PoG2ds 1→Impreza za bramą

Przechodzę przez bramę

nie chcąc palić za sobą mostów, wcale.

   

Zaczynam kichać, bo katar doskwiera.

Zima jak jasna cholera.

    

Po moście owca wbiega.

Chce tu zwierzak zostać, choć ulewa śnieżna,

ruch mokry wełną wyczynia,

aż korona na jej łbie, świecić zaczyna.

     

Wychwytuje to system,

oraz owczy krok, to oczywiste.

  

Dobrze, że kupiłem świeczki i mam je teraz,

chociaż nie mała była ich cena.

     

Wbiegają barany, liczone przed zaśnięciem.

Urodziny owcy, chcą też obiegać chętnie.

   

Zabawa w torcie ogromnym za chwile.

Skąpy baran beczy, czemu świeczek aż tyle?

     

Z początku tekstu, jest tu brama.

Rytm drzwiami stuka, puch biały rozgania.

    

Fasola bębni w śnieżynki młode.

Tańczy twista na knotach ogień.

    

Jeden z baranów ma korek w zadzie

Tekstura odrzutu, wystrzeli niebawem.

    

Rolnik z karmelu, w ciemię właśnie dostał.

Puentę wszamała, jubilatka owca.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania