Zabójcza Miłość Rozdział 11: Wyścig
Stefan Znalazł się w kuchni. Klara spojrzała na niego ze smutkiem w oczach i rzekła:
-Powróciłeś.
-Tak, a to coś złego?-Spytał, jakby miał wrażenie, że zdążyła już pomyśleć o rozwodzie za jego głupotę.
-Nie, skądże! Nie jest mi przykro, że wróciłeś, wręcz przeciwnie, cieszę się, ale to oznacza, że zlikwidowałeś tą drugą linię czasoprzestrzenną, a twoja siostra nie żyje.
-Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że tak jest!-Powiedział zadowolony i objął ją w uścisku. Ta odwzajemniła gest i uśmiechnęła się.
-Dziękuję ci! Dzięki twojemu oddaniu czasoprzestrzeń nie musiała się wyginać w nienaturalny sposób, a nitki spaghetti zostaną w tym wymiarze.-Zaśmiała się. Gdy skończyli uściski Stefan rzekł:
-A może opowiem tobie i dzieciom, jak się obudzą o tym, co widziałem w innym ... timeline'ie (tajmlajn-ie).
-Na pewno będą przeszczęśliwe.-Powiedziała Klara.-Ale pamiętasz, że dziś jest TEN dzień?
-Jaki dzień?-Spytał, nie wiedząc, o co jej chodzi Speeder.
-No TEN dzień!-Powtórzyła Klara niecierpliwie, ale nie ze złością. Speeder poszedł do ich sypialni, gdyż nie chciał się kłócić i spojrzał w kalendarz.
-Czyli to TEN dzień!-Zawołał, lecz nie bał się, a zdziwił.-Myślałem, że Superboy już wykasował ten dzień ze swoich porażek.-Zaśmiał się. Ten niezwykły dzień polegał na tym, że Wojtek i Stefan ścigali się. Zawsze wygrywał oczywiście Speeder, lecz Superboy lata z podobną prędkością i poza tym jest to dla niego dobra zabawa.-No więc dziś o 15:00 znowu.-Westchnął. Szczerze trochę już mu się to nudziło, bo ile razy można biegać w tą i z powrotem do tych samych miejsc, co tydzień w niedzielę, ale Superboy walczy o zwycięstwo. Zawsze mu się przykro robiło na myśl, że jego moce, choć tak bardzo się stara, nie dorównują mu. Speeder postanowił zrobić mu dziś trochę oszukańczą, lecz miłą niespodziankę. Nadeszła godzina wyzwania. Stefan i Superboy spotkali się w tym samym miejscu, co zawsze, czyli w parku, blisko domu Piotra, gdyż ten nadzorował ich bieg i lot, czy nie oszukują, dlatego sztuczka Stefana, którą planował musiała wyjść idealnie.
-Czy jesteście gotowi?-Spytał Piotr, gdy wszyscy już się przygotowali.
-Tak.-Odpowiedzieli pewnie.
-Więc 3, 2, 1 ... Start!-Zawołał, a ci ruszyli. Ich celem tym razem była wieża Eiffla, co dla zwykłego człowieka byłoby nierealne w kilka minut, lecz dla nich było to, jak dzienny spacer. Stefan, gdy zbliżali się już do celu zatrzymał czas i przesunął o kilka kilometrów do przodu Superboya, po czym pobiegł na swoje, dawne miejsce, a gdy czas zaczął płynąć ruszył dalej za przyjacielem. Gdy dotarł na miejsce Superboy uśmiechnął się.
-Jednak już nie jesteś najszybszym człowiekiem na świecie.-Powiedział z zadowoleniem.-Teraz to ja nim jestem.-Dodał z dumą.
-Tak, cieszę się twoim szczęściem.-Powiedział Speeder, lekko żałując, że zrobił to dla niego, gdyż ten wydawał się nie wiedzieć, że to jego zasługa. Z jednej strony się cieszył, bo taki był plan; być niezauważonym i uszczęśliwić przyjaciela, lecz z drugiej strony; ten zaczął się dziwnie dużo przechwalać, że to jego zasługa i że to za sprawą jego wytrzymałości i lat pracy.
-Wracajmy może do domu.-Powiedział Superboy i ruszył, a parę kilometrów za nim Speeder pobiegł. Oczywiście już nie starał się wygrać. Chciał, by nawet Piotr zobaczył to i wydał sprawiedliwy werdykt, kto wygrał.
-A więc wygrał Superboy!-Zawołał uradowany Piotr, gdyż nigdy jeszcze czegoś takiego nie widział, by ktoś prześcignął, nawet o parę sekund, Speedera, Speeder pogratulował Superboyowi zwycięstwa i udał się pędem do domu, nie ze smutku, a po prostu musiał podładować moce. Jego moce działały przez równo trzy minuty bez przerwy, a to naprawdę długo, jak na to, jak szybko jego energia się wyczerpuje. Jak tylko wrócił do domu ujrzał, że Anastazja i Adam siedzą już przy stole, a Klara nakłada już spaghetti obiecane. Speeder również siada przy stole i zaczyna jeść.
-Jak ci poszło z tym wyścigiem?-Spytała Klara, gdy już zjedli.
-Przegrałem.-Powiedział, w ogóle nie poruszony negatywnie tym faktem Speeder.
-Jak to?! Przecież ty jesteś najszybszym człowiekiem na świecie i we wszechświecie!-Zawołała zdziwiona Klara.
-Superboy okazał się szybszy.-Rzekł krótko Stefan i udał się do ich sypialni, by pomyśleć o przyszłości.-A co jeśli Superboy totalnie stał się zbyt dumny? Może powinienem go uświadomić, bo jeszcze zrobi się z tego kłótnia.-Pomyślał zaniepokojony, lecz stwierdził, że to zbyteczne.-On się po prostu cieszy z wygranej.-Pocieszył się Speeder.-Też bym się cieszył, gdybym prześcignął najszybszego człowieka na świecie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania