Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Więzień (zupełnie inna wersja)
Rafał Gajewski jest bardzo przystojnym i eleganckim mężczyzną. Ma 185 cm wzrostu, gęste jak na mężczyznę włosy w kolorze orzechowym, piękne brązowe oczy, miękkie, duże usta i lekki, kilkudniowy zarost, który dodaje mu męskości. Ćwiczy regularnie na siłowni, więc ma idealną sylwetkę. Miesiąc temu skończył 28 lat. Nie ukrywa swojego homoseksualizmu, otwarcie przyznaje, że jest gejem i mężczyźni bardzo pociągają go fizycznie. Ma jednak pewien mroczny sekret. Zgwałcił kiedyś dwóch chłopców, braci – 14 letniego Patryka i 16 letniego Michała. Obaj są szczupłymi blondynami o niebieskich oczach nie sprawiającymi żadnych problemów wychowawczych. Żaden nastolatek nic nigdy nikomu nie powiedział. Sprawa nie została nigdy zgłoszona do sądu, a Rafał nigdy nie poniósł za swoje zbrodnie żadnej odpowiedzialności, kary, konsekwencji. Nigdy nie został skazany na karę pozbawienia wolności. Groził im, że jeśli kiedykolwiek pisną choć słówko o tej sprawie komukolwiek, to on ich znajdzie i zabije. Oni doskonale wiedzieli, że on nie żartuje i byłby do tego zdolny. Obaj zostali przez niego porwani. Byli przetrzymywany w zimnej piwnicy i leżeli związani na dużym, czarnym materacu. Jak na prawdziwą piwnice przystało wokół leżało i stało mnóstwo konserw i kompotów. Był tam również nowy rower i kilka skrzynek. Starszy chłopak prosił, wręcz błagał porywacza o możliwość skorzystania z łazienki, a gdy tylko mężczyzna litując się nad nim rozwiązał mu ręce, oraz nogi i prowadził go trzymając za rękę do toalety, on wchodząc do pomieszczenia uderzył go drzwiami i próbował uciec. Niestety bezskutecznie, gdy tylko wbiegł na piętro po schodach Gajewski go dogonił i brutalnie pobił. Miał dwa złamane żebra, 3 duże siniaki, rozciętą wargę i krwotok z nosa. Pan Rafał jest bardzo dobrym lekarzem w niezwykle drogiej i renomowanej prywatnej klinice, więc odpowiednio opatrzył swoją ofiarę i należycie się nią zajął, poczekał aż rany się zagoją. Nie przetrzymywał i nie gwałcił go już w piwnicy w przeciwieństwie do Patryka. Michał przebywał cały ten czas w bardzo ładnym i eleganckim pokoju. Ściany były w ciemnoszarym kolorze. Było tam duże, wygodne, białe łóżko, drewniana szafa na ubrania i czarny fotel. Nie zmieniało to jednak faktu, że było to więzienie. Drzwi były zamknięte na klucz i kod. W oknach Rafał specjalnie kazał zamontować grube, metalowe kraty, a chłopak prawie cały czas miał nadgarstek przykuty kajdankami do ramy, poręczy łóżka. Chłopiec nie miał nawet najmniejszej szansy na ucieczkę. Mężczyzna zapewnił mu ładne ubrania typowe dla nastolatków. Wypuszczał go do toalety, łazienki, kiedy chłopiec musiał załatwić swoje potrzeby fizjologiczne i zadbać o higienę. Pozwalał mu korzystać z dużego prysznica za szklaną ścianą, a także wysokiej jakości kosmetyków. Za każdym razem jednak całkowicie go kontrolował, pilnował i bacznie mu się przyglądał. Prowadząc go do łazienki zawsze mocno trzymał go za rękę. Wszystkie potrzeby załatwiał w jego obecności. Mężczyzna ani razu (podczas gdy chłopiec się kąpał) go jednak nie dotknął, nie molestował, nie zgwałcił. Tylko badawczo mu się przyglądał i podziwiał jego jeszcze dziecięce ciało. Tak naprawdę walczył z pożądaniem. Miał ogromną ochotę, żeby do niego podejść i zacząć go dotykać. W środku był kłębkiem nerwów i ledwo się powstrzymywał żeby tego nie zrobić. Ostatecznie cudem się powstrzymał i nic mu nie zrobił. Wychodząc z łazienki młodzieniec dostał od niego w twarz za to, że się szarpał idąc korytarzem. Rafał z wykształcenia był profesjonalnym kucharzem i dietetykiem. Przez 4 lata prowadził własną restaurację, więc doskonale gotował, dlatego karmił Michała odpowiednio. Podawał mu np. pierś z kurczaka gotowaną na parze, kasze jaglaną, fasolkę szparagową, sałatkę grecką, owocowe koktajle itp. itd. Chociaż na samym początku młodzian nie chciał nic jeść i powiedział -
- Nie chcę żadnego jedzenia od chorego pedofila, drania i sadysty, który maltretuje mnie i mojego brata. Nie ma Pan prawa nas więzić, gwałcić, ani się nad nami znęcać.
Zaraz po wypowiedzi chłopca Rafał uderzył go tak mocno pięścią w twarz, że strumyczek krwi spłynął z nosa nastolatka. Mężczyzna popchnął go na łóżko, wszedł na niego okrakiem, ale nie miał zamiaru go zgwałcić. Zamiast tego unieruchomił mu ręce i swoją własną dłonią wyciągnął z głębokiej kieszeni swoich jeansów prawdziwy pistolet. Naładował go, odbezpieczył i przyłożył do głowy chłopca.
Michał był bardzo przestraszony. Wiedział, że jeśli powie cokolwiek nieodpowiedniego to mężczyzna nie zawaha się go zastrzelić. Leżał nie zdolny do najmniejszego nawet ruchu. Początkowo zamknął oczy, ale otworzył je po chwili.
- Posłuchaj mnie bezczelny chłopczyku. Nie masz prawa mnie wyzywać, ani obrażać. Gdybym chciał się ciebie pozbyć to już dawno bym cię zamordował i zakopał w lesie. Ciesz się, że w ogóle jeszcze żyjesz i że tak dobrze cię traktuje. Jesteś całkowicie bezbronny, bezsilny i zależny ode mnie. Jesteś tylko moim więźniem i moją własnością. Mogę z tobą zrobić co zechce, więc łaskawie mnie przeproś i zjedz to co ci przygotowałem, chyba, że chcesz patrzeć na śmierć swojego braciszka.
Jego głos był niższy niż zwykle, pełen gniewu, irytacji i zdenerwowania.
- Błagam. Niech pan nie zabija mojego brata. Jeśli go pan wypuści to zrobię cokolwiek pan zechce.
Powiedział zrozpaczonym głosem, a w oczach zbierały mu się łzy.
- Mam go wypuścić, żeby opowiedział całą historię ze szczegółami ciekawskim gliniarzom ?
- Nie zrobi tego, jeśli będzie mnie pan nadal więził i zagrozi, że zrobi mi krzywdę. Jeśli go pan uwolni to obiecuję nigdy więcej nie będę próbował uciekać. Nigdy pana nie obrażę. Będę całkowicie posłuszny.
Chłopiec starał się opanować strach i emocje. Powiedział to wszystko pewnym siebie i zdecydowanym głosem.
- Nie wierzę Ci. Jesteś zwykłym i aroganckim gówniarzem.
- Jeśli pan go nie uwolni to ucieknę i opowiem wszystko policji.
- Naprawdę sądzisz, że jesteś taki sprytny, przebiegły i uda ci się stąd uciec i komukolwiek o tym powiedzieć ?
Chłopiec nie odpowiedział. Patrzył mężczyźnie prosto w oczy, które zdawały się mówić -
Nie masz żadnych szans. Nigdy ci się to nie uda. Jesteś nikim. Mam nad tobą władzę.
Nagle mężczyzna zamyślił się i przez ponad minutę nic nie powiedział. Wreszcie rzekł.
- Zgoda. Zwrócę mu wolność, ale ty nigdzie się stąd nie ruszysz.
- Dobrze.
Mężczyzna schował pistolet do kieszeni, zszedł z chłopca i pozwolił mu ruszyć się swobodnie i usiąść po turecku na łóżku.
- Nie próbuj żadnych numerów.
- Nie będę nic kombinował.
- Mam nadzieję.
Rafał wyszedł z pokoju, oczywiście zamykając go na klucz i kod. Poszedł do piwnicy, otworzył kłódkę i wszedł do środka.
Patryk akurat spał. Porywacz rzucił pęk kluczy i kłódek na ziemię niedaleko jego głowy. Nastolatek od razu się obudził. Gdy zobaczył swojego oprawcę to spodziewał się najgorszego i odwrócił przestraszoną twarz w drugą stronę zamykając oczy, bo nie chciał nawet patrzeć na niego i to co (według niego) mężczyzna zamierzał mu zrobić. On natomiast trzymając go za podbródek skierował jego twarz w swoją stronę i zmusił go, żeby na niego popatrzył i powiedział -
- Spokojnie. Nie zamierzam ci zrobić żadnej krzywdy. Zawarłem umowę z Michałem. Wypuszczę cię na wolność, ale pod warunkiem, że nikt nigdy nie dowie się co tutaj zaszło.
Nastolatek patrzył na niego zszokowany, ze zdziwieniem, kompletnie nie wierząc w jego słowa. Nagle zapytał -
- Nie wierzę panu. A co jeśli pan mnie uwolni, a ja wszystko wyjawię policji ?
- Jeśli w moim mieszkaniu zjawi się policja i będzie chciała mnie aresztować to uwierz mi, że nie zawaham się zabić twojego ukochanego brata.
- To zwykły szantaż i groźba.
Powiedział oburzony.
- Racja, ale też i wybór - Siedzisz tutaj związany, a ja będę codziennie wykorzystywać cię seksualnie, ale twój brat jest bezpieczny i nic mu nie zrobię, albo - Jesteś całkowicie na wolności. Odwiozę cię moim samochodem do domu, ale twój brat jest moim zakładnikiem i mogę zrobić z nim na co będę miał tylko ochotę. Michał wręcz błagał, żebym darował ci wolność. Ja na twoim miejscu wybrałbym pierwszą opcję. Wybór należy do ciebie. Słucham.
Młodzieniec zaczął się zastanawiać. Tak naprawdę nie chciał wybierać. Obie sytuacje miały wady i zalety. Obie też wiązały się z potworną krzywdą lub wręcz śmiercią jednego, albo drugiego chłopca. W końcu postanowił -
- Niech mnie pan wypuści, ale niech pan mi obieca, że go nie zabije.
- Tak jak już wspominałem. Zastrzelę, albo mu poderżnę gardło tylko wtedy jeśli naślesz na mnie gliniarzy. Jeśli nic durnego nie przyjdzie ci do głowy to wypuszczę go jak będzie okazem zdrowia.
- Trudno mi panu zaufać.
- Potrafię dotrzymywać obietnic.
Mężczyzna uklęknął na materacu, wyciągnął nóż i rozciął mu ciasne więzy na nadgarstkach i kostkach. Pozwolił chłopakowi wstać i złapał go za nadgarstek.
- Nawet nie próbuj się szarpać.
- Nie zamierzam.
Weszli po schodach na piętro. Rafał otworzył drzwi i puścił chłopca, który gdy zobaczył swojego starszego brata szybko do niego podszedł i go przytulił. Oboje uwielbiali sobie nawzajem dokuczać i się kłócić. Nie zmieniało to jednak faktu, że byli ze sobą bardzo zżyci i jeden zrobiłby dosłownie wszystko dla drugiego. Patryk przez te 3 dni, które spędził w „lochu” dostał tylko kilka razy jedzenie i możliwość z korzystania z łazienki. Był szczęśliwy, że ten koszmar, chociaż dla niego się skończył i był niezmiernie szczęśliwy gdy zobaczył Michała i mógł go przytulić. Obaj chłopcy praktycznie walczyli z emocjami, żeby się nie popłakać. Nie chcieli pokazać Gajewskiemu, że są bardzo wrażliwy. Chcieli udawać przed nim, że są silni psychicznie. Patryk rzekł -
- Jak mogłeś się zgodzić na coś takiego ze względu na mnie.
- Zrobiłem to dla twojego dobra.
Komentarze (212)
Nie chcę Cie obrażać ale ten tekst to porno dla ubogich. Jest po prostu zły. Epatowanie dosłownością nie tworzy literatury. Powinien być usunięty.
Zgadzam się.
Poza tym... "Trzy razy spuścił się spermą" w 23 minuty? Łał
W pełni popieram.
Takie teksty wyglądają na osobiste projekcje i fantazje autora.
A te preferencje są w realu karalne.
" Gwałt trwał 23 minuty." - 23 minuty, powiadasz? Hmmm
Wszystko tu leży.
*wyciągnął swojego dużego penisa i wepchnął go mocno do odbytu* - ja pierdolę
Te 23 minuty, to, to taki dziwny czas.
"Tomek Bordo - ja pierdolę" - Nie ty - on i Adama.
W zasadzie poprzednicy napisali już wszystko. Tekst słaby i niewiarygodny. Nie oceniam. Pozdrawiam.
Nie dotarłam do tego, o czym pisali poprzednicy, ale tekst jest jakoś bardzo rozstrzelony. Za dużo enterów, czy coś.
Poszedł do Biedronki, ciekawe co kupi hi, hi
Jest to opowiadanie z gatunku tych, które żeby zadziałać, muszą czytelnika znokautować. Rozumiesz: przez jedną, dwie rundy markujesz ciosy, po czym wyprowadzasz jedno, zaskakujące a celne uderzenie, po którym gość leży przed Tobą na deskach. Niestety nie trafiłaś. Trzymając się bokserskiej metafory, wyprowadzony w finale cios o centymetry minął moją szczękę i trafił w miejsce nieprzygotowane odpowiednio wcześniejszymi uderzeniami.
Wyjaśnisz tą metaforę ?
Będzie kontynuacja?
No proszę, o to Święty Graal Beznadziejności. Naprawdę, już nie podadzam o poprawność techniczną, ale ta narracja, te dialogi, ten realizm, ta pełnia odczuć i emocji! Magia, naprawdę.
Moniko,
Dużo określeń "jakiś" zniechęca od początku. Wyjaśnij jaki, opisz trochę, żeby nie był nijaki.
Środek pomijam, wypada blado przy zakończeniu. Włączmy logikę:
1. 23 minuty stosunku i trzy wytryski - mało prawdopodobne. Ogółem lepiej bezpiecznie podchodzić do tematów, jeżeli nie jesteś czegoś pewna. Gwałcona osoba raczej nie wie ile czasu to trwało. Myślę, że opisanie czasu jako nieskończony byłoby bardziej na miejscu. Wytrysków też by raczej nie liczyła.
2. Zgwałcona kobieta na pewno nie miałaby ochoty jeść. Leżałaby zwinięta w kłębek płacząc, lub zabiła przy pierwszej okazji. Zgwałcony chłopak? Pewnie byłby zbyt zajęty wymiotowaniem z nerwów, żeby odpowiedzieć. I też raczej nie myślałby o jedzeniu. Tym bardziej, że wciąż jest uwięziony, więc pewnie będzie wykorzystywany dalej.
Na razie ode mnie tyle. Powodzenia, trzymam kciuki żeby z każdym tekstem szło ci lepiej.
Tekst jest opowiedziany z perspektywy narratora trzecioosobowego, który może mieć wiedzę na temat tego ile coś trwało i jaki miało przebieg, nie jest to przedstawione z perspektywy Adama, który faktycznie raczej nie liczyłby takich rzeczy. Zastosowałam taką narrację, bo w kolejnych częściach pokazuje coś z punktu widzenia innych bohaterów. Jeśli chodzi o jedzenie to pewnie masz rację, ale on leżał tam praktycznie cały dzień, więc napewno byłby głodny po takim czasie, a jego oprawca nie chciał go zagłodzić, bo wtedy nie miałby kogo wykorzystywać seksualnie.
To pedofilski tekst, gdyby chodziło tylko o ukazanie porwania, nie byłby tak dokładnie, że nie powiem ''lubieżnie'' opisany akt gwałtu.
Zgłaszam ten tekst do Admina. Treści pedofilskie są karane.
Jak dla mnie napisałeś ( nie podejrzewam by to wyszło z pod kobiecej ręki) nazbyt ogólnikowo.
Zabrakło mi rysu psychologicznego danego delikwenta, wprowadzenia w jego chory świat.
Tych niekończących się wieczorów, gdy nawiedzają go slajdy z dnia, gdy obserwował młodocianych.
Gdy przystawał pod szkołą by wpatrywać się jak biegają za piłka, turlają po trawie, a on trzymał rządze
na wodzy by nie podejść. Jak obserwował ich ciałka, lędźwie, kończyny, aksamitną delikatna skórę.
Gdy spoconymi dłońmi opierał się ogrodzenie, nabierał zachłannie powietrze.
Może jak śledził ich kroki, szukał okazji by zaczepić, złapać kontakt. A później wieczorem w swoim pokoju
trzymając telefon odtwarzać nagrany filmik z ich udziałem, by za przeproszeniem spuścić sobie z krzyża.
I za każdym razem następuje to samo, złość, że to zrobił bez udziału tego smarkacza, niewiele to pomogło
, było substytutem.
Dlatego postanawia przejść do konkretów, mieć takie ciało dla siebie, na własny użytek.
Wciela plan w życie. Zaatakował, związał.
Rozgląda się przed wejściem, patrzy przez firanę.
Udało się. Jest mój, mam władzę,
Będę go poniżał, ma mi usługiwać, zadowalać.
No coś takiego bym widział.
Mam się zaangażować w tą historie, poczuć tą patologię, stanąć po stronie pokrzywdzonego.
Dalej.
Skupiłeś się na ostatnim akcie kopulacji, jak go już poniewiera , że tak powiem swoimi wypocinami.
Sama ostateczność, zalanie formy jest dla Ciebie tak fascynujące?
A przecież wiadomo, że sam akt dojścia do tego jest tym czymś ekscytującym. Czyż nie jest tak?
Za nim do tego dojdzie, Wtedy gdy masz przed sobą kobietę w całym rozkwicie brakuje ci dłoni by
wszystkiego dotknąć, dopieścić, wyściskać, chcesz ustami zasmakować każdego centymetra itd.:
Gdybyś tak to pisał, nakierował moja wyobraźnie na to dziecięce biedne ciałko, jak je łapskami oblepia,
to może poczułbym wstręt. Być może kobiety posiadające potomstwo ciskałyby gromy, podświadomie
widząc swoje pociechy w szponach tego oprawcy, chorego psychopaty. ...
A tak, pewnie Twoja praca przedzie bez echa...może i lepiej?
Na tym portalu jest tekst Karoli Korman " Nim przestała się bać" Zerknij, to jest bardzo sugestywnie napisane,
że aż wstrętnie.
Okej, dzięki za rys psychologiczny Rafała (tak nazywa się ten... jak go nazwałeś - „oprawca, chory psychopata”). Z czego wnioskujesz, że Adam jest młodociany ? Akurat tutaj masz rację, bo ma 15 lat. A tak na marginesie naprawdę jestem dziewczyną, więc lepiej zwracaj się do mnie w rodzaju żeńskim. Ok ?
Nie da się ukryć, że moja dosłowność nie przypadła Ci do gustu.
Tak, nazwałem kilkoma epitetami Twojego bohatera, ale jeśli czytam
o tak bestialskim zachowaniu, to nie zamierzam udawać, że mi to nie przeszkadza.
Jestem konserwatywny w wielu sprawach, a co do seksualności to już w szczególności.
Rys, to taka moja fantazja, nie narzucam niczego, nie mam nawet prawa tego czynić, to
twoja historia. Chciałem tylko pokazać, co mnie by kopnęło, zmusiło do emocji, natchnęło itp."
Skąd wiedziałem, że to młodzian? Nie wiedziałem, tak strzeliłem. pasowało mi do tego zdarzenia.
... jestem dziewczyną, więc lepiej zwracaj się do mnie .. ulala, zabrzmiało groźnie, dla własnego
zdrowia tak postąpię.
To jak nazwałeś mojego bohatera faktycznie nie za bardzo przypadło mi do gustu, ale już historia jego fantazji i postępowania przed porwaniem, bardzo mi się spodobała, nadałeś charakteru tej postaci.
Teraz Twoja głowa by napisać coś, co będzie retrospekcją,
bo jak doczytałem się powyżej, zamierzasz nakreślić kilka
wersji. Pomysł jest dobry, jak przedstawisz to jak piszesz z
perspektywy kilku osób, to może dowiem się, co porabiali
przed, kim byli, co ich cieszyło, co ...sama wiesz zresztą, co
trzeba.
Być może to było preludium do większych emocji?
Kto wie.
Właściwie ten fragment, to tylko początek książki, którą piszę od dłuższego czasu, mam 49 stron, ale bym musiała bardzo dużo pozmieniać, bo niektóre rzeczy są niedorzeczne, albo nierealistyczne, Wolę nie zamieszczać tutaj dalszych części, bo znowu posypie się lawina negatywnych komentarzy.
Całe życie jest niedorzecznością, nieprzewidywalną itp.:
Ja sam nie rozróżniam już co fikcją jest a co prawdą.
Wrzucaj, ludziska doradzą, pewnie i po złości nawrzucają
pierdolamentów, ale coś zawsze można wybrać i dopieścić na własny użytek
Szkoda by mole zjadły albo komoda trzymała w ryzach
Piszę zupełnie inne opowiadanie, ale oparte o tamto moje nieszczęsne, beznadziejne, erotyczne dzieło. Obrazisz się, będziesz miał coś przeciwko jeśli użyję kilku twoich przykładów, albo wręcz zacytuję ? Uważam je za idealnie pasujące do tego co teraz piszę, jest to bardziej opisowe, szczegółowe, bez sceny erotycznej, jedynie użyte określenie to „on go zgwałcił”.
Moniko, cieszę się, że podjęłaś wyzwanie i będziesz kontynuować swoje
przemyślenia, fantazje, jak zwał tak zwał.
Jutro Ci napiszę, co sądzę o tym, co dzisiaj wrzuciłaś.
Jeśli Ci coś z moich sugestii podeszło i uważasz, że nadaje się do powielenia
to nie ma sprawy.
Bardzo dobrze, że będzie więcej opisów, szczegółowe, takie lubię.
Thank you very much.
Jakby porównać obydwie wstawione historie to można by dojść do wniosku, że pisały je dwie osoby. Ta poprzednia była nastawiona na zszokowanie czytelnika, nie były istotne szczegóły, brak było wprowadzenia w sytuację, no taka relacja, referat ze zdarzenia. Jeśli zachowałaś swój rękopis to choćby po pobieżnym prześledzeniu treści przyznasz rację, że brak mu było głębi, nie czuło się w tym opowieści, zbyt mało było odniesienia do codzienności.
W tym powyższym tekście widać spokój piszącego, zamysł, idzie to swoim tempem. Zaczynasz od przedstawienia nam człowieka, pokazujesz jego lepsze oblicze, zalety, jak funkcjonuje. Kiwam głową z aprobatą, bo gość jest godny naśladowania. Można utożsamiać się, porównywać, szukać podobieństw, wreszcie uwierzyć, że to ktoś żywy. Celowo omijam fizjonomię, bo jestem do tego sceptycznie nastawiony. Ja wolę jednak sam sobie wyobrazić tego osobnika, jak opisuję kobietę, zostawiam wolną przestrzeń dla czytelnika. Niech sobie wstawia w rolę mojej bohaterki sąsiadkę blondynkę, albo jak mu bardziej pasuje korpulentną szatynkę ze Pss-u. Ty ograniczyłaś to nakreślając Adonisa, ale dobra, Twoja wola, masz prawo.
Wiemy już, z kim mamy do czynienia, a w zasadzie, kogo widzą sąsiedzi, na co dzień, porządnego faceta, zadbanego, który jest prawie idealny, gdyby nie fakt orientacji seksualnej, ale kto nie ma wad. I to w zasadzie jest wystarczające, jako wprowadzenie.
Trzeba by teraz dodać pikanterii historii i to robisz, jest wręcz aż nadto. Dowiadujemy się, że ten poukładany człowiek tak naprawdę jest zniewolony, nie potrafi zapanować nad instynktami. Ale by nie był skazany na porażkę, by czytający nie czuł tylko odrazy, czekał na jego krach, opisując mroczne fakty, podrzucasz dane o pracy i zdolnościach kulinarnych. I tak czytamy o jego słabościach, namiętnościach, potrzebie spełnienia swoich fantazji, ale i tym jak potrafi się postarać, dbać o obiekt swoich westchnień.
Dobrze, że wprowadziłaś dialog, to uwiarygodnia opowieść, odpowiednio ułożone zdania, zdradzają, z kim mamy do czynienia ( choćby wykształcenie, sposób bycia,) ale i zastępują opis gestów, mowę ciała, stosunek do innych. Jak wiesz kilka słów włożonych w usta bohatera może więcej powiedzieć o nim niż długi wywód narratora.
Jeżeli miałbym się czepiać, to brakowało mi akapitów, rozdzielenia by nie czytać to na jednym wdechu, to zapewnia taką przejrzystość. Przedstawiłaś Rafała, przerwa, akapit, bo nowa myśl wprowadzasz w jego sekret. Przerwa, akapit i opis pielęgnowania chłopaka itd.:
Dziękuje za recenzje.
Monika Marko
To nie jest recenzja, tak górnolotnie bym tego nie nazwał.
Jestem za tym by na tym portalu było jak najwięcej osób, by zamiast pisać pierdolamento
na fb, wpisali jakieś swoje przeżycie, fantazję itp.: Dlatego jak wyczuję, ze ktoś nowy ma zajawkę
do pisania to staram się pociągnąć, zachęcić. Wyciągam z tekstu same plusy, moje spostrzeżenia, refleksje. Nie dbam to, że po wrzuceniu sobie go na podgląd jest pełno błędów ort,. że zdania trzeba przemeblować itp. Po prostu chcę go zachęcić, by został. To wyczułem u Ciebie i stąd moje słowa.
Nie mówię, że źle robią ci, co poprawiają, pokazują Ci błędy, wypisują pół kilometra zdań d przeróbki, dobrze, ba! Popieram. Tylko nie na takim etapie, to zniechęca. Jak napiszesz kilkanaście powiadań, to sama zauważysz poprawę, więc siłą rzeczy będzie mniej takich prostych błędów.
Jak masz 8-latków z drużynie piłkarskiej i na pierwszym treningu będziesz wciąż przerywała im zabawę i pieprzyła, że źle kopie, fajtlapwato biega, nie patrzy na kolegę gdy ma piłkę, przy tym bym machał dłonią. To chłopcy jeden po drugim strzelą focha i będę sam przychodził na zajęcia. Na nauke przyjdzie jeszcze pora. ...Się rozpisałem, ale mam nadzieję, że wyjaśniłem.
...Dalej, to czy Ty będziesz Konopnicką, czy napiszesz coś tak wzniosłego jak " Anna Karenina" jest dla mnie sprawa poboczna. Jak numizmatycy nie zbierają dla sławy, by mieć dany nominał z 1946 roku byle mieć coś co nie ma Stasio. Oni tym żyją, cieszy ich w zaciszu domowym przeglądanie tych walut z czasów zaborów, międzywojennych itp. I tak jest ze wszystkim, jeśli chcesz pisać dla sławy i pieniędzy, wydać książkę by coś zyskać w oczach innych, to już przegrałaś. Kochaj to jak swoje ciało, jak piękny poranek, łyk kawy przy ciastku, tęsknij za pisaniem, tym w zaciszu domowym jak za uśmiechem swojego chłopaka itp. ...Nie wiem, co mogę Ci doradzić, ale tylko w ten sposób będziesz szczęśliwa, jeśli samo stukanie w klawiaturę będzie czymś wyjątkowym. Jeśli wstukując swoje myśli będziesz szukać słów by rozwalić nam serducha, zszokować, w ogóle jeśli będziesz myśleć w tym czasie o czytających, to daj sobie spokój.
Robert. M
Zobacz co wstawiłam ostatnio - trzy części Więźnia.
Moniko,
widziałem. ale tak szczerze to nie wiem,
co mam o tym myśleć. Sądziłem, że chcesz
iść w kierunku patologii, brutalności,
po której będzie jawne zniesmaczenie.
a to, co zaserwowałaś na pewno tym nie jest.
Nie wiem, czy jesteś aż tak pruderyjna, albo
ja nazbyt łakomy dosłowności, ale to nie
porusza tego, co jest istotą tego, czyli głodu
cielesności. Mnie to nie przekonuje, dla mnie
to nie ma emocji, brakuje przemyśleń, napawania
się żądzą, oddechów, wizji ...pisałem już Ci o tym.
Przykro mi, ale nie zostanie to na długo w mej pamięci.
Robert. M
Przecież to jest brutalne. Wydawnictwo też tak uważa. Co mam napisać, że go skatował czy pociął
nożem ? Nie piszę horroru, tylko bardziej kryminał, dramat, thriller.
To jest naładowane emocjami.
A jak ty byś to napisał ?
Robert. M
A co jest bardziej dosłowne i cielesne ?
Znowu będziesz sama ze sobą pisać?
betti
Nie pisze sama ze sobą. Odwal się.
Monika,
"Po ośmiu minutach Gajewski łaskawie wyjął swojego fiuta z jego tyłka. Podciągnął bieliznę i spodnie chłopcu, a następnie sam się ubrał"
Resztę mam sobie dopowiedzieć?
To ma być brutalne?
Opisz te osiem minut z perspektywy oprawcy i chłopaka
Wszelkie ruchy, myśli, nawał emocji, każdy gest, mięsień, oddech, pot,
takie kompendium, tak bym po kilkuset słowach, mówiąc kolokwialnie
walnął pawia na matrycę laptopa.
Naprawdę nie umiesz tego opisać?
Robert. M
Nie, nie umiem
Robert. M
Postaram się to ładnie opisać ze szczegółami i poprawić tekst, ale ogólnie jestem zajęta treningami na siłowni i w poniedziałek wyjeżdżam, poza tym jadę do dziewczyny na weekend do Katowic, więc może przez te ponad 5 godzin w pociągu poczytam jakiś kryminał z takim wątkiem i wpadnie mi coś do głowy jak to poprawić. Cierpliwości. Nie od razu Kraków zbudowano.
Moniko,
właśnie chodzi o to, by to nie było "ładnie". A tak na poważnie,
to ma być Twoje, ja wyraziłem swoje oczekiwania, które mogą
nie pokrywać się z Twoim zamysłem.
Nie rób nic pod publiczkę, to pierwszy krok do tego by przestać
czerpać z tego radość.
Robert. M
Ogólnie chcesz, żebym to opisała na całą stronę z pikantnymi szczegółami, ale zdajesz chyba sobie sprawę z tego, że wielu się to nie spodoba, a wydawnictwo dało mi szansę. Mi się to w miarę podoba pod względem, że opisałam to co on czuł kiedy ten drań mu to robił i przedstawiłam bohaterów, nie chciałam zagłębiać się za bardzo w ich psychikę, choć chcę wprowadzić jeszcze kilka innych postaci i żadna nie powinna być jednoznacznie dobra, czy zła. Mam zamysł na fabułę, ale jak pisałam potrzebuję czasu. Wybacz, ale wracam zmęczona z siłowni i muszę się zacząć pakować. Miłego dnia
Moniko,
ja nigdy nie patrzę na to, czy komuś będzie odpowiadać czy też nie
moja fantazja, baczę jedynie na uczucia religijne.
To sprawa pośrednia, ważniejsze jest moje zamierzenie, logiczność,
przekazane spostrzeżenia na tematy moralne i amoralne.
Nikomu nie narzucam swojego stanowiska.
Gdy o czymś piszę (komentarz) to długi, by nie było wątpliwości, domysłów
by autor wiedział, co sadzę i jakie aspekty były na nie bądź tak.
Z tego powodu czepiłem się tak tej nieszczęsnej chwili uniesienia, dla
mnie kluczowym w tym wypadku obrzydzenie tego procederu.
Ale jeśli wydawnictwo Twojej wersji przy klasło, to świetnie, nie
zmieniaj.
Monika Marko Czekam na kolejna część.
Nie przejmuj się moimi sugestiami.
Pisz po swojemu, fantazjuj
Jeśli Cię uraziłem.
to przepraszam.
Pozdrawiam
Czy ten oprawca wygląda jak Joseph Seed z Far Cry 5?
Grałeś w FC5?
Nie. Czemu ?
Canulas tak a co?
Tomek Bordo, nic. Nie spamujmy tu. (Spoko gra)
Monika Marko czytając to wyobraziłem sobie że ten gość wygląda jak Seed
Tomek Bordo ach te chore fantazje, to dlatego pytałeś, czy będą następne części.
Angela a ty grałaś w FC5?
Tomciu nie gram w gry
ohyda. do kosza.
Tak ze swojej strony, jeśli uważacie np. że słownictwo w moim tekście jest wulgarne i nieodpowiednie to kupcie książkę pt. „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” cz.1 Stiega Larssona, znajdziecie na tej stronie - https://www.czarnaowca.pl/kryminaly#3.
str. 326 „odbytu” str. 325 „penisów” str. 285 „spermy”, oprócz tego słownictwo typu „Ja pierdolę...kurwa” str. 284. I zastanówcie się kto tutaj epatuje dosłownością i jest wulgarny, ps. Ja nie użyłam przekleństw w opowiadaniu.
Prywatnie uważam trylogię Millennium za bardzo dobry, lecz kontrowersyjny kryminał. Mój tekst to nie „Porno dla ubogich”, przeczytaj Greya i Dotyk Crossa, poza tym większość erotyków jest do bani. Poza tym nie jestem profesjonalną pisarką (w ogóle nie jestem pisarką)... Więc czego wy wymagacie/oczekujecie ? Książki typu „Wichrowe Wzgórza” Emily Jane Brontë. (Przeczytałam 2 razy, zresztą moja ulubiona książka) Chciałam usunąć ten tekst i swoje konto, ale nie potrafię :( Taka opcja w ogóle istnieje na tym portalu ?
Tekst możesz wyciąć do kropki. Avatar możesz zdjąć. Reszta zostanie, choć możesz próbować n A kontakt do admina
Ponieważ się dorzuciłam do krytyki - to odpowiem -za siebie, a nie w imieniu wszystkich.
Gdyby Twój tekst zawierał coś więcej niż kiepsko opisaną scenę pedofilską, to Twoje oburzenie byłoby słuszne. Problemem jest to, że tu nic innego nie ma. Zero opisów przybliżających bohaterów, sytuację, czy choćby miejsce akcji (zero albo bliskie zeru). Zero tła - obyczajowego, czy psychologicznego. Zostaje tylko gwałt, opisany zresztą bez wiedzy o fizjologii (chyba że to jestem ograniczona i po prostu nie wiedziałam że można "spuścić się 3 razy w 23 minuty). Chyba problemem jest to, że nikt (poza Robertem chyba) nie pokazał Ci w czym leży problem. A jest źle zarówno w konstrukcji tekstu jako całości jak i na poziomie poszczególnych zdań. Co nie znaczy, że nie może być lepiej. Spróbuj "na świadomie" poczytać jak takie sceny (i inne) opisują profesjonalni pisarze. I próbuj pisać - na różne tematy, ten który wybrałaś, wydaje mi się szczególnie trudny.
Nie powołuj się na Larssona, bo się w grobie przewraca.
Wyjęłaś przykłady z kilkuset stron, gdzie pewne powiedzenia i zwroty nie rażą, tylko dodają wiarygodności.
Ty na połówce strony stworzyłaś koszmar literacki, biologiczny, psychologiczny i obyczajowy.
Kompletnie nie rozumiesz pisania, bo najwyraźniej ci się wydaje, że jak wpieprzysz w kawalątek cały brud i zło, to będzie fajnie.
Otóż nie - jest tylko koszmarnie.
puszczyk Na 11 stronach było słownictwo - genitalia, wytrysnął, ja pierdolę, kurwa, spermy, laskę, jądro, dupy, penisów, odbytu, loda, chujem, przyrodzenie, cholerna cipo, kurwy, kurwa. Nadal ci mało ? A to tylko 11 stron, ciekawe ile takich wyrazów zawiera cała książka, właściwie tylko 1 część. Na pewno jest tego bardzo dużo. Takie słowa dodają wiarygodności ? Ciekawe podejście. Jest masa beznadziejnych książek, nie tylko to co napisałam jest koszmarem. Jeśli chodzi o Larssona to go uwielbiam, książki jak i filmy na podstawie (widziałam wszystkie). On piszę kawał dobrego kryminału i thrillera. Podałam tylko przykład jakiego wulgarnego słownictwa on używa. Ale z Ciebie hejter.
Ok, zrozumiałam - mój tekst jest beznadziejny, koszmarny, pedofilski, wulgarny, nadaje się tylko i wyłącznie do kosza na śmieci. Jeszcze jakieś wykłady o psychologii i moralności ? Ciekawa jestem czy wszyscy hejterzy tutaj to profesjonalni, wykształceni pisarze, którzy piszą tylko arcydzieła literackie i mają miliony sprzedanych egzemplarzy na całym świecie. Niech każdy spojrzy najpierw na siebie i podda krytyce swoje opowiadania, a później hejtuje i szykanuje innych.
Monika Marko - nikt Cię nie hejtował. Przyszłaś na portal literacki (a nie na stronkę opublikujazamrucze.pl) i opublikowałaś swój tekst. Dostałaś szczere komentarze. Nie poszły po Twojej myśli? No trudno. Ale nikt Cię na pewno nie hejtował.
Moniko!
Kiedyś napisałem sobie tak jak Ty historię , która miała 27 tysięcy słów, podrzuciłem ten manuskrypt koleżance i była w szoku. Zostawiła to sobie na pamiątkę, ja dumny z siebie dowiedziałem się o tym portalu i po zalogowaniu wrzuciłem taka objętość. Już nie powiem nic o tym, że znaki interpunkcyjne, składnia, itp.: leżały I
I tak czekam sobie, a tu cisza. Wreszcie kilka wpisów - Podziel to na części....Tego nie da się czytać, ...za długie zdania....po 2 zdaniach ode chciało mi się czytać...itp.: Byłem tak jak Ty załamany, psioczyłem pod nosem.
Co się stało, dlaczego? ....
Już piszę.
Sukcesem tego odręcznych wypocin była prosta sprawa. Koleżanka mnie znała, sceny działy się w naszym mieście, wplotłem w tą fikcję prawdziwe zdarzenia, które każdy mieszkaniec naszej mieściny znał, słyszał. Poruszałem się po naszych ulicach, lokalach, wchodziłem do Biedronki, ale nie jakiejś, NASZEJ, restauracji nie gdzieś, ale Soprano, tu na Traugutta. Po prostu zadziałała autosugestia.
Rozumiesz?
Canulas ma rację, my piszący angażujemy się w treść, przeżywamy, zostawiamy cząstkę siebie, ale czytający w kilka minut przebiegną wzrokiem i ....Jeśli nawet coś ich ruszy by skrobnąć koma to po chwili lecą gdzie indziej, albo skupiają się na swoim.
Wierzę Ci, że było Ci przykro i nad ranem dzisiejszego dnia wylałaś ten żal.
49 STRON TO SZMAT CZASU SPĘDZONYCH W WIRTUALNYM ŚWIECIE.
Tak, tak, weszłaś w inny wymiar, zatopiłaś się w tym swoim nocnym życiu, w pokoiku, przy światełku, gdzie żyłaś z bohaterami., swoimi, zrodzonymi na potrzebę chwili. ...Ale powinnaś się otrząsnąć....
Heeeellllllooo!!!! My tam nie byliśmy.
Przez 3 lata wrzucania tu swoich fantazji, chyba z trzy razy usłyszałem achy i jestem z tego zadowolony.
Nie wiem czy jeszcze kiedyś ktoś powie, że go moje " arcydzieło" zaciekawiło. Ale wiesz, co? I tak będę pisał, bo Paulo Coelho chyba w 46 roku życia zaczął być doceniany. A Ty masz niespełna 19. ...
Pisz, wrzucaj i nie licz na cuda. Baw się słowami.
A co do przeczytanych książek. Rok ma 52 tygodnie, jak czytasz tylko przed zaśnięciem i tylko 40 stron to jedna książkę masz na tydzień. . Nie muszę tego komentować, prawda?
Inny tekst, inny tytuł. Dlaczego?
A co nie można ?
Monika Marko - nie mam pojęcia czy to wbrew regulaminowi. Natomiast kilku użytkowników poświęciło czas na Twój tekst, zostawiając komentarze właśnie do niego.
Owszem, poświęcili czas na mój tekst i zostawili komentarze, lecz cóż z tego skoro w 90 % były one skrajnie negatywne. Jak ty byś się czuła („nie ruszałam, bom za cienka” - z tego wnioskuję, że jesteś dziewczyną/kobietą) gdyby o twoim tekście napisali bardzo niepochlebnie, mieszając go z błotem ? Każdy, normalny człowiek czytając tego typu komentarze jak najszybciej usunąłby zarówno tekst jak i całe konto. Spaliłby się ze wstydu i skasował całe opowiadanie z komputera, lub wyrzuciłby je w (papierowej wersji) do kontenera na odpady. Przynajmniej ja bym tak zrobiła. Więc usunęłam tamto zastępując je czymś innym. Ale 49 stron mojej „książki” nadal jest na moim komputerze. Właściwie biję się z myślami. Usunąć ? Nie usunąć ? Zostawiłam to tak naprawdę z sentymentu i trochę szkoda mojej kilkumiesięcznej pracy na marne. Może na jego podstawie, luźno się o to opierając, stworzę kiedyś coś dużo lepszego, pozmieniam, zmodyfikuję, pousuwam, pododawam. Zobaczymy. Idź spać, jest prawie 4 rano.
Monika Marko A przyszło do "rozżalonej" główki, że te opinie zawierają prawdę, skoro raczej się pokrywają?
To był zwyczajnie obleśny tekst bez walorów literackich i jakichkolwiek innych.
Epatujesz tylko zboczeniem. Tylko.
I zostaw tego biednego Larssona.
Kompletnie nie dociera do ciebie istota jego wtrętów, które tak namiętnie przywołujesz.
Ona tan są tylko epizodem i czemuś służy do fabuły. Tak, jak mnie zdarzy się napisać "kurwa, ja pierdolę" nie dlatego, że lubię przeklinać, tylko podkreślam wiarygodność.
Nie wyczuwasz kompletnie granicy między opisem zdarzeń z jakimś tłem obyczajowo - psychologicznym, a zboczoną pornografią.
Przecież przyznałam, że tekst jest do bani. Wycięłam go/usunęłam, nigdy już go więcej nie zobaczysz, ani nie przeczytasz. Czy nie tego pragnąłeś ?
Monika Marko nie raz otrzymałam negatywne komentarze. Jeśli się choć trochę konkretne, to proszę o sprecyzowanie co jest źle.
Monika Marko - :D nie tego ktokolwiek pragnął. Nikt nie ma tyle emocjonalnego stosunku do komentowanych tekstów. To portal literacki. Więc idealnie byłoby, gdybyś zaczęła poprawiać tekst.
A co do kilkumiesięcznej pracy... Nie jeden pisarz przyznał, że zaczynał od grafomaństwa. Zaczęłaś od książki - a na to u Ciebie jeszcze za wcześnie. Pisanie to rzemiosło. Opanuj najpierw trzymanie narzędzi. Pisz pojedyncze scenki, dialogi, opisy. Nie każdy może od razu napisać książkę, tak jak niekażdy jest w stanie wyrzeźbić ołtarz w Kościele Mariackim.
Wychodzi na to, że u mnie wszystko jest źle.
Przez 6 klas podstawówki przeczytałam około 50 - 60 książek, nie pamiętam dokładnie ile, ale bardzo dużo. Dostałam nagrodę - książkę oczywiście i dyplom za przeczytanie największej ilości książek w całej szkole podstawowej. Uwielbiałam czytać, a teraz po 6 latach od skończenia tamtej szkoły, już jako prawie 19 latka, zamarzyło mi się napisać własną, niestety jak widać nie mam talentu literackiego.
Monika Marko, nie pękaj. Tu nikt tygodniami nie żyje tym, że "o Jezu, czytałem tekst i teraz spać nie mogę" .
Emocjonalny stosunek masz jedynie Ty, co zrozumiałe. Napracowałaś się, a dostałaś pociski, że chujowe.
Nikt się jednak na Ciebie nie uwziął. Nie ma tu sitwy, która zobaczyła arcydzieło i w kuluarach postanowiła z zazdrości Cię zniechęcić.
Pisz dalej i nie histeryzuj albo nie pisz i... nie histeryzuj.
Albo zostaw adnotację typu: "jeśli nie jesteś bezgranicznie rozkochany w mym ponadczasowym dziele, zabierz wątpliwości do grobu". I wtedy (przynajmniej ja), widząc taki śliczniusi slogan, na pewno radośnie pocwałuję dalej.
Albo się bierzesz a siebie, dopuszczając do głowy, że mama, tata, pies i pani od polskiego nie są najuczciwszymi krytykami i piszesz dalej, przynajmniej próbując analizować rady, albo puchniesz od przekonania na temat własnej wspaniałości.
Colowoek postanowisz - Bez sensu są te histerie.
Nikt tutaj nie ma do Ciebie osobistych antypatii. Oceniony został Twój tekst
A zaszczypało Cię dupiszcze, bo jesteś jego autorką.
Ale to dobrze, że zaszczypało. Znaczy, że Ci zależy.
Kończ szopkę, wyjdź z psem, zjedz lekkie śniadanie i pomyśl na spokojnie co można naprawić.
Pozdrox. Bez napinki.
Tjeri sreri - ty jesteś zła. To jest konkret. Nie wymądrzaj się na temat pisania, idź klecić fotomontaże w Photoshopie. To twój żywioł. Kogo tym razem wkopiesz, kogo zniszczysz?
Monika Marko
Pragnąłem?
Nie jest z tobą dobrze psychicznie.
Mnie twoje teksty wiszą. Szczególnie jak robisz takie numery z wycinaniem i recenzenci wychodzą na leszczy i idiotów, którzy włożyli czas i wysiłek w ocenę tekstu, a rozkapryszona paniusia zabiera zabawki i ucieka z obrażoną miną, zamiast spróbować choć trochę tekst uratować.
Ja w każdym razie (a pewnie nie tylko ja) więcej nie skomentuję nic twojego.
Szkoda czasu.
Okay, dzięki za dobrą radę, wcale tak strasznie nie histeryzuję, no dobra trochę. A tak na marginesie tata porzucił mnie jak miałam 5 lat, psa nie mam, mam za to 4 kawie domowe, nie pokazałam tego pani od polskiego, znaczy pokazałam inne delikatne fragmenty.
I bardzo dobrze, nie komentuj. Cham skończony i tyle.
Monika Marko Cham to ten, kto ci pisze prawdę?
Nie. Chodziło mi o to że mnie wyzywasz - „rozkapryszona paniusia”. W ogóle mnie nie znasz, nie wiesz jaką jestem osobą w środku. Obrażasz mnie na podstawie tego co napisałam i moich komentarzy.
Jakim prawem ?
Photoshop ? O co Ci człowieku chodzi ?
Monika Marko I to jest wyzwisko? :)))
Teraz z pewnością mogę dodać rozhisteryzowana paniusia.
Powinienem kłamać, bo masz za sobą trudne dzieciństwo?
Oceniam cię po zachowaniu, wpisach, głupich zachowaniach i i spustach trzech w dwadzieścia trzy minuty.
Gdzie tu obraza?
Dobra, jeden policjant nazwał mnie - „popierdolona dziunia”, więc w sumie ty nazwałeś mnie delikatnie.
Monika Marko To uważaj z publicznymi określeniami, bo cham to już faktycznie jest wyzwisko.
Życzę stabilizacji emocjonalnej.
Chętnie dowiedziałbym się, co też takiego powiedziałaś, bądź zrobiłaś,
że człowiek na służbie zaryzykował i użył inwektyw. To musiało być coś
konkretnego, że dał się sprowokować.
Serio, opowiedzieć Ci tą historię ?
Lepiej nie tutaj, nie chcę żeby wszyscy wiedzieli.
W wieku 17 lat i 4 miesięcy wypiłam setkę wiśniowej wódki i rozjebałam doniczkę obok policjantów, celowo, bo chciałam ich sprowokować. Szarpałam się i próbowałam zwiać, więc jeden popchnął mnie na ścianę jakiegoś budynku, przytrzymał nogą i skuł nadgarstki kajdankami. Trzymał mnie w nich jakieś 20-30 min. do przyjazdu „posiłków”, weszłam niechętnie do radiowozu i po 5 minutach, kiedy stwierdziłam, że kajdanki są za duże, po prostu je zdjęłam jak bransoletki, bo mam bardzo małe dłonie. Na komisariacie się oczywiście z nimi wykłócałam, parę razy bezskutecznie próbowałam zwiać. W sumie nie pamiętam co takiego powiedziałam, czy zrobiłam, że on mnie nazwał „popierdoloną dziunią”. Ja wtedy odparłam - „Idę stąd, nikt nie będzie mnie obrażał.”
I wychodząc jeden osiłek mnie złapał i popchnął tak mocno, że upadłam na podłogę uderzając o krzesło.
Koniec końców gadaliśmy o tym, że jestem lesbijką i cipka jest dużo atrakcyjniejsza i dużo bardziej estetyczna niż fiut. Jedna bardzo ładna, biseksualna policjantka powiedziała, że jak robiła loda facetowi to była bliska zwymiotowania i to było dla niej obrzydliwe. Później nasze rozmowy były milsze i nie przeklinaliśmy tak dużo jak na samym początku. Odwieźli mnie samochodem, nie suką do domu, gdzie mieszka moja babcia, ciotka i wujek. Nie podałam im adresu mojego ówczesnego mieszkania, bo nie chciałam, żeby właściciel widział jak policja mnie tam przywozi, a moja matka była w pracy do 22.00.
U babci byłam dosłownie minutę i po prostu wyszłam, w trakcie rozmowy gliniarzy z moją rodziną, pojechałam później do kina na „Battle of the Sexes” - „Wojna płci”. Koniec historii.
Monika Marko
Spodziewałem się, że to będzie coś nietuzinkowego i się nie zawiodłem.
Tak, zawsze powtarzam, że życie pisze lepsze scenariusze niż nasza fantazja.
Powiem Ci szczerze, że Twoja relacja z tego zdarzenia bardziej mnie wciągnęła
niż ta wyżej pisana z tamtego tygodnia. Zwłaszcza szczerość pani funkcjonariusz
zostanie na dłużej w mej pamięci.
I tak pomijając, co ja na to zdarzenie, czy miałem oczy jak 5-cio złotówki, czy byłem
zniesmaczony, albo chciałem podnieść palec i rzecz coś przemądrzałego, to nieistotne.
Bardziej mnie zastanawia fakt, dlaczego osoba z takim charakterem, tak łatwo poddała
się i wycofała tekst z portalu, Dlaczego ktoś, kto dla draki potrafi sprowokować służby
porządkowe, rezygnuje z walki o swoje? Hę!!!!
O co tu chodzi?
Przecież to nie powinno Cie w żaden sposób podłamać. Jak widać jesteś przebojowa,
umiesz postawić na swoje. Nie wiem, nie znam się, ale postawiłbym orzechy przeciwko dolarom
że z większymi malkontentami sobie radziłaś, a tu obraziłaś się za kilka wpisów?
Moniko, nie rób scen i przywróć ten tekst i nie pisz , że bijesz się z myślami, czy go
usunąć. Nie daj nikomu satysfakcji, pokaż charakter.
Czekam na kontynuację.
Moje zdjęcie nie jest z photo shopu. Za dużo makijażu i fluidu po prostu, a bez fluidu mam krosty więc dlatego go używam.
Zobacz co wczoraj wstawiłam.
Poprawiłam fragment i wstawiłam. Oceń czy jest chociaż ok.
puszczyk Dla twojej wiadomości miałam bardzo trudne dzieciństwo. Ojciec tak naprawdę miał schizofrenię, zrobił mojej mamie dziecko i ją zwyczajnie porzucił. Jak mnie urodziła to nawet nie chciał mnie zobaczyć, a byłam bardzo podobna do niego jako dzidziuś. Odwiedzał mnie do 5 roku życia. Dawał mi mase pluszaków, ale tak naprawdę się mną nie interesował, nie zajmował, nie bawił się ze mną. Jeden zbok mnie molestował jakieś 8 lat gdy był nachlany. Kiedyś miałam problem z alkoholem. Potrafiłam wypić 0,5 litra wódki wiśniowej za jednym razem. Potem urywał mi się film, nie pamiętałam co robiłam i wymiotowałam. O glinach już pisałam. Do psychiatryka też trafiłam. I jestem lesbą i jestem z tego dumna.
Zbyt drastyczne opinie...
Pewnie znowu jakiś eksperyment.
Zaraz się dowiemy, co my za króliki. :)
Odechciewa się poświęcać czas i myśleć, jeśli tak można tu robić.
Najpierw zboczony erotyk, teraz wiersz - Wielka Prowokacja nigdy nie śpi?
Ja pierdolę.
Oznacz to chójostwo +18.
I zalicz baranka.
Kolejna podmiana tekstu... Nie jest lepiej. Jest bardzo źle.
Tjeri, już po porannej mszy? Żale za grzechy wyznane? Komunia przyjęta? Znak pokoju przekazany? No to teraz jedziem, panie Zielonka, z tem koksem, dowalić komuś do pieca, nóż wbić pod zebro :))) za tydzień wystarczy znów się w piersi uderzyć, winy zostaną odpuszczone :)))
Czemu to nie jest jako nowa publikacja?
Czemu zapis liczbowy?
Słabe, ukierunkowane na tanią sensację. Takie teksty bez należytego podłoża są kompletnie bez sensu
Że też wam nie szkoda czasu na histeryczną geniuszkę, która zmienia teksty, jak się opiszecie całą czapkę o poprzednim.
I mam nieodparte wrażenie, że jej się najlepiej rozmawia z samą sobą.
Taka delikatna schizofrenia.
A tekst zwyczajnie fatalny.
No i jak tam, puszczyk? Pomysły się skończyły? Haha... Myślałam że Błogosławiona poda ci jakiś prawdziwy granat że swojej kolekcji - a tu tylko miziu-miziu :) ale to styknie, styknie... Kto sieje... Itp. :)))
Wielkie oko czuwa :))) paciorek klepnij.
Odezwał się profesjonalny, wybitny pisarz kryminałów, który sprzedał miliard książek na całym świecie i co miesiąc wydaje arcydzieło literackie. Napisz co jest dobre, a co beznadziejne to wezmę pod uwagę twoje sugestie i poprawie tekst nie musisz od razu mieszać mnie z błotem.
Nie mam Schizofrenii dla twojej wiadomości, mój ojciec miał. Ja mam tylko ChAD, sprawdź w google co to znaczy. Ale w porównaniu do mojego stanu psychicznego sprzed 18 miesięcy, a do obecnego wbrew pozorom i twojej opinii czuje się świetnie i można powiedzieć, że się prawie wyleczyłam.
Przy twojej postawie nic innego nie można napisać.
Uwagi nie są ci potrzebne, bo ty nie poprawiasz tekst, tylko zmieniasz na całkiem inny.
Nie prosiłem również o kartę chorobową rodziny I twoją.
A jeśli mogą cię oceniać tylko pisarze z milionowym nakładem, to zamieść to info na wstępie.
Niektóre twoje teksty też mają 2 gwiazdki.
Monika Marko Mogę z dumą powiedzieć, że niektóre nawet tylko jedną.
Jak nie widzisz różnicy między nami w pisaniu, to szkoda mojej klawiatury.
Nie napisałam, że mogą mnie oceniać tylko i wyłącznie wybitni pisarze. Nie przekręcaj mojej wypowiedzi. Napisałam, że twoje teksty również nie są perfekcyjne i też mają wady.
Przepraszam, że cię obraziłam, ale naprawdę wiele przeszłam w swoim życiu. Dlatego pisze teksty o takiej tematyce, bo mnie to po prostu bardzo interesuje.
Ten tekst jest dużo lepszy od pierwszego
Okej. Wytknij mi wszystkie błędy gramatyczne, składniowe, logiczne. A to poprawię według twojej sugestii.
A tobie się wydaje, że takie błędy stanowią o dobrym tekście?
Dziewczyno, ty nigdy nic dobrego nie napiszesz, bo gdyby tylko składnia, gramatyka i logika stanowiły o wartości tekstu literackiego, to Bralczyk z Miodkiem mieliby literackiego Nobla.
puszczyk
Napisze coś dobrego. Tylko potrzebuje czasu.
Napisz jak według ciebie ten tekst powinien wyglądać, żeby był idealnym wartościowym kryminałem, thrillerem.
Przeczytaj recenzję Roberta.
Nie rozbawiaj mnie tym Robertem, bo widziałem już jego wcześniejsze dokonania.
Dziwnym trafem rozpływa się tylko u ciebie i nigdzie indziej się nie udziela :)))
Twoje wcześniejsze dokonania też nie są na bardzo wysokim poziomie.
Czyli mam rozumieć, że tekst jest do kosza ? Nie ma w nim żadnych opisów, szczegółów, konkretnej fabuły, wartości, nie opowiada o
historii miłości dwóch braci, poświęceniu, nie jest napisany 100 razy lepszym stylem i słownictwem od pierwszego ?
A co jest dla ciebie arcydziełem literackim i wybitnym kryminałem ? Tytuł, autor ?
Szkoda mojego czasu.
Zapytaj Roberta :)))
ślepych dat zamętu więc właź do cholery na Starą siedem przez cztery
jestem zły więc pytam na chuj ci papeteria w czasach esemesów
I to uważasz za cudowny styl literacki i wybitny tekst ?
???
Ano tak uważam :)
Nie zamierzam się poddawać i chcę napisać coś porządnego. Nie znasz mnie. Jak się uprę to potrafię iść po trupach do celu. Jestem uparta jak osioł. Zapytaj mojej rodziny i znajomych. Nie przegadasz mi i tak zrobię to co uznam za słuszne.
Gubisz się we własnym pisaniu, najpierw piszesz, że Robert był lekarzem, później kucharzem, a na koniec pewnie superbochaterem,co to w rajtkach wychodzi w ciemną noc. Czytaj, czytaj i ucz się,bo jest słabo.
Podajesz pełno nic niewartych szczegulików, np: wymieniasz kosmetyki (dziwne że mareknie nie podałaś, było by, że opko zawiera lokowanie produktu), jeśli chodzi o emocje, nędza.
Może warto to dodać, jako nowy tekst?
Emocje to nędza ? Poważnie ? A jak według Ciebie wygląda opis emocji ludzi w tak dramatycznej sytuacji ? Chętnie posłucham wykładu.
Najpierw czepiacie się, że zero szczegółów, nic nie wiadomo o bohaterach ...
A teraz macie mi za złe szczegółowe opisy ?
Równie dobrze mogę tu wstawić beznadziejny oryginał, a ten tekst wstawić jako nowy... tylko chce dostać pozytywne komentarze, a nie tak jak wtedy.
Więc jak mam go poprawić, żeby był chociaż ok ?
Odpiszę Ci wieczorem po pracy, ale podałałam, co powinnaś roobić: czytać lepszych, podglądać i uczyć się. Może zacznij od jakichś łatwiejszych tekstów.
Okej. Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii... Praktycznie całą noc i rano uczę się angielskiego, słucham mojej ukochanej muzyki i właśnie piszę to..
Nie Robert tylko Rafał
A czy pedofil i gej musi być grubym, obleśnym, brzydkim dziadem nadużywającym alkoholu ?
Czy nie może być w czymś bardzo dobry i mieć porządnego zawodu ?
Czy nie może wyglądać perfekcyjnie i idealnie ?
Palnę głupstwo - jak Grey w 1 części..?
Nie musi, sama czytam i oglądam BL. Jak znajdę czas, za jakieś trzy dni wstawię coś drastycznego z tej kategori.
Ok. Chętnie przeczytam.
Monika, a jaki masz inny nick :)
Grey czy Gey w sumie jaka różnica xD
mm2000lesbian@gmail.com
Ale nie wiem czemu nie udaje mi się tam nic wstawić
Inny nick na opowi...
Ładny mail xD
Ale nie, nie napiszę xD
Lepiej, czy nadal się nadaje do śmieci ?
Jadę na angielski i do kina. Więc jeśli kogokolwiek to obchodzi i interesuje, jak ktoś oczekuje kolejnej poprawki tekstu to ukaże się wieczorem.
Pozdrawiam :)
A kogo to obchodzi?
Głównie mnie. Bo zamierzam poprawić ten tekst, żeby był bardzo dobry i zamierzam go wydać w formie książki. Dlatego chciałabym poznać szczere opinie i sugestie jak on powinien wyglądać, żeby dało się to czytać i miało jakieś wartości.
Monika Marko To mów wstaw jako nowy tekst, bo tu się zrobiła burza i ktoś Ci pomoże, podpowie. Postaram się też zerknąć. A z tą książką to trudna sprawa chyba :)
jolka_ka madame Marko nie pisze źle jako grey, czemu więc tutaj udaje? Z kim się bawi?
Książka?
Ja też wydam książkę.
A co?
Nie mogę?
:)
Mam naprawdę pomysł na konkretną, może trochę za ckliwą i oklepaną dla niektórych fabułę, ale wzruszającą, wartościową i dobrze napisaną. Potrzebuję tylko pomocy i dobrych rad. Czy ja proszę o tak wiele ? Przecież Grey to beznadziejna książka oparta na seksie (zobaczcie mój komentarz na Filmweb), a przecież ma box office na ponad 500 mln w USA i poza. Niewątpliwie była i jest bestsellerem i odniosła sukces komercyjny. Więc moje pytanie brzmi - Czemu ja nie mogę napisać czegoś 100 razy lepszego. Czy naprawdę jestem aż tak beznadziejna ? Ktoś tu napisał, że wiele pisarzy zaczynało od beznadziejnych, źle napisanych książek, a jednak się poprawili, wybili i osiągnęli sukces. Uważam, że dla każdego jest nadzieja. Ok. Poczytam trochę wybitnej i beznadziejnej literatury. Tak, tego nieszczęsnego Larssona przeczytałam Zamek z piasku, który runął i uważam to za świetny kryminał, thriller. Dla porównania sięgnę po Greya, którego i tak czytałam 1 część i Wichrowe Wzgórza. Jeszcze jakieś propozycje beznadziejnych książek i arcydzieł ? Pytam serio. Chcę po prostu wyrobić odpowiedni styl, słownictwo, opisówkę i tak dalej.
Komentarze dobre, z czym więc problem?
Tylko, że powyższa treść to shit.
Zaś autor shitu jest niewiarygodny/a/o.
Jak masz kasę, to zasponsoruj kogoś, kto dobrze pisze.
Dobrze. To ja pomogę. Poproszę o chwilę.
Ratujcie się dziewczyny... najwyższa pora.
Okej. Przeczytałam.
Podajesz za dużo szczegółów, które nic nie wnoszą do tekstu (opisy jedzenia, wyglądu bohatera). Tekst jest bardzo, bardzo topórny, ze względu na jakąś taką szkolną narrację. Nie opowiadaj wszystkiego od razu, na początku. Zaciekaw czytelnika, nie zdradzając mu aż tylu zmiennych o bohaterze, a jeśli już to szukaj mniej banalnych rozwiązań niż: "Rafał Gajewski jest bardzo przystojnym i eleganckim mężczyzną. Ma 185 cm wzrostu, gęste jak na mężczyznę włosy w kolorze orzechowym, piękne brązowe oczy, miękkie duża usta (...)" Można to zapisać mniejszymi oczywistościami, ale jednak zachowując sens. "Ponad metr osiemdziesiąt wzrostu, piwne oczy, gęste orzechowe włosy i wydatne usta. Wszystkie te cechy, stanowiły o tym, że Rafał był wyjątkowo przystojnym mężczyzną" coś w ten deseń. Pokombinuj, żeby nie było jak w rysopisach morderców, albo anonsach matrymonialnych.
Są też dziwne przeskoki czasowe. Tu o bohaterze, tu nagle retrospekcja, znów wtrącenie o Rafale i później chłopcy.
Nie czuć klimatu i emocji braci. To, co powinno szokować i budzić grozę podane jest bardzo chłodno. Jakieś strzępy może są już pod koniec, kiedy bracia się żegnają, ale tak to cienko. I nie chodzi o epatowanie seksem, opowiadaniem l że szczegółami, ale o wszystkim, co buduje nastrój. Gdzie miejsce na opis piwnicy, po przeczytaniu którego czytelnik pomyśli "Jezuuu, nie chciałbym być na jego miejscu". Można to zrobić zarówno z grozą, jak i ja zasadzie przeciwieństwa. Tu ciepła, pełna (jak wspominałaś kompotów) piwnica, a tu dla kontrastu nastolatek przykuty, przywiązany.
Gdzie miejsce na strach, który czują?
Niektóre dialogi są do przebudowania. Za dużo treści, a za mało w nich sedna. Kilka ortofrafów znalazłam i synonimy w obrębie jednego zdania, które nie wzmacniają przekazu.
Tekst mógłby być dobry, ale wymaga naprawy. Teraz jest bardzo szkolny.
Toporny*
Dziękuje za szczerą opinię i recenzję. Zastosuje się do rad i sugestii. Właśnie oczekiwałam tego typu komentarza, a nie czegoś na zasadzie = shit, do kosza.
I tak jestem gówniarą, smarkulą, która w sierpniu kończy 19 lat, więc ten tekst jest szkolny.
Pierwsza podstawowa sprawa - wystarczy, że spojrzę na tekst, a w oczy już rzuca się ogromna ściana tekstu, w której praktycznie nie ma dla czytalnika miejsca na oddech. To na wstępie odpycha od lektury. Dlatego zwracam uwagę - akapity. Dużo, często i gęsto, bo to przystanki, w których czytelnik szuka wytchnienia, może przerwać czytanie w bezpieczny sposób. Dodatkowo upłynniają tekst. Tak więc: AKAPITY!
" gęste jak na mężczyznę włosy" - zupełnie nietrafione dopowiedzenie moim zdaniem. Jak wiemy, zarówno kobieta jak i mężczyzna mogą mieć włosy gęste, zależnie od genów.
" miękkie, duże usta i lekki, kilkudniowy zarost, który dodaje mu męskości." męskość, wcześniej, mężczyzna. Powtórzenia takie już trochę. Plus opis jest zbyt prosty, Moniko. To opis osoby który może stworzyć osoba dopiero ucząca się pisać wypracowania. Do ciekawego opisu człowieka potrzeba coś więcej. Porównań do niespodziewanych przedmiotów/zjawisk na przykład.
"Nie ukrywa swojego homoseksualizmu, otwarcie przyznaje," - ja bym rozdzieliła te dwa zdania.
"bardzo pociągają go fizycznie" - powtórzenie, 'bardzo' już było wcześniej
Moim zdaniem za dużo w tym początku cyfr. Ma tyle i tyle wzrostu, tyle i tyle lat. To nie jest kluczowe dla tekstu który, jak się domyślam, zamierzasz zbudować w oparciu na emocjach.
"odpowiedzialności, kary, konsekwencji." - tutaj powielanie słów jest bezzasadne. Odpowiedzialności - kropka.
"Nigdy nie został skazany na karę pozbawienia wolności. " - zbędne wtrącenie, bo wynika to z tekstu już wcześniej
"Groził im, że jeśli kiedykolwiek pisną choć słówko o tej sprawie komukolwiek, to on ich znajdzie i zabije" - zły szyk zdania. Na przykład może być tak:
Groził im, że jeśli pisną o tym komukolwiek choć słówko -- znajdzie ich i zabije.
Powtarzasz zaimki. Im, oni, on itp. Do usunięcia.
"Jak na prawdziwą piwnice przystało wokół leżało i stało mnóstwo konserw i kompotów." - interpunkcja wybrakowana. Polecam stronę Ortograf.pl, wpisujesz zdanie/kawał tekstu i sam sprawdza błędy. Ja tak wyeliminowałam najbardziej irytujące błędy w stawianiu przecinków.
"kiedy chłopiec musiał załatwić swoje potrzeby fizjologiczne i zadbać o higienę." - to oczywiste, co robi się w łazience. Dodatek zbędny
Przejdę może do dialogów. Potem wyjaśnie, dlaczego.
"Nie ma Pan prawa nas więzić, gwałcić, ani się nad nami znęcać. " - nie używamy tu wielkiej litery bo to nie list, mówi to bohater
"Michał był bardzo przestraszony." - lęk bohatera można wyrazić na masę innych sposobów. Ten jest zbyt prosty i oczywisty. Polecam ten filmik: https://www.youtube.com/watch?v=RSoRzTtwgP4 , jeżeli chcesz dowiedzieć się o tym więcej. Jest po angielsku co prawda, ale chhyyyyyba ma napisy (?).
" Leżał nie zdolny do najmniejszego nawet ruchu." - niezdolny, razem
"Posłuchaj mnie bezczelny chłopczyku. " brakuje przecinka po "mnie". W kolejnym zdaniu także.
Kolejny podstawowy błąd w zapisie:
"- Błagam. Niech pan nie zabija mojego brata. Jeśli go pan wypuści to zrobię cokolwiek pan zechce.
Powiedział zrozpaczonym głosem, a w oczach zbierały mu się łzy." - jeśli chcesz po wypowiedzi wprowadzić czynność, dodaj: "--". Czyli, np:
-- Błagam! Niech pan go nie zabija! -- powiedział, łkając.
"Nie wierzę Ci. " - i znowu. To nie list.
Okej. Moniko. Czytanie tego tekstu bardziej przypomina przedzieranie się przez coś. I niestety nie jest to nic miłego. Już mówię.
Po pierwsze - nie doczytałam go do końca, bo wyłapywanie wszystkich błędów już zaczynało być troszkę uciążliwe. Mniej więcej 3/4 przeczytałam starając się te najgorsze przewinienia warsztatowe tutaj wyszczególnić. I, jak widać, jest ich niestety dużo. Od interpunkcji, przez (najważniejsze moim zdaniem) samo prowadzenie akcji. Cały początek tej opowieści to wykładanie suchych, wyprawnych z emocji faktów. I to jest Twoja Achillesowa pięta. Emocje. Już widziałam, że ktoś o tym wspomniał wcześniej, ale rozwinę.
Żeby wywołać u czytelnika emocje, tekst musi je zbudować. Pozwolę sobie rozbudować to zagadnienie na podstawie XIX brytyjskich powieści gotyckich. Pisząc je, autorzy chcieli czytelnika zadziwić i przestraszyć, dlatego:
a. starannie dobierali miejsca akcji - zamki, opuszczone dwory, stare posiadłości
b. wplątywali w tekst mnóstwo "złej pogody", deszczu, mgły, burzy, sztormów
c. przedstawiali niepokojące postacie - takie, które znęcały się nad innymi, o których nie wiedzieliśmy praktycznie nic z ich wcześniejszego życia, tajemnicze i mroczne
oraz
d. dopieszczali szczegóły - dekorowali straszne zamki i domy świecami, sekretnymi korytarzami i przejściami
Jak widzisz, budowanie KLIMATU i EMOCJI (bo to nierozerwalnie się łączy) składa się z wielu czynników i nie może opierać się na faktach. Ty w swojej opowieści prowadzisz narrację skrupulatnie omijającą buowanie klimatu. Podajesz fakty, suche, które ani nie przekonują, ani czytelnika nie wciągają. Tekst ma być dopieszczony, realny. Ma tam być włożone coś prawdziwego, coś co Ty sama czujesz. I, UWIERZ MI, ten słynny Grey to NIE jest przykład dobrej, starannej powieści, która ma literacją wartość. Przykro mi, jeśli ktoś jest fanem, ja nie hejtuję, ale taka jest prawda. Plus, interpunkcja to coś, czym czytelnik w ogóle nie powinien zwracać nawet uwagi. Jeśli jest tyle błędów, to jest to poprostu nieczytelne.
Literatura to nie "łatwa kopalnia pieniędzy". Żeby ją tworzyć, trzeba przede wszystkim DUUUUŻO czytać, czerpać od innych, ale i umieć przekuwać w tekst własne doświadczenia.
Jeśli masz jakieś pytania, to pisz, bo ja chwilowo już jestem nieczynna jeśli chodzi o ciągnięcie tej wypowiedzi. Mogłabym cały wykład tutaj na ten temat zrobić, ale mam nadzieję, że samo wypunktowanie tylu słabych punktów Twojego tekstu pokaże Ci, co należy zmienić. Bo próbować trzeba i warto, ale z głową i doskonaląc się cały czas. Nie chcę Cię broń Boże zniechęcać. Próbuj, ucz się, eksperymentuj.
Pozdrawiam,
Kawa.
A jeśli bym napisała ten tekst również po angielsku posiłkując się słownikiem w formie książeczki i internetowym PONS ? Ładnie to brzmi w obcym języku. Szczególnie scena kiedy on mu mówi, że jest bezsilny bezbronny i jest jego więżniem i własnością.
Monika Marko Nie wiem jak stoisz że znajomością angielskiego, czy jesteś na tyle płynna, żeby coś takiego zrobić. Pisanie w obcym języku wymaga wielkiej wprawy. Jak uważasz, że umiesz, to próbuj
Jeśli chodzi o mój angielski to jestem na poziomie średnio zaawansowanym. Może bym stworzyła coś poprawnego.
Jeśli chodzi o Greya, zobacz mój komentarz na Filmweb
Najnowsze. Jeśli cię ciekawi mój gust filmowy
Monika Marko W takim razie nie widzę tego w zbyt jasnych kolorach, no ale próbuj jak Ci się chce.
Jeśli chodzi o Fifty Shades of Grey jest to napisane koszmarnym stylem. Jakby nastolatka zakochała się w Bogu i ona tak to opisuje. Poza tym dokłada kilkanaście stron które dotyczą chorych (moim zdaniem, niektórych) scen seksu. Jest przy tym strasznie dosłowna i wulgarna. Z filmu - I don't make love. I fuck Hard
Chciałam po prostu, żeby Rafał wyglądem przypominał Greya, a nie Nilsa Bjurmana.
Okrutny drań i sadysta może być perfekcyjny z wyglądu. Nie musi być obleśny.
Wow.
(to była reakcja na komentarz Coftee, jak coś)
Cofftee
Ostatnio chodzę do szkoły języka angielskiego kilka razy w tygodniu i naprawdę się uczę tego języka.
Poprawiłam, pozmieniałam, starałam się i co ?
Tamto gówno z przed półtora roku ma dużo wyższą ocenę niż lepsza, nowsza wersja.
Naprawdę nie rozumiem ludzi
Okej. Zrozumiałam, przeczytałam i postanawiam poprawę. Tak naprawdę pisałam to w nocy i rano w ogóle nie śpiąc, zresztą drugi dzień z rzędu, Uzależnienie od netu i tyle.
Byłam, że tak powiem naładowana emocjami i miałam wenę, właściwie to nie, skoro palnęłam taki tekst.
Powinnam podejść do tekstu i tematu na spokojnie, wyspana.
Daj tekstowi odetchnąć. Wszystko można uratować.
Podoba mi się to, że masz bardzo racjonalny stosunek do swej twórczości - jaka by ona nie była. Nie oburzasz się, a skupiasz na celu. To się naprawdę chwali, bo często po pierwszych, ekhm, pociskach, ludzie się foszą ;)
Walcz.
Canulas To chyba nie widziałeś początkowych komentarzy.
Monika Marko, centralizujesz się mocno na sobie, fakt, ale nie robisz tego w jakiś nad wyraz bałwochwalczy (czy w tym przypadku MonikoMarkochwalczy) sposób. Wiesz, że jesteś daleko i to rozumiesz. To bardzo ważne, że nie piszczysz w stylu: łeeee, to jest wybitne, odpierdolta się.
Nie, nie jest wybitne. Nie wiem czy dobrze robisz, zaczynajac aż od tak trudnych do poprowadzenia treści, ale abstrahując od walorów czy też braku tych walorów (w tekście), póki masz w miarę zdrowo-rozsądkowy stosunek do tego, będę Ci poniekąd kibicował.
Oczywiście może lepiej byłoby nauczyć się chodzić, nim się zapiszesz na olimpiadę, ale cóż. Twoja brosza. Jeśli zew w biegu po złoto nie daje Ci spać - biegnij.
Zamierzam poprawić i ulepszyć tekst zgodnie z wskazówkami i radami, które otrzymałam. Przepraszam, ale jestem zajęta.
Canulas
Nie uważam, że moje teksty są wybitne, ale się staram napisać coś porządnego.
Canulas
Może i się porwałam z motyką na słońce czy jak to się tam mówi, ale się nie poddam i naprawdę potrafię walczyć o swoje.
Monika Marko, ciii, zaśnij. Za-śnij.
Canulas
Spałam 7 godzin więc nie muszę się kłaść.
Canulas
A może mam napisać autobiografię ? Opisać ze szczegółami najlepsze i najbardziej popieprzone momenty z mojego życia.
Tak robi co drugi celebryta i chwali się czego to on nie zrobił, a tak naprawdę nie osiągnął jakiś wielkich sukcesów. Prywatnie to ja rzygam takimi tekstami.
Teraz: podziękowanie, podsumowanie i ogólne spostrzeżenia. że niektórzy z pasją podchodzą do pisania, a inni tylko się bawią - łobuziaki jedne...
o jaka złośliwość płynie z usteczek gadzinki bettusi hi, hi
A jeśli chodzi o to, że opisuje tak na dobrą sprawę kilka zupełnie różnych zdarzeń, miejsc, ludzi itp. itd. To jak mam to tak pięknie powiązać w jeden wątek, żeby to miało że tak kolokwialnie powiem ręce i nogi ?
O, kurczę Kawa!
MM piszesz lepsze komentarze niź teksty.
Dlaczemu?
Też zwróciłam na to uwagę. W komentarzach jest zachowana logika, interpunkcja i zdania ładnie zbudowane.
To może będę wstawiać komentarze ? Podoba wam się ta opcja ?
Monika Marko nie obrażaj się :) Ktoś Ci wskazał tylko, że umiesz w dobre pisanie. Tzn hmm w poprawne. :)
Monika Marko - jak najbardziej. Wręcz w dobrym tonie będzie, jeśli będziesz komentować innych.
Nie w sensie, że tylko komentować, ale też.
Jolka_ka, Cofftee - szacun za Wasze komentarze.
Oznacza to, że MM zawodowo się zabawia.
To jest kolejna Wielka Prowokacja, tylko tym razem bez Nachszona tylko wspólnymi siłami... a że tutaj tematyka tylko jedna, więc i autorów poznać nietrudno... może za trzecim razem się uda - powodzenia!
Betti, komentarze tego typu są naprawdę wkurzające. Wszystkich mierzysz swoją miarką? Toż to zakrawa na paranoję... Litości.
ausek o czym Ty? Autorka ma wyrobione nieźle pióro, co gołym okiem widać w komentarzach, a w tekstach udaje bidulkę, która zdania sklecić nie potrafi. To ja mówię ''litości'', przecież nikt nie jest taki głupi. Szanujmy się!
Betti, a wzięłaś pod uwagę, że sposób pisania może być stylizacją? Naprawdę nie chce mi się tego tłumaczyć. Po jednym tekście przyklejasz autorce metkę? Serio? Mam na dzisiaj dość. Miłego wieczoru.
ausek czy Ty siebie czytasz? Osoba wyrobiona pisze, że nie wie jak zapisać zdanie, pyta stylem nie podlegającym wątpliwości, że pisać potrafi, a kiedy już polecą ''dobre rady'', to zamiast je zastosować, zmienia tekst... i znowu kolejna zabawa. Żeby jeszcze w tych komentarzach trzymała ''fason'' z tekstów, nie byłoby sprawy... Mnie to akurat bawi, a Ty jak chcesz możesz się przejmować.
Pozdrawiam.
Ten tekst powinien tu zostać dla przykładu jak wyglądał w oryginale. Mogę nawet wrzucić ten pierwszy krótki syf. Przyznaje, że jest zbyt dosłowny i wulgarny. Nic nie wiadomo praktycznie o bohaterach. Przeanalizowałam go i przyznaje wam rację, że czyta się go jak raport o zdarzeniu, w którym ważne są szczegóły, a nie jakość tylko podane fakty. Nastawienie na zszokowanie czytelnika. Jest napisany złym stylem i jest po prostu beznadziejny. Poprawię tekst zgodnie z uwagami, sugestiami i nawet wyśle go mojej byłej polonistce i wychowawczyni, żeby wytknęła mi wszystkie możliwe błędy gramatyczne, ale też podpowiedziała jak to powinno wyglądać, żeby to się dobrze i przyjemnie czytało i żeby było wartościowym tekstem. Mogę nawet wysłać ten poprawiony tekst do 3 czy 4 wydawnictw, do których wysłałam 49 stron oryginału. Jeśli kiedykolwiek przeczytacie oryginał to będą komentarze typu - nierealistyczne, niedorzeczne, bezmyślne, absurdalne bardzo żle opisane sceny seksu. Ja się z tym zgadzam, że oryginał to jest po prostu gniot literacki pod każdym względem, ale ja naprawdę potrafię napisać cokolwiek porządnego
Nie wątpię, po komentarzach widać, że pióro masz lekkie.
Lekkie. W sensie łatwo i dobrze mi przychodzi pisanie, jeśli chodzi o komentarze, a nie gniot powyżej. ?
Czy wręcz przeciwnie ?
Ale Pan Gęś jest super!
Chociaż na koniec swojego pobytu napisał mi coś niemiłego :(
Ale go lubię.
Jest mądry. Nie głupiomądry.
Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, bowiem pobieżnie przejrzałam komentarze. Czy tu był poprzednio inny tekst? Zresztą, mało to teraz istotne. Przeczytałam i zastanawiam się czy masz już napisaną całą historię? Czy masz zaplanowane, co wydarzy się w Twoim opowiadaniu? Czy rozpisałaś sobie postacie, ich cechy i określiłaś ich charaktery? To są podstawy pisania dłuższych tekstów - nie wspominając o pisaniu powieści. Jeśli zakładasz wielowątkowość swojej historii, musisz wszystko zaplanować. Inaczej pogubisz się podczas pisania.;)
Początek czyta się jak plan - jak wypisane cechy bohatera, o którym chcesz tworzyć historię. Czytelnik nie lubi mieć wciskane przed twarz wyglądu bohatera czy jego wszystkich cech. Dobrze jest przed pisaniem tekstu poświęcić trochę czasu i zaplanować, kto jaki ma być. Jest to dobry zabieg, który pozwala powoli sprzedawać odbiorcy postać np.: poprzez dialogi.
Warto się przygotować do pisania obszerniejszego tekstu i poszukać w sieci informacji odnoście zachowania ofiar i oprawców - musisz pisać wiarygodnie, co z kolei zapewni odpowiednie emocje. Warto osadzić historię w konkretnym czasie i miejscu. Czytelnik lubi wiedzieć, gdzie dzieje się akcja.
Poczytaj o rodzajach narracji, o sposobie przedstawiania narracji z perspektywy różnych bohaterów. Zwróć uwagę czego musisz unikać przy takich posunięciach. To ważne.
Gdzieś tam w powyższym komentarzu przeczytałam o podziale na akapity. Tak, to też jest istotne. Doradzono mi, by akapit zawierał średnio 8-11 zdań. Rozważ to. Unikaj zbyt wielu powtórzeń, stosuj synonimy słowa "być", ono samo w sobie jest złem.;)
Słownictwo warto dobierać do gatunku tekstu. Przekleństwa: nie jestem ich wrogiem, pod warunkiem, że czemuś służą. W dialogach sprawdzają się dość dobrze, jeśli są konkretną cechą danego bohatera. Tak samo np.: jąkanie jest specyficzne i uwypukli postać. Zasadniczo dobrze, by poszczególne postacie były różne, charakterystyczne. Takie, by można je poznać po wypowiedziach - bez dopisków typu: - powiedziała Kasia.
To tak na szybko.
Przede wszystkim musisz dużo czytać. Musisz zwracać uwagę, jak autor tworzy postać, rozwija historię i potęguje napięcie w powieści. Jak łapie czytelnika za pyski i rzuca nim po podłodze, jak zwodzi, by na koniec zaserwować mu dobre zakończenie.
Warto sięgnąć głębiej i poczytać o trikach stosowanych w powieściach, np: strzelba Czechowa.
Ok, tyle chyba wystarczy. Miłego pisania Moniko.:)
Jakiś konkretny przykład historii kryminalnej z wątkiem gwałtu w tle ? Pytam serio. Na przykład na czym powinnam się wzorować.
Czytałam nawet o psychologicznych konsekwencjach gwałtu i Millenium.
Wrzuciłam tekst, który miałam napisać, jak masz ochotę to obadaj.
Napisałam komentarz i dałam 5 gwiazdek. Jest bardzo dobry.
Widziałam i oceniłam twój tekst, to teraz zobacz co ostatnio wstawiłam i napisz co o tym sądzisz.
Włożyłabym cię do armaty i wysyrzeliła do Pakistanu, kóva.
Sama się wystrzel i przestań ciągle pierdolić to samo - do odstrzału.. Znasz tylko dwa słowa ? Nie stać na więcej ?
Żałosna jesteś
Napisałam krótki tekst stosując się do rad i wskazówek.
I tak wydam książkę. Michał mi pomoże.
Nie Michał z opowiadania, tylko mój przyjaciel i nauczyciel angielskiego.
A żaden z was pewnie nigdy nie napisze książki i nie osiągnie sukcesu, a ja zamierzam, bo mam potencjał i jestem wartościowym człowiekiem i mam w dupie to, że ktoś uważa inaczej.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania