Zabójcza Miłość Rozdział 6: Nadmiar optymizmu

Oliwia była okropnie zła na samą siebie. Czuła, że nawaliła tak bardzo, że nie będzie się dało tego odkręcić. Gdy wszyscy, prócz Piotra opuścili dom ten usiadł obok niej na łóżku w sypialni i objął ją jednym ramieniem.

-Teraz już nigdy nic nam nie zrobisz.-Powiedział miłym głosem.

-Wiedziałam, że nowe moce to jest zły pomysł.-Przyznała Oliwia.

-Nie martw się! Tak czy siak jesteś wspaniała!-Pocieszył ją Piotr. Tymczasem w domu Stefana i Klary ci opowiedzieli całą historię dzieciom.

-Ale czemu Superboy nie zgładził Elementy?-Spytała Anastazja.

-Bo wolał użyć siły przyjaźni. Pamiętajcie, dzieci, jeśli istnieje sposób bez agresji to zawsze najpierw go wykorzystujcie.-Pouczył na koniec dzieci Stefan.

-To może się pościgamy, tato?-Spytał Adam, a Speeder zaśmiał się.

-No dobrze, ale ostrzegam, że jestem, jak błyskawica!-Mówiąc to wyszedł z synem na podwórko i obiegł kilkukrotnie w sekundę cały dom.-Spróbuj to przebić.-Powiedział.

-A żebyś wiedział, że przebiję.-Powiedział Adam, pełny nadziei na zwiększenie rekordu. Obiegł cały dom w 10 sekund.

-Przyznaję, że jestem pod wrażeniem.-Przyznał Speeder.

-Czyli wygrałem?-Spytał z nadzieją w głosie Adam.

-No dobrze, uznajmy, że tak.-Ustalił Stefan, a jego syn pobiegł do ich mini placu zabaw za domem, gdzie była jeszcze obok taka duża przestrzeń z betonu ogrodzona.

-Pokaż, jak robisz tą sztuczkę z błyskawicą, proszę!-Poprosił. Speeder zaśmiał się.

-Tyle razy ci to już pokazywałem. Bo błyskawic mi zabraknie!-Oczywiście żartował tylko i zebrał w sobie dużo energii, po czym wystrzelił piorun z rąk w niebo. Wtem zaczęło grzmieć na dworze.

-Czy to ty, tato, wywołałeś burzę czy to znak, że jeszcze nie jedliśmy?-Spytał Adam, słysząc grzmoty piorunów i kapiące na beton krople wody.

-Lepiej wracajmy do domu.-Powiedział Speeder i zabrał chłopca do mieszkania. Tymczasem w domu właśnie Anastazja i Klara oglądały telewizję.

-Znowu oglądacie DC Superhero Girl? Że też się wam to nie znudziło. Przecież na co dzień jesteście w tym serialu.-Nie rozumiał Speeder.

-Nie wiem, po prostu nie ma nic ciekawego już od kilku lat.-Zaśmiała się Anastazja. Pewno jeszcze niektórzy pytaliby się; jak to możliwe, że Anastazja ma lat 14 skoro jej mama ma 25. To by wychodziło, że Klara urodziła ją w wieku 9 lat. Na szczęście nie było tak. Była ona ich nierodzoną córką. Wzięli ją, gdy miała 12 lat od pewnych ludzi, którzy wykorzystywali jej moce soniczne, by zniszczyć świat. Adam, gdy miał 7 lat był zakładnikiem pewnego złoczyńcy, ale na szczęście Latarenka i Speeder uratowali go.

-A co jeśli piorun uderzy w nasz dom?-Spytał zaniepokojony Adam.

-To niemożliwe! W domu jesteśmy bezpieczni.-Uspokoił syna Stefan, a Klarze przypomniała się pewna tragiczna sytuacja. Kiedyś, gdy miała 19 lat na balkonie jej mama podlewała kwiaty. Nagle ni stąd ni zowąd zaczęła się burza. Mama nie zauważyła nic, ani grzmotów, ani nie poczuła kropli wody, gdyż nad balkonem był niewielki daszek. Miała słuchawki na uszach, a Klara nie zdążyła jej ostrzec, że piorun zbliża się w jej stronę. Tak właśnie jej mama zginęła.

-Tylko nie wychodźcie na balkon.-Powiedziała nagle Klara. Nie mogła dopuścić do tej samej sytuacji, której jej mama doświadczyła.

-No bo o niczym innym nie marzę, nie?-Spytał, śmiejąc się Stefan.

-Ale dlaczego mamy nie wychodzić na balkon?-Spytała Anastazja.-Nie żebyśmy chcieli.

-Moja mama zginęła w ten sposób.-Westchnęła smutno Klara. Stefan stwierdził, że akurat w tym momencie przyda się jego dobry humor.

-Przynajmniej mogła się nazywać piorunująco błyskotliwa.-Zaśmiał się.

-Możesz wreszcie przestać!-Krzyknęła do niego Klara.

-Oho, kłótnia się zaczyna.-Szepnęła bratu Anastazja i wyszła razem z nim z pokoju do salonu.

-Ale co ja takiego złego powiedziałem?-Spytał, nie rozumiejąc Speeder.

-Nie rozumiesz powagi sytuacji?! Rozumiem, że jesteś optymistą, lecz mógłbyś czasami mnie wesprzeć, a nie tylko się ze mnie nabijać!-Oskarżyła go Klara.

-Ja się z ciebie nie nabijam!-Zaczął już trochę zdenerwowany, lecz szybko ochłonął.-Tylko chciałem rozładować twoje emocje.-Powiedział znów roześmianym głosem.

-W ogóle nie masz pojęcia, co znaczy pomoc! To nie tylko ratowanie ludzi przed wielkimi i groźnymi przestępcami, a też pomoc emocjonalna!-Wyjaśniła mu już naprawdę wściekła.-I wiesz co, dopóki tego nie pojmiesz, nie odzywaj się do mnie i nie przychodź tu!-Wypchnęła go z pokoju i zamknęła drzwi, a ten poszedł do kuchni i zaczął płakać.

-Jestem dla niej zbyt optymistyczny?-Spytał sam siebie.-Czy to w ogóle możliwe? Przecież tylko pozytywne myśli wpływają na negatywne. Jak mam ją do tego przekonać.

-Może po prostu naucz się, tato, ją wspierać.-Podpowiedziała Anastazja, siadając obok niego na podłodze.

-Co ty możesz o tym wiedzieć? Ty na co dzień wrzeszczysz na wszystkich!-Wygarnął jej wkurzony ojciec.

-No wiesz, lubię być w centrum uwagi.-Zaśmiała się Anastazja. Tak naprawdę nie widziała w tym nic zabawnego, po prostu chciała pokazać tacie, co robił nie tak.

-Czy ty nic nie rozumiesz?!-Spytał zdenerwowany Stefan.

-Widzisz, to ty nic nie rozumiesz. Wybacz, tato, ale taka prawda. Może powinieneś na tą sytuację spojrzeć z punktu widzenia mamy?-Zauważyła spokojnie Anastazja.

-Z punktu widzenia mamy?-Spytał Stefan, nie rozumiejąc.

-Tak. Pomyśl, co czuje i pomóż jej. Na tym polega wsparcie.-Powiedziała Anastazja.

-Masz rację.-Przyznał ojciec. Poszedł przed drzwi sypialni jego i Klary, po czym zaczął mówić.-Kochanie, naprawdę mi przykro.-Powiedział. Klara zdziwiła się. Jeszcze nie słyszała takich słów z jego ust i uchyliła drzwi, po czym usiadła na łóżku, jak typowa kobieta, czekając na przeprosiny. Ten wszedł i usiadł obok niej.-Wybacz mi, Klaro, naprawdę nie sądziłem, że moje pozytywne spojrzenie na wszystko tak cię drażni. Zwykle wydajesz się śmiać z niego.-Zauważył.

-Nie chciałam robić zamieszania z powodu takich błahych żartów, lecz tu już przesadziłeś. Czasami czuję, jakbyś mnie nie słuchał.-Przyznała Klara.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania