Stara kamienica cz 14
Mężczyzna nerwowo chodzi po korytarzu w tę i z powrotem. Pani Irena podchodzi do Mariana mówi:
— Takim chodzeniem nie przyspieszysz wyjścia pielęgniarki.
Starsza kobieta siada na krześle.
— Wiem, ale denerwuje się, że przez tego drania jej lub dziecku mogło się coś stać.
— Trzeba być dobrej myśli.
Mężczyzna przysiada obok kobiety.
— Przez to że moja siostra była porwana nic nie mam przygotowane, ani ciuszki nie kupione, ani mieszkania wynajętego, w którym mógłbym urządzić pokój dziecięcy.
— O mieszkanie się nie martw, bo ja twoją siostrę i nowo narodzone dziecko wezmę do siebie.
— Dlaczego, pani nam pomaga?
— Bo dzięki tobie przejrzałam na oczy i zrozumiałam, kim tak naprawdę jest mój wnuk!
Po dwóch godzinach czekania otwierają się drzwi, z których wychodzi pielęgniarka w zielonym fartuchu poplamionym krwią. Marian podrywa się z plastikowego krzesła i podchodzi do niej.
— Czy z moją siostrą wszystko w porządku?
— Tak, mama i dziecko mają się dobrze.
— To najważniejsze. A czy to chłopiec, czy dziewczynka?
— To i to.
— Jak to? To i to?
— Pani Ela urodziła chłopca i dziewczynkę.
— Chce pani powiedzieć, że moja siostra urodziła bliźnięta?
— Tak
— Czy mogę zobaczyć moją siostrę?
— Oczywiście, że tak.
Mężczyzna idzie z pielęgniarką, znikając za drzwiami. Starsza kobieta wraca sama do kamienicy, bo Marian postanawia zostać w szpitalu. Po powrocie do mieszkania udaje się do sypialni, gdzie kładzie się spać
Następnego dnia rano wstaje z łóżka. Zdejmuje poszewkę z poduszki i ją składa, a następnie ściąga powłokę z kołdry. Zdejmuje też prześcieradło, które składa. Podchodzi do szafy stojącej pod oknem i ją otwiera.
Jej oczom ukazują się kurtki i garnitury wiszące na wieszakach. Należały one do jej zmarłego męża.
Wszystko ściąga i kładzie na łóżku , po czym składa
Komentarze (2)
Rzadko sięgam po pozycje pisane w czasie teraźniejszym, ale tytuł przyciągnął moją uwagę. Niestety, po przeczytaniu tego fragmentu i przejrzeniu wcześniejszych części muszę przyznać, że zbyt opisowy styl odbiera całą przyjemność z lektury. Brakuje tu emocji, głębszych przeżyć i psychologii postaci. Myślę, że warto nad tym popracować, aby nadać tej historii nieco kształtów 😉
Dziękuję za przeczytanie ale zostawię tak jak jest
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania