Ukochany mąż - rozdział 2

Otworzyłam oczy. Zapadał zmrok. Mój pokój pogrążony był w mroku. Przy łóżku siedział ten facet. Dominik. Mój mąż. Patrzył gdzieś w dal, przed siebie, jak posąg. Miałam okazję, żeby mu się przyjrzeć. Ciemne włosy, krótko obcięte, kilkudniowy zarost, szeroka szczęka. Duże, splecione dłonie spoczywały na kolanach. Pognieciona granatowa koszula niechlujnie wystawała z ciemnych spodni.

- Gdzie ja w ogóle jestem? - spytałam cicho.

Drgnął i spojrzał na mnie.

- Obudziłaś się.

- Co to za szpital? - ponowiłam pytanie.

- Jesteś w Poznaniu. Na Szwajcarskiej. - oznajmił. - Potrzebujesz czegoś? Boli cię coś?

- Nie, jest ok. Poza tym, że nic nie pamiętam, jest zupełnie ok. Nie wiem, kim jestem, a koło mnie siedzi jakiś gość, który twierdzi, że jest moim mężem. Wszystko spoko.

Uśmiechnął się.

- Nie wiesz, kim jesteś, ale twój charakter jest taki sam jak zawsze.

- Dobrze wiedzieć, bo ja nie wiem, jaki mam charakter. - uniosłam lekko głowę i syknęłam z bólu.

Dominik wstał i położył rękę na moim czole.

- Przyniosę ci coś do picia. Leż spokojnie. - mówiąc to, skierował swoje kroki ku drzwiom. Zanim je otworzył, odwrócił się. - Musisz dużo odpoczywać i nie stresować się za dużo.

Wyszedł. Spróbowałam jeszcze raz podnieść głowę, ale znów ogarnął mnie silny ból, zasłaniający widoczność. Zrezygnowana, położyłam się. Pogrążyłam się w myślach, próbując przypomnieć sobie cokolwiek. Cokolwiek z mojego codziennego życia. Mój dom, moja pracę, zainteresowania. Dzieciństwo. Usilnie starałam sobie coś przypomnieć, ale nic z tego. Kim jestem? Co robię na co dzień? O której wstaję, o której kładę się spać? A co z moimi rodzicami? Dlaczego ich tu nie ma ze mną? Żyją za granicą i jeszcze nie przyjechali? A może nic nie wiedzą? Jak długo tu już jestem?

Wzięłam głęboki oddech, próbując się uspokoić.

Drzwi otworzyły się w nich stanął doktor Barańczak. Podszedł do mojego łóżka.

- Pani mąż powiedział mi, że się pani obudziła. Jak samopoczucie? - spytał.

- Lepiej, ale boli mnie głowa. No i nadal nic nie pamiętam. Kiedy pamięć mi wróci?

- W takich sprawach trudno orzec, kiedy wróci pani do pełni zdrowia. Zapiszę odpowiednie leki, przy regularnym braniu wszystko powinno wkrótce być dobrze. Ale niektórzy dochodzą do zdrowia 2 tygodnie, a niektórzy pół roku, więc nie wiem, jak będzie w pani przypadku.

- A długo już tu leżę?

- Tydzień.

Tydzień...I moich rodziców jeszcze tu nie ma?

- Czy może mi pan przynieść jakieś lusterko? Chcę się zobaczyć. O ile nie wyglądam tak fatalnie, że będę miała jakąś traumę, czy coś.

Doktor uśmiechnął się.

- Nie jest źle. W dniu wypisania ze szpitala zdejmiemy pani opatrunek. - podszedł do jednej z szafek przy przeciwległej ścianie i wyjął małe poręczne lusterko.

Podał mi je. Wzięłam głęboki wdech i spojrzałam na swoje odbicie. Wyglądałam strasznie, ale faktycznie nie aż tak, żebym miała straszyć. Spuchnięta twarz, plaster na policzku, powierzchowne rany na czole. Zaczerwienione oczy, pod którymi były dość sporego rozmiaru siniaki. Opatrunek obejmował tylną część głowy.

- Faktycznie. Mogłabym powalczyć o tytuł Miss Polski. - roześmiałam się cicho.

- Cieszę się, że poczucie humoru pani nie opuszcza. To ważne. Przyjdę jeszcze wieczorem, niech się pani prześpi, pani Gabrielo.

Otworzył drzwi, za którymi stał akurat mój mąż z dwoma parującymi kubkami. Wyminęli się, Dominik podszedł do mojego łóżka i postawił kubki na stoliku obok.

- Przyniosłem ci herbatę. Dla siebie zamówiłem kawę… Jestem mega zmęczony. Przez cały ten tydzień byłem dwa razy w domu.

- Już lepiej się czuję. Możesz wrócić, wykąpać się i porządnie wyspać.

- Chyba tak zrobię… - westchnął i upił łyk. W pokoju pachniało kawą.

- Dominik… gdzie moi rodzicie?

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • Klaudunia rok temu
    Wpadłaś na świetny pomysł, jak pokazać wygląd Gabrieli. Ja bym chyba wymyśliła coś gorszego : )
  • Shigella rok temu
    dziękuję :)
  • Joanna Gebler rok temu
    Jak wcześniej - szkoda że tak krótko hahah. Ale opowiadanie bardzo mi się podoba i zgadzam się z Klaudią, świetny pomysł by przedstawić nam bardziej główną bohaterkę :)
  • Shigella rok temu
    dziękuję ;)
  • Bajkopisarz rok temu
    „zmrok. Mój pokój pogrążony był w mroku”
    Zmrok – mrok
    „dużo odpoczywać i nie stresować się za dużo.”
    Niepotrzebne powtórzenie „dużo”
    „położyłam się. Pogrążyłam się w myślach, próbując”
    Żeby uniknąć takiej bliskości „się” sugeruję: położyłam się. Pogrążona w myślach, próbowałam…
    „Mój dom, moja pracę”
    Mój dom, moja praca LUB mój dom, moją pracę
    „zdrowia 2 tygodnie,”
    Cyfra słownie

    Dobrze się rozwija, będę zaglądał dalej.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania