Limeryk z Siłaczem, limeryk z Łamaczem, limeryk z Chodziarzem
SIŁACZ
Pewien siłacz, znad rzeki Drwęca (nie „Drwąca”)
lubił silić się, aż wzrok mu się zmącał (nie „zmęcał”)
I w każdej wolnej chwili
silił się aż zakwilił
nad nim Bóg: Się nad sobą nie znęcaj! (nie „znącaj”).
ŁAMACZ
Pewien łamacz znad rzeki Brda
łamał wszystko, co tylko się da.
Lecz gdy szyfr musiał złamać
zaklął tylko: „Kurwa mać”
- pękła żyłka mu w "twprfgrdrzbrx" - no i trach...
CHODZIARZ
Pewien chodziarz, co szedł w stronę słońca,
chociaż szedł, nie dochodził do końca.
Podszedł trochę, zawracał,
bo to dom, bo to praca,
albo inna potrzeba paląca.
Komentarze (22)
"Pewien łamacz znad rzeki Brda
łamał wszystko, co tylko się da",
tylko baby nie złamie,
bo z niego żadne chamię,
choć urąga słowem - merda*!
*[ˈmɛrda] (wł.) - gówno
Pomysły na limeryki ciekawe, niestety, dobrych rymów do wybranych nazw brak, zatem tylko jeden ?
Szpilka, rym "merda" - śliczny.
W jęz, francuskim gówno to merde (podobnie), ale wymawia się "merd", więc jęz. włoski znacznie lepiej tu pasuje.
Trzy Cztery
?
Jest jeszcze słówko "wda" (i rzeka Wda). No to z tym słówkiem:
Pewien łamacz znad rzeki Brda
łamał wszystko, co tylko się da,
gdy na świat przywiódł dziecię,
wszyscy ludzie na świecie
pomyśleli: Czy w ojca się wda?
Trzy Cztery
Jest, ale to czasownikowy, czyli brzydki, a ja lubię wykwintne jak u Balucha:
W Białym Domu nasz chargé d'affaire
Po kryjomu raz nasrał na skwer.
Nikt nie widział, okey,
Gdyby nie CIA.
Niby nic, ale trochę nie fair.
Szpilka, ja też! Ale lubię i te słabsze.
A rym Brda/wda nie jest czasownikowy.
Tylko da/wda jest.
Trzy Cztery
Na konkursach limerykowych ostra konkurencja i żiri też ostre, oceniają wszystko: rym, rytm i absurd, nie ma zmiłuj, dlatego staram się brać przykład z najlepszych jak z Balucha np., inaczej odpadnę już w szatni ?
Chodziarz zdecydowanie prześcignął pozostałych moim zdaniem.
Pisanie limeryków wydaje się na pozór czynnością trywialną, ale niełatwo stworzyć coś ciekawego pod względem treści, a jednocześnie wpadającego w ucho. ☺️
Zgadzam się, Chodziarz - najlepszy z tych trzech. Można powiedzieć - najgładszy.
Do dwóch pozostałych wprowadziłam coś, co stwarza pewien galimatias, i sprawia, że są to limeryki dosyć szorstkie - nieugłaskane.
gołoledź na A4 dyspozytor polecił
nie w głowie w ten czas sprzeciw
w toi z tej mody
odeszły pierwsze lody
i będę z przyczepą miał dzieci
Wygląda, że kierowca miał kraksę. Ojojoj.
Świetne limeryki, z chodziarzem identyfikuję się ?
TrzyCztery↔Ciekawy zabieg w pierwszej. Na przemian: ę i ą. Wprowadza taki figlarny nastrój.
1→Silić się ponad miarę, to hmm... później można już wcale.
2→Czasami gałązka trawy jest bardzo twarda i nie pomogą żadne "treningi" przed.
3→Ta mi najbardziej leży, bo bym chociaż przeżył. Czas ucieka, człek wraca i dobrze, lecz czasami przegapia.
Jak umiałem, tak zrozumiałem:)↔Pozdrawiam↔?:)
Dekaos, pierwszy można zapisać tak:
Pewien siłacz, znad rzeki Drwęca
lubił silić się, aż wzrok mu się zmęcał
I w każdej wolnej chwili
silił się aż zakwilił
nad nim Bóg: Się nad sobą nie znęcaj!
Wtedy w 2. wersie byłoby słówko przekręcone - niepoprawne: "zmęcał". Od metnienia poprawnie jest "zmącał", ale "zmęcał' mogłoby być żartobliwym połączeniem "zmącał" ze... zmęczeniem, w wersji sepleniacej: zmęcyłem się.
Ja się nad tym zastanawiałam... I to zastanawianie postanowiłam wykorzystać jako obraz mąk twórczych, tylko że ja się nie męczyłam, a śmiałam ze "zmęcenia". Wiem, że to nie jest limeryk najwyższych lotów. Ot - drobne dziwactwo.
Drugi limeryk to próba wstawienia "słowa" bez żadnej samogłoski. a zatem - bezsylabowego!
"Twprfgrdrzbrx" to same spółgłoski, a zarazem zapis szyfru. Trudno to zapamiętać, a tym bardziej wymówić.
W trzecim zabawiłam się 'palącą potrzebą'. Czy słońce nie jest obiektem, który pali najbardziej? A potrzeb palących jest wiele. Jedne to marzenia, inne - szara rzeczywistość...
Podobają mi się Twoje interpretacje. Są zbliżone do moich wyobrażeń, ale tez - poetyckie, Szczególnie dot. 2.
Chodziarz faktycznie najlepszy, drugi również udany, ale za to pierwszy ujął mnie i szczerze rozbawił :).
Tjeri, cieszę się, że coś w nich znalazłaś, zwłaszcza w pierwszym. Dziękuję!
na Grzędzie Sokalskiej
Czaruś z Cycowa wziął drugą żonę
i cieszą się tym nieboskłonem
za jej kasę
z fermy pod lasem
i nawet ma piersi jak jajka sadzone
Grain, a mogłyby to być jajka ugotowane na twardo: prawie okrągłe, gładkie i sprężyste. I - nieopalone, bielutkie, jak u hrabianki.
Trzy Cztery, pewnie u tej samej, której hrabia w pokładziny, oświadczył kategorycznie:
mam nadzieję, że jesteś w ciąży, nie będę drugi raz powtarzał tej śmiesznej czynności.
Grain, haha, hrabia to dziwoląg. A słyszałeś taką historię:
Czarnoskóry trzylatek podchodzi do matki:
- Mamo, czy mogę napić się mleczka?
Matka podaje mu pierś i mówi:
- Tylko nie odchodź za daleko!
Uśmiałam się ?
Fajnie!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania