LBnD - 7 - Kwas
Cytryna leżała sobie na talerzyku od wczoraj, sucha przy skórce, z pestką przyklejoną do środka. Nie wyrzuciła jej, chociaż wyrzuca wszystko, nawet plamkę z blatu. Rano zrobiła mi herbatę. W tym moim kubku, w tym z uchem pękniętym od środka. Kręciła się po kuchni za długo, bez powodu. Cukierniczka była pusta, wsadziła do niej łyżeczkę i zostawiła. Potem spojrzała na cytrynę. Poprawiła tylko rękaw. Kropla puściła się sama na talerzyk, obok pestki. Usiadłem. Herbata parowała mi pod nosem. Napiłem się od strony ucha. Ucho było ciepłe, trochę mokre. Potem oblizałem wargę i już wiedziałem, że przegrałem o coś głupiego.
Komentarze (12)
Zaiste!
Marian, zaiste kwaśno wyszło.
Dzięki za dym przy liczniku. Cytryna i tak nigdzie stąd się nie rusza.
Masz swój Styl, format zapisu tego coś czegoś: nawet najprostszego aby dalej coś ważnego.
Ja tego nie mam lecz nie zazdroszczę🍎
Dzięki. „To coś czegoś” brzmi jak komplement, więc biorę.
Witamy nowe drabble w zabawie🙂
I życzymy sukcesów!
Dzięki. Mogła byś się już odobrazić na mnie :/
NinjaC ja się obrażam tylko wtedy jak ktoś kłamie na mój temat lub na temat moich dzieci .Nigdy nie pozwolę na kłamliwe oszczerstwa...nie mające nic wspólnego z prawdą.Zaiwazylam że niektórym zależy na tym żeby kogoś zdeptać,zrównać z błotem i zniszczyć opinie.Ja wszystko słyszę.
U nas na stoliku pełno było mrówek które zostały zwabione miodem od Barbary .Najwięcej z miodu korzysta Maria więc ona też próbuje odstraszyć te mrówki cytryną nafaszerowaną goździkami .:-)
Mrówki do cytryny pasują aż za dobrze. Pozdrawiam.
No, no no!
Cham, dzięki. No to no.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania