Wiersz czytany na spotkaniu koła gospodyń wiejskich ;)
miasto daleko
nie napiszę o obwodnicach arteriach
ciemnych zaułkach szarych kamienicach
za to jest słońce na wsi bardzo widoczne
dotknąć nie można a tyle dotyka i ofiarowuje
wiem to banał pisać że tu i tam dba o kwiaty ogrzewa ptaki wywleka z gniazd i nor zwierzęta
zwodzi dziewczęta skąpo odziane
zaraża smutasów nieodpartym uśmiechem
czasem bywa czerwone jak światła służb albo element w klockach lego
a sednem w całej sprawie jest to że wzbudza zachwyt u ciebie poeto
taki zachwyt który przypomina że najpierw jesteś i byłeś aż i tylko człowiekiem
Komentarze (4)
Całkiem nieźle się czyta, wyrabiasz się.
epokowe dzieło
Kiedyś już o tym pisałam, że bardzo zazdroszczę ludziom wsi. Takiej prawdziwej z krowami, hektarami pól i łąk, z przestrzenią, chałupami, z piecami. Strasznie mi tęskno do takiej scenerii...
Ten wiersz nasila moją tęsknotę :(
Podoba mi się.
Dziękuję za komentarze :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania