Gwiezdny Admirał: Początek - Rozdział IV
IV
Minęły trzy godziny. Na mostku okrętu flagowego floty ukrytej za pasem asteroid Admirał Ivan potwierdził, że flota była gotowa. Wyruszyli w kierunku stacji kosmicznej i planety Sur II. Jego flota formowała się w szyk. Pierwsze swoje miejsce zajęły korwety, za nimi niszczyciele, krążowniki i lotniskowce z myśliwcami na pokładzie. To zajęło trochę czasu. Na końcu dołączyły pancerniki, bo były najwolniejsze. Po uformowaniu się ruszyli w formacji.
Przelatując przez pas asteroid, zbliżali się do celu. Ich szybkość była dostosowana do najwolniejszych okrętów.
W sztabie na planecie Sur II właśnie rozpoznali i zrozumieli, co znaczył raport. Słowa „duży problem” nie były na wyrost. Gdy flota wyszła zza pasa asteroid, można było ją już rozpoznać.
— Nareszcie wyszli zza pasa asteroid — powiedział Generał Sztabu Sur.
— Tak i powiem, że mi się to nie podoba — odparł Admirał Gwiezdnej Floty Sur.
— Czemu?
— Bo już wiem, z kim walczymy.
Po tych słowach Admirała Gwiezdnej Floty Sur zapanowała cisza. Wszyscy czekali, aż odpowie:
— Naszym przeciwnikiem jest Szósta Flota Imperium Zeteriańskiego dowodzona przez Admirała Ivana.
Po usłyszeniu tego wiedzieli, że żarty się skończyły. Wszyscy słyszeli o tej flocie oraz Admirale Ivanie:
— Czy mamy szanse wygrać?
— Mamy, ale niewielkie.
Generał Sztabu Sur dopytał:
— Czemu?
— Nie chodzi o renomę czy sławę. Będzie ciężko wygrać taktycznie.
Zapanowała cisza. Nikt więcej nie mówił.
W tym samym czasie w miastach trwała ewakuacja cywilów do schronów. Jak to bywa w takich sytuacjach, nikt nie myślał o mieszkańcach wiosek czy farm. Wiadomo, sztab miał inne problemy do rozwiązania.
A rząd specjalnie się nie przejął. Ich zdaniem takie informowanie to strata środków. Myśleli o swoim bezpieczeństwie. Ostrzeżenie wiosek czy farm i tak by niczego nie zmieniło. Więc ich plan oszczędzania zakładał, że nie potrzebują systemu ostrzegawczego. Przecież te pieniądze można było przeznaczyć na coś innego. Tak więc sprawa została zamknięta.
W okolicy miasta Ronter zawędrował jaszczuro-człowiek. Podchodził do bramy, gdzie stał legionista.
— Czy możesz mi powiedzieć, co się dzieje?
— Tak, trwa ewakuacja.
— A czy mieszkańców wiosek i farm powiadomiono?
— Skąd mam to wiedzieć.
Po tym spojrzał na legionistę, potem na całą sytuację. Zamyślił się chwilę.
Ehh… Nie, nic się nie nauczyli. Myślałem, że coś się zmieniło, ale byłem w błędzie.
Legionista mówił do niego, co go wyrywało z zamyślenia:
— Udaj się do schronu, jeszcze zdążysz.
— Nie trzeba.
— Jak uważasz.
Po tym jaszczuro-człowiek odwrócił się i ruszył w dalszą drogę. Omijając miasto, szedł dalej.
Zobaczymy, co w tym czasie robił Xerk i sąsiedzi na farmach. Wszyscy pracowali na polach. Pogoda była słoneczna, z drobnym wiatrem, który pojawiał się co chwilę. Wszyscy wiedzieli, że mieli jeszcze trochę pracy. Utrzymanie samo się nie zarobi, więc pracowali, a to, co wyhodowali, sprzedawali w miastach czy wioskach.
Lokalne grupy bandytów rzadko się pokazywały ze względu na dość częste patrole legionistów. Od trzech godzin nie było żadnego patrolu. Dla nich to był sygnał, by ruszać. Była to okazja, której nie mogli przepuścić. Nie wiadomo, kiedy trafiłaby się następna. Zabrali broń i wyruszyli, aby ograbić pobliskie farmy oraz wioski. Tak dotarli do farm, na których pracowali Xerk wraz z sąsiadami.
Przywódca bandytów przemówił:
— Witam was, a teraz wyskakiwać z kasy, nie żartuję!
Te słowa oderwały ich od pracy. Widząc bandytów, którzy byli uzbrojeni, to ich zaskoczyło. Od kilkunastu miesięcy nie było o nich słychać. A teraz nagle się pojawili. Więc aby uratować swoje życie, stary Tim powiedział:
— Pójdziemy do domów i za chwilę damy wam pieniądze.
Przywódca bandytów i jego towarzysze się uśmiechnęli. Wiedzieli, że trafili na rozsądnych ludzi.
— Cieszę się, że jesteście tak rozsądni. Nie to, co niektórzy.
Po tych słowach Xerk i jego sąsiedzi poszli do domów, zebrali jednostki kredytów. Potem przyszli i oddali je bandytom. Woleli żyć, niż zginąć na próżno. Wtedy przywódca bandytów powiedział:
— Dobra, chłopcy, tu już skończyliśmy, ale mamy jeszcze trochę miejsc do obskoczenia. Jeszcze się zobaczymy.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania