", żeby przeboleć taki minimalizm (chociaż nie ukrywam, że ciekawy, bo fabuły jest tu od groma, tylko poutykanej, bardzo mocno niedopowiedzianej. Ale przez to brak mi warstwy emocjonalnej bohaterów).
Nie wiem, czy to co piszę ma sens i oddaje to, co chcę przekazać. Podsumowując: obiektywnie -> dobry kawałek tekstu, subiektywnie -> trochę się rozminęłam.
Pozdro ;)
Baardzo ciekawe rzeczy. Przepraszam. Jutro se obadam na spokojnie Twój koment i się odniosę. Tera odejdę w sen. Ale no... ciekawe.
Pzodroxon
Nie zgodzę sięco do próby połączenia Holokaustu z tym, ale nadmiększania pisma automatycznego. Automatycznego pisma nie wygładzam, tylko odbieram z kartofli. Dodaję ogonki, poprawiam literówki, ale nie ingeruję w sens (albo bezsens). Tutaj był zamysł na nadmiętrowanie. Na ptasi oblot okolicy. Ma prawo nie podejść :)
Dziękuję Ci pięknie, pkropko.
Aaaa, i racja z tym, że sfera emocjonalna to tutaj neistety pustynia. Się zgadzam i posypuję głowę tej pustyni piachem
Canulas spoko, nie zawsze trzeba się zgadzać. Możliwe że chodzi nam o coś podobnego, ale ja nie umiałam tego nazwać. Więc poszłam za pierwszym skojarzeniem.
Pustynia może nie. Ale piaskownica ;)
Ok, jestem. Odczuciowo kompletnie minęłam się z tekstem. Co zauważyłam: widać powolne budzenie się, jest kilka ładnych fragmentów, ale cały czas mam wrażenie przerostu formy nad treścią. Niektóre określenia tandetne, jak np: "szlochający czas".
Daleko mi od wydawania arbitralnych osądów, ale tym razem chyba jest to trochę mniej udany noir. Co nie oznacza oczywiście, że nie można go jeszcze jakoś podszlifować. Ale to nie mój tekst, więc trzymam rączki z dala i już się usuwam.
Udanego wieczora.
Również jutrem odezwę przedłożę. Dziś dziękuję tylko.
Nooo, w odrwaniu od całości przedłozone przez Ciebie skojarzenie faktycznie brzmi ckliwie. Coś jak trzypaskowe dresiwo o szeleszczącym materiale i pantofle. Czy będę szlifował? Wątpie. Może odchudzę trochę, ale jakichś alpejskich kombinacji nie będę tu robił.
Dziena Ench
Canulas może i tak, ale jak dla mnie to nie ma różnicy, jeśli o estetykę chodzi - oderwane lub nie, brzmi dobrze lub mniej dobrze. Sorry, ale próbuje być szczera.
Okej, nie ma parcia. Być może kwestia gustu.
Trzymaj się i pisz dalej :)
Enchanteuse, taki plan
Nie mam dobrych wieści. Mix totalny i mało haków.
Początek rewelacyjny, kiedy szła i te obleśne gęby taksówkarzy.
To jest taka wersja przebiegu zdarzeń, gdzie galop myśli mnie nie dotyczy. Po prostu bardzo osobisty zapis, wspomnień.
:) Nie tyle wspomnień, co... No wyżej już pisałem. Hauty odkorkowania i nadbudowa. Dziękuję za "przeczyt"
No obadaj
23
Ritha, jest normalnie
To cos u Ciebie
Acha :[
W kazdym razie, dziekuje za pomoc!
"Nie dziwiłem się zbytnio, że im wpadła pod tęczówki snów, bo pomimo ewidentnego zdewastowania bólem szła takim krokiem, jakby sama siebie uwodziła. Łasiły się po kształtach anorektycznych ud nieopisane jedwabie. Po rozdartych na kolanach jeansach leniwie pięły wstęgi sierpniowego słońca.
Jeszcze sekunda. Dwie – pomyślałem. – Następna porcja tych ich porno spojrzeń, dwuznacznych gestów i rubasznych porechotów, a... ruszę. Zakatuję. Pójdę niczym Gilgamesz na Aggę, filetując hałastrę rdzawym ostrzem finki. Wszystko w takt refrenu własnych skoślawionych nóg. Bo tak trzeba. Dlatego, że strata boli, Peru jest zbyt daleko, a przytulanie dymu wygryza oczom pistacjowy blask. Nie wolno hodować obaw. Kiedy nimi obrośniesz, staniesz się własną pierdoloną klatką. "
Ten obraz najbardziej, Canu.
Ale i całość bardzo mi podeszła, bo ta zmetaforyzowana proza zamyka prawdziwą, niesamowitą, tak bardzo indywidualnie przeżywaną, uciekającą od wszystkich stereotypów, nadającą sens życiu... przecież wiesz, co mam na myśli.
Każdy najświetniejszy komentarz będzie gorszy od tego, co napisałeś.
Interpretacja zabija wrażliwy moment pierwszego odbioru.
Szacun.
5!!!
Złapałaś mnie, kiedy juź się wdrapuję na hamak, więc na szybko, to bardzo, bardzo dziękuję. Trochę ten tekst zebrał po łbie, no i z perspektywy czasu myślę, że może o zasadnie. Czułem, że przepiętrowałem, że gram trochę dla samej frajdy z gry. Nie mogłem się jednak powstrzymać, gdyż byłem świeżo odkorkowany z kilku miesięcznej impotencji w słowie. Tak więc rzezbiłem, rzeźbiłem i sam się lekko pod gruzy wpychałem. Ale nie żałuję.
Dziękuję pięknie.
Drapieżnie językowo, energetycznie... nie wiem, nie czytam komentarzy, co najwyżej ostatnie.
Miłego bujania. Się. :)
Dzień dobry!
Przypominamy o obdarowywaniu zestawami – dziś o godz. 20.00.
Pozdrawiamy :)
Canulas, oto Twój zestaw:
Postać: Wiwacik (Więzień)
Zdarzenie: Walka na śmierć i życie (Wiwacika)
Gatunek (do wyboru): Western lub Romans/erotyk lub (pod kątem Antologii) Horror i pochodne
Czas na pisanie: 4 sierpnia (niedziela) godz. 19.00
Powodzenia :)
Dziękuję
Canulas liczę, że doczytałeś zestaw :)
Trening Wyobraźni, o kurce, nie. Znaczy - ja miałem juz plan na Pińcet, ale duży reaserch czeka :)))
Racja :)))
Oj, przelogowałam sie, ale w sumie - nawet lepi.
Ritha - bydzie git
Wiwacik moze w sumie zaczekać :P Nic mu nie będzie :P
Canulas po FC5 miałem stan przygnębienia, ale po New Dawn w pewnym sensie też. Wyobrażam sobie starego Seeda jak wzdycha a za nim widać ogień i krzyż Bram Edenu. A w tle leci ten kawałek: https://www.youtube.com/watch?v=QFcmOLavlQM
Canulas, oto Twój zestaw:
Postać: Chirurg-debiutant
Zdarzenie: Kości zostały rzucone
Gatunek (do wyboru): Opowiadanie przygodowe/drogi lub (pod kątem Antologii) Horror i pochodne
Czas na pisanie: 18 sierpnia (niedziela) godz. 19.00
Powodzenia :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania