Limeryk piłkarski
Pewien piłkarz, co znał Jacka Gmocha,
się w warzywach na zabój zakochał.
Lecz gdy raz dwie kibicki
pokazały mu cycki,
serce dał im wycięte z karczocha.
Pewien piłkarz, co znał Jacka Gmocha,
się w warzywach na zabój zakochał.
Lecz gdy raz dwie kibicki
pokazały mu cycki,
serce dał im wycięte z karczocha.
Komentarze (16)
Tu zastanawiam się jeszcze nad puentą. Może lepsza taka:
Lecz gdy raz dwie kibicki
pokazały mu cycki,
wyciął serce z żywego karczocha.
albo:
Lecz gdy raz dwie kibicki
pokazały mu cycki,
on - bez serca! - wyjął serce z karczocha.
Dobrze jest, jak jest.
Tak jak mówisz:)
Bardzo sympatyczne i zaskakujące.
?
Gmocha nie lubię, bo Górskiego wygryzł, ale mam limeraska ?
Kiedy Lubański raz grał u Gmocha,
to mu przywalił był gałą w nocha,
lecz Gmoch nie w ciemię bity,
napił się okowity
i też go w nocha! Za mocno trocha ?
Nie znam się na piłce nożnej. Gmoch pasował mi do karczocha ?
"Gmoch nie w ciemię bity", bo bity w nocha, dobre! ?
Trzy Cztery
?
TrzyCztery↔A gdyby pokazały wszystko, to nie tylko z karczocha, wyciął by chłopisko?:)↔Pozdrawiam:)%
Dekaos, wykrzesałby na boisku hołubca ?
Ofiarował im swoją miłość:) Hi hi:) Dobre!
Taaak! Poświęcił ukochane warzywo ?
„A w sektorze numer siedem siedzi Jacek Gmoch,
Z jego banku informacji szczęście wyjmie los.
Obok niego jak dyrygent trener Górski siadł,
Grajcie z zębem, ale fair play nie poskąpię braw.”
(z piosenki A. Dąbrowskiego „A ty się bracie nie denerwuj”)
Ten limeryk przypomniał mi co innego. Mistrzostwa kiedy reprezentacja Brazylii grała z drużyną jakiegoś muzułmańskiego kraju, tylko nie pamiętam którego. Oczywiście wygrała Brazylia, ponieważ muzułmanki kibicowały ubrane w burki, zakrywające całe ciało włącznie z twarzą, a Brazylijki z gołymi cyckami i to takich rozmiarów co piłka futbolowa.
Ale, żeby to był prawdziwie piłkarski limeryk powinnaś dopisać kilka strof:
- O tym jak Polacy w 1973 zremisowali na Wembley, pokazać słynny „szczał po ziemi” Domarskiego oraz bzyczenie przelatującej muchy, w takiej wtedy ciszy się pogrążyli na stadionie Angole.
- O pechowej porażce w meczu z RFN 3 lipca 1974 we Frankfurcie. Straciliśmy bramkę ze strzału piłkarza, który zamiast stóp miał haczyki, numer 13. Kto to był?
- O tym jak trzy dni później w meczu z Brazylią Lacie ściągnęli spodenki i wszyscy mogli zobaczyć króla strzelców pół rozebranego.
Na kogoś kto się nie zna na piłce nożnej, bardzo obrazowo napisane :)
Pomysły wzięte z prawdziwego boiska są świetne, ale łatwo się wyłożyć, jak się nie jest znawcą. Napisałam więc dwa limeryki piłkarskie, ale też trochę kosmiczne i ze sfery snu. Bezpieczniejsze jest dla mnie fantazjowanie. Zamieszczę dzisiaj w słupku z nowymi tekstami.
Co do do puenty dobrze jest jak jest ;)
I dobrze, że chłopina więcej nie zrobił, gdy dostrzegł taki widok ?
Pozdrawiam ;)
W sumie, gdyby dostał czerwoną kartkę, mógł siedząc na ławce wycinać i z marchewki, i z pietruszki, i z liści kapusty... ?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania