LBnD - 1 - Mielone.
Czasy mijają, ścierają się jak warstwy farby na starych drzwiach, których nikt już nie zamyka. Ludzie odchodzą szybciej, niż zdążą po sobie posprzątać, zostawiając pustkę i echo. A rzeczy, te najskromniejsze, zostają. Zdjęcia z wycieczki do zoo, listy, grzebień dziadka. I ona... Maszynka do mięsa, ciężka, żeliwna, made in cccp, stoi w szafce jak strażniczka dawnych głosów. Nie chciała być pamiątką, ale nią została, trwalsza od rodzinnych układów, sekretów i obietnic. Biorę ją dziś do rąk i czuję, jak przeszłość sunie po mnie chłodem metalu. Wspomnienia nachodzą na siebie: dobre, popękane, niepotrzebne. Przemijają ludzie, przemijają czasy. Souveniry trwają uparcie dalej.
Komentarze (35)
Które to twoje drabble ?
Ogólnie? Chyba szóste.
Wygląda trochę jakby się zbiegło w praniu :)
W jakim sensie?
Jagu, to dowcip.
Sorry. Nie łapie dziś. Nie wiem czy pogoda, czy co, ale łeb mi pęka. Pół dnia. Przeszło, to zacząłem liczyć i znów mi się mózg zagotował.
ja mam tak samo, wrzuciłam tekst do AI to mi jakieś cuda wygenerował :)))
Licz bez. Zaznaczaj co dziesiąte i już
już policzyłam i sprawdziłam różne rzeczy, zdecydowanie wolę pisać :)
Ironicznie, takie graty mniej się psują i faktycznie trwają.
Znajomy miał lodówkę z prlu, której do niedawna jeszcze używał. Wymienił na większą.
Właśnie minus starych lodówek, chyba jedyny, to rozmiar, trochę mało miejsca. A tak to niezniszczalność. Jest fryzjer na Pradze, taki starszy, sympatyczny facet, to jeszcze z 5 lat temu ciął włosy maszynkami radzieckiej produkcji, bo te nowe mówił, że do niczego się nie nadają. Konsumpcjonizm. Szybciej się zepsuje, szybciej kupisz nową, szybciej wydasz pieniądze.
Pamiętam radziecką, sporą zamrażarkę kupioną od kolegi, którą ją przywiózł z ZSRR.
I ja, wbrew geometrii, wpakowałem ją do malucha, Fiata 126. Przy wyprowadzce, podarowałem ją komuś i pewnie jeszcze komuś służy. Ale tylko komunizm i grób Czyngis Chana są trwalsze. Bo orgazmy idzie unieważnić.
A to kolejna sprawa, bo rzeczy za komuny robione to łamały wszelkie prawa geometryczne. Dziadek więcej upchał w piwnicy niż ja, a też wciskam co do centymetra sześciennego xD
Zap do mojego drabble w opowiadaniach.
Wiem, byłem. Mógłby admin zmienić limit.
Z takiej najlepsze mielone. I wieczna maszyna. U na była kiedyś ruska lodówka rocznik 82 i chyba 30 lat działała.
Ludzie odchodzą jak szron na szybach w słońcu
Z takich staroci, to jeszcze dziadka latarka z dynamem działała jeszcze niedawno. Taki bajer. I radio Unitry chyba. Brzydkie w chuj i nie do zajebania, jak kałach.
JagVetInte babcia ma szuszarke farel, ma grubo ponad 40
Aleks99 taka strategia teraz, że żywotność urządzeń jest skracana. Przykład, w robocie, serwis przyszedł do pieca i mówi że nie dadzą rady naprawić, a koszt takiego to około 80k. Przyszedł więc Pan Wojciech, złota rączka, i piec już 2 lata chodzi.
JagVetInte mądrze prawisz
Kucharz, no to maszynka do mięsa stanowi ważny element.
Musiała być często używana.
Maszynka mojej babci. Tak, mielone, kopytka, pasztety... Nawet bułkę tartą w niej robiła. Mus z owoców. Nie odczepiała jej w sumie od blatu, bo porządnie dokręcił dziadek. Dziadek odszedł w końcu, maszynka nie. Chyba dlatego babcia ją tam trzymała.
Wianeczek. Ty żyjesz.
Bettina 😂
JagVetInte Wspólne jedzenie jest jednym z elementów budowania relacji. To były czasy, teraz szybkie żarcie wypiera ten proces domowych przygotowań posiłków. Ja pamiętam bułki ze sklepu i gumy do żucia, nie lubiłam mojej babki. :)
Wianeczek Ja babci też, byłem dzieckiem i nie rozumiałem dużo. Teraz inaczej na to wszystko patrzę.
Kajzerki były lepsze wtedy. Gumy też. I algida miała kolorkę za 50gr.
JagVetInte Babka była despotyczna, tyrania w spódnicy. Pamiętasz ceny? Kurde, wracam do dzieciństwa przez te drable, zmykam.
Wianeczek cheetos po 69 gr. Oranżada na miejscu 40gr, woda gazowana w syfonie za 2.40.
JagVetInte W którym to było roku, zbierasz paragony?
Wianeczek Nie, mam dobrą pamięć do cyferek. Oranżada 98, cheetos 00 a syfon 01. Kolorka 99. Po złotówce paczka Chio chips w 2000.
JagVetInte Ja mam problem z dniami w tygodniu a co dopiero z cenami po tylu latach. Uhhh🤣
Wianeczek ja nie wiem, to jakoś tak się wbija, niechcianie, w mózg.
Dzień dobry, rozpoczynamy głosowanie!
https://www.opowi.pl/forum/literkowa-bitwa-na-drabble-glosowanie-w1241/#reply
Zapraszam do oddania głosów.
też mieliśmy w domu taką maszynkę, tylko gdzieś się zagubiła. Ale na szczęście są inne kuchenne relikty, które widziały wiele przez dziesiątki lat. Talerzy i szklanek za wiele nie ocalało, bo łatwo się tłuką
Szklanki padają jak na wojnie... Ale ich zbroja zostaje, taka metalowa nakładka z uchem, parząca jak ognie piekielne przy niedzielnym obiedzie, tuż po mszy 😏 jest jeszcze stolnica, nie zmiękła, nie pękła, nie zgniła. Nie stęchła xD
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania