Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Strażnicy - Rozdział 4

Mężczyzna w kapturze wstrzymał oddech i naciągnął cięciwę łuku. W głębi lasu przez gałęzie wysokich drzew przebijały się jedynie pojedyncze promyki słońca. Myśliwy wycelował, a następnie zwolnił cięciwę. Strzała pognała w kierunku niczego niespodziewającego się jelenia, który wydał zaskoczony odgłos, padając ciężko na ziemię. Strzała myśliwego wbiła się w serce zwierzęcia, co skutkowało prawie natychmiastową śmiercią. Mężczyzna podszedł do martwego zwierzęcia i przerzucił je sobie przez ramię. Skierował się w stronę domu, mając zamiar oprawić je na miejscu. Gdy był już niedaleko swojego domu, jego uwagę zwrócił kobiecy krzyk. Myśliwy niewiele myśląc, porzucił swoją zdobycz i przyspieszył kroku. Teraz czuł też wyraźny zapach dymu. Gdy wreszcie dotarł do celu, jego oczom ukazał się następujący widok.

Jego dom stał w ogniu i wyglądał tak jakby, za chwilę miał się zawalić. Mężczyzna wyraźnie czuł żar bijący od pożaru. Na ziemi przed płonącym budynkiem leżała jego żona gwałcona przez grupę goblinów. Gdy mężczyzna zobaczył tę okropną scenę, jego sercem zawładnęła zimna furia. Zalał go potok emocji, które ciężko opisać słowami.

– ERICAAAAAA!!! – ryknął, naciągając łuk.

Jeden z goblinów odwrócił się w jego kierunku tylko po to, aby spotkać się ze własną śmiercią. Chwilę potem kolejne dwa potwory dołączyły do swojego kompana.

– ERICAAAAA!!! – ryknął ponownie, wystrzeliwując ostatnią strzałę.

Strzała trafiła jednego z dwóch pozostałych przy życiu goblinów. Goblin popatrzył ze zdziwieniem na pocisk, tkwiący w jego gardle, a następnie ciężko zwalił się na ziemię. Mężczyzna odrzucił swój łuk i dobył długiego myśliwskiego noża. Rzucił się w kierunku ostatniego goblina. Potwór również pobiegł w jego stronę, wznosząc nad głowę swój toporny oręż. Zanim zdążył wyprowadzić jakikolwiek atak, otrzymał solidnego kopniaka, od którego upadł na glebę. Pałka goblina odleciała daleko poza zasięg jego rąk.

– GIŃ!!! – wrzasnął mężczyzna, wbijając swój nóż w oczodół przeciwnika.

Stwór przestał się rzucać i zwiotczał. Myśliwemu to jednak nie wystarczyło, wyciągnął nóż z czaszki przeciwnika, a następnie wielokrotnie dźgał martwe ciało potwora.

– GIŃ! GIŃ! GIŃ! GIŃ! GIŃ! GIŃ!… – powtarzał z każdym dźgnięciem.

Po krótkiej chwili ciało goblina przestało przypominać swoją poprzednią formę. Łowca pokryty o od stóp do głów jasnozieloną krwią podszedł do swojej żony. Delikatnie ułożył jej głowę na swoich kolanach.

– Kochanie jestem już w domu. – powiedział mężczyzna ze łzami w oczach.

– Johannes… Witaj w domu… –– wyszeptała słabo. –

Ruiny myśliwskiej chaty paliły się jasnym blaskiem, oświetlając tę scenę. Wokół panowała absolutna cisza.

– Johannesie… – powiedziała jeszcze ciszej. – Kocham cię…

– Ja też cię kocham Erico... – powiedział Johannes pełnym emocji głosem, a następnie dodał. – Proszę, nie umieraj…

Kobieta uśmiechnęła się tylko w odpowiedzi i zamknęła oczy. Na jej oblicze wstąpił spokój. Odeszła z tego świata.

– Nie… – wyszeptał Johannes. – To nie może się tak skończyć…

– Zabiję każdego goblina… POWYBIJAM JE WSZYSTKIE AŻ DO OSTATNIEGO! – wykrzyknął Johannes, po jego policzkach płynęły łzy, spadając na ziemię.

Delikatnie uniósł swoją martwą żonę. Odwrócił się, odchodząc w stronę wioski.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania