SPISEK PISARZY – Czyli pisarz w nowym świecie – Rozdział 1 – Pisarz Znikąd

[Ułożenie tekstu jest winą Worda]

 

***

Wystąpił b-b-b—b-b—b-b-b-b-b-b-błą-d-d-d-d-d połączen-n-nia

@!@%^^&!@!!!!

– H-halo? Słychać m-mnie? Czy TY mnie słyszysz?

#####!!!@#Q122222222222222221###!????!@^&

%%%****!&@@

– Mówię do CIEBIE! D-d…

http://ww-w-w-ww....

>>>??????<<<<>>>><<<!!!!#%

Wystąpił-b-b—b-b

 

***

– Be-e-e-e-e!

– Złaź ze mnie, głupia kozo! – krzyknąłem, kopiąc ją delikatnie nogą – Czego ty u licha chcesz?

– Be-e-e-e-e!

– Tak w ogóle to gdzie ja jestem? – szepnąłem cicho. – Wygląda mi to na jakiś las.

Postanowiłem przeprowadzić mały rekonesans, w tym celu wykonałem kilka kroków w losowym kierunku i przez następne naście minut daremnie wypatrywałem jakichkolwiek oznak cywilizacji. Sytuacja nie prezentowała się najlepiej, ale pocieszenie stanowił fakt, że słońce dopiero zaczynało iść ku górze.

– Na razie czas jest po mej stronie…

Las nie był bardzo gęsty, ale niewielkie zróżnicowanie terenu znacznie utrudniało jego nawigację. Gdzie się nie spojrzało, znajdowały się te same drzewa, te same krzewy i ta sama…koza? Czyżbym cały ten czas spacerował w kółku? Na samą myśl zaczęło mi wirować w głowie.

– Be-e-e-e-e! – ryknęła, trzymając coś w zębach.

Chwila, moment. Brązowa okładka i wystające tu i ówdzie strony. Czy to aby nie jest mój…

– Oddawaj manuskrypt mej powieści! – krzyknąłem, biegnąc w stronę tego podłego zwierzęcia.

– Be-e-e-e-e!

Nawet nie byłem w stanie zliczyć, ile razy zdołałem się potknąć , goniąc tę upartą kozę. Po prawie piętnastu minutach żenującego pościgu udało mi się wydostać poza las i wyrwać manuskrypt ze zwierzęcych zębów.

– Cha…chi…cha – złapałem oddech – Nareszcie koniec…

No dobra, pomyślałem. Co powinienem teraz zrobić? Nie mam bladego pojęcia, gdzie jestem, ani dokąd mogę pójść. W dodatku nie mam jedzenia, picia oraz…

– Roland? – przerwał mi zmartwiony głos – Tu jesteś! Dobrze, że nic ci nie jest!

Zupełnie znikąd pojawiła się ubrana w biało-niebieskie szaty młoda dziewczyna o blond włosach, obfitym biuście i grubym kijem w lewej dłoni. Na jej pulchnej jak u dziecka twarzy malowało się zadowolenie. Normalnie widać było, że jest cała w skowronkach.

– „Roland”? – zawołałem nieco zdziwiony – Kto to taki?

– No przecież o nim mówię, proszę – odparła cicho – To moja koza, proszę.

O co chodzi z tym całym „proszę”?

– Znalazłem ją pośrodku lasu – powiedziałem, by przerwać niezręczną ciszę – Pani…

– Claros, proszę – podała swoje imię. – pasterka, proszę.

– Jestem Mian, pisarz. Jest mi niezmiernie głupio o to pytać (dopiero się poznaliśmy i w ogóle), ale nie za bardzo wiem, gdzie jestem i nie uśmiecha mi się zostać zjedzonym w nocy, więc… czy nie dałoby…

Zapadła niezręczna cisza i czułem na sobie badawcze spojrzenia Claros. Po chwili zanurkowała dłonią w jednej z kieszeni szaty i wyciągnęła drobny bukłak.

– Wygląda na to, że znalazłeś moją zgubę, proszę napij się, proszę – rzuciła cicho – Pozwolę ci zostać w mojej chatce na jakiś czas, proszę…

– Tak po prostu? – spytałem zaskoczony – Jestem przecież zupełnie obcą ci osobą…

– Być może, proszę – skinęła głową – Ale jeżeli co mówisz jest prawdą i naprawdę się zgubiłeś, beze mnie nigdy nie dasz rady opuścić pastwisk, które są w każdym kierunku, proszę.

Claros odkręciła się na piętach i wskazała dłonią na rozciągające się po horyzont polany, gdzie krowy, barany beztrosko syciły się trawą.

– Chcesz powiedzieć, że w którą stronę bym nie poszedł są pastwiska?

– Właśnie, proszę – potwierdziła – Chyba jednak miałam rację, proszę.

Chata Claros była mała i okrągła, a pomijając drewniany dach, wykonano ją głównie z kamienia. Tuż przy drzwiach wejściowych znajdowały się dwa okienka oraz stojące pod nimi gliniane doniczki z kwiatkami.

– Jest trochę mało miejsca, jednak dla naszej dwójki powinno w zupełności wystarczyć, proszę.

– Be-e-e-e-e! Be-e-e-e-e! Be-e-e-e-e!

– Przepraszam najmocniej, proszę – poprawiła – Dla naszej TRÓJKI powinno wystarczyć, proszę.

Wnętrze chatki prezentowało się naprawdę dobrze. Po samym jej środku rozciągał się puszysty dywan z sierści jakiegoś zwierzęcia, było zaskakująco okazałe łóżko, prowizoryczny piec, szafa z przyprawami oraz półka z dwudziestoma grubymi książkami.

– Czy mógłbym coś przeczytać? – spytałem i w odpowiedzi przytaknęła.

Żadna z książek nie miała na grzbiecie tytułu, więc złapałem pierwszą lepszą i otworzyłem na losowej stronie. To dziwne, pomyślałem. Byłem w stanie powiedzieć, co było napisane, choć sam zapis, alfabet i litery były mi zupełnie obce.

– Coś się stało, proszę?

– Nie, tylko nie znam tego pisma…

Podeszła do mnie zdziwiona.

– To dziwne, proszę – szepnęła – Może wiesz, czym jest Opowitia, proszę? Miejsce, gdzie rodzą się dobrzy pisarze?

– Eh…? U-uch…

Momentalnie zrobiło mi się niedobrze i myślałem, że padnę na podłogę. Gdzie ja jestem? Czy nie umierałem? Co się stało? Poczułem ból w okolicach brzucha. Przecież ktoś mnie tam dźgnął…

– Be-e-e-e-e! Be-e-e-e-e! Be-e-e-e-e! Be-e-e-e-e! Be-e-e-e-e! Be-e-e-e-e!

– D-dlaczego?

Straciłem przytomność.

 

***

Połącz-z-z-zen-nie n-n-n-n-iiii-e powiod…

– Wiem, że mnie sły-y-y-szysz…

10101001

10000011

11111111

??????323###567#$$%%^^^<<<><<^1

http://www.op-----

– Musisz wie-e-e-edzieć, że jeszcz-e-e- się sp-p-ot-tkamy…

01000011 01101000 01100011 11000100 10011001 00100000 01100011 01101001 11000100 10011001 00100000 01110000 01101111 01111010 01101110 01100001 11000100 10000111 00100001

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • Pan Buczybór 2 miesiące temu
    No, intrygujące. Te "proszę" przy każdej wypowiedzi pasterki jest dość irytujące, ale chyba w gruncie rzeczy o to w tym chodzi xd. Akcja idzie sprawnie, może nawet zbyt sprawnie. Trochę jak na moje opisy są zbyt zdawkowe, tak samo reakcje i myśli bohatera. Mam trochę wrażenie, jakby to wszystko było nieco skrócone, ale może to tylko taka chwilowa myśl...
    Niemniej nadal mi się podoba i te dziwne "komunikaty" na początku i na końcu sugerują, że jest trochę tajemnic, które wyjaśnią się w toku akcji, więc... czekam na następną część.
    Pozdrawiam
  • DEMONul1234 2 miesiące temu
    Zauważ, że w tych komunikatach niektóre wyrazy są pisane dużymi literami...
  • DEMONul1234 2 miesiące temu
    O jejciu, trolle się zjawiły...Ciekawe kto to ? ^^
  • Ocmel 2 miesiące temu
    Muszę zgodzić się z Panem Buczyborem. Brakuje mi trochę opisów, które spowolniłyby akcję i pozwoliły lepiej wczuć się w klimat. Niemniej jednak lekko się to czyta. Chętnie dowiem się, dokąd to prowadzi.
    Wpadło mi w oczy też parę drobnych błędów:
    "Czyżbym cały ten czas spacerował w kółku?" - kółko
    "Zupełnie znikąd pojawiła się ubrana w biało-niebieskie szaty młoda dziewczyna o blond włosach, obfitym biuście i grubym kijem w lewej dłoni." - coś tu się nie zgrało, nie lepiej "z grubym kijem"? ;)
    "Po samym jej środku rozciągał się puszysty dywan" - chyba bardziej "Na samym środku" albo "Pośrodku". Dziwne też brzmi ciąg dalszy tego zdania: wszystkie meble stały tam na środku?
    "Byłem w stanie powiedzieć, co było napisane, choć sam zapis, alfabet i litery były mi zupełnie obce." - byłem, było i były :/
  • DEMONul1234 2 miesiące temu
    Poddawałem tekst korekcie i na nowo mi drobne błędy porobiło....Dzięki za wyłapanie, sam nie zauważyłbym :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania