Nowy wróg część 4. Star Wars

Projekt współtworzony z użytkownikiem: Kapelusznik

Odcinek ten pokrywa się z wydarzeniami 16. odcinka „Wroga Republiki” współtwórcy. Polecam jeśli ciekawi kogoś obraz bitwy widzianej z drugiej strony.

 

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Postać ubrana w szarą szatę z założonym na głowę kapturem wyglądała przez trójkątne okno krążownika. Wirująca przestrzeń zatrzymała się a przed oczami Jedi ponownie pojawiła się czerń kosmosu. Trzy statki klasy Venator, w tym okręt flagowy „Niepowstrzymany”, oraz osiem lekkich krążowników typu Arquitens wyszły z nadprzestrzeni przemierzając teraz bezkresną pustkę. Asaro bacznie przeczesywała wzrokiem otaczającą ich przestrzeń. Oprócz jaśniejącego na ciemnym tle globu, okrążającego darzącą go drogocennym światłem gwiazdę, nie zobaczyła żadnych statków wroga.

— Wszystko jest zgodne z przewidywaniami — odezwał się głos za jej plecami. Kobieta odwróciła się i spojrzała na stojącego w wyprostowanej postawie admirała. — W układzie nie ma wrogiej floty a do egzekucji zostało nam jeszcze sześć godzin. To chyba dobry moment żeby doprecyzować działania związane z planem ratunku?

— Myślałam, że wszystko było dokładnie wyjaśnione na spotkaniu — zapytała Asaro.

— Teraz, kiedy upewniliśmy się co do sytuacji możemy na spokojnie…

— Admirale! — krzyknął ktoś z załogi. — Wykryliśmy statki wroga!

— Jak to? Wyszli z nadprzestrzeni? Dlaczego nie wykryliśmy tego faktu?

— Nie wyszli z nadprzestrzeni. Wróg cały czas tu był!

Tarkin czym prędzej spojrzał na dane wyświetlane na holostole. Na stabilnej orbicie dookoła gwiazdy zaczynały migotać sygnatury wrogich jednostek. Zdawały się wyskakiwać jakby znikąd w nieregularnych odstępach, zapełniając ukazaną przez urządzenie przestrzeń. W końcu ich liczba ustaliła się, a nad blatem zawisły miniaturowe modele statków nieprzyjaciela. Wśród jednostek wroga, oprócz krążowników królestwa Asaro dostrzegła sześć separatystycznych fregat Munificent oraz coś czego się kompletnie nie spodziewała.

— Czy to jeden z naszych Venatorów? — spytała admirała wskazując na trójkątny kształt.

— Tak. Został przejęty przez królestwo Terian w pierwszej bitwie. Jego obecność nie ułatwia nam zadania…

— Admirale, odbieramy transmisję ze strony wroga!

— Połącz nas — wydał polecenie Tarkin. Po tych słowach staną przodem do holostołu i skrzyżował ręce za plecami. Obok niego ustawiła się Asaro, płynnym ruchem zrzucając z głowy kaptur. Szybko przeczesała jeszcze ręką zmierzwione włosy kiedy urządzenie wyświetliło niebieską postać ubranego w mundur wojskowy mężczyzny. Kobieta wiedziała z kim ma do czynienia. Była to ta sama postać, która ukazała się na nagraniu przedstawionym w senacie i która w dość butny sposób poinformowała polityków o pojmanych Jedi.

— Witajcie w systemie He’V, psy republiki. Przybyliście na wakacje? Macie wizę?

— Adam Terram… Prezentuje się pan równie wielką pychą co inni admirałowie separatystów.

— Dziękuję za miłe słowa admirale…?

— Wilhuff Tarkin.

— A! Nie spodziewałem się, żeby republika wysłała jednego z lepszych dowódców do tego systemu. Jestem zaszczycony! — Mężczyzna uśmiechnął się ukazując swoją pewność siebie. Jego wzrok spoczął na znajdującej obok admirała postaci. — Kim jest Jedi stojąca obok ciebie?

— Asaro Erhetia. — Szarowłosa spojrzała prosto w holograficzne oczy Terrama. — Miło poznać ale nie mamy czasu na pogawędki. Przybyliśmy tu w konkretnym celu.

— Słyszałem twoje nazwisko, choć nie mogę sobie przypomnieć gdzie? — Mężczyzna teatralnie odegrał chwilę zastanowienia. — Co do egzekucji, obawiam się, że nie uda się jej wam powstrzymać.

— Możesz być pewny, że zrobimy wszystko by uratować pojmanych Jedi.

— Jest różnica między chęcią a czynem dokonanym.

— Bardzo dobrze radzę sobie w zamianie słów na czyny.

— Proszę więc nie zawieść moich oczekiwań. Przed panią wielkie wyzwanie, życzę więc szczęścia. Co to Jedi mówią w takiej sytuacji? A tak! „Niech moc będzie z tobą”!

Połączenie zostało zakończone i niebieska postać admirała wrogiej floty rozpłynęła się w powietrzu. Asaro popatrzyła na Tarkina.

— Nie mamy szans przeciwko takiej flocie — powiedział krótko.

— Nie po to przelecieliśmy taki kawał drogi, żeby teraz się wycofać. Musimy pomóc tym Jedi!

— Jakie widzi pani szanse przeciwko siłom królestwa? Mają dwukrotną przewagę. Poza tym w ich jednostkach znajduje się również krążownik klasy Venator. Sama była pani zapewne świadkiem możliwości tego okrętu. Dodatkowo nie dysponujemy aktualnymi rekordami na temat możliwości militarnych Terian. Co innego przeczytać dane i zobaczyć wyświetlane modele, a co innego stanąć do walki przeciwko fizycznemu i nieznanemu wrogowi.

— Część ich floty stanowią okręty separatystów. — Asaro wskazała palcem na wyświetlane, holograficzne statki. — Po trzy na każdym skrzydle. Z nimi wcześniej już mieliśmy do czynienia. Nasze krążowniki bez problemu mogą stawić im czoła. Jeśli uda nam się je wyeliminować w pierwszej fazie ataku, zyskamy szansę na wyrównaną walkę z samym królestwem.

Tarkin zamyślił się na chwilę. Asaro zdawała sobie sprawę z trudnej sytuacji i z nadciągającej niełatwej bitwy. Niechętnie acz musiała się zgodzić, że Terianie istotnie byli zupełnie nowym zagrożeniem. W duchu jednak wierzyła, że pomimo przewagi liczebnej ze strony królestwa, uda im się ocalić pojmanych Jedi.

— Jest jedno rozwiązanie — powiedział po chwili admirał. — Nie musimy wcale niszczyć wroga żeby wygrać tę bitwę. Wystarczy, że przejmiemy wystrzeloną kapsułę. Jeśli krążowniki zaatakują na lewym skrzydle — zaczął wpisywać dane na konsoli holostołu — można spróbować wysłać cztery z Arquitensów pod osłoną myśliwców w stronę gwiazdy. Powinniśmy dać radę przebić się przez fregaty separatystów i przechwycić pojmanych Jedi.

— Mistrzyni! Admirale! — usłyszeli za plecami. To Treeke podbiegł do nich wymachując trzymanym w ręku holopadem. — Zaczęło się! Oni już zaczęli!

— Co zaczęli? — spytała energicznie Asaro.

— Jest transmisja z egzekucji!

Kobieta wyciągnęła rękę a nośnik wyleciał z dłoni Padawana i wylądował w uścisku szarowłosej. Jedi spojrzała na odpaloną na urządzeniu transmisję na żywo a Tarkin zaglądał jej przez ramię. Relacja pokazywała jak uwięzieni w małej kapsule członkowie Zakonu, z zamkniętymi oczami oczekują na najgorsze. Kamera dokonała zbliżenia na znajdujący się na środku pomieszczenia guzik z napisem „wolność”. Komentujący wydarzenie głos rozpoczął odliczanie.

— Trzy, dwa, jeden, i poszli!

— Do statków! — natychmiast wydał rozkaz admirał Tarkin.

 

*

Chmara malutkich punkcików zbliżała się do, orbitującej dookoła gwiazdy, floty Terian. W towarzystwie myśliwców, cztery lekkie krążowniki rozpoczęły ostrzał, chroniących prawego skrzydła fregat Munificent. Nie minęła chwila a siły republiki musiały zmierzyć się z nadciągającymi w ich stronę dziesiątkami droidów.

Szaro-zielony myśliwiec wykonał piruet w ostatnim momencie unikając nadciągających w jego stronę rakiet. Asaro nacisnęła na stery i skierowała statek bliżej osaczonych przez wroga Arquitensów. Kątem oka zobaczyła jak jej Padawan w swoim zupełnie nowym, srebrnym myśliwcu ostrzeliwuje statki separatystów.

— Tak, widzę, że nadciąga wsparcie Terian — powiedziała do pomagającemu jej w sterowaniu astromecha Q4-S4. — Dobra, jak uważasz! Ale nic wymyślnego.

Myśliwiec gwałtownie skręcił kierując się na lekki krążownik. Kiedy ścigana przez statki Terian maszyna znalazła się w bezpośrednim sąsiedztwie wszystkich czterech okrętów, Q4 energicznie odbił w prawo, pozostawiając wroga w ogniu krzyżowym sił republiki.

— Nieźle — skomentowała Asaro i ponownie przejęła pełną kontrolę nad myśliwcem. — Teraz chyba ja muszę się czymś wykazać. — Odpowiedziała jej tylko seria bipnięć kompana.

— Uwaga wszyscy! Skupić ogień na najbliższej fregacie! — wydała rozkaz Asaro. Działa krążowników Aquintes zostały wycelowane we wskazany okręt i teraz statek wroga tonął pod niekończącym się naporem pocisków.

Potężna eksplozja na chwilę rozświetliła przestrzeń, kiedy jednostka separatystów została ugodzona prosto w centralny reaktor. Na drugim skrzydle podobna łuna wypełniła pole walki. Krążowniki dowodzone przez admirała Tarkina także wyeliminowały okręt wroga. W skutek zwiększonego naporu wojsk republiki na lewe skrzydło, Asaro zobaczyła jak główne siły Terian, w tym zdobyty przez nich Venator, zbliżają się do walczących na nim jednostek.

— To nasza szansa! Wszyscy skupić się na ochronie statków. Natychmiast rozpocząć przeszukiwanie przestrzeni i wyznaczyć położenie kapsuły. Chcę mieć dokładny odczyt ile zostało nam czasu na ratunek!

Krążowniki Arquitens dosłownie wbiły się w pozostałe dwie fregaty. Wymiana ognia trwała długo a otaczające całą scenerię myśliwce republiki ochraniały statki przed atakami droidów. Asaro skierowała swoją Etę-2 w stronę bliższej z jednostek wroga wyznaczając kurs dla podążających za nią klonów. Walka rozpoczęła się tuż nad górnym poszyciem Munificenta. Szarowłosa odczytała podawane jej przez komputer dane. Przed nią system wykrył myśliwiec wroga i informował ją o możliwości oddania czystego strzału. Kiedy już miała nacisnąć na spust, przez okno swojego kokpitu dojrzała twarz pilota królestwa Terian, siedzącego w statku w który obecnie celowała. Przez ułamek sekundy zdawała się nawiązać z mężczyzną kontakt wzrokowy. Zdawało jej się, że w uszach słyszała rytm bicia jego serca, przyspieszający kiedy pilot zdał sobie sprawę, jak bardzo jest zagrożony. Ten ułamek sekundy spowodowany chwilą zawahania dał mu czas na ucieczkę. Myśliwiec zniknął ze wskazań komputera a Asaro popatrzyła na zawieszone nad spustami palce. Po chwili ten sam statek, którego przed chwilą nie była w stanie zestrzelić znalazł się za nią. Seria pocisków przelatywała tuż nad jej kokpitem i Jedi zobaczyła jak jeden z nich ugodził statek tuż obok półkulistej głowy astromecha a droid wydał z siebie pisk przerażenia. Potrząsnęła głową i czym prędzej zmieniła kurs swojego myśliwca. Ścigający ją terianin nie ustępował. Nagle, tuż przed Asaro pojawiła się jedna ze skrzydlatych jednostek republiki. Maszyna przeleciała nad statkiem Jedi i w serii krótkich strzałów pozbyła się ściągającego Asaro wroga.

— Wszystko w porządku, pani generał?

— Tak… dziękuję — odpowiedziała po chwili zwłoki.

 

*

 

Treeke zlikwidował kolejny myśliwiec wroga i przeleciał przez sam środek eksplozji. Złapał za stery i ostro zakręcił maszyną w celu uniknięcia nadciągających pocisków. Wykonując ten manewr znalazł się niebezpiecznie blisko fregaty separatystów i z trudem próbował uniknąć kolizji.

— P5! Wyłącz stabilizatory! Teraz! — krzyknął do swojego astromecha. Po tych słowach myśliwiec wykonał dość nienaturalny ruch, obracając się tylną częścią do okrętu wroga. — Przywróć! Teraz! — Zwiększył moc silników a bijąca z nich niebieska łuna zajaśniała silniejszym blaskiem. Myśliwiec zdawał się wykonać nienaturalny zakręt przypominający niemalże odbicie statku od poszycia fregaty. Tym samym znalazł się na tyłach ścigających go wcześniej myśliwców, które wykonując łagodniejszy i bezpieczniejszy zakręt skróciły tor swojego lotu. Treeke nacisnął na spusty a seria zielonych pocisków opuściła jego nowy myśliwiec, eliminując droidy jednego po drugim.

— Mam jednego na ogonie! — usłyszał w komunikatorze. Czym prędzej skierował statek na wyświetlaną przez komputer pozycję i zlokalizował ścigającą sojusznika jednostkę Terian. Po serii strzałów zlikwidował zagrożenie.

— Dziękuję, dowódco!

— Zbierzcie się wszyscy przy krążowniku. Zaraz zlokalizujemy wystrzeloną przez wroga kapsułę.

— Już ją mamy — w słuchawce odezwał się głos Talisa Tancerville’a. — przesyłam współrzędne do wszystkich myśliwców. Musimy się pospieszyć.

— Spokojnie, kapitanie. Mamy wszystko pod kontrolą.

Srebrna maszyna przeleciała tuż przez Arquitensem. Treeke bacznie obserwował wskazania podawane mu przez system. Kapsuła znalazła się już bardzo blisko punktu ostatniej szansy. Przy pewnej odległości od gwiazdy uwięzieni Jedi zaczną przyspieszać w jej stronę z prędkością nie pozwalającą na przechwycenie ich przez krążownik republiki. Dodatkowo pomimo wyeliminowania jednej z fregat wroga, do walki dołączyły siły Terian. Republika musiała zmierzyć się z kompletnie nowym przeciwnikiem w dodatku stawiając czoła własnemu statkowi.

Venatory znane były ze swoich możliwości bojowych i z łatwości adaptacji do różnego rodzaju warunków. To dzięki dobremu zaprojektowaniu tych jednostek, republika odnosiła wiele zwycięstw w panującej wojnie a statki niejednokrotnie udowodniły swoją wartość.

Teraz, to nie nieprzyjaciel, a sama republika musiała mierzyć się z własną bronią. Zdobyty przez Terian krążownik, przemianowany na „Korupcję”, nieustannie ostrzeliwał znajdujące się na lewym skrzydle jednostki. Z tak dużej odległości Treeke nie był w stanie dostrzec odniesionych przez ich flotę obrażeń, domyślał się jednak, że nie obeszło się bez strat.

Jego rozmyślania przerwała kolejna seria strzałów. Trzy teriańskie myśliwce znalazły się za nim zamykając go w krzyżowym ogniu. Chłopak pewniej złapał za stery i gwałtownie skręcił oba nadgarstki w prawo. Eta-2 wpadła w ruch wirowy.

— P5, powtarzamy akcję! — powiedział do droida. — Tak, masz wyłączyć stabilizatory. Tak wiem, że stracimy sterowność ale mi zaufaj. Fizyka załatwi sprawę za nas.

Boczne klapy na obu skrzydłach statku zostały zamknięte a kontrolka wewnątrz kokpitu poinformowała o wyłączeniu systemów wspomagających sterowanie. Treeke odciął dopływ paliwa do silników. Usłyszał jak dysze gasną a statek traci przyspieszenie. Pojazd obracał się teraz bezwładnie otoczony przez niekończącą się serię wrogich pocisków.

— Jeszcze nie… — powiedział Treeke. P5-T32 wydał z siebie odgłos zaniepokojenia. — Jeszcze nie… — Ruch statku stawał się coraz bardziej nieregularny. W pewnym momencie Treeke poczuł szarpnięcie, gdy nastąpiła zmiana momentu pędu a statek zamiast obracać się wzdłuż osi kadłuba, wpadł w rotację względem swojej płaszczyzny. Przed oczami chłopaka na zmianę pojawiał się obraz gwiazdy i obraz pola bitwy.

— Teraz! — Naparł na stery tym samym przywracając dopływ paliwa. Stabilizatory ponownie zostały uruchomione a statek dosłownie w jednej chwili zmienił kierunek swojego lotu, napierając na ścigających go wrogów. Zdezorientowani piloci natychmiast zaczęli schodzić z jego linii strzału. Ostatni z trzech statków nie zdążył jednak uniknąć kontrataku i skończył jako kula ognia. Treeke wydał z siebie triumfalny okrzyk.

— Jesteśmy przy kapsule, sir — usłyszał głos w komunikatorze.

— Świetnie! Drużyna niebieskich, zebrać się przy głównym celu. Musimy za wszelką cenę osłaniać ten krążownik!

— Tak jest, sir! — usłyszał w komunikatorze.

 

*

 

Tarkin uważnie przyglądał się wyświetlanemu na hologramie polu bitwy. Jak na razie udało im się zlikwidować dwie fregaty Munificent na lewym i jedną na prawym skrzydle. Republika miała już doświadczenie w walce z tego typu statkami a sposoby działań droidów można było próbować z dużym powodzeniem przewidzieć. Sytuacja wyglądała zupełnie inaczej jeśli chodziło o Terian. Ich flota, nie licząc potężnych krążowników, bardziej przypominała pozbierane od różnych nacji statki i przemalowane na jeden i ten sam kolor niż wyprodukowane na zamówienie okręty wojenne. Potwierdzeniem tego był zdobyczny Venator prowadzący ostrzał jednostek republiki i stanowiący poważne zagrożenie dla całej akcji. Tarkin doskonale wiedział na jakie niebezpieczeństwo wystawiona była flota. Uważał cały plan za wielce ryzykowny i gdyby decyzja zależała tylko od niego, wycofałby się z układu. Co prawda pomimo różnych opinii wśród ludzi, Jedi nadal byli utożsamiani ze strażnikami pokoju i uratowanie ich miałoby dodatkowo znaczenie symboliczne. Admirał doskonale wiedział, że umiejętności przywódcze u wielu rycerzy Zakonu pozostawiały wiele do życzenia i ratowanie ich jako generałów naprawdę nie miało dla niego aż tak wielkiego znaczenia.

Był też inny powód dla którego ostatecznie podjął decyzję o próbie odbicia jeńców. W jego głowie od dawna siedziało zaszyte gdzieś głęboko upodobanie do różnego rodzaju nowych typów broni. Z podobnych pobudek postanowił też udać się parę dni temu z misją na Qish, gdzie separatyści skonstruowali zupełnie nowy rodzaj działa. Tak samo teraz, gdy dowiedział się o niestandardowych rodzajach uzbrojenia Terian, między innymi o pociskach elektromagnetycznych, miał nadzieję w późniejszych etapach walk podjąć próbę zdobycia tego rodzaju oręża. Jeśli nie w tej bitwie to w którejś z nadciągających.

— Admirale, wykryliśmy serię rakiet nadciągającą od statków Terian.

— Zwiększyć dystans pomiędzy naszymi krążownikami. Przystąpić do manewru wymijającego!

— Sir, wszystko wskazuje na to, że celem jest Venator kapitana Rala.

— Wszystkie rakiety na jeden krążownik? Toż to… — Nagle zdał sobie sprawę z zamiaru nieprzyjaciela. — Chcą przeciążyć osłony!

Pomimo zastosowania uniku, większość nadlatujących pocisków uderzyła we wspomniany krążownik. Tarkin zobaczył, jak zaraz po tym fakcie od strony teriańskich fregat nadciągają serie strzałów. Pozbawiony osłon Venator niknął pod szeregiem potężnych eksplozji, rozrywających jego kadłub.

— Statek kapitana Rala odniósł poważne obrażenia!

— Cofnijcie go i skupcie część ognia na nas. Niech „Niepowstrzymany” osłania uciekających. Zwiększyć osłony na prawej burcie i ustawić nas bokiem do wroga. Wszystkie działa po tej stronie niech skupią ogień na większych statkach. Starajcie się utrzymać bezpieczny dystans od wrogiego Venatora! Nie musimy przejmować się statkiem flagowym Terian. Ich okręt nadal znajduje się na tylnych pozycjach osłaniając pozostałych walczących.

— Admirale, mówi generał Erhetia. — Przed mężczyzną wyświetliła się postać szarowłosej Jedi. — Jeden z lekkich krążowników zaraz przechwyci kapsułę. Prosimy o wsparcie. Musimy się jak najszybciej zabierać z tego układu.

— W tej kwestii w pełni się z panią zgadzam. — Obraz Jedi zniknął. — Przekierować wszystkie statki na prawe skrzydło! Główny cel to osłaniać transport jeńców — wydał rozkaz.

 

*

 

Szaro-zielony myśliwiec slalomem ominął nadciągające wraki zestrzelonych statków zarówno wroga jak i republiki. Od kapsuły dzieliła ich niewielka odległość jednak dane podawane przez komputer nie były optymistyczne. Według obecnych szacunków żaden z Arquitensów nie był w stanie dotrzeć do Jedi na czas. Najbliższemu z nich brakowało dosłownie paru sekund, nim uwięzieni generałowie uciekną z niewyobrażalną prędkością w stronę gwiazdy.

Przez okna kokpitu Asaro zobaczyła połyskujący srebrny kształt. Jak się domyślała był to myśliwiec jej ucznia. Przez chwilę spanikowała, kiedy pilotowany przez Treeke statek zaczął obracać się w niekontrolowany sposób by ostatecznie ustabilizować lot i pozbyć się ścigających go jednostek wroga. Jedi odetchnęła z ulgą zdając sobie sprawę, że całość była tylko efektownym ale i bardzo niebezpiecznym manewrem ze strony chłopaka.

Ponownie skupiła się na danych dotyczących kapsuły. Informacje dostarczane przez komputer nie zmieniły się a na domiar złego statek znajdujący się najbliżej pojmanych Jedi, dowodzony przez kapitana Falii Eralata, napotykał kolejne problemy z przedarciem się przez jednostki wroga.

Nagle do głowy wpadł jej pewien pomysł. Nacisnęła na stery a jej myśliwiec przyspieszył w stronę złotej tarczy gwiazdy. Przez szyby kokpitu widziała malutki obiekt zmierzający w stronę tej kuli gazu a w jego wnętrzu wyczuła obecność mistrzów zakonu. Eta-2 wydarła się z głównego pola bitwy i w linii prostej zmierzała prosto na opadającą kapsułę.

— Treeke! Wszystkie myśliwce osłaniać statek kapitana Eralata. Macie jak najszybciej zapewnić mu możliwość bezpośredniego przylecenia do wyznaczonego celu.

— Mistrzyni, według danych jest już za późno.

— Jeszcze nie! Rób co mówię. Ściągnij tu ten krążownik!

Kapsuła była już wyraźnie widoczna. Asaro odczytała wskazania ciągu silników. Jej prędkość względem walczących na polu bitwy okrętów miała niewyobrażalnie dużą wartość. Pole grawitacyjne przyspieszało ją oraz uwięzionych wewnątrz blaszanej puszki Jedi. Kobieta oczyściła umysł. Skupiła się a w mocy wyczuła obecność pozostałej dwójki rycerzy.

— Pomóżcie mi — wyszeptała. Puściła ster i wyciągnęła prawą rękę w stronę kapsuły. Niewidzialna siła szarpnęła statkiem kiedy myśliwiec włączył odwrotny ciąg silników, spowalniając swoje opadanie na słoneczną koronę. Więżący generałów obiekt również zaczął zwalniać. Asaro wyczuła jak coś zatrzęsło myśliwcem. Zrozumiała że to mistrzyni Jena Harso oraz mistrz Toph Carven podobnie jak ona próbują przeciwstawić się sile kosmicznego obiektu. Wolną ręką pociągnęła za stery zwiększając moc silników. Cała konstrukcja zaczęła zgrzytać od powstających naprężeń.

Jakiś obiekt przysłonił światło gwiazdy. To lekki krążownik dowodzony przez Falii Eralata minął szaro-zielony myśliwiec Jedi i zmierzał w stronę maleńkiej kapsuły. Asaro odetchnęła z ulgą i opadła na oparcie fotela, kiedy promień ściągający złapał szalupę i zaczął wciągać ją do swojej ładowni.

— Przechwyciliśmy pojmanych Jedi. — Usłyszała w słuchawce głos kapitana. Pewniej złapała za stery i skierowała swoją Etę-2 do reszty zgromadzonych dookoła krążownika myśliwców. W oddali zobaczyła osłaniające ich Venatory i wycofujące się pod ich osłoną pozostałe Arquitensy.

Bitwa dobiegała końca. Wszystkie statki republiki znalazły się poza zasięgiem wroga. Widocznie Terianie, zniechęceni dość sporymi stratami w postaci trzech separatystycznych fregat Munificent, zdecydowali się zaprzestać dalszych prób zniszczenia floty republiki. Poza tym, dalsza bitwa niewiele by wniosła. W tym starciu, oprócz statków stracili jedynie dwóch wrogich generałów i kilku oficerów. Nie było sensu angażować wojsk tylko po to, by odzyskać kogoś kogo i tak wysłało się na stracenie. To zwycięstwo republiki miało w zasadzie jedynie symboliczny wymiar. Pokazało też doświadczenie klonów i ich dowodzących w walce ze statkami Konfederacji Niezależnych Systemów.

Asaro powoli zbliżała się do statku flagowego floty, przygotowując się do lądowania. Przez rozchylone klapy „Niepowstrzymanego” do hangarów wlatywały kolejne myśliwce klonów. Z daleka widziała jak jej Padawan zniknął w czeluściach głównego krążownika i jak pozostałe statki szykują się do odwrotu, ustawiając się w odpowiednim szyku i przygotowując napęd nadprzestrzenny.

Jej uszu dobiegł dźwięk komunikatora. Asaro pozwoliła sobie włączyć miniaturowy hologram znajdujący się między jej rękoma na wysokości steru.

— Generał Erhetia? — Zobaczyła postać Tarkina. — Odbieramy połączenie ze statku wroga.

— Dobrze, dołącz mnie do spotkania. — Wlatywała właśnie przez rozwarte klapy Venatora i rozglądała się za, wyznaczonym przez stojącego na płycie lądowiska klona, miejscem do lądowania. Mały hologram wyświetlił obraz wrogiego admirała.

— Imponujące, Jedi — powiedział poważnym tonem. — Oficjalnie zwracam honor. W najśmielszych snach nie spodziewałem się, że uda wam się uratować tych generałów. Wasze możliwości bojowe są imponujące — zrobił krótką pauzę — czego nie mogę powiedzieć o moich sojusznikach. — Asaro zrozumiała, że admirał odnosił się do zniszczonych przez republikę fregat Munificent. Właśnie wylądowała na wyznaczonym miejscu i wychodząc z kokpitu przełączyła transmisję z komunikatora pokładowego na komunikator podręczny.

— Moc jest potężnym sojusznikiem — odpowiedziała. Uniosła wzrok w górę i przez rozwarte klapy hangaru dostrzegła krążownik, który to przechwycił kapsułę z pojmanymi Jedi. Uśmiechnęła się na myśl o powodzeniu misji. — Niedocenienie wroga było twoim największym błędem, admirale Terram.

— Tak. Muszę się z panią zgodzić. Niedocenienie możliwości wroga jest częstym błędem… — mężczyzna zrobił pauzę. Niespodziewanie do oczu Asaro dobiegł dziwny blask. Jedi szybko spojrzała w górę. W miejscu w którym jeszcze przed chwilą znajdował się statek z ocalonymi rycerzami Zakonu, pojawiła się ognista łuna a w stronę Venatora zaczęły zmierzać niezliczone ilości metalowych odłamków.

— Zamknąć właz! — Ktoś wykrzyczał rozkaz. Fragment poszycia krążownika Arquitens uderzył w pas rozbiegowy znajdujący się na środku hangaru zanim czerwone wrota zdołały szczelnie oddzielić załogę od kosmicznej próżni. Kolejne wstrząsy rozeszły się po krążowniku, kiedy metalowe elementy rozbijały się o energetyczne tarcze osłaniające okręt. Asaro spojrzała na hologram z niedowierzaniem. Wyczuła zaburzenia w mocy. Tego typu zjawisko musiało być spowodowane śmiercią obydwu uratowanych przed chwilą Jedi.

— Jest to błąd, który popełniają obie strony — dokończył myśl Terram po czym postać mężczyzny zniknęła.

Asaro jeszcze przez dłuższą chwilę wpatrywała się w leżący w otwartej dłoni komunikator, by ostatecznie usiąść na znajdującym się za nią skrzydle swojego myśliwca. Ostatnie słowa wrogiego admirała odbijały się echem w jej głowie a ból jaki wypełnił jej serce przywoływał skrajne uczucia, od ogromnego smutku po czystą nienawiść.

Zbyt szybko cieszyła się wygraną. Została zgubiona przez własną pewność siebie i wciągnięta w niebezpieczną grę przygotowaną dla niej specjalnie przez jej wroga. Pomimo wszelkich starań tę bitwę przegrała.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • TheRebelliousOne miesiąc temu
    Więc piszecie różne odcinki tego samego opowiadania, ale z różnych perspektyw. Wow… po prostu... wow. Sam odcinek ciekawy na pewno będę czytał dalej! :D Zostawiam 5

    Pozdrawiam ciepło :)
  • Pontàrú miesiąc temu
    No jak widać trzy poprzednie części dążyły do obecnej akcji. Cieszę się, że taka działalności Ci się podoba :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania