LBnD (-9) Zachód słońca
Szept na granicy słyszalności, wyrwał mężczyznę z drzemki pośród pola niezliczonych słoneczników.
Nieprzytomnie poszukał źródła dźwięku, opuszczając senne wizje o byłej żonie.
Niebo wskazywało późne południe, nagrzana trawa przyjemnie łaskotała w pięty, a wszechobecne owadzie brzęczenie wypełniało uszy.
– Musiało mi się coś przesłyszeć... – mruknął, przypomniawszy jak daleko od wioski dziś zawędrował. Zaspał, a wieczór nadchodził szybko.
Powrót przed nocą wydawał się nierealny.
– Proszę... – usłyszał łkanie z kwiecistego gąszcza.
– Kto tam!? – zawołał zdziwiony, a echo jego pytania zawisło w nagłej ciszy. Nawet owady zamilkły.
– Tato! – pełen żalu, dziecięcy krzyk przedarł ścianę słoneczników.
– Synu! – zerwał się, zdeterminowany by tym razem nie zawieść.
Komentarze (2)
Zamień dywiz na półpauzę, sprawdź interpunkcję, bo miejscami szwankuje.
Drabble ciekawe, mamy tutaj, chyba, przyszłego tatę, który po przejściach, liczy teraz na odpowiedzialne ojcostwo i to podejście jest prawidłowe, przemyślane. Nie pozostaje czytelnikom nic innego, jak życzenie powodzenia.
Tekst wydaje się autentyczny, słowem dobry. 5
dzięki za komentarz i ocenę
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania