bez tytułu #3
Imponderabilia niczym płatki śniegu, na naszej skórze zmieniające stan,
niczym marzenia ziszczone, które wykształciły się w niewłaściwy sposób.
Zabawne przedstawienie zwane życiem, a ja postanowiłam, że zagram,
bo jesteś najpiękniejszą, najlepszą spośród 8 miliardów osób.
Nie całkiem dla mnie istotne do czego zmierza moja rola,
pozwalam sobie na nielogiczność dnia rzeczywistego,
jeśli mam spłonąć, spłonę dla Ciebie, skoro taka jest Twoja wola,
choćby i bez pocałunku na wieczność ostatniego.
Słodkie zawodzenie wiatru, kolor drzew przypomina, którą mamy porę,
odprowadź mnie do domu,bo nie wiem, w którą stronę.
Szybko robi się ciemno i trochę się znów boję,
Otocz mnie opieką i okryj moje dłonie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania