Poprzednie częściNowy wróg część 1. Star Wars  

Nowy wróg część 2. Star Wars

Projekt współtworzony z użytkownikiem: Kapelusznik

 

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

 

Asaro czekała przed wejściem do biblioteki Zakonu Jedi. Powiadomiła swojego Padawana o przydzieleniu do nowej misji już z godzinę temu ale chłopak nadal nie raczył się pojawić. Nigdy nie miał w zwyczaju się spóźniać a szarowłosa zaczynała się trochę niepokoić. Odganiała wszelkie złe myśli. „Co mogło się mu w końcu stać na Curuscant?” pomyślała. „No dobra, jeśli się lepiej zastanowić to faktycznie planeta nie jest bardzo bezpieczna”.

W końcu jej uczeń pojawił się w długim korytarzu prowadzącym do archiwów.

— Co ci tyle zajęło? — spytała Asaro splatając ręce na piersi.

— Wybacz, mistrzyni, coś mnie zatrzymało — odpowiedział lekko zasapany młokos.

— Mogę zgadnąć co? — Kobieta uniosła jedną brew.

— To naprawdę nic takiego…

— Alaya — z lekkim grymasem powiedziała Jedi. W głowie zamigotał jej obraz wcale nie brzydkiej uczennicy jednego z mistrzów Zakonu. „Kto ją szkolił?” próbowała sobie przypomnieć. Popatrzyła na Padawana a ten jakby lekko się zaczerwienił.

— Spotkałem ją przypadkiem na korytarzu — postanowił nie oporować chłopak. — Trenowaliśmy razem kiedy byliśmy jeszcze dziećmi i od momentu wybuchu wojny nie za bardzo miałem jak z nią pogadać. Przepraszam…

— Rozumiem chęć utrzymania kontaktów z starymi przyjaciółmi — zaakcentowała ostatnie słowo — i doceniam takie relacje. Została nam jednak przydzielona misja a my mamy obowiązek dowiedzieć się czegoś o wrogich siłach. Czytałeś choć cokolwiek?

— Nie… — niemalże szepnął Treeke.

— A wiesz chociaż z kim się mierzymy? — Odpowiedziała jej cisza.

Asaro pokręciła głową z lekko udawanym rozczarowaniem i otworzyła drzwi do biblioteki. Wspomniała stare czasy kiedy i ona zachowywała się podobnie do swojego obecnego Padawana. Może dlatego nie była w stanie się teraz na niego złościć? W końcu właśnie zobaczyła w nim odbicie siebie z dziecięcych lat.

— Nasz wróg to Królestwo Terian — powiedziała kiedy znaleźli się już przy stole ciągnącym się przez środek sporych rozmiarów pomieszczenia. Dookoła nich stały wysokie szafki wypełnione dyskami i holograficznymi zapiskami pomiędzy którymi przechodziły droidy oraz inni użytkownicy biblioteki.

— O nich coś słyszałem.

— Pewnie z telewizji.

— Możliwe.

— Farh Terram, mówi ci to coś?

— Czy to nie był ten koleś, który popełnił samobójstwo w senacie?

— Dokładnie ten. Od tamtego momentu nasze relacje z królestwem nie układały się za dobrze i sytuacja urosła do rangi wojny. Terianie połączyli siły z separatystami mimo tego, że przez bardzo długi czas byli neutralnym systemem. Wszystko po to, by stawiać czoła naszej flocie.

— Czyli w tym wypadku to my jesteśmy agresorami? — spytał lekko zdziwiony Treeke.

— Nie!.. wiem…

— Dlaczego republika w ogóle pcha się na tę wojnę? Mamy tyle nie dokończonych walk a teraz jeszcze dochodzą kolejne!

— Tego też nie wiem. Ale widzisz jak to się najczęściej kończy. Wystarczy zignorować jedno zagrożenie a może okazać się, że sytuacja wymknie się nam spod kontroli. Tak jak na Qish, gdybyśmy postanowili porzucić planetę — Jedi zaczęła biegać palcami po klawiaturze komputera — separatyści już mieliby dostęp do technologii z Qirinee a to byłby spory cios. O popatrz…

— Co tam znalazłaś?

— Królestwo Terian znajduje się bardzo blisko terytorium Huttów. Całość staje się jeszcze bardziej skomplikowana, jeśli doda się fakt, że znajdują się również pomiędzy obszarami kontrolowanymi przez separatystów.

— To znaczy, że będą mieli łatwy dostęp do wsparcia — skomentował Treeke.

— Ci ludzie nie wyglądają jakby potrzebowali wsparcia… układ Mers jako stocznia, Tyrant z główną produkcją, Luner będący systemem górniczym… wyglądają na dobrze zaopatrzonych.

— Też coś znalazłem! Jest w bazie danych z ostatniej bitwy.

— Co takiego?

— Wygląda na to, że nie używają konwencjonalnej broni… co to niby są działa elektromagnetyczne?

— Prześlij mi to — poprosiła Asaro. Otworzyła dostarczony przez Padawana plik i wczytała się w jego zawartość. — Bryłkacze*? W tych czasach?

— Znalazłem nawet informacje o ich wcześniejszych działaniach wojennych. Mieli niegdyś poważne wojny z Huttami. Może dalej się nie lubią i będzie można liczyć na pomoc tych gangsterów.

— Ha! Zapomnij! — trochę za głośno powiedziała Asaro i usłyszała jak ktoś przechodzący za jej plecami przyłożył palec do ust i zasyczał, dając Jedi jasną informację, że kobieta ma być ciszej. — To że aktualnie nie gryziemy się z Huttami — powiedziała ściszonym głosem — nie znaczy jeszcze, że są naszymi sojusznikami. Od nich lepiej trzymać się z daleka.

— Kto jest naszym głównym przeciwnikiem? W sensie z kim przyjdzie nam się zmierzyć jak polecimy na wojnę.

— Dzisiaj gdy byłam w senacie otrzymaliśmy wiadomość od admirała Adama Terrama, brata wspomnianego Farha Terrama.

— Co robiłaś w senacie?

— Spotkałam się z przyjaciółką.

— To ty możesz a mi się obrywa?

— Tak, bo wtedy jeszcze nigdzie się nie śpieszyłam — Asaro gwałtownym ruchem głowy odrzuciła opadające na twarz włosy i uniosła jedną brew. Musiała przyznać, że Treeke czasami miał tupet. Padawan nie wiedział co odpowiedzieć.

— Skupmy się na zadaniu, dobrze? Co więcej wiemy o tym królestwie?

— Znalazłem co to jest ta broń elektromagnetyczna. W dużym uproszczeniu wyrzutnia ładunków rozpędzanych przez pole magnetyczne. Bardzo energożerna metoda ale pozwala na wysyłanie między oddziały wroga materialnych pocisków.

— Co przez to rozumiesz?

— Można dosłownie wysłać co tylko się chce, zamknięte w małej puszce; bomby, droidy…

— Lub emiter impulsu elektromagnetycznego — dokończyła lekko rozmytym głosem Asaro. — To właśnie przytrafiło się naszej flocie. Sposoby walki Terian faktycznie są dość niestandardowe…

— Znalazłem coś jeszcze. Przy takiej technologii można atakować pozostając w ukryciu. Podczas jednej bitwy dzięki dobrym kalkulacjom udało im się wystrzelić pocisk tak, by zakręcił na orbicie jednego z księżyców i wleciał w środek floty, z którą wówczas walczyli.

— Wygląda na to, że nasz nowy przeciwnik staje się bardzo dużym zagrożeniem.

— Co więcej wychodzi na to, że mają wojenną tradycję. Cała rodzina Terrama ale i samo królestwo. Przypominają trochę Mandalorian z ich zapałem do walki.

— Łącząc to z ich niestandardową bronią otrzymujemy obraz trudnego przeciwnika — westchnęła Asaro.

— Łooo! Mają nawet mechy! — wykrzyknął Treeke a jego uszu dobiegło czyjeś polecenie przypominające o zachowaniu panującej w bibliotece ciszy.

— Widzę, że zaczyna podobać ci się ta akcja… — z lekkim ale wyczuwalnym grymasem powiedziała Asaro.

— Nie… to znaczy… podziwiam ich technologię i… i w sumie nieważne…

— Twój entuzjazm jest równocześnie pocieszający i niepokojący — trochę poważniejszym tonem zaczęła Asaro. — Dobrze jest być energicznie nastawionym i szukać rozwiązań do istniejącej sytuacji. Mam jednak wrażenie, że przeoczyłeś jedną z najważniejszych rzeczy.

— Widziałem, że są bezwzględni. Rozumiem, że podczas walki będziemy znajdować się w poważnym zagrożeniu ale czy nie w każdej walce wygląda to tak samo? Na Qish też starali się nas zabić. Jesteśmy w trakcie galaktycznej wojny a na każdym rogu czeka na nas armia droidów.

— Dobrze, że o tym wspomniałeś. Może teraz widzisz do czego zmierzam? — Dała chłopakowi chwilę na zastanowienie. Widząc jednak jego brak odpowiedzi postanowiła przejść do rzeczy i uratować go od niezręcznej ciszy.

— Tam nie będzie droidów — powiedziała poważnym tonem.

— W armii Terian znajdują się jednostki mechaniczne…

— Owszem. Co jest jednak podstawą ich armii? Doczytałeś? Ludzie — zrobiła krótką pauzę. — Będziemy walczyć z ludźmi.

— Generałami separatystów też są ludzie.

— Ilu generałów separatystów zabiłeś? Nawet na Qish nie udało nam się tego dokonać a Offerusz Kejt zniknął bez śladu. — Asaro widziała jak chłopak trochę zamknął się w sobie. Może jej głos był jednak zbyt poważny?

— Treeke, jesteśmy Jedi; strażnikami pokoju a nie mordercami. Spośród wszystkich walk które toczyliśmy ta może okazać się najtrudniejsza nie tylko pod względem militarnym ale i moralnym. Jesteś w stanie zabić żywą istotę?

— Jeżeli mnie zaatakuje…

— Zawsze da się wyjść obronną ręką bez zabijania. Ta misja to nie rozcinanie droidów. Nie będzie to pole bitwy wypełnione bezdusznymi maszynami, których produkcja trwa w najlepsze a separatystów obchodzą jedynie wydatki. Tam będą ludzie. Ludzie, którzy mają rodziny i którzy walczą by chronić swój dom.

— Rozumiem — powiedział przygaszonym głosem Treeke.

— Nie mówię ci tego po to, by cię wystraszyć. Zwracam jedynie uwagę na konflikt z jakim będziemy musieli się mierzyć podczas nadchodzącej walki.

— Może będziemy w stanie ograniczyć się jedynie do roli generałów? — spytał nieśmiało młokos. — Bez wdawania się w bezpośrednią walkę?

— Bardzo bym chciała, żeby tak było. Czy to możliwe? Nie wiem. Na razie musimy skupić się by pomóc pojmanym przez Adama mistrzom Jedi.

— Pojmanym Jedi?

— Czy ty naprawdę nic nie wiesz? — Padawan tylko pokręcił głową. — Ech, czytaj po prostu dalej.

Minęło jeszcze trochę czasu nim zdecydowali się opuścić bibliotekę. Starali się posiąść jak największą wiedzę na temat wrogich układów, królestwa i armii, poznając stosowane przez jej generałów strategie. W końcu jednak musieli udać się do swoich małych pokoików by spakować rzeczy na wyprawę. Asaro miała nadzieję, że zdąży jeszcze wpaść na moment do Thirs. Bardzo chciała zamienić z nią jeszcze parę słów przed odlotem. Poza tym w niektórych szafach w apartamencie nadal znajdowały się jej rzeczy gdyż przyzwyczajona do tego, że niegdyś miała własne mieszkanie przez lata nazbierała trochę swoich różnego rodzaju szpargałów i nie na wszystko miała w miejsce w skromnych komnatach Jedi. Uśmiechnęła się na myśl o szafce pełnej biżuterii, którą lubiła nosić kiedy była młodsza i kiedy zdarzało jej się buntować przeciwko zasadom panującym w zakonie. Z resztą biżuteria była też idealnym prezentem urodzinowym od wiecznie zalatanego w polityce ojca. Najprościej było po prostu kupić kolejną parę kolczyków.

Rozstała się ze swoim Padawanem przy szerokich schodach prowadzących do części świątyni przeznaczonej na pokoje Rycerzy Jedi. Jeszcze chwilę patrzyła jak chłopak wędruje korytarzem w stronę swojego lokum po czym odwróciła się i przyłożyła komunikator do ust.

— Hej, Thirs. Jesteś jeszcze w domu?

— Tak. Coś się stało? — Odpowiedział jej głos senatorki.

— Nie, nie, nic takiego. Mogę wpaść jeszcze na sekundę?

 

*Bryłkacz – broń ze świata Gwiezdnych Wojen która w odróżnieniu od standardowych blasterów nie strzelała rozpędzony, rozgrzanym gazem a faktycznym pociskiem, otulonym w swego rodzaju energii, zwanym bryłką. Była skuteczna przeciwko mieczom świetlnym ponieważ gdy użytkownik miecza próbował odbić pocisk, ten rozpuszczał się po kontakcie z klingą i jako gorąca masa leciał dalej dosięgając celu.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania