Rokisiowa Big - Beat Opera - rozdział 4

...on!

 

Człowieczek wielkości oparcia mojego krzesła kuchennego. Był ubrany w wiśniowe spodnie, frak tego samego koloru, białą koszulę oraz żabocik, pięknie zawiązany na szyi. Na głowie miał wiśniowy cylinder, w ogóle był niezmiernie elegancki. Chociaż chudy jak patyk to kiedy skoczył na podłogę, ona pod nim zaświstała, zazgrzytała...

Patrzyliśmy na siebie przez krótką chwilę. “Aha! - pomyślałam sobie. - To na pewno musi być jakiś staropolski magnat lub hrabia, który jakimś sposobem dostał się do naszych czasów z... Czy ja wiem? Okresu przedrozbiorowego lub epoki panowania króla Stasia Poniatowskiego?”. A ponieważ jestem dziewczynką dobrze wychowaną, dygnęłam przed nim i w te słowa się odezwałam:

- Niech mi będzie wolno powitać pana hrabiego w skromnych progach naszego mieszkania, w naszym skromnym, czteropiętrowym bloku, który z kolei mieści się na osiedlu Gocław.

- No i do kogo ta mowa i po co?! - pisnął on, jak zauważyłam, trochę obrażony. - Nie jestem żadnym hrabią, proszę panienki! Dobrze, że moi kumple z zespołu tego nie słyszeli, bo by mi żyć nie dali! Hrabia, też coś?!

 

Jakiego zespołu?! O czym on gada?!

 

Dopiero, kiedy ów człowieczek się wyprostował, razem z Radkiem zauważyliśmy, że w prawej dłoni trzyma gitarę elektryczną z czerwonym pudłem rezonansowym.

- Proszę się nie gniewać, proszę pana! Nie chciałam pana urazić. Zacznijmy od początku – ja mam na imię Kasia a to jest mój brat, Radek. Witamy pana w skromnych progach naszego mieszkania...

- Błagam cię, oszczędź mi tego! - człowieczek wykrzywił swoją buzię i wzniósł ręce do góry. - No dobrze, ja też się przedstawię. Mam na imię Rokiś. - mówiąc te słowa zdjął z głowy swój cylinder i teraz mogliśmy się dokładnie przyjrzeć jego twarzy. Dwa zakręcone wąsiki, spiczasta bródka, loki na głowie (wszystko w czarnym kolorze) Ale oprócz tego... jeszcze coś! Na środku głowy wystawały mu dwa małe różki. Tak, nie mylę się, nie zwariowałam ani nie miałam w tym momencie przywidzeń. To były najprawdziwsze w świecie rogi!

- Skąd się wzięło to, co ma pan na głowie?

- Słuchajcie, dzieciaki. Odpowiem na wszystkie pytania ale najpierw poproszę was o coś do jedzenia.

- Taaak?! - zaczęłam sobie drwić z niego. - A co pan szanowny zamawia?

On widocznie nie pojął tego, że stroję sobie z niego żarty, ponieważ wyprostował się i wyrecytował:

- Poproszę pętko kiełbasy, dwie pajdki chleba – ciemnego. Dodatkowo – dwa ogórki w occie, średniej wielkości. Wszystko to proszę dobrze posypać solą i pieprzem. Zwłaszcza pieprzem! Lubię ostre przyprawy.

Musiałam sobie zasłonić usta ręką, żeby nie parsknąć śmiechem. Nie chciałam, żeby pozostali domownicy dowiedzieli się o wizycie nowego gościa. Swoją drogą – wcale grzeczne zamówionko.

Cóż było robić? Kelnerka Katarzyna ruszyła do kuchni razem ze swoim bratem – nie mogłam zostawić Radka w naszym pokoju sam na sam z człowiekiem z rogami na głowie. Nawet, jeśli ten człowiek miał tylko trzydzieści pięć centymetrów wzrostu.

 

W kuchni nakazałam Radkowi, żeby zachowywał się jak najciszej. Szybko znaleźliśmy kiełbasę (myśliwską), chleb i ogórki. Kiedy posypywałam jedzenie pieprzem, Radkowi, który pochylił się nisko nad talerzem, żeby wszystko dobrze widzieć, zakręciło się w nosie. Kichnął dwa razy a z pokoju rodziców dobiegły nas krzyki mamy:

- Co wy tam robicie?!

- Nic, nic, mamuś! - odpowiedziałam szybko. - Przyszliśmy... napić się wody!

- No dobrze, napijcie się i szybko wracajcie do łóżek. Zwłaszcza kichający Radosław.

- Dobrze, mamusiu! - krzyknął Radzio. Zabraliśmy jedzonko dla naszego rogatego gościa i wróciliśmy do pokoju.

 

Jeszcze nigdy nie widziałam, żeby ktoś tak prędko rozprawił się z pętkiem kiełbasy! Nasz gość musiał spędzić wiele czasu, uwięziony w tej lewej słuchawce. Tylko ile? Tydzień? Dwa tygodnie?

Kiedy Rokiś już wszystko zjadł, wyciągnął z kieszeni dużą chustkę w szkocką kratkę i dokładnie wytarł nią usta. Powiedział: “Dziękuję”, po czym usiadł na naszym małym foteliku - a raczej głęboko się w nim zapadł - i opowiedział nam swoją historię:

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania