Kaleka księżniczka z końca świata: Ta sama paczka wcześniaków
Środa, 16 czerwca 2021, godz. 14:47
Gabinet fizjoterapeutyczny, ośrodek rehabilitacyjny, Wielkopolska
---
Deszcz bębnił o parapet tak mocno, że ledwo słyszałam własne myśli. W gabinecie było szaro i chłodno, mimo że kaloryfer grzał na maksa. Daniel właśnie kończył rotację mojego lewego biodra, gdy nagle przerwał i usiadł na macie obok mnie.
- Zimno ci? - zapytał cicho.
Kiwnęłam głową. Zawsze mi było zimno po ćwiczeniach, mój organizm niezbyt radzi sobie z regulacją temperatury.
Daniel bez słowa wziął koc, który leżał na krześle, i narzucił mi na ramiona. Potem usiadł bliżej, opierając się plecami o ścianę.
Przez chwilę milczeliśmy. Tylko deszcz i cichy szum kaloryfera.
- Wiesz... - zaczął w końcu, patrząc w okno. - Czasem mam wrażenie, że mój mózg nadal myśli, że jest na OIOM-ie. Wszystko jest za głośne, za szybkie za dużo. Też tak masz, prawda?
Zaskoczył mnie. Rzadko mówił o sobie w ten sposób.
- Dokładnie- odpowiedziałam cicho. - Tylko że u mnie to nigdy nie minęło. Jakbym cały czas była tym wcześniakiem w inkubatorze. Wszystkiego jest za dużo. Ludzi, dźwięków, świata.
Daniel kiwnął głową, jakby dokładnie wiedział, o czym mówię.
- Japonia... - powiedział po chwili. - Tam wszystko jest... uporządkowane. Estetyczne. Kontrolowane. Jakby ktoś zaprojektował świat tak, żeby nie przeciążać układu nerwowego.
Uśmiechnęłam się lekko.
- Dlatego tak bardzo lubię z tobą o tym gadać. Nikt inny nie rozumie, dlaczego mnie to tak wciąga.
- Bo tylko inne wcześniaki mają takie mózgi jak my - odparł Daniel, patrząc na mnie z tym swoim spokojnym, trochę smutnym uśmiechem. - Nawet jeśli ja chodzę o własnych siłach, a ty przy balkoniku... to i tak jesteśmy z tej samej paczki wcześniaków.
Deszcz za oknem przybrał na sile. Daniel nie spieszył się z kolejnym ćwiczeniem. Po prostu siedzieliśmy obok siebie, słuchając deszczu, i po raz pierwszy od bardzo dawna nie czułam się całkowicie obca we własnym życiu.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania