LBnDrabble nr 34_Koń

– Podwieziesz? – Z mroku wyłoniła się niewysoka postać.

– Nie. Wyglądasz jak diabeł. A ja wożę tylko królewny.

– Podwieź, bo pożałujesz.

– Nie.

– Podwieź!

– Nie!

– No to umrzesz. Umrzesz, jak twój koń pierdnie trzy razy!

Dorożkarz ruszył, śmiejąc się.

Nagle... koń pierdnął.

Po godzinie drugi raz.

Fiakier ściągnął lejce, zeskoczył z niskiego kozła, ułamał grubą gałąź przydrożnego drzewa, wyciosał kołek i wsadził koniowi w zad:

– Jazda!

Minęła godzina. Kołek, wyparty siłą gazu wyskoczył stamtąd jak z armaty i trafił woźnicę między oczy. Ten padł martwy.

– Zaczarowana dorożka? – mruknął koń. – Zwykła drynda!

Następne częściLBnDrabble nr 35_Dłonie

Średnia ocena: 4.6  Głosów: 13

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (31)

  • Cicho_sza 2 miesiące temu
    Tak to jest jak się chce oszukać przeznaczenie 😂😂 Pomimo choroby Trzy Cztery jak zwykle w formie 😉
  • Trzy Cztery 2 miesiące temu
    Oj, słaba forma. Coś czuję, że dzisiejszą aktywność odpokutuję jutro. A może nie? Zobaczymy.
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Trzy Cztery↔Tak to jest, gdy się chce być za przebiegłym. Gdyby nie wsadził kołka w zad, to może by przeżył,
    mimo tego, żeby nie podwiózł. Jednak dopełnienie dorożki zaczarowane, co jasno jasno i dobitnie, dał do zrozumienia koń😂.
    Pozdrawiam:)
  • Trzy Cztery 2 miesiące temu
    Konie są mądre:)
  • cos_ci_opowiem 2 miesiące temu
    Świetne. :D:D:D Koń pierdnął 3 razy jak biblijny kogut, a konsekwencje podobne. :D
  • cos_ci_opowiem 2 miesiące temu
    Do tego zemsta za gwałt w pakiecie :D
  • Trzy Cztery 2 miesiące temu
    cos_ci_opowiem, zemsta podwójna. I na dorożkarzu, i na dorożce, natomiast powtórzenie czegoś trzy razy jest z reguły ..."dobiciem" tematu:)
  • Vincent Vega 2 miesiące temu
    Diabła nie przechytrzysz, zabawne oraz luźnie: w skrócie super.
    Pozdrawiam :)
  • Trzy Cztery 2 miesiące temu
    Vincent Vega, miło mi i dziękuję. I pozdrawiam:)
  • Fionka99 2 miesiące temu
    dobre :)
  • Trzy Cztery 2 miesiące temu
    Fionka99 - dziękuję!
  • Bajkopisarz 2 miesiące temu
    Wedle pierwszego skojarzenia: koń by się uśmiał :)
    Samospełniająca się przepowiednia, wynik błędu, że w ogóle się wierzy w przepowiednie. Na tyle osób, które się po świecie włóczą i które maja potrzebę mówienia, zawsze znajdzie się wśród nich taka, której słowa będą pasowały do jakiegoś zdarzenia w przyszłości. Zostanie ta osoba okrzyknięta wtedy wielkim ekspertem.
    A kiedyś na zajęciach z socjologii graliśmy w taką grę: jeden student był „kierownikiem” i miał za zadanie wybrać trzech innych „podwładnych”. Zadaniem podwładnych było rzucanie piłeczką do wiaderka. Po jednej kolejce kierownik miał zdecydować, czy rzucający dostają drugą szansę, czy się wymienia ich (jednego, dwóch lub trzech) na innych.
    Po pierwszej kolejce jeden z podwładnych trafił do wiaderka, dwóch nie. Kogo się wymieniło? Tego co trafił. Czemu? Przecież trafił, był ekspertem. Nie, nie był. On wyczerpał swój limit szczęścia ;)
  • Trzy Cztery 2 miesiące temu
    Bajkopisarzu, dziękuję za komentarz, a szczególnie za anegdotę z zajęć na uczelni. Ciekawa jestem, czy to "kierownik" wymyślił limit szczęścia, czy profesor chciał was, studentów rozbawić przez zaskoczenie. Czy teraz, już po ukończeniu studiów (tak przypuszczam), w konfrontacji z Twoim życiem, teoria o istnieniu limitu szczęścia się potwierdza?
    Myślę, że szczęśliwym może być tylko ten, kto w ten limit nie wierzy i nie zastanawia się, czy już go wyczerpał, czy jeszcze nie.
  • Bajkopisarz 2 miesiące temu
    Trzy Cztery - profesor kazał decydować, kogo się wymienia. Ponoć normalnym trybem było, że wymienia się najsłabsze ogniwa, czyli tych co nie trafili. Ale oczywiście ja nie miałem o tym pojęcia, więc wymieniłem tego co trafił, bo uznałem, że nikt nie jest profesjonalistą w rzucaniu piłką do wiaderka, więc to tylko kwestia szczęścia.
    Na szczęście profesor nie zjechał mnie za to, bo takie tłumaczenie mieściło się też w jego rozumowaniu ;) I to się rzeczywiście potwierdza w życiu. Suma szczęścia i pecha jest mniej więcej stała, te zjawiska się równoważą i jak komuś raz dopisało szczęście, to lepiej postawić na to że teraz dopisze ono komuś innemu, niż że znów odszuka tę samą osobę.
    Pomijamy tutaj postać Gogusia Kwabotyna z komiksów o Kaczorze Donaldzie :)
    Jak to ktoś mądrze powiedział, Kipling ten od Księgi Dżungli bodajże: Przygotuj się na szczęście i na pecha i obu tych oszustów traktuj jednakowo.
  • Trzy Cztery 2 miesiące temu
    Bajkopisarzu, a ja znałam profesjonalistę w tej dziedzinie. To był najwspanialszy dyrektor z tych, których spotkałam w swoim życiu, pracując w kilku miejscach. Niestety, żył tylko 57 lat. Napisałam wspomnienie o nim i teraz je odnalazłam w notatkach, z datą 17 lipca 2012. Jest tam opis trafiania "piłeczką do wiaderka". Opis tylko jednego trafienia. Widziałam później, jak pomagał w przepakowywaniu pewnych rzeczy z kilkuset kartonów do innych kilkuset kartonów (to było pilne, a on bardzo dbał o honor firmy, więc nie siedział tylko za biurkiem), rozcinał taśmę klejąca, odlepiał ją i robił z niej kulki. I może trzydzieści takich kulek z różnych pozycji, z różnych miejsc wrzucał do jednego, jedynego kosza, który był w okolicy i ani razu nie spudłował.

    To urywek wspomnienia o N. :

    Wracam z urlopu, a tu wiadomość o śmierci N. Zaskoczenie. I ta pospolita refleksja, że dużo za wcześnie. Nasza pierwsza rozmowa, kiedy to po przyjściu do firmy postanowił w ciągu tygodnia wszystkich poznać i zapamiętać ich imiona. A następnego dnia - cześć, pani Małgorzato i uśmiech. Cześć, panie N.
    I jeszcze fragment z mojej najlepszej, obrazkowo - filmowej pamięci. Idzie korytarzem, porównuje dwie notatki. Kartka w lewej, kartka w prawej, tekturowa teczka pod pachą. Czyta. Po chwili jedną kartkę wkłada do teczki, a drugą gniecie w dłoniach, robi z niej kulkę, a później staje na palcach i rzuca do kosza. Mała, papierowa piłka zgrabnym łukiem pokonuje czterometrową odległość i wpada w sam środek rozpiętej, niebieskiej folii. Wtedy dostrzega mnie, wymieniamy uśmiechy, kłania się jak aktor na scenie, który piórami kapelusza zamiata deski, i za moment, już wyprostowany i dumny, jeszcze raz szeroko, szczerze się uśmiecha. Więc odwzajemniam ten uśmiech i cichutko, a właściwie bezgłośnie biję mu brawo.
  • Bajkopisarz 2 miesiące temu
    Trzy Cztery - no to N. był profesjonalistą w tej dziedzinie. Takich się nie wymienia na innych, tacy są jedyni w swoim rodzaju...
  • Trzy Cztery 2 miesiące temu
    To prawda. Headhunterzy na nich polują...
  • kikimora 2 miesiące temu
    Tak się naśmiałam, że tylko kołek ciosać - pięknie!
  • Trzy Cztery 2 miesiące temu
    kikimoro, ciosanie kołków jest na pewno zdrowe, bo to zajęcie na świeżym powietrzu. Dzięki za komentarz!
  • Ocmel 2 miesiące temu
    Już starożytni wiedzieli, że losu nie oszukasz ;)) Zabawne i nieprzewidywalne, brawo!
  • Trzy Cztery 2 miesiące temu
    Ocmel, nie igra się z losem. Dziękuję:)
  • Tjeri 2 miesiące temu
    Toż to niemal tragedia grecka! Jest tragiczny bohater, hamartia... Fiaker nie miał szans. ;)
  • Trzy Cztery 2 miesiące temu
    No nie miał, biedaczek:)
  • yanko wojownik 1125 2 miesiące temu
    Jessu... - straszne i okrutne, tak, każdy boi się śmierci, ale...
    Zakończenie zaskakuje, po tym jak wcisnął koniowi... to ja tylko o tym biednym koniu myślałem. Nie mam uprzedzeń do diabłów, one zawsze mają jakąś wiedzę.
  • Trzy Cztery 2 miesiące temu
    yanko, tym komentarzem odkryłeś moją tajemnicę. Otóż - najpierw miałam inne zakończenie. To diabeł wypowiadał ostatnie słowa. I gdy zastanawiałam się, czy dać "szepnął", "syknął", czy inaczej, nagle zatrzymałam się w poszukiwaniach słowa, bo pomyślałam: Nie! To nie diabeł ma tu coś powiedzieć, ale ten biedny, okrutnie potraktowany zaostrzonym kołkiem, przez nieczułego, złego woźnicę, koń!
  • LBnDrabble 2 miesiące temu
    Witamy kolejne stosłówek w Bitwie! Życzymy dobrej zabawy

    Literkowa
  • Szpilka 2 miesiące temu
    Coś podobnego, tragifarsa, oryginalnie przedstawiony lęk przed śmiercią, ano, przed kosą kostuchy nikt nie ucieknie 👍🙂
  • Trzy Cztery 2 miesiące temu
    Szpilka, śmierć od bąka na pewno jest oryginalna, hehe. Dzięki!
  • LBnDrabble 2 miesiące temu
    ZAPROSZENIE!
    Rozpoczynamy głosowanie. Czytamy, komentujemy i głosujemy według zasady: 3 - 2 - 1 - plus uzasadniamy dlaczego?
    Głosujemy do 31 października /niedziela/ godz. 23.59
    Dziękujemy za udział i zapraszamy do zagłosowania.
    Literkowa
  • Pan Buczybór miesiąc temu
    humor nieco toaletowy, ale przebijający się z tego morał zdecydowanie wynagradza pierdnięcia xd
  • Trzy Cztery miesiąc temu
    Panie Buczyborze, dziękuję bardzo!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania