LBnD 33 Oni

Mamo,tak bardzo się boję. Nie chcę tam iść. Jest już ciemno, pada deszcz i nie widzę ścieżki. Gdzie oni nas prowadzą? Nie znam ich. Trzymaj mnie za rękę, nie chcę się zgubić jak miś tamtej dziewczynki. Ty też się boisz? Wiem, że tak, choć uśmiechasz się do mnie. Blado. Nie tak jak kiedyś, gdy zaplatałaś mi włosy przed urodzinami. Pamiętasz? Dałaś mi lalkę. Najpiękniejszą jaką kiedykolwiek widziałam, a której nie zdążyłyśmy spakować, gdy przyszedł TEN czas.

- Nie bój się, kochanie - mówisz łagodnie. - Jestem tu, nikt nie zrobi ci krzywdy.

- Dokąd idziemy, mamo?

- Nie wiem... Jeszcze nigdy tam nie byłam

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 14

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (45)

  • Bajkopisarz tydzień temu
    Pierwsze skojarzenie: mamusia z córeczką wracając przez ciemny las, napotkały gromadkę stworków zwanych bandurkami. To takie złośliwe istoty, które najpierw udawały że są dobre i pomocne, oświetlały drogę w ciemności, by nagle zgasić światełka i zniknąć w ciemnościach. Albo nie zniknąć, tylko – po wyprowadzeniu na odludzie, moczary lub środek lasu – przemienić się z dobrotliwych przewodników we wściekłe demony, których jedynym celem jest ofiary dotkliwie pobić.
    Sposoby na bandurki za bardzo nie było - ludowe mądrości kazały albo się trzy razy przeżegnać, albo wywalić kieszenie na lewą stronę, albo rozebrać do gatek.
  • Cicho_sza tydzień temu
    Nie znałam bandurek - dzięki Tobie wujek google musiał mi trochę naświetlić cóż to było takiego. Faktycznie, parszywe stworzonka! Tekst być może trochę przedstawia takie bandurki, choć niestety nie są to baśniowe postaci. Pozdrawiam
  • Bajkopisarz tydzień temu
    Cicho_sza - ale właśnie to jest wartość dodana tej opowieści, że w interpretacji pasują nawet takie bandurki, a już zwłaszcza sposoby na ich "obłaskawienie". Postacie baśniowe też mają jakieś swoje pierwowzory i tych tutaj dość łatwo się domyślić. No, ale jak wspomniałem, opisuję pierwsze skojarzenie.
    Drugie jest zdecydowanie smutniejsze.
  • Dekaos Dondi tydzień temu
    Cicho_sza↔Jest w Twoim tekście, klimat tajemnicy, ale takiej nie chcianej, którą chce się stłamsić, dobrymi wspomnieniami.
    Jednak końcowy dialog, daje nieco nadziei. Po prostu nie ma pewności, ze jest tam gorzej. A to zawsze, choć mała nutka
    optymistycznej piosenki:)↔Oczywiście można pomyśleć↔odwrotnie. No ale cóż...:)↔Pozdrawiam:)
  • Cicho_sza tydzień temu
    DD, dzięki za odwiedziny! Tak, tekst nie miał być do końca pesymistyczny, choć w gruncie rzeczy pozostaje dla bohaterów wielką niewiadomą! Pozdrawiam
  • _Natalié_ tydzień temu
    Tekst bardzo refleksyjny. Jest w nim nuta tajemniczości. Podoba mi się relacja matki z córką. Dziewczynka widzi oparcie w swojej mamie i wspomina lalkę, swoje urodziny. Ostatni dialog sprawia, że ten mrok troszkę znika i pojawia się iskierka nadziei. Aż sama zaczęłam rozmyślać nad tym oparciem, które to ja otrzymałam od swojej mamy
  • Cicho_sza tydzień temu
    Tak, te nasze mamy potrafią dać czasem w kość, ale zazwyczaj w chwilach najcięższej próby zazwyczaj stają na wysokości zadania!
  • cos_ci_opowiem tydzień temu
    Mnie się trochę kojarzy ze wspomnieniami z transportów do obozów. 5.
  • Cicho_sza tydzień temu
    Wiesz, bo to trochę o tym jest... Tylko, że dzieje się współcześnie, na naszych oczach.
  • cos_ci_opowiem tydzień temu
    Cicho_sza tak, dopiero później skojarzyłem.
  • LBnDrabble tydzień temu
    Witamy w Bitwie! Życzymy świetnej zabawy ze stu słówkami.

    Pozdrawiam
  • kikimora tydzień temu
    Świetny tekst i mimo wszystko jest w nim miejsce na uśmiech.
  • Cicho_sza tydzień temu
    Dziękuję Ci za świetny! Pozdrawiam serdecznie
  • Bożena Joanna tydzień temu
    Ogarnął mnie strach, jakbym słyszała rozmowę matki i córki wywiezionych w nieznane, przypominają się historie wojenne.
    Pozdrowienia!
  • Cicho_sza tydzień temu
    Bożenko, to nasza współczesna wojna, niestety.
  • Nazareth tydzień temu
    „rękę - nie chcę" – błędny użycie znaku pisarskiego. Dywiz zamiast półpauzy. Ten sam błąd później jest popełniony w wypowiedziach dialogowych.
    „TEN czas" – generalnie w tekstach literackich nie pisze się drukiem.
    Tekst zaczął się ciekawie, napięcie i klimat utrzymane przez cały czas, to na plus. Zabrakło mi mocniejszego akcentu na zakończenie.
  • Cicho_sza tydzień temu
    Dziękuję za treściwy komentarz. Technikalia jeszcze się mi niestety czasem wymykają. Tekst w swoim założeniu miał być hmm... relacją dziecka, bez zaskakujących zwrotów akcji. Prosty i niewydumany. Trochę naiwny. Miło mi, że jednak zauważasz pewne plusy 😉
  • Tjeri tydzień temu
    Mam skojarzenie z tym, co się dzieje teraz, na naszych oczach. "Odprowadzeni do linii granicy".
    Dzieci. Do lasu, na zimno i deszcz, bez pomocy. Do dupy jest to wszystko.
    Twój tekst może mówić o wszystkim - w sensie czasu i przestrzeni. Bo strach dziecka jest wszędzie taki sam, dla mnie pozostanie tekstem o "dzieciach z Michałowa".
  • Tjeri tydzień temu
    Wycięłam niechcący część słów z końcówki, ale chyba widać co chciałam przekazać.
  • Cicho_sza tydzień temu
    Tjeri, bo to właśnie o nich jest tekst. Nie bez przyczyny dałam też taki tytuł. Bo dla wielu są to jacyś "oni", obcy, nie nasi.
  • Tjeri tydzień temu
    Cicho_sza
    Dla tych dzieci to my jesteśmy ci "oni".
    Nie rozumiem jak można tłumaczyć krzywdę dziecka stwierdzeniem, że to wina Łukaszenki, bo on ich sprowadził i to jego gra. Owszem to jego wina i jego zamierzona gra. Ale w niczym to nie usprawiedliwia braku pomocy. Bo, czy jakby terrorysta zwabił ludzi do banku świetną promocją, a potem ich uwięził i szachował ich losem władze, to ktoś powie, że "sam ich sobie posprowadzał, to niech sam o nich teraz zadba"? Porównanie wydaje się być absurdalne. Ale czy takie jest naprawdę?
  • cos_ci_opowiem tydzień temu
    Tjeri podobnie cynicznie postępuje UE, która nie wywiera żadnego nacisku na Polskę i Litwę, żeby trochę odpuściły i wpuściły chociaż wyselekcjonowanych ludzi (rodziny z dziećmi i same dzieci). W 2015 szło im lepiej, a wtedy 3/4 z tej migracji to naprawdę były młode byki o niejasnej przeszłości. Teraz jest podobnie, bo baćka wie, co robi i przywiózł zarówno sieroty jak i osoby, które nie będą żadną wartością dodaną dla kraju docelowego. Tylko liczba tych migrantów i uchodźców jest dziś inna, bo chodzi o tysiące a nie miliony.
  • Tjeri tydzień temu
    cos_ci_opowiem
    Ja nie jestem za otwarciem granicy i przyjmowaniem jak leci. Ale do kurwy nędzy, jak można odesłać dzieci do lasu?! Nie rozumiem. A najgorsze, że ludziom się to podoba.
    Nakarmić, ogrzać, ubrać, wyleczyć - i wtedy nawet odesłać do Iraku, czy skąd tam są.
  • cos_ci_opowiem tydzień temu
    Tjeri elektorat, tzw. suweren tego chce. Puszbaki do lasu im nie przeszkadzają, bo obecność dzieci w tej grupie bogoojczyźniane mózgi po prostu negują.
  • Tjeri tydzień temu
    cos_ci_opowiem
    Tak dokładnie. Te dzieci to zoofile albo pedofile w najlepszym przypadku.
  • Cicho_sza tydzień temu
    Tjeri ehh, szkoda gadać. Smutno i bezradnie jest. I tyle, a może aż tyle.
  • befana_di_campi tydzień temu
    Metadon – organiczny związek chemiczny, opioidowy lek przeciwbólowy, pochodna difenylopropylaminy. Działanie przeciwbólowe metadonu jest zbliżone, ale kilkukrotnie silniejsze od morfiny. Mimo że budowa metadonu znacznie się różni od innych opioidowych leków przeciwbólowych również oddziałuje na receptory opioidowe. Wikipedia.

    Tym właśnie Łukaszenka futruje dzieci, które traktuje jak żywe tarcze.

    Pytanie dodatkowe: jakim cudem owe biedactwa z ciepłych krajów znalazły się nad zimnym Bugiem?
  • cos_ci_opowiem tydzień temu
    O tym skurwielu jeden z ludzi obecnego obozu władzy swego czasu powiedział, że to ciepły człowiek. Ciepły człowiek, który szprycuje dzieci metadonem i wystawia je jako żywe tarcze i miesza je w tłumie z ludźmi bardzo różnej proweniencji, wszystko dla polityki.
  • Cicho_sza tydzień temu
    A jakie to ma znaczenie jakim cudem? Znaczenie ma to, że są i skazuje się je na niewiadomy los. Nie jestem za otwieraniem granic i przyjmowaniem wszystkich jak leci, ale to co się dzieje teraz na granicy to jest niehumanitarne. Za każdym z tych ludzi idzie inna historia i z punktu widzenia człowieczeństwa, a nie polityki, powinna być rozpatrywana osobno.
  • Patriota tydzień temu
    Temat wyrodnych matek to temat rzeka, niestety coraz ich więcej i nie widać nadziei na odmianę.
  • Patriota tydzień temu
    Zresztą ojcowie nie lepsi. Przypomniał mi się ten tatuś, który chciał sobie zęby wyremontować na koszt podatnika z Unii Europejskiej.
  • Cicho_sza tydzień temu
    Patriota a mnie się przypomnieli Polacy co do Stanów jechali na turystycznej wizie i nigdy do domów już nie wracali.
  • Patriota tydzień temu
    Cicho_sza ale nie przypominam sobie, żeby Ci Polacy ciągali dzieci przez błota albo wsadzali je do łódek rybackich i wysyłali na wzburzone morze jak ten tatuś, co sobie ubzdurał leczyć zęby, a utopił dziecko w morzu. Znam parę osób - Polaków, które pojechały najpierw same, a po otrzymaniu azylu i ustabilizowaniu materialnym ściągali rodzinę. Jeździli też całymi rodzina, ale wtedy było wiadomo, że jak się powie słowo Solidarność, to cię niemal wszędzie przyjmą. I co ważne, tam gdzie wylądowali, nie siedzieli na zasiłkach, socjalu tylko po paru miesiącach przystępowali do pracy, uczyli się języka, robili różne kursy. No mała różnica, prawda?
  • Cicho_sza tydzień temu
    Patriota owszem, różnica. Motywacja pozostaje wciąż ta sama - ucieczka do lepszego życia, prawda?
  • Patriota tydzień temu
    Cicho_sza tak, motywacja może ta sama, chociaż z naszej strony wielu było autentycznie osób zagrożonych represjami, więzieniem. Nie sądzę, żeby ktoś więził tamtejsze dzieci, matki, czy tych młodych za przeproszeniem byczków, których w tej masie jest osiemdziesiąt procent, albo więcej.

    Tamte kraje wiedziały, że z Polakami nie będą mieć problemu. Chętni do pracy, robotni, niektórzy nawet inteligentni, zaradni. A tutaj mamy przykłady z Niemiec, tam bodajże za robotę w zależności od narodowości wzięło się między 15 z 30 % tych pseudouchodźców. Oni mają takie wyobrażenie o tym lepszym życiu, że my będziemy ich utrzymywać, bo im wyznawcom Allacha się to po prostu należy.

    Wiesz, nikt nie chce takich gości. I żadne multi kulti wymyślone przez Makrelę nam tutaj niepotrzebne. Zresztą tam gotowych do tego lepszego życia miliardy, otworzymy drzwi raz i już ich nie zamkniemy. A jeszcze później do gości dostosowuj swoje zwyczaje, a to choinka im się nie podoba, a to krzyż. Niech z tymi swoimi "wartościami" siedzą u siebie.
  • Patriota tydzień temu
    Porównaj zresztą z Ukraińcami, też zdarzają się wśród nich przestępcy, czy lenie, tak jak wśród nas, ale ponad 90 procent uczciwie pracuje i zarabia. Wiele jest mieszanych małżeństw. Gdyby było inaczej, jaki byłby sens ich wpuszczać.
  • LBnDrabble tydzień temu
    ZAPROSZENIE!
    Rozpoczynamy głosowanie. Dziesięć drabble i tylko 1000 słówek do zaczytania.
    Czytamy, komentujemy i głosujemy według zasady: 3 - 2 - 1 - plus uzasadniamy dlaczego?
    Głosujemy do 12 /wtorek / godz. 23.59
    Literkowa
  • Trzy Cztery tydzień temu
    Czasem mama ma więcej siły dzięki obecności dziecka. Więcej siły, żeby zachować spokój. Gdyby nie dziecko, jej zachowanie mogłoby być inne. zbliżanie się do jakiejkolwiek granicy, to niepewność. bardzo trudno powiedzieć własnemu dziecku, że się nie wie, co będzie dalej. Zwłaszcza, jak dziecko jest małe.

    Myślę, że dlatego niektórzy dzisiejsi młodzi ludzie nie decydują się na rodzicielstwo. Bo nie wiedzą, co będzie dalej. ze światem przyrody. Ze światem ludzi. Z naszą planetą. Czujemy, że siedzimy na beczce prochu.

    Dobry temat, pokazany prosto.

    Zmieniłabym tylko jedno długie zdanie na trzy krótsze. Teraz jest zapisane za trudnym, jak na wypowiedź dziecka, językiem. To jest to zdanie po "Dałaś mi lalkę":

    Dałaś mi lalkę. Najpiękniejszą jaką kiedykolwiek widziałam, a której nie zdążyłyśmy spakować, gdy przyszedł TEN czas.

    zapisałabym jakoś tak:

    Dałaś mi lalkę. Najpiękniejszą jaką kiedykolwiek widziałam. Dlaczego nie zdążyłyśmy jej spakować? Dlaczego przyszedł taki czas?

    (Oczywiście, mam skojarzenie z sytuacją na granicy z Białorusią, ale też widzę tu temat ponadczasowy, z dziedziny bliskiej mi bardzo, bo i ja mam dzieci, i nigdy nie chciałabym ich prowadzić w miejsce, które może okazać się miejscem naszej śmierci. Niech "Oni" nie wymagają tego od matek).
  • Cicho_sza tydzień temu
    Dziękuję za tak obszerny komentarz. Temat jest wieloznaczny, choć inspirowany obecnymi wydarzeniami. Jako matce, obrazy z granicy bardzo działają na wyobraźnię. Nie trzeba być jakimś specjalnie wyczulonym emocjonalnie by dostrzec dramat, który się tam dzieje. Relacją matki z dzieckiem jest zawsze czymś co bardzo mnie interesowało, czymś czego nie da się opisać zlepkiem słów. Matka prowadzi dziecko przez życie, przeprowadza przez bagna i lasy zgotowane przez los. Dodaje otuchy, gdy dziecku brakuje sił. I prawie zawsze chce dobrze.
    Masz rację, że tekst z założenia miał być prosty. Trochę nie potrafię inaczej przedstawiać ważnych kwestii. Rozdzieranie szat i doszukiwanie się dziesiątego dna to zupełnie nie moja bajka.
    Pozdrawiam
  • Justyska tydzień temu
    Witaj. Ładne drabble, można rozumieć na różne sposoby. Dla mnie to droga przez życie, wychowanie, zmieniające się warunki... podążamy ku przyszłości, której nie znamy.
    Pozdrawiam!
  • Cicho_sza tydzień temu
    Dziękuję za odwiedziny. Tak, można go odebrać jako droga przez życiowy las, pełen mrocznych zakamarków i bagien. Dobrze, gdy wtedy mamy kogoś kto prowadzi nas za rękę i dodaje otuchy. Pozdrawiam
  • Pan Buczybór 5 dni temu
    ostatnia droga, albo jedna z wielu... Całkiem niezłe.
  • pasja 5 dni temu
    Smutny obraz nawiązujący do obecnej sytuacji na ranicy. Obraz prowadzący do nikąd. Smutne, że dorośli nie liczą się ze zdaniem dzieci.
    Pozdrowiam
  • poco 5 dni temu
    krzyczta baby

    drzeć się chłopy

    nikt nas, nikt

    z ty europy

    nie wyrzuci

    nie wykopie

    chcemy żyć

    w ty europie

    i ci z lewa

    i te z prawa

    ryja drą

    to nie zabawa

    i te pierwsze

    i te drugie

    między odrą

    oraz bugiem

    wszystkie chcą być

    w europie

    ślepi kto ich

    w dupę kopie

    ryja drą na siebie

    wzajem

    chcą by Polska

    była rajem

    gdy tak słucham

    tego wrzasku

    chyba schowam

    głowę w piasku
  • LBnDrabble 3 dni temu
    Jeszcze zdążysz zagłosować! O północy zamykamy.
    Zapraszamy
    Literkowa

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania