Nowy wróg część 1. Star Wars

Oto nasz, bo mój i Kapelusznika, wspólny projekt opowiadania z uniwersum Star Wars. Od teraz możecie obserwować poczynania bohaterów z kompletnie dwóch różnych perspektyw! Miłej lektury :)

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

 

Curuscant jak zwykle tętniło życiem. Niezliczone ilości ścigaczy, grawicyklów czy większych transportowców, ustawione w długich liniach wysoko nad ziemią, przemierzały bezmiar lasu złożonego z potężnych wieżowców. Odgłosy silników i wciskanych przez zirytowanych kierowców klaksonów wypełniały przestrzeń, a głośne rozmowy mieszkańców stolicy republiki zalewały szare chodniki.

Jednym z miejsc, w którym choć trochę atmosfera się rozluźniała był plac znajdujący się przed budynkiem senatu. Przypominająca nieco grzyb struktura, w której dokonywano obrad wybijała się z płaskiej przestrzeni. Zmierzając ku głównemu wejściu mijało się rzędy wysokich pomników a całość potęgowała, towarzyszące wchodzącym do struktury politykom, poczucie własnej wartości i potęgi.

Pomiędzy posągami znajdowała się szeroka ścieżka prowadząca pod sam budynek. Podejście było zadbane i pełniło również funkcje kulturowe. Na placu odbywało się wiele wydarzeń związanych głównie ze świętami występującymi na Curuscant. Podczas normalnych dni było to jednak miejsce spotkań senatorów, zmierzających razem na obrady.

Pośród tych właśnie senatorów znalazły się pewne dwie kobiety: szarowłosa, ubrana w długą szatę, oraz brunetka przystrojona w swoją najlepszą, białą i jednocześnie skromną suknię, które razem zmierzały w kierunku drzwi, omijając senatorów z różnych zakątków galaktyki.

— Ile potrwa to spotkanie? — szarowłosa zasymulowała niezadowolenie.

— Powinno pójść szybko — odpowiedziała przyjaciółka — w końcu to tylko ogłoszenie zakończenia starć na Qish, odczytanie jakichś podziękowań i być może jakieś wręczanie medali. Nie powiedzieli mi co będzie się dokładnie działo. Kazali jedynie przygotować jakąś mowę.

— A nauczyłaś się jej chociaż na pamięć? — zadrwiła Asaro.

— Oczywiście, że nie! No proszę cię, nie po to mam holopad żeby się nim nie posiłkować.

— Wielce nieprofesjonalnie.

— Tak samo nieprofesjonalne jak ich pomoc dla Qish… wybacz, nie chodziło mi o ciebie.

— Przecież wiem, że nie — odpowiedziała Jedi jednocześnie tracąc trochę moc głosu. — Wiesz komu będziesz dziękować?

— Wysłali kogoś od wojska i jakichś polityków z sąsiednich układów. Zaproszono nawet kogoś z Qirinee gdyż mieli swój udział w całej bitwie ale z nimi jest tak jak zwykle. Powalczyli o Qish i tyleśmy ich widzieli.

— Ehh, może samo spotkanie nie będzie faktycznie trwało długo ale przecież jeszcze musisz wziąć udział w obradach.

— Taka to już jest część mojej pracy — zaśmiała się brunetka.

Obie kobiety weszły do budynku przez rozsuwane drzwi i ustawiły się w kolejce do windy. Współcześni obywatele byli zbyt leniwi by korzystać ze schodów a pomimo dość sporej ilości dźwigów te i tak nie dawały rady w odpowiednim tempie dostarczyć wszystkich polityków na wybrane piętra.

Asaro nie czuła się zbyt pewnie w senacie. Za każdym razem wracały jej wspomnienia ojca i niekończąca się walka pomiędzy Zakonem a polityką. Na szczęście gabinet senatora z Arkantaniki znajdował się po przeciwnej stronie budynku więc raczej nie miały szansy przechodzić obok znienawidzonego pomieszczenia.

— Hej Thirs! — usłyszały za plecami.

— O nie… — powiedziała brunetka tak, żeby zbliżający się do nich mężczyzna jej nie usłyszał.

— Cieszę się, że konflikt na Qish już się zakończył. Nie mogę doczekać się jak usłyszę twoje przemówienie.

Asaro słyszała o mężczyźnie z historii opowiadanych przez Thirs. Krótko obcięty z gęstą brodą Theodor był typem człowieka, do którego nie docierał światopogląd innych i sam był bardzo zarozumiały. Ponadto w niejaki sposób starał się prawić brunetce komplementy niejednokrotnie wskazujące na jego zainteresowanie osobą senatorki. Jedi postanowiła pomóc przyjaciółce.

— Widzę, że obok pięknej Thirs stoi równie piękna towarzyszka. Nie miałem przyjemności poznać, jestem Theodor Tataras senator z…

— Chcesz pójść schodami i nie zawracać nam głowy — powiedziała Asaro i machnęła przed mężczyzną ręką.

— Chcę pójść schodami i nie zawracać wam głowy — jak zaczarowany powtórzył mężczyzna.

— Ale dla sportu przejdę się w dół i w górę dwa razy.

— Ale dla sportu przejdę się w dół i w górę dwa razy — znów powtórzył Theodor.

Po tych słowach odwrócił się i poszedł w kierunku wejścia do klatki schodowej. Asaro położyła ręce na ramionach i popatrzyła na brunetkę, która stała z lekko otwartymi ustami nieświadoma tegoż faktu.

— Nie ma za co — zaśmiała się i pociągnęła przyjaciółkę do otwierających się drzwi windy.

Wysiadły na odpowiednim piętrze i skierowały się do balkonu przeznaczonego dla senatorów z Qish.

— Wiesz już co będziemy robić po obradach? — spytała Asaro.

— Kojarzysz tą małą kafejkę obok twojego starego apartamentu?

— Oczywiście.

— Lubię tamtejsze kafa więc myślałam, że najpierw skoczymy tam a potem po prostu wpadamy do mnie i gadamy jak za dawnych czasów.

— Bardzo podoba mi się ten pomysł — uśmiechnęła się Asaro.

Stanęły przed wejściem na balkon. Kiedy drzwi rozsunęły się ukazała się przed nimi pusta ława. Thirs cicho westchnęła. Jedi doskonale wiedziała dlaczego. Przyjaciółka spodziewała się zobaczyć swojego towarzysza, Sheeqa Quizleta, który to po uratowaniu brunetce życia został osadzony w tymczasowym areszcie za niestosowanie się do poleceń służb republiki. W raporcie który zdawała po zwycięskiej kampanii na pustynnej planecie oraz ośmielona słowami mistrza Plo, gwarantującego jej, że Rada postanowiła naprawić swój błąd i w jakiś sposób wynagrodzić Asaro akt porzucenia na Qish, spróbowała przekonać władze, że senator w gruncie rzeczy działał aby ratować swój dom i ostatecznie przyczynił się do rozkodowania ważnej dla całej operacji wiadomości. Jeśli wszystko poszło zgodnie z planem Sheeq powinien już być wolny. Może po prostu nie zdążył dotrzeć na obrady.

Asaro pożegnała przyjaciółkę przy wejściu i sama skierowała swoje kroki do jednego z pustych miejsc po platformie któregoś z senatorów – ulubionego miejsca do obserwowania obrad przez rycerzy zakonu. Ku swojemu zaskoczeniu przy balkonie spotkała mistrza Obi-Wana Kenobiego.

— Witaj Asaro — odezwał się rycerz z szerokim uśmiechem na twarzy.

— Witaj mistrzu Obi-Wanie.

— Bardzo ładna akcja na Qish muszę powiedzieć. Gratuluje!

— Dziękuję bardzo! — Rozmowa na chwilę stanęła w martwym punkcie a przedstawiciele zakonu Jedi uważnie obserwowali przebieg debaty. Jedna z platform właśnie oddokowała od ściany i płynnym ruchem zmierzała w kierunku centrum sali.

— Co cię tu sprowadza? — spytała Asaro i odciągnęła wzrok od polityków.

— Szukałem Anakina. Zgadywałem, że znajdę go w towarzystwie kanclerza.

— Jedi który przebywa aż tak blisko polityki? Jak miałam podobną sytuację Rada patrzyła się na mnie raczej krzywym spojrzeniem.

— Nadal patrzymy na takie zachowania z dezaprobatą. Właśnie dlatego szukam Anakina. Muszę zamienić z nim parę słów.

— Nie możesz do niego po prostu zadzwonić?

— Mój uczeń rzadko ma w zwyczaju odbierać.

Ich rozmowę przerwał czyjś lament. Rycerze spojrzeli na salę obrad. Na środku, na lewitującej platformie stał wyraźnie przestraszony mężczyzna. Dookoła panował harmider a zgromadzeni uciszyli się dopiero na słowa kanclerza. Asaro postanowiła posłuchać, co senator miał do powiedzenia.

— Tak, Wysoki Kanclerzu. Niedawno mój rodowity system najechał rajd z Terian. Uprowadzili istotnych przedstawicieli rządu i dali jedno żądanie — przełknął ślinę. — Że ich zwrócą, jeśli pokażę na zebraniu Senatu wiadomość, od Admirała Adama Terrama, barona królestwa i brata Fetha Terrama, który… wszyscy wiemy co zrobił.

Asaro zobaczyła jak Obi-Wan przymknął oczy na te słowa. Szarowłosa nie była świadkiem wspomnianego wydarzenia, ponieważ w tamtym momencie znajdowała się na Qish, lecz całą historię streściła jej Thirs. Feth Terram przybył do senatu i po nieudanych negocjacjach i próbach pojmania go przez władze republiki mężczyzna dokonał samobójstwa poprzez detonację znajdujących się w jego mechanicznych kończynach ładunków. Kobieta wiedziała też o poległych w walce Jedi.

— Błagam! To tylko wiadomość! Błagam was, senatorowie! Wysłuchajcie jej i dajcie szansę na ocalenie przedstawicieli mego narodu!

Doszło do szybkiego głosowania, gdzie znacząca większość zgodziła się wysłuchać wiadomości od wrogiego Admirała. Po oddaniu głosów, światła przygasły, a na samym środku sali senatu pojawił się wielki hologram. Asaro niebezpiecznie wychyliła się nad przepastną salą obrad, przyciągnięta tym, co miało się zaraz wydarzyć.

Pierwsze kilka chwil nic nie było widać, ani słychać, ale to szybko się zmieniło. Rozległy się wrzaski, a na ekranie pojawił się obraz uciekających cywili. Były to sceny pełne walczących żołnierzy, przelatujących pocisków niszczących bloki mieszkalne a całość trwała zaledwie kilka sekund. Nie były specjalną nowością dla Asaro. Już podczas samej kampanii na Qish była przecież świadkiem jak krążownik, lub to co z niego zostało, dowodzony przez kapitana Nelisa Umbrę spadł na domostwa niewinnych cywilów mieszkających na obrzeżach miasta. Tego typu sceny były oczywiście okropne i nieakceptowalne, ale jednocześnie stały się nieodłącznym elementem wojny.

Na hologramie rozświetlającym salę, pojawił się obraz uszkodzonego Venatora, dumnie wiszącego na niebie. Okręt został trafiony i spadając zabrał ze sobą wiszącego poniżej Acclamatora. Następnie wszyscy zobaczyli ogromny czerwony pocisk, który rozerwał burtę krążownika. Oczom senatorów ukazał się widok panikujących żołnierzy a po nim, obraz uciekających republikańskich wojsk. Nastała chwila ciszy i pojawiła się twarz Adama Terrama. Admirał rozejrzał się w ciszy i odezwał się spokojnie.

— Czy przyjrzeliście się, senatorowie Republiki? — zapytał a kobietę od razu przeszły ciarki jak tylko usłyszała ton głosu mężczyzny. — Czy przyjrzeliście się cenie, jaką musieliście zapłacić za własną ignorancję? — Asaro czuła bijącą od postaci arogancję. — Mogliście tego uniknąć. Mieliście szansę na pokój, ale wybraliście wojnę i wojnę dostaliście. — Na ekranie pojawiły się trzy skute postacie. Szarowłosa rozpoznała mistrzynię Jenę Harso, rycerza Topha Carvena i Padawana Bela. — Ci Jedi są więźniami królestwa. Choć nie na długo — tu admirał uśmiechnął się złowieszczo. Kobieta rzuciła okiem w stronę przyjaciółki. Thirs podobnie jak reszta zgromadzonych wpatrzona była w wyświetlany na środku sali komunikat. — Niedawno przeprowadzono nad nimi sąd i wydano wyroki, które chciałbym wam przekazać — Terram wykonał pauzę, pozwalając niczego nie spodziewającym się senatorom popaść w swego rodzaju niepokój. — Mistrzyni Jena Harso, Rycerz Toph Carven jak i pięciu wyższych oficerów Republiki, zostaje uznanych za winnych zbrodni wobec Konfederacji Niezależnych Systemów i królestwa Terian a tym samym skazani na śmieć…

— Co? — wymsknęło się z ust Asaro. Obi-Wan nie skomentował.

— Podstawą decyzji były: atak na neutralną nację, wspieranie masowego niewolnictwa w formie armii klonów, wspieranie dzieci żołnierzy w formie nieletnich Padawanów oraz armii klonów, jako że większość z nich ma zaledwie jedenaście lat, dodatkowe oskarżenia wobec Topha Carvena, za wydanie pozwolenia ostrzału celów cywilnych w czasie bitwy o Helsreach — Adam przerwał na chwilę — w której przez jego akcję zginęło ponad 25 tysięcy cywilów.

— Padawani to nie dziecięcy żołnierze! — zaprotestowała Asaro kierując wypowiedź do stojącego obok mistrza. — To ważni uczniowie. Powołaniem Jedi jest nie tylko chronić pokoju ale i edukować nowych strażników. Nigdy nie szkoliliśmy żołnierzy!

— Jak widać nie każdy ma takie samo zdanie — westchnął Obi-Wan.

— A klony to nie jedenastolatki! Ten koleś chyba przeoczył pewne lekcje biologii.

— Z punktu widzenia człowieka to są jedenastolatki — Kenobi przywołał wspomnienia z Kamino.

— Czemu mnie nie dziwi, że dla ciebie zawsze wszystko zależy od punktu widzenia?

— Czyż nie mam racji? — Asaro tylko machnęła ręką i skupiła się na dalszej przemowie admirała.

— Co do Padawana Bela, oficerów niższych stopniem i pojmanych klonów, których liczba przekracza czterdzieści tysięcy, zostają oni uznani za winnych, ale równocześnie za ofiary Republiki i Zakonu Jedi. Przeto Padawan Bel zostanie oddany do adopcji, gdzie kochająca rodzina oduczy go życia nieletniego żołnierza i sługi Zakonu. Klony natomiast zostaną skazane na 5 lat pracy fizycznej na rzecz królestwa, po której dostaną pełne obywatelstwo i szansę na osiedlenie się w granicach królestwa — tu Adam Terram uśmiechnął się lekko. — Co do egzekucji, ta odbędzie się za trzy dni w niezamieszkałym systemie He’V. Skazani, przetrzymywani na zdobycznym Venatorze „Korupcji” zostaną wysłani w kapsule ratunkowej… prosto w gwiazdę. — Po tych słowach senat zaszumiał w szoku i przerażeniu. Asaro popatrzyła na Obi-Wana a ich spojrzenia spotkały się. Mistrz wyglądał na równie zszokowanego co ona.

— Jako gest czci, wobec mego brata — kontynuował Adam — kapsuła zostanie wyposażona w niewielką bombę, którą skazańcy będą mogli samodzielnie uruchomić. Jeśli oczywiście, mają wystarczająco odwagi by odebrać sobie życie za Republikę. Cała sytuacja będzie nagrywana i pokazywana na żywo, w każdym krańcu galaktyki. Mam nadzieję, że ta egzekucja, będzie równie przyjemna dla mnie, jak i dla was. — Terram przyłożył pięść do serca. – Śmierć Republice i Chwała Jego Królewskiej Mości!

Ostatnie słowa wywołały jeszcze większe poruszenie a nawet wrzaski zszokowanych senatorów. Asaro nie mogła uwierzyć w to co zobaczyła. Podczas gdy ona była zajęta ratowaniem Qish republika wyhodowała sobie nowego wroga, który wydawał się poważnym zagrożeniem. I jeszcze ta egzekucja! Kim jest ten Adam Terram, że pozwala sobie na tak haniebne zagrania? Nawet jeśli przeprowadzony przez jego królestwo proces był uczciwy a wyrok prawomocny, wysyłanie bezbronnych ludzi, zamkniętych w małej kapsule prosto w gwiazdę umniejszało ich godności. Co prawda żadnego z Jedi nie znała osobiście jednak słyszała o niektórych osiągnięciach, zwłaszcza mistrzyni Jeny Harso.

— Zapowiada się, że mamy kolejny konflikt do zatrzymania — skomentował Obi-Wan.

— Ta wojna pociąga za sobą coraz więcej Jedi. Nie tak powinniśmy walczyć.

— W pełni się z tobą zgadzam. Cóż jednak możemy zrobić. Naszym powołaniem jest strzeżenie pokoju w galaktyce.

— Poprzez branie udziału w misjach w których giną tysiące cywilów?

— Podobnie jak i tobie, mnie też się to nie podoba. Mam wrażenie, że chyba już wiem kogo tam wyślą. Jeśli ktoś ma się pakować w tego typu tarapaty to na pewno ja i Anakin.

— W takim razie życzę powodzenia w przyszłej misji — z trochę wymuszonym uśmiechem odpowiedziała Asaro. Cały czas nie mogła przetrawić przed chwilą usłyszanych informacji.

 

*

 

Siedziały razem przy małym stoliku. Nie odezwały się od dłuższego czasu a jedynie popijały przyrządzone przez Thirs kafa. Po wydarzeniach z senatu nie chciało im się już siedzieć w jakiejś kawiarni i od razu skierowały się do apartamentu brunetki.

— Nie mogę uwierzyć, że ponieśliśmy aż takie straty — przerwała ciszę Thirs.

— Jeszcze przed oczami mam szturm na stolicę Qish a już dowiaduję się, że w innych miejscach galaktyki doświadczają jeszcze większych atrakcji. Oczywiście, że nie zazdroszczę tym Jedi. Znaleźli się w okropnej sytuacji!

— Myślisz, że zorganizują jakąś misję ratunkową?

— W śród pojmanych jest mistrzyni Jena Harso. Myślę, że wyślą pomoc. Pytanie tylko kogo? — Kiedy skończyła mówić, jej szklanka samoistnie podleciała do góry i wylądowała na stoliku a Asaro w leniwy sposób zjechała po poduszkach kanapy do pozycji leżącej wydając przy tym z siebie głośne stęknięcie.

— W pełni się z tobą zgadzam. Twoje słowa do mnie przemawiają. — Brunetka ułożyła się na drugiej kanapie w podobny sposób co przyjaciółka. — Wiesz co mnie martwi?

— Mhm?

— Byłam wtedy w senacie kiedy Feth Terram popełnił samobójstwo. Z tego co widzę, jego bratu nie brakuje tej samej energii. W sensie nie do samobójstwa ale mówię tu o przemowach i o charakterze. Nie wyglądają mi na kogoś kto odpuszcza lub poddaje się gdy ma choć nikłą szansę na wygraną.

— Mam pomysł! Niech wyślą ciebie na tę misję. Będziesz lepszym strategiem niż niektórzy Jedi.

— Haha, daj spokój. Wy jesteście generałami.

— Tak, bez żadnego przeszkolenia. Masz takie same kwalifikacje jak ja.

— Możliwe. Ty masz jednak doświadczenie.

— Nabyte w ciągu wielu bitew… — Asaro na chwilę uciekła do wspomnień.

Panujący spokój został zniszczony przez dźwięk komunikatora przyczepionego do przedramiennika Jedi. Szarowłosa rzuciła okiem i ponownie wydała z siebie nieokreślony dźwięk.

— Odbierz no!

— Już, już… Asaro Erhetia.

— Mówi Obi-Wan kenobi.

— Jest tak jak podejrzewałeś i lecisz z Anakinem na kolejną misję? — zebrała się na nawiązanie do ich ostatniej rozmowy.

— Właśnie ja w tej sprawie. To nie ja lecę na wojnę z królestwem Terian.

Asaro natychmiast zerwała się z kanapy i popatrzyła na przyjaciółkę. Senatorka jedynie przygryzła dolną wargę i usiadła w pozycji wyprostowanej, podnosząc stojącą na stoliku wysoką filiżankę. Zielone oczy spotkały się z brązowymi tęczówkami a między kobietami zawisł jeden, dobrze znany zwrot - „o nie”.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • TheRebelliousOne 2 miesiące temu
    A więc to jest Wasz sekretny projekt, który tworzyliście wspólnie... Powiem szczerze, że poniekąd spodziewałem się, że jego akcja będzie w uniwersum Star Wars... A co do samego opowiadania to zapowiada się ciekawie :) Zwłaszcza, że w końcu pojawiają się moje ulubione postaci - Obi-Wan i Anakin :D Szczególnie spodobał mi się opis Coruscant. Opisaliście tą planetę dokładnie tak jak ją zapamiętałem ze swojej małej wiedzy. Leci zasłużone 5

    Pozdrawiam :)
  • Pontàrú 2 miesiące temu
    Niestety już na wstępie powiem, że Anakin i Obi-Wan to postaci epizodyczne. Cieszę się, że projekt się spodobał. Opowiadania pojawiać się będą zarówno u mnie jak i u Kapelusznika. Dzięki za wizytę
  • TheRebelliousOne 2 miesiące temu
    Mimo wszystko, cieszą mnie takie "cameo" (tak to się chyba nazywa XD) ikonicznych postaci z Gwiezdnych Wojen :D

    Pozdrawiam :)
  • Ozar 2 miesiące temu
    Kurde litości podzielcie to choć na dwa odcinki! Takie kobyły na prawdę źle się czyta.
  • Pontàrú 2 miesiące temu
    Ale to tylko 5 storn ;}. Kapelusznik mówił ze pisze więcej
  • Kapelusznik 2 miesiące temu
    No... Ozar - ja zwykle więcej piszę więc też nie wiem o co ci chodzi
  • Ozar 2 miesiące temu
    Kurde to za długi tekst i wsio.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania