Poprzednie częściPrzyjaciel Przyjaciel - część 2

Przyjaciel - część 3

Wcześniej byliśmy jak bracia, ale od momentu tego incydentu nasze stosunki stały się mocno skomplikowane. Trzymała nas ze sobą niewidzialna nić umowy zawartej przez mojego ojca, choć najchętniej zakończyłbym tę współpracę.

- Dopóki ona się nie pojawiła wszystko było między nami w porządku – tłumaczył, zwalając całą winę na Amandę. To po części była prawda, ale problemem wcale nie była moja dziewczyna, ale zazdrość, czy też inne niezdrowe uczucie, które ogarnęło Li.

Stał się poważnym problemem. Zaczął anihilować ludzi bez względu, czy zawinili, czy nie. Wystarczyło, że ktoś na niego krzywo spojrzał albo zażartował z jego nietypowego wyglądu, a chwilę później delikwent zostawał rozmieniony na drobne. Li twierdził, że potrafi zamienić każde niebezpieczeństwo w nieistotny pyłek. Równie dobrze jednak mógł zapewne wysłać kogoś przez czarną dziurę w podróż dookoła Wszechświata lub zrobić inne jeszcze gorsze rzeczy. Wolałem się o tym nie przekonać na własnej skórze. Teoretycznie wiązała nas umowa, ale stałem na przegranej pozycji, a mój przyjaciel, prawie brat najwyraźniej tracił kontrolę nad sobą, a ja nie miałem nic do gadania, jeśli nie chciałem oberwać.

Napięcie narastało. Kiedy Li stwierdził, że może robić, co mu się tylko spodoba i nie poniesie żadnych konsekwencji, zaczął szaleć. Mógłby pewnie wyeliminować połowę populacji, a druga połowa nawet nie miałaby o niczym pojęcia.

Pewnego dnia zgłosiłem dość ostry sprzeciw, ale Li w ogóle się tym nie przejął. Traktował swoje motywacje niczym mantrę.

- Wszyscy ludzie w pewnym sensie ci zagrażają, a przez to także i mi. Musiałem to zrobić.

- Daj spokój. Skończ już wreszcie tę chorą zabawę.

- Bo co? Zaczynasz mnie denerwować.

Niestety nie miałem żadnego argumentu, żeby go przekonać. No, może poza jednym.

- Bo zerwę umowę.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Onyx 9 miesięcy temu
    Wątpię, by bohater zerwał umowę z Li. Ale jestem ciekawa, co znaczy ten "Armagedon"...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania