Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Wampiry z Mrocznego Lasu – część 4
Milena i Mirosława przywiązane do ołtarza były bezbronne. Przemysław wiedział, że podli sekciarze chcą złożyć jego ukochane córeczki w ofierze demonowi o imieniu Żmij. Kultystom przewodził Bogusław ubrany w czarną togę. Jako jedyny nie miał na twarzy założonej maski z rogami. Przywódca sekciarzy nie spieszył się. Poruszał się bardzo powoli. Podszedł do ołtarza i rozpoczął modły w języku, którego Przemysław wraz z szóstką towarzyszących mu myśliwych nie rozumiał.
Przemysław napiął cięciwę i wycelował strzałę z ostrym grotem w stronę opętanego przez złe moce Bogusława. Dzielny Słowianin już miał wystrzelić strzałę w plecy kapłana, gdy stało się coś dziwnego. Stojące na podium obok ołtarza złote jajo demona Żmija zaczęło święcić na pomarańczowo. Nagle z jaja wystrzeliły promienie trafiające w rogatych kultystów.
Pomarańczowe płomienie rozświetliły salę. Widocznie pod wpływem modlitw i zaklęć wypowiedzianych przez Bogusława złote jajo uwolniło swoją demoniczną moc. Wszyscy kultyści poparzeni ogniem z jaja przemienili się w tajemnicze istoty. W tym momencie przemieniony Bogusław zaczął krzyczeć:
- Przybądź do twoich wiernych, potężny Żmiju! Przybądź do twoich wiernych, potężny Żmiju!
Nagle ze złotego jaja wystrzeliły kolejne płomienie oraz promienie i zaczęły wić się w powietrzu jak latające węże. W pewnym momencie połączyły się i przed wszystkimi zmaterializował się wielki, złoty wąż. Przemysław domyślił się, że jest to sam demon Żmij. Ożywiony demon miał ślepia koloru czerwonego, które świeciły jak gwiazdy na mrocznym niebie.
- Bogusławie, już nie jesteś mi potrzebny. Dzięki tobie moi wyznawcy stali się moimi dziećmi. Potrzebuję tylko pożywić się Mileną oraz Mirosławą.
Po tych słowach Bogusław ocknął się z opętańczego transu. Był zdezorientowany i oszołomiony.
- Co ja tutaj robię? Co się dzieje? – zapytał zdziwiony Słowianin.
Niestety demon Żmij zjadł zaskoczonego Bogusława. Po jego połknięciu skierował się ze swoimi dziećmi w stronę ołtarza, żeby pożywić się córkami Przemysława. Dzielny myśliwy wraz z kompanami postanowił działać. Rozkazał strzelać z łuku do demona i przemienionych kultystów.
- Zabić ich wszystkich! – syknął demon Żmij.
Przemysław po tych słowach demona trafił w niego strzałą, która odbiła się od łusek groźnego potwora. Łucznik chciał wystrzelić kolejną ze strzał, ale nagle zastygł w bezruchu. Zobaczył przed sobą Ludmiłę, która była wampirzycą. Miała złe zamiary i była spragniona ludzkiej krwi…
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania