LBnD -3 - Mały krok dla...
Krok, stopień.
Mówili, że ciekawość to pierwszy.
Trzeci.
Łomot. Serce. Nie w rytmie cha cha.
Piąty.
Coraz cieplej. To miała być gra, sprawdzenie, zajrzenie.
Zapach. Znany...
Siódmy.
Siódmego się odpoczywa, ale tu są inne zasady.
Moment. Nie ma kolejnego stopnia.
Zamiast niego jest krąg.
Pierwszy. Następny.
Zrozumienie zawsze krążyło obok głowy: stopnie były wstępem, a ciekawość kluczem, który zamknął drzwi od zewnątrz na zawsze.
I tu, dopiero po fakcie, wśród pustego łkania i fałszywych łez - dotarło coś innego.
Że tutaj... Nie ma diabłów, nie ma ognia.
Bo one były tam, wcześniej. Po drodze.
W telewizji.
Na przystanku tramwajowym.
Na mszy.
Komentarze (13)
nie, nie idź w tę stronę, cos prostego, swojego
Może odpowiedzi trzeba szukać w relacjach osób, które przeżyły śmierć kliniczną... ale to znowu zmienia i chyba trzeba mieć odwagę, żeby zmierzyć się z tym...
"cicho cicho dzieci. to nie demony nie diabły... gorzej. to ludzie" A. Sapkowski
Wiesz, mam dystans do wiary ale mimo wszystko nie chciałbym bym wiedzieć. Zapytać, może. Ale nie wiedzieć.
Później miałem jeszcze myśl że w sumie życie głównie to nas na piekło przygotowuje bardziej niż na niebo. Ale to już u mnie zostało.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania