Poprzednie częściStara kamienica cz 6

Stara kamienica cz 12

Po dłuższej chwili w drzwiach staje Karol. Starsza kobieta, nie czekając na zaproszenie, wchodzi do środka.

Na podłodze w przedpokoju leżą płytki o wysokim połysku, w których można się przejrzeć.

Ściany są pomalowane na cytrynowy kolor.

— Babciu, co ty tutaj robisz?

— Ty mi tu nie babciuj! Tylko mów zaraz, czy to prawda, że jesteś szefem grupy złodziei?

— Że co proszę?

— Nie udawaj, że nie wiesz, o czym mówię.

— Nie.

— Wnusiu, chcesz mi powiedzieć, że z pensji inżyniera informatycznego stać cię na luksusowy dom i apartament na strzeżonym osiedlu?

— Tak.

Mężczyzna przechodzi do kuchni, a babcia podąża za nim. Z szafki wyjmuje szklankę i nalewa sobie wody.

— Kto babci nagadał tych bzdur?

— Twój przeciwnik Marian.

— Ja nie mam żadnego pracownika.

— I nie kazałeś w SMS-ie mnie zabić?

— Oczywiście, że nie!

— Ale widziałam wiadomości, które wymieniałeś z Marianem.

— Więc kto?

Karol sięga dłonią po telefon. Po wejściu w korespondencję doznaje szoku.

— Chyba wiem, kto jest autorem tych SMS-ów.

— Kto taki?

— Ela.

Marian, ukryty za drzwiami, wszystko słyszy i nagrywa.

— Mówisz o swojej ciężarnej dziewczynie, która jest porwana?

— Tak.

Pani Irena z torebki wyjmuje teczkę z umowami sprzedaży dzieci i zdjęciami ciężarnych kobiet, którą kładzie na stole.

— Tym kobietom na zdjęciach też dzieci sprzedałeś?!

Karol na widok tych fotografii robi się blady i ciężko siada na krześle.

— Babciu, skąd masz te dokumenty i zdjęcia?

— Znalazłam je w twoim pokoju. Leżały na szafce nocnej.

— Tak sprzedałem dzieci tych kobiet ze zdjęć.

— A co zrobiłeś z ich matkami?

— Babciu, czemu zadajesz mi tyle pytań? Piszesz o mnie książkę? Ale odpowiem ci na to pytanie. Sprzedałem je do burdeli, a te, które nie chciały mi oddać swoich bachorów, leżą w piachu.

— Wnusiu, czy ty nie wiesz, że handel dziećmi jest karalny i może za to trafić do więzienia?

— Więzienie też jest dla ludzi.

— Ostrzegam cię, jeśli kiedyś zostaniesz aresztowany za to, co robisz, nie licz na to, że będę cię odwiedzać za kratkami lub słać paczki!

Nagle z dworu dobiega wycie syreny. Młody mężczyzna zbliża się do okna, przez które widzi na zewnątrz radiowóz.

— Babciu, czy ty na mnie doniosłaś na policję? — pyta wnuk.

— To nie ja.

— Więc kto?

— Nie wiem.

— Babciu, a kto cię przywiózł?

„Muszę zniszczyć zeszyt z adresami osób, które kupowały ode mnie dzieci.”

Niespodziewanie z ukrycia wychodzi Marian, a za nim dwóch policjantów.

— Ja ich wezwałem — odpowiada Marian.

Jeden z mundurowych podchodzi do Karola i zakłada mu kajdanki.

— Nic na mnie nie macie! — krzyczy.

— I tu się mylisz! Mam na dyktafonie całe twoje przyznanie się do winy.

Policjant wyprowadza Karola na zewnątrz, ale ten się mu wyrywa i próbuje uciekać, ale na dworze zostaje złapany przez trzeciego policjanta.

Policjant, który zostaje w środku, zabezpiecza jako dowód w sprawie teczkę ze zdjęciami i umowami transakcji sprzedaży dzieci

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • il cuore 4 godz. temu

    /Na podłodze w przedpokoju leżą płytki o wysokim połysku, w których można się przejrzeć./ – właśnie w takiej sytuacji, zwanej dynamiczną, rozjebał mi się telefon, bo zdejmowałem wówczas spodnie i zapomniałem o telefonie w tylnej kieszeni🛵🐝

  • Namietny dotyk 2 godz. temu

    🤣

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania