Poprzednie części:  Gra pozorów 1

Gra pozorów 6 cz. ostatnia

Długo biła się z myślami. Czy warto? Mimo wszystko kochała matkę – była jaka była, ale to matka. Oschła, bezuczuciowa, ale może też poszukująca miłości?

Takiej prawdziwej, nie dla pieniędzy, tylko dla siebie samej. Na pewno marzyła o tym, żeby być kochaną.

Ale z drugiej strony, dlaczego nigdy lub prawie nigdy nie okazywała miłości Agacie? Przecież była jej jedyną córką.

„Zrobię to i później odejdę” – postanowiła. „Może mama nas nie zobaczy, ale ja i tak uwiodę Karola. On jest tylko pionkiem w mojej grze.

Za dwa miesiące będę pełnoletnia, ale przez ten czas będę zachowywać pozory”.

Te dwa miesiące szybko zleciały. Była już w ostatniej klasie liceum i właśnie osiągnęła upragnioną pełnoletność.

Po dwóch przygodach z mężczyznami, zwłaszcza z tym starszym, nabrała pewności, że teraz Karol nie będzie się jej opierał.

Matka miała wyjechać w jakichś sprawach na dwa dni, a oni mieli mieć ten czas tylko dla siebie. Agata oczywiście powiedziała, że pójdzie na te dwa dni do ojca, bo nie chce zostać sama z Karolem, co matkę chyba ucieszyło, bo nawet się do niej uśmiechnęła.

– Bardzo dobrze, idź do ojca. W końcu też jesteś jego córką.

Poszła do niego dzień przed wyjazdem matki. Ucieszył się, że jest. Przeciągała rozmowę prawie do północy tylko po to, żeby ojciec sam powiedział:

– O tej porze, córeńko, już nie pojedziesz. Przenocujesz u mnie, a właściwie to już prawie u siebie.

Następnego dnia po południu pojechała do domu. Swoją obecnością zaskoczyła Karola.

– Miałaś być u ojca – powiedział.

– Oczywiście, byłam, ale wróciłam, bo muszę się trochę pouczyć. A ty co? Nie wychodzisz nigdzie?

– Na razie nie.

Poszła do swojego pokoju. Zastanawiała się, czy zrobić to, czy nie – wyszło na to, że tak. Poszła do łazienki, opłukała się pod prysznicem, na gołe ciało zarzuciła tylko krótki szlafroczek, lekko zwilżyła wodą włosy i wyszła.

Karol siedział w salonie. Coś oglądał w telewizji. Stanęła naprzeciwko niego, zasłaniając ekran.

– Teraz będziesz mnie oglądał – odezwała się cicho, podeszła do niego, zrzuciła szlafrok i usiadła naga na jego kolanach.

Nie odpędził jej. Poprosił tylko, żeby poszli do jej pokoju, tłumacząc, że nie chce kochać się z nią w sypialni matki.

– Dobry pomysł – przyznała. – Zamkniemy drzwi na klucz, na wypadek gdyby mama jednak wróciła.

Złapała go za rękę i pociągnęła za sobą, podnosząc jeszcze tylko szlafrok z podłogi.

W pokoju zaczęła go rozbierać. Poddawał się temu i myślał: „Gdzie też ona się tego nauczyła?”.

Nie wiedział, że straciła już dziewictwo. Zaczęła go gładzić po gołym torsie, dotykała jego męskości, a on nie pozostawał dłużny – pieścił ją po całym ciele.

– Agata, naprawdę tego chcesz? – zapytał.

– Tak, bardzo chcę. A ty nie chcesz?

– Oczywiście, że chcę. Czekałem z tym do twojej osiemnastki – odpowiedział.

Kochali się jak szaleni przez kilka godzin. On był już wyczerpany, a jej wciąż było mało. „Jutro zakończę tę grę pozorów” – myślała, gładząc go po plecach. „Jutro zobaczy nas matka”.

Wieczorem zjedli kolację i poszli razem pod prysznic. Spali w jednym łóżku, ale nocą nie było już seksu.

Obiecała sobie, że jutro mu nie odpuści, więc dzisiaj musi zbierać siły.

Spali do południa. Pomoc domowa miała wolne przez te dwa dni, więc nie musieli się nikogo krępować.

Po przebudzeniu zjedli razem śniadanie, trochę pogadali i znów zaczęli się kochać. Zapomnieli jednak zamknąć drzwi na klucz.

Joanna przyjechała wcześniej, niż zapowiadała. Usłyszała dziwne odgłosy dobiegające z pokoju Agaty. Podeszła bliżej i przystawiła ucho do drzwi.

– Całuj mnie, pieść mnie, o tak, cudownie...

Nacisnęła z impetem klamkę. Drzwi się otworzyły, a jej oczom ukazali się oboje nadzy – Agata i jej Karol. Dziewczyna siedziała na brzegu łóżka, a jego głowa znajdowała się pomiędzy jej nogami. Joanna doskoczyła do nich i uderzyła córkę z całej siły w twarz.

– Ty mała dziwko! – wysyczała. – Czekałaś na to, żebym się ulotniła na dłużej? A ty, Karolu, co masz na swoje usprawiedliwienie?

– Nic – odpowiedział krótko.

– Wychowałam żmiję na własnej piersi! – Joanna splunęła z pogardą w stronę Agaty.

– Wychowałaś mnie wśród umizgów swoich kochanków – odpowiedziała spokojnie Agata. – Wtedy, kiedy potrzebowałam, żebyś była ze mną, ty wolałaś zabawiać się z kolejnymi „wujkami”. Byłam jak niepotrzebny sprzęt w twoim życiu.

Czy wiesz, mamo, ile razy płakałam w poduszkę, kiedy ty bawiłaś się w sypialni?

Ile razy widziałam cię nagą, obściskującą się z gołym facetem? Co masz na swoje usprawiedliwienie? No powiedz, mamo.

Joanna patrzyła na nią z nienawiścią i nie potrafiła wykrztusić słowa. W jej głowie kłębiły się myśli – ale dlaczego Karol? Przecież Agata go nie akceptowała i chyba nawet nie lubiła.

– Dobrze wam było?! – krzyknęła nagle , odwracając się do mężczyzny. – Dlatego odsuwałeś się ode mnie? Bo pieprzyłeś moją córkę?!

– Nie dlatego – odpowiedział spokojnie Karol. – Z Agatą to był pierwszy raz. Zrobiłem to, bo osiągnęła już pełnoletność, wcześniej nie chciałem.

– Uwiodła cię?!

– Nie, Asiu. Też tego chciałem. Ale żeby nie było tajemnic: nie jestem pierwszym facetem Agaty.

– Ty... ty... Wynoś się z mojego domu! – Joanna wrzasnęła, celując palcem w córkę.

– Chętnie, mamo. Mam gdzie zamieszkać – odparła dziewczyna bez cienia emocji. – A na koniec powiem ci, że to była tylko gra z mojej strony. Gra pozorów. Wszystko po to, żeby ci dokuczyć, żeby się na tobie zemścić. Żebyś poczuła się dokładnie tak, jak ja czułam się przez te wszystkie lata.

Karol akurat w niczym nie zawinił. Przeleciał mnie tylko kilka razy, ale sama tego chciałam. Muszę przyznać, Karolku, że jesteś fantastycznym kochankiem. Szkoda, że już więcej tego nie zrobimy.-zwróciła się do Karola

Podeszła do niego i na oczach matki pocałowała namiętnie prosto w usta.

– Wezmę teraz kilka najpotrzebniejszych rzeczy, po resztę przyjadę jutro – zwróciła się z powrotem do Joanny.

– I nawet nie powiesz, że jest ci wstyd? Że przepraszasz?!

– Nie jest mi wstyd, mamo. I nie mam zamiaru przepraszać. A teraz wyjdźcie, bo chcę się ubrać i spakować.

Nie żałowała tego, co zrobiła. Osiągnęła swój cel i w ten brutalny sposób na zawsze zakończyła swoją grę pozorów.

Trzask zamykanych drzwi wejściowych przeciął grobową ciszę, jaka zapadła w domu.

Agata stanęła na chodniku, poprawiając pasek ciężkiej torby podróżnej. Listopadowe powietrze było rześkie, ale po raz pierwszy od bardzo dawna czuła, że może odetchnąć pełną piersią.

Za nią została przeszłość, matka i Karol – wszyscy stali się jedynie pionkami, które rozstawiła i przewróciła według własnego uznania. Wyciągnęła z kieszeni telefon, wybrała numer ojca i ruszając przed siebie, rzuciła z uśmiechem do słuchawki: „Cześć tato, wracam do ciebie i naszego domu”.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Barmaria

    Dobrze, że to koniec. Jak dla mnie to Agata jest zbyt wyrachowana. Oczywiście *****

  • Leah Adler

    Szczerze, spodziewałam się innego zakończenia. Liczyłam na pozytywny rozwój postaci, ale ogólnie dobrze się czytało.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania