Poprzednie częściO Wilku mowa I  O Wilku mowa II  O Wilku mowa III  

Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

O Wilku mowa IV

Wilk ledwo wiązał koniec z końcem – rozzuchwaleni bracia Sowy mieli chrapkę na znacznie większe paczki pieniędzy, a jemu się nie przelewało. Musiał zwolnić sprzątaczkę i samemu zamiatać po godzinach, żeby zaoszczędzić trochę grosza. Plany kosztują, myślał. Ale już niedługo. Przes chwilę rozważał sprzedaż na złom półciężarówki Krokodyla, ale gdy tylko otworzył maskę, zmienił zdanie. Nie rozstanie się z rzęchem. Zwłaszcza, że pod stertą opon i jakichś szpargałów znalazł oryginalny silnik. I kilkadziesiąt kilo powodów, dla którego Krokodyl go tam umieścił. Zrozumiał zamysły przyjaciela i całkowicie porzucił poprzednią koncepcję. Stara szkoła biznesu, myślał, analizując swoje opcje.

 

W piątek Sowy mieli przyjść po kolejnych kilka kafli. Postanowił rozmówić się z Wiewiórką i poprosić ją o kilka rzeczy. Głównie o opuszczenie pokoju, by mógł wywiesić nowe ogłoszenie. Ale i o kilka mniejszych przysług. Technicznie rzecz biorąc, wciąż była u niego zatrudniona.

Gdy przyszli, Ketupa jak zwykle podszedł prosto do ekranu, gdzie leciał obraz na żywo z kamer. Obraz z pokoju Wiewiórki był absolutnie nieruchomy. Nie umknęło to jego uwadze.

– Ta mała dziwka, słyszałem, opuściła twój przybytek – zagadnął Wilka.

– Wyrolowała cię – dodał Puchacz. – Daje dupy Tygrysowi. Pół miasta o tym huczy.

Wilk rozłożył ręce.

– Nie mam dla was kasy, panowie. Ta mała, świadoma opcji, jakie daje jej ten jej nowy patron… zawinęła mi trzy patyki. Wyobrażacie sobie? Całe trzy tysiące dolarów w gotówce. Właśnie te trzy tysiące, które jestem wam winny. Pewnie dlatego dziś się nie zjawiła. I nawet nie mam jej jak dojechać, z oczywistych i jasnych powodów.

Ketupa popatrzył na niego zimno.

– Jesteś nam winny pięć patoli, Wilk. A to… możesz sobie wsadzić między bajki. Albo w dupę.

– Pięć – powtórzył Puchacz.

– Dwa dla was mam – popatrzył na nich obu. Przez to, że stali po dwóch stronach pomieszczenia, musiał odwracać głowę. – Nie mam pozostałych, bo z powietrza nie wyciągnę. Pies z kulawą nogą tu nie zajrzał ostatnio. Posucha jak nigdy.

– Co jest? Pozostałe panienki słabo dają? Nowych nie zatrudniasz? Mam cię interesu uczyć, Wilk? Co się dzieje?

Wilk spojrzał na niego, poprawił mankiet koszuli.

– Przyszła dziś jakaś taka blondynka, ale odesłałem ją z kwitkiem – rozłożył ręce w geście bezradności. – Nic by z niej nie było. Przydałaby się jakaś nowa dziewczyna, choćby najsłabsza, zaćpana szmata, żeby wyciągnąć mnie z nędzy. Nie macie jakiejś niepotrzebnej?

Puchacz spojrzał na niego z uśmiechem.

– Żadna szmata nie jest niepotrzebna.

– No to może sprzedajcie albo wypożyczcie mi jakąś… Co z tą siostrą Słowika? Chodzą słuchy na mieście, że więzicie ją w piwnicy, towar wam się marnuje. Może ja mógłbym z niej skorzystać? W końcu to, jakby na to nie patrzeć, dzięki mnie – podkreślił – wpadła wam w ręce. – Wilk przekrzywił głowę jak zawsze, gdy miał kogoś poprosić o cokolwiek. – Poratujcie, co? Cokolwiek zarobi i tak trafi do was, pierwsze trzy raty z jej działki pójdą w całości na wasze konto, a potem się umówimy, co? Dla obopólnej korzyści, co? Po co ma się dobra dupa marnować?

Bracia Sowy wymienili się spojrzeniami. Wilk znał te spojrzenia. Żądza pieniądza. Sadyzm. Poczucie wyższości. Okrucieństwo.

– No, no – powiedział, ignorując jego prośby Ketupa – W takiej sytuacji jesteś i stać cię na odrzucanie łatwych pieniędzy? Zaczynam się poważnie martwić, Wilku. Chyba będziesz musiał zadzwonić, żeby ta blondyneczka przyszła z powrotem. Bo jeśli te twoje trzy kurewki nie nadrobią dzisiejszego braku do przyszłego piątku... Przez wzgląd na stare czasy, Wilk, bez procentu. – Uniósł palec. – Ten jeden, jedyny raz – wycedził.

– Albo sam zacznij, może znajdziesz klientów… – poklepał go po plecach Puchacz. – Niektórym byle dziura wystarczy, a tu masz wolny pokoik – wskazał palcem ekran. Wilk zignorował go.

– Ta mała nie nadrobi niczego za żadne skarby. Wyciągnąłem kutasa, żeby ją sprawdzić i wiecie co?

Sowy wyglądali na zaciekawionych. Lubili takie opowieści.

– Omdlała w trakcie. I wiecie co się jeszcze okazało? Że była nieletnia.

– Takie są najlepsze – rzucił Puchacz. Ketupa spojrzał na niego, uśmiechając się półgębkiem.

– Pewnie tak – wrócił wzrokiem do starego sutenera. – Masz tydzień, Wilk. Potem przyjdziemy po Paw. I weźmiemy ją sobie, na zawsze.

Wilk splótł ręce w geście bezradności.

– Nie próbuj spierdalać – pogroził mu palcem Ketupa.

– I tak nie spierdolisz.

– Dokąd miałbym uciec?

Nie odpowiedzieli. Gdy wyszli, Wilk wyciągnął papierosa i zapalił.

 

*

 

Następnego dnia, gdy otwierał roletę z rana, podrzucili mu związaną i zbitą na kwaśne jabłko siostrę Słowika. Wypchnęli ją jak worek ze śmieciami z jadącego auta i odjechali z piskiem opon. Wilk podniósł ją, półprzytomną i dosyć mocno pokiereszowaną. Miała na sobie jedynie stringi i tanią kurteczkę w panterkę. Jej wysokie buty na obcasach były kompletnie przemoczone i śmierdziały tanim materiałem i innymi obrzydliwościami. Całe jej ciało zdobiły siniaki w różnych kolorach i kształtach, a do sznura przywiązana była kartka z jedynką i czterema zerami. “Na PiąTek”, głosił napis. Wilk zmierzył ją wzrokiem i czekał, aż go rozpozna. Gdy prowadził ją na górę po schodach, całą drogę dziękował opatrzności.

 

Tygrys patrzył na wiadomość na biurku, napisaną odręcznym, lekko koślawym pismem.

“Milion w samochodzie, albo dziwka straci życie. Piątek, dziewiętnasta, zakaz postoju w lesie Mandrake, wjazd od Willow". Do listu dołączone były trzy czerwone włosy.

Ktoś ma Wiewiórkę, myślał. Dlaczego ktoś miałby pomyśleć, że mnie to cokolwiek interesuje? Może dlatego, że przestała chodzić do pracy do tego… Wilka. Kogo ja oszukuję? Mimo, że nie powiedziałem, że chcę ją na wyłączność, miasto czytało między wierszami. Miasto, w którym Wilk był jeszcze zanim bracia Sowy przylecieli na wyspę z kontynentu. Jeszcze zanim on, Tygrys, zaczął trząść południowym zachodem. Wilk, któremu trafiła się taka ślicznotka, i który zobaczył ją, jej potencjał, i pozwolił jej…

Uderzył pięścią w stół, przejechał dłońmi po mahoniowej powierzchni.

Że też ten wyliniały, siwy pierdolec nie dostrzegł w niej niczego więcej, niż tylko zestawu dziur w ładnym opakowaniu. Chyba czas najwyższy go odwiedzić w towarzyskiej sprawie. Jak dwóch ludzi biznesu. Może coś osiągniemy...

A dziwka? Ta mała zabaweczka, Wiewiórka? Znajdzie się. Zawsze się znajdują. Jego ludzie już jej po cichu szukają, przepytują taksiarzy, dyskutują z ćpunami, sąsiadami, pałami. Ktoś coś musi wiedzieć. Ktoś coś widział. Jego ludzie wycisną tę wiedzę choćby z cegieł i asfaltu.

Zresztą, pomyślał, jest czas do piątku. Cały tydzień. W tydzień dużo się może stać. Podniósł słuchawkę.

– Połączcie mnie z Wilkiem.

Następne częściO Wilku mowa V  O Wilku mowa VI - ost.  

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • konfiguracja miesiąc temu
    Aaa, no ładnie, intryga zaczyna się klarować. Tygrys i Wilk... jak w bajkach, gdzie imię podsumowuje potencjał.
    Wiewióra - no tak, dwie cechy.
    Dobrze idzie. Czytelnik kupiony :D
    5
  • refluks miesiąc temu
    Dziwne. Dwa głosy, jedna piona moja, druga twoja, a średnia trzy...
  • refluks miesiąc temu
    O żesz,,,, pardą. Żem teraz zobaczyła, że "Twoja ocena: 1".
    Miała być piona.
    Jakimś paroksyzmem we paluchu wytłumaczyć to mogę jedynie.
  • Okropny miesiąc temu
    refluks spoko, chuj tam z tymi ocenami
  • Canulas miesiąc temu
    Masz gdzieś tam "bez" zamiast bez. Se znajdź, bo mi uciekło.
    Pod kątem zainteresowania, to wygląda tak, że pomimo niemal pewności, że wstawiasz o 22, chętnie przeczytałbym wcześniej.
    Chyba najbardziej mnie wkręcilo. Zależy mi na tym tekście. Jestem szczerze ciekawy co dalej.

    Niniejszym - PROPSUJĘ CIĘ.
  • Okropny miesiąc temu
    Mam powtórzenie na końcu, jego ludzie, zaznaczam sobie na wszelki wypadek.

    Dzięki, Canoe. Miło
  • Canulas miesiąc temu
    bes *
  • Tomasz Bordo miesiąc temu
    Canulas jak się obraziłeś to mnie to nic a nic nie obchodzi wiesz
  • Okropny miesiąc temu
    Canulas nie ma tu nigdzie bes, szukajka nie widzi
  • refluks miesiąc temu
    Można by wrzucić kolejne odciny, zamiast szukać besu w miejscu bez.
    Jako obesrołek mogłam stać we kolejce do kiosku po "Świat Młodych", żeby się dowiedzieć co dalej u Kajko i Kokosza, ale teraz to ja stara jestem i mi się spieszy.
  • Okropny miesiąc temu
    refluks spakojna. Wrzucę dziś dwie ostatnie. Będą dłuższe niż poprzednie, może być?
  • refluks miesiąc temu
    Okropny Mogą być bardzo długie.
    (zasiadł refluks przy tablecie i czeka)
  • betti miesiąc temu
    refluks ja to widzę i widzę jeszcze jak irytacja w nim rośnie, że musi czekać... To naprawdę takie dobre?
  • Okropny miesiąc temu
    betti sprawdź sama
  • Okropny miesiąc temu
    refluks sprawdź sobie "Czasss", może też Ci podejdzie - mój poprzedni tekst
  • refluks miesiąc temu
    betti Gdy się przeczytało miliard kryminałów i drugie tyle sęęsacyjnych, to se można iks scenariuszy wymontować w wyobraźni. Ale chodzi o to mnie jak w słowa ubrał wymyślenie swe Okropny, a to pewnie okropne. No i czekam.
  • refluks miesiąc temu
    Okropny Wszyssssko przeczytane. Git.
  • Okropny miesiąc temu
    refluks szkoda, żeś tam pod tekstem znać nie dała że Ci siadło
  • refluks miesiąc temu
    Swoją drogą oglądnęłam wczoraj "Odwróconych" coś ram jeszcze w tytule. Się nakręciłam, że Mnich wykręci numer zarąbisty, a Kowal mu pomoże i Blacha za jaja za trzy odcinki będzie dyndał, a tu denne dno mulaste, już pomijam drewniane odtwórczynie ze młodego pokolenia, nudy po prostu na pudy. Okropny by się zgłosił za scenriuszowatego by coś do adrenaliny wieczorem było.
  • Okropny miesiąc temu
    Och, ref, teraz to już mi słodzisz. Ale fakt, zalatuje tam trocinami z momenta. "Dwa patole!" itd, dramat
  • 00.00 miesiąc temu
    Cwany Wilk. :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania