Poprzednie części: przepławka
Przepławka
Czterdziesty czwarty to był dobry rocznik.
Dziecięcy bukiet, w butelkach z benzyną
podpalony lont na długość życia
w kolejce po zdobyty na wrogu
karabin powtarzalny, jeden na siedmiu.
Czy Polak to jeszcze dwie niezagwożdżone pięści,
pośród wyhodowanych pierdół z palcami na konsoli.
W rzeczywistości jak kondom, naciąganej jednocześnie
na niemiecką kulturę i ruski czołg.
Następne części: Przepławka Przepławka
Komentarze (2)
Bardzo gorzka ta pointa, ale wiersz bardzo mi się podoba.
Wiersz zajebisty, że tak powiem. Polacy to nieszczęsna mieszanina, żadne społeczeństwo, i właściwie chyba trzeba założyć klub Sarmatów, z kodexem i wymaganiami intelektualnymi... Chamy nie są moimi rodakami. Istnieją chamy inteligentne, więc należy zatrudnić AI do odsiania chamskich rysów twarzy... Tajny klub, oczywiście.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania