Poprzednie częściStara kamienica cz 6

Stara kamienica cz 15

Wzrokiem sprawdza, czy jest pusto. Nagle zauważa na górnej półce karton po butach.

Bierze go do ręki i kładzie na szafce nocnej, po czym siada obok. Przez chwilę patrzy na karton

Potem drżącą ręką zdejmuje wieko pudełka i ku jej zdziwieniu w środku znajduje tylko trzy rzeczy: klucz, list i akt notarialny.

Otwiera kopertę, z której wyjmuje list.

 

Kochana żono

 

Nic ci nie powiedziałem, bo wiedziałem, że będziesz próbowała mnie odwieźć od tego pomysłu.

Dlatego za twoimi plecami kupiłem dom przy ulicy Kolumny 1.

Ponieważ miałem dość mieszkania w tej kamienicy, z której wszyscy się wyprowadzili tylko ty nie chciałaś o tym słyszeć.

Tadeusz

 

Pani Irena po przeczytaniu listu składa go i wkłada do koperty, którą kładzie na szafce nocnej. Zbliża się do zielonej komody i otwiera pierwszą szufladę. W środku są skarpetki i męskie majtki. Wszystko wrzuca do worka, po czym zamyka szufladę.

Zagląda do drugiej szuflady, a tam krawaty, które również lądują w worku. W trzeciej są koszule i T-shirty, które też umieszcza w nim. Taki sam los spotyka czwartą szufladę.

Po uprzątnięciu pokoju z rzeczy należących do jej zmarłego męża opuszcza sypialnię, zabierając ze sobą worek, akt notarialny i klucze. Będąc na korytarzu worek z ubraniami stawia przy drzwiach, akt i klucze do torebki wkłada.

Udaje się do kuchni, gdzie robi sobie śniadanie z tego, co ma w lodówce. Po posiłku myje talerzyk i kładzie na stole. Z suszarki zdejmuje parę naczyń i dwa swoje ulubione kubki i stawia obok talerzyka na stole. Spod zlewu wyjmuje średnich rozmiarów karton.

„Dobrze, że go nie wyrzuciłam.”

Wkłada do niego naczynia i zakleja taśmą. Bierze karton i wychodzi z kuchni. W przedpokoju stawia go obok worka.

Łapie worek, torebkę oraz karton i opuszcza mieszkanie. Schodami schodzi na dół. Na chwilę zatrzymuje się i po raz ostatni wzrokiem lustruje klatkę schodową.

„Żegnaj, klatko schodowa starej kamienicy przy ulicy Szklanej 12, gdzie odbył się mój ślub z najprzystojniejszym na świecie ślusarzem, któremu było na imię Tadeusz. Twoje schody witały naszego syna i niejedno widziały, a później żegnały mojego męża”.

Po wyjściu na dwór podchodzi do pojemnika z PCK- a i wrzuca worek z ubraniami.

Tunelem wychodzi do głównej ulicy i siada na ławce pokrytej graffiti. Z torebki wyjmuje telefon i wykręca numer korporacji taksówkarskiej.

— Halo Taxi, słucham.

— Dzień dobry Chcę zamówić taksówkę na ulicę Szklaną 12.

— Już wysyłam taksówkę.

— Dziękuję.

Po zakończeniu rozmowy pisze SMS-a do Mariana.

„Dzisiaj odkryłam, że dom, w którym wczoraj byliśmy na ulicy Kolumny 1 i gdzie była uwięziona twoja siostra, wcale nie należy do mojego wnuka. Tylko do mnie, ponieważ świętej pamięci mąż przed śmiercią mi go kupił i nie zdążył o tym powiedzieć."

 

Nagle podjeżdża samochód z napisem Taxi. Pani Irena chowa telefon i do niej wsiada.

— Dokąd panią zawieźć? — pyta kierowca.

— Do sklepu z artykułami dziecięcymi Mama i ja.

— A jaka ulica?

— Aleja marszałka Józefa Piłsudskiego 135 H.

— Robi się.

Taksówkarz przekręca kluczyk w stacyjce i rusza. Dwadzieścia minut później samochód dociera na miejsce i staje na parkingu.

— Niech pan na mnie za czeka — prosi.

Wysiada i rusza w stronę drzwi, nad którymi widnieje napis „Mama i Ja". Wchodzi do środka i jej oczom ukazuje się duże pomieszczenie pełne najprzeróżniejszych artykułów dziecięcych.

Bierze koszyk i udaje się do alejki z artykułami dziecięcymi. Wkłada do koszyka butelki do karmienia, smoczki, gryzaki, grzechotki, śliniaczki i laktator.

Przechodzi do alejki z ubraniami dla niemowląt. Do koszyka wkłada dziesięć par śpiochów w różnych kolorach, tyle samo półśpiochów, body, pajacyków, rampersów, kaftaników i paczkę pampersów „Pampers" oraz parę pluszaków i książeczkę do czytania. Udaje się do kasy, gdzie płaci za zakupy i wychodzi ze sklepu, po czym wsiada z powrotem do taksówki.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania